Jemioła

0

Z cyklu: Upraszczam

Popełniłem wiele błędów. Zadawałem się z ludźmi, którzy po prostu korzystali z moich możliwościa, także z takimi, którzy mnie wykorzystywali.

Larry King

Któregoś dnia przeczytałam u Pani Zenobii na tablicy facebookowej wpis o jemiole i drzewie. Uważam bardzo podobnie, nawet kilka razy używałam tego przykładu, zatem kiedy przeczytałam wpis, wiedziałam, że napiszę o tym na blogu. 

Jemioła wyrasta na drzewie i korzysta z jego pomocy w transportowaniu z ziemi potrzMajewska winietkaebnych jej do życia wody i soli mineralnych. Jest półpasożytem, w zasadzie nie niszczy drzewa, po prostu pozwala się żywić. Przywiera do niego i specjalnymi ssawkami wysysa to, co jest jej potrzebne. Fotosyntezę prowadzi już sama.

W życiu ludzi również zdarzają się takie jemioły. Przywierają do jakiegoś człowieka i żywią się jego pracą, pieniędzmi, energią, opieką… Częściowo załatwiają sobie kontakt ze światem sami – tam, gdzie im wygodnie, albo gdzie potrafią czy chcą. Jednak w innych obszarach czerpią z kogoś w swoim otoczeniu. Może to być żona, mąż, partner czy partnerka… Utrzymuj mnie, kupuj wszystko, co chcę mieć, baw mnie, chodź koło mnie i bądź na każde życzenie, pierz, prasuj, gotuj, sprzątaj… Tak często postępuje któraś osoba w związku. I nie dają nic w zamian. Są. Przecież to wysysanie z kogoś soków, po to by samemu mieć się dobrze. Niczym jemioła.

Bardzo często rodzice mający już dorosłe dzieci wciąż je żywią swoimi sokami. Synuś czy córeczka bryluje w swoim środowisku, świetnie potrafi zdobyć potrzebne jej rzeczy, ale jakoś samodzielnie utrzymać się nie potrafi… czy posprzątać czy ugotować sobie. Nawet dzieci w wieku szkolnym potrafią z premedytacją wysysać z rodziców, szczególnie z matek, soki. Doskonale wiedzą, że te odmawiają sobie wielu rzeczy, a jednak nie mają oporów, by żądać.

Znam sytuację, kiedy matka dosłownie zapracowywała się żeby zarobić dodatkowe pieniądze dla jej studiującego na prywatnej uczelni syna, a ten nie dość że sam nie potrafił zarobić, to jeszcze w obecności innych żartował z tego, że tak mało jej płacą.Jemioła jedna!

Foto WikipediaA to, co niesłusznie nazywa się przyjaźnią, kiedy to jedna osoba wisi na drugiej niemal we wszystkim: pomóż, pożycz, wysłuchaj… ale ona pomocy nie da, nie pożyczy i nawet nie wysłucha? To także jemiolizm, a nie przyjaźń.

Jemioła ładnie wygląda. Czasem ładniej niż utrzymujące ją drzewo. Zielona, wyraźnie odcinająca się od tła, szczególnie wtedy wygląda pięknie, kiedy drzewo nie ma liści, kiedy z powodu klimatu albo… wyczerpania nie wygląda tak pięknie, jak mogłoby wyglądać. Wychuchane żonki,  mężowie z brzuszkiem, modne dzieci i przyjaciółeczki – eleganckie, wypoczęte, ale jakoś pomocy potrzebujące tu lub tam. To wszystko są jemioły.

Kiedy drzewo ma na utrzymaniu jedną taką jemiołę, a jest silne, prężne, zdrowe… daje radę. Ale co kiedy takich jemioł jest więcej, kiedy rozrastają się, dochodzą nowe…drzewo może oddać im całkowicie swoje życie.

Z ludźmi jest nie inaczej. Można latami być żywicielem dla kogoś i nawet tego nie zauważać, może to wręcz sprawiać – z różnych powodów – przyjemność. Można świadomie godzić się na hodowanie jemioły, chcieć to robić. Mamy takie prawo.

Jednakże jeśli okazuje się, że żywienie innych zaczyna być naszą specjalnością, że dochodzą kolejne osoby do takiego czy innego żywienia, zaczynamy odczuwać dyskomfort, zmęczenie, a czasem zwyczajnie rozczarowanie i smutek. Pojawiają się pytania: Dlaczego nie dają mi nic w zamian? Dlaczego mnie wykorzystują? Dlaczego tak traktują? Czasem również takie materialne, fizyczne czy emocjonalne utrzymywanie również może stać się dla nas zbyt dużym wysiłkiem. Inaczej niż drzewo możemy z tego zrezygnować, możemy się odciąć od jemioły czy jemioł. Możemy zmienić środowisko.

Czasami trzeba się najpierw wzmocnić, jako że organizm może być nadwątlony… ba, nigdy mógł nie mieć siły potrzebnej do świadomych decyzji odnośnie tego co i komu chcemy dawać. I wtedy z pomocą przychodzą wszelkie ćwiczenia pozwalające budować charakter, szczególnie poczucie własnej wartości. Bardzo do tego zachęcam.

Uwolnienie osób, które przyssały się do naszej energii, pieniędzy czy obsługi jest też bardzo dobre dla nich samych. Dlatego niech nikt, proszę, nie kieruje się niewłaściwie pojmowanym współczuciem czy sumieniem.

Inaczej niż w przypadku jemioły, zdrowy człowiek może i powinien żyć samodzielnie, na własny rachunek, we współpracy i współdziałaniu z innymi. Korzystanie z czyichś sił osłabia własne.

Taka osoba staje się coraz słabsza, nawet jeśli ma zaspokojone potrzeby.

Nie chodzi o to, by szukać teraz wokół siebie osób, które żywią się naszą siłą, nas samych nie wzmacniając, ale jeśli wiemy na pewno, że ktoś taki jest, czujemy jego niezdrową obecność i chcemy się od niej uwolnić, podejmijmy odpowiednie działania.

Więcej

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.