O UFO na poważnie

3
Z dorocznego raportu “Canadian UFO Survey 2013” wynika, że w ubiegłym roku doszło do 1 180 przypadków zauważenia UFO na terenie Kanady. Najwięcej UFO jest widywanych w Ontario, Kolumbii Brytyjskiej i Albercie. Większość przypadków z 2013 roku miało miejsce w nocy i trwało przez ok. 13 minut. Spośród zeszłorocznych przypadków trzy zostały zakwalifikowane jako C3, czyli tak zwane “bliskie spotkania trzeciego stopnia”, ponieważ ludzie opowiadali, że widzieli faktycznie istoty pozaziemskie. W trzech przypadkach były to przypadki C4, kiedy doszło do uprowadzeń ludzi przez te istoty, lub bliskiego kontaktu z tymi istotami. Przypadki z 2013 roku to druga największa liczba od kiedy są one rejestrowane, czyli od 1989 roku. Wtedy takich przypadków zanotowano zaledwie 141. Największa liczba – 1981 przypadła na rok 2012, ale możliwe, że ludzie byli wówczas zasugerowani nadchodzącym rzekomo końcem świata według kalendarza Majów. Dane te gromadzi, rejestruje i bada od 25 lat grupa o nazwie Ufology Research z Winnipegu w Manitobie. Na jej czele stoi Chris Rutkowski, pracujący dla University of Manitoba, inicjator grupy i jej badań, astronom z wykształcenia, autor ośmiu książek, z pasją realizujący misję edukowania w zakresie nauk ścisłych. Małgorzata P. Bonikowska: Chciałabym cofnąć się do pana dzieciństwa. Jak i kiedy zaczęło się Pana zainteresowanie tematyką astronomii? Chris Rutkowski: Pamiętam jak byłem mały i mama posadziła mnie przed telewizorem – wtedy czarno-białym – aby oglądać razem historyczny start rakiety Mercury w USA. Zawsze interesował mnie kosmos i jako mały chłopiec budowałem modele rakiet. Pamiętam też jak w szkole pokazali nam Neila Armstronga chodzącego po Księżycu. Potem w szkole średniej zorganizowałem kółko astronomiczne. W 1975 w Manitobie miało miejsce szczególnie dużo przypadków, kiedy ludzie widzieli UFO. Chciałem wtedy dowiedzieć się, o co tam chodzi, pytałem moch nauczycieli. Jeden z nich był zaintereowany rakietami, ale nie dał mi satysfakcjonującej odpowiedzi na temat UFO, więc zacząłem sam dociekać prawdy. Pierwszy przypadek sam zbadałem w 1975 roku, co zaowocowało programem o UFO na lokalnym kanale telewizji kablowej. I od tego czasu kontynuuję tę drogę. M.P.B.: Jest pan z wykształcenia astronomem. Jak Pana praca i badania nad UFO były i są postrzegane przez kolegów-astronomów? Czy nie uważają Pana za trochę stukniętego?
Chris Rutkowski

Chris Rutkowski

C.R.: (śmiech) Byłem nawet prezesem Royal Astronomical Society of Canada, oddział Winnipeg. Wszyscy mnie tolerowali, bo nigdy nie twierdziłem, że kosmici są wokoło nas, a byłem zainteresowany solidnym naukowym wytłumaczeniem tych zjawisk i tym jak mówić o wszechświecie. Co do mojego uniwersytetu to dostałem nawet nagrodę za edukację na temat kosmosu i życia we wszechświecie. Kilka tygodni temu miałem wykład dla studentów, przy wypełnionej po brzegi sali, o UFO i moich badaniach. Dostałem wysokie oceny studenckich gazet. Ponieważ nie koncentruję się na sensacyjnym aspekcie UFO, a na perspektywie naukowej – wszystko jest w porządku. Oczywiście, twardzi sceptycy uważają, że jestem zbytnim zwolennikiem UFO. M.P.B.: A co Pan sądzi – czy jesteśmy otoczeni istotami z kosmosu? W jednym z Pana tweetów stwierdził Pan, że “Nie ma inteligentnego życia na Ziemi”, co oczywiście ma dwa znaczenia (śmiech). C.R.: Tak, mam na to drugie znaczenie dużo dowodów, pewnie się Pani ze mną zgodzi (śmiech). Poważnie mówiąc, uważam, że jest prawodpodobnie życie, istoty myślące, zaawansowane, we wszechświecie, może nawet w naszej galaktyce, ale nie potrafimy się do nich dostać bo nie umiemy pokonać odległości między nami a innymi gwiazdami. Nasze Słońce jest dość przeciętną gwiazdą i na pewno jest wiele innych, które są starsze, i wokoło nich pewnie krążą planety, na których istnieje prawdopodobnie zaawansowane życie. Te planety są może starsze od naszej Ziemi o milion lat. Pomyślmy – posługujemy się smartfonami od jak dawna? 10 lat? Czy możemy sobie wyobrazić, czego będziemy używać za następne 10 lat? Za 100 lat, za tysiąc, za 10 tysięcy? Jak wtedy będzie zachodziła komunikacja? Może więc będzie możliwe wtedy podróżowanie między gwiazdami. A zatem może niektóre z tych istot znalazły sposoby przemieszczania się w nasze okolice… jeżeli jesteśmy dla nich wystarczająco ciekawi. Jeżeli dysponują tak zaawansowanymi sposobami komunikacji, może nie jesteśmy w stanie ich zidentyfikować. Może chcą się ukryć przed naszymi teleskopami? Nie twierdzę, że raporty o UFO to dowody na pojazdy kosmitów, ale co roku jest wiele takich, których nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Te niewyjaśnione mogą być militarnymi eksperymentami, albo nieznanymi zjawiskami naturalnymi. Ja sam jestem niewierny Tomasz, daleki od koncepcji sensacyjnych. Cokolwiek to nie byłoby, kosmici czy nie, jeśli 10 proc. populacji twierdzi, że widziało UFO, jest to warte badań naukowych. UFO stały się inherentą częścią kultury. Nie zgadzam się z opiniami, że UFO nie zasługują na uwagę i na badania. Czy to jako zjawisko psychologiczne czy socjologiczne, czy fizyczne – skoro zdarza się to 10 procentom populacji, trzeba to badać i dlatego wziąłem na siebie zadanie badania wszystkich kanadyjskich doniesień. M.P.B.: To ogromne zadanie i chyba mnóstwo pracy… Czy robi Pan to sam? C.R.: O, jest to niewyobrażalna praca. Jest nas dwóch i od tego roku mamy trzecią osobę do pomocy z danymi. Dane otrzymujemy z różnych źródeł – specjalnych stron na Internecie, lokalnych organizacji, z bezpośrednich doniesień, zgłaszanych do mnie. Staram się zbadać jak najwięcej przypadków, ale jest ich zbyt dużo. Niestety, mimo że są osoby, które polują na UFO, niewiele z nich potrafi przeprowadzić poważne, solidne zbadanie przypadków, bo to wymaga dużej pracy, analiz, czasu. M.P.B.: Czy współpracuje Pan z poważnymi instytucjami takimi jak agencje kosmiczne, ministerstwa? C.R.: Otrzymuję raporty o UFO, które sporządza nasze Ministerstwo Transportu na podstawie relacji pilotów i kontrolerów ruchu, raporty policji w niektórych rejonach. W ostatnich tygodniach, po opublikowaniu najnowszego raportu o UFO w Kanadzie w roku 2013, skontaktowała się ze mną Europejska Agencja Kosmiczma, zainteresowana wymianą danych i dyskusją na temat UFO. To właśnie jest moja misja – otworzyć dialog między środowiskami naukowymi i laikami, zainicjować dyskusje na temat UFO w aspekcie naukowym, a nie sensacyjnym. Potrzebne są do tego solidne dane. Ci, którzy łatwo ignorują i wyśmiewają UFO nie mają wiedzy, często po prostu nie znają wiarygodnych źródeł.
Chris Rutkowski

Chris Rutkowski

M.P.B.: Czy to, co robi Pan w Kanadzie, jest unikalne w sali światowej, czy gdzieś indziej prowadzi się podobną dzialalność? C.R.: W kilku krajach europejskich – Francji, Hiszpanii i Szwecji dokonywane jest ogólnonarodowe gromadzenie danych. Są strony internetowe, gdzie można anonimowo zgłaszać przypadki zauważenia UFO, ale nie prowadzi się analizy. 2-3 lata temu pierwsze analizy przeprowadził amerykański Mutual UFO Network (MUFON; o MUFON) – zaczął zbierać dane i je analizować. Nasze kanadyjskie jest bez wątpienia najdłużej prowadzonym, najbardziej systematycznym i dokładnym badaniem, które służy jako model dla innych krajów. M.P.B.: A Polska? C.R.: Wiem, że jak wszędzie są tam ludzie, którzy się tym interesują, ale nie mam bezpośrednich kontaktów. Natomiast jedna z moich książek to książka o spotkaniach dzieci z UFO i kilka z tych autentycznych historii pochodzi z Polski. M.P.B.: Dlaczego przypadków dostrzegania UFO jest ostatnio więcej? C.T.: Może ludzie patrzą więcej w niebo… M.P.B.: Czy istnieją tzw. łowcy UFO (UFO hunters)? C.R.: O tak, takie grupy są dość liczne w Ontario, prawie każdej nocy latem obserwują niebo i czekają. Istnieją też takie grupy w całej Ameryce. Poza tym jest kilka grup w Kolumbii Brytyjskiej, które oferują pomoc dla osób, twierdzących, że były porwane przez UFO. M.P.B.: Czy Pan sam doświadczył kiedyś czegoś niewytłumaczalnego? C.R.: Nie, raz widziałem dziwne światła, które wydawały się nie być samolotami, ale nie mam pewnegości, że nie były. M.P.B.: Proszę powiedzieć, czy bliskie spotkania, a szczególnie porwania, są zweryfikowane i potwierdzone? C.R.: Muszę stwierdzić, że nic nie zostało udowodnione, ale jest wiele osób godnych zaufania i cieszących się szacunkiem, np. oficer lotnictwa kanadyjskiego, członkowie sił zbrojnych, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach. Moi koledzy mają relacje z rozmów z osobami takimi jak adwokaci, lekarze, bardzo zadziwionymi swoimi przeżyciami. Osoby te nie chcą rozgłosu, medialnego nagłośnienia. Przychodzą, bo chcą naprawdę zrozumieć co im się przydarzyło. M.P.B.: Proszę o podanie jakiegoś przykładu… C.R.: Opowiem o jednym bardzo ciekawym przypadku. Kiedy zacząłem się pojawiać w mediach mówiąc o UFO miałem wizytę pielęgniarki z Winnipegu, która przyszła prosząc o pomoc w wyjaśnieniu tego, co przydarzyło się jej pewnej nocy. Jak powiedziała, nie ogląda flmów SF, które uważa za bzdury niewarte jej czasu. Mieszkała w pobliżu hałaśliwych studentów uniwersytetu, którzy wiele razy przeszkadzali jej spać. Pewnej nocy wróciła do domu po nocnym dyżurze około 2-3 rano, mając przed sobą niedługo kolejny dyżur. Kiedy zaczęła się przygotowywać do snu, usłyszała hałas przed drzwiami. Myśląc, że to znowu jej sąsiedzi, poszła w kierunku drzwi i w salonie zobaczyła dwie istoty niskiego wzrostu, ubrane na biało. Pomyślała, że to studenci przebrani w prześcieradła więc zirytowana krzyknęła, żeby sobie poszli. I nagle zorientowała się, że to nie studenci. Obie istoty miały duże okrągłe oczy i duże głowy. Nagle w głowie zaczęła jakby słyszeć ich komunikat, że chcą jej coś pokazać. Zgodziła się i podążyła za jedym z nich, a drugi szedł za nią. Nagle znaleźli się w ogromnym budynku, jakby hangarze, gdzie zaparkowanych było wiele metalowych pojazdów o kształcie spodków. Pielęgniarka została zaprowadzona do jednego pojazdu w kształcie ogromnego cygara i weszła do środka ze swoimi przewodnikami. Usiadła na ich prośbę między nimi, a oni zaczęli manipulować różnymi pokrętłami i przyciskać guziki. Nagle pielęgniarka zobaczyła przed sobą ogromną rozgwieżdżoną przestrzeń. Potem pamięta już moment, kiedy siedzi na swoim zaścielonym całkowicie łóżku, po stronie, po której nigdy nie siadała. Jest całkowicie ubrana, a zegar wskazuje cztery godziny później. Nie pamiętała co działo się w międzyczasie. Jak mówiła, rzadko miewała jakiekolwiek sny, nie czuła strachu. Przyszła do mnie, abym pomógł jej wyjaśnić tę zagadkową sprawę. M.P.B.: Co zrobiło na Panu największe wrażenie ze wszystkiego, z czym się Pan zetknął przez lata swoich badań? C.R.: Powiem tak: słyszałem tyle, że aż trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno najdziwniejsze, chociaż brzmiące całkiem sensownie, były relacje usłyszane przeze mnie na spotkaniach owych grup osób, które doświadczyły, jak twierdzą, porwań, o seksualnych kontaktach z kosmitami. Opowiadały o tym głównie kobiety, ale był też jeden mężczyzna. Nie wiem, czy można to uznać za objaw pewnych problemów psychicznych… Bardzo dziwna, ale bardzo solidnie udokumentowana, jest historia mechanika, geologa-amatora w Winnipegu, który w 1967 roku w parku prowincyjnym Whiteshell w Manitobie, niedaleko granicy z Ontario, poszukiwał amatorsko złota i srebra. To zresztą Polak, Stefan Michalak. Pewnego dnia w porze lunchu nagle zobaczył, że na płaskiej skale niedaleko wylądował jakiś pojazd przypominający spodek. Nie pomyślał o UFO, tylko był przekonany, że zepsuł się jakiś tajny amerykański pojazd wojskowy. Po pół godzinie obserwowania tego pojazdu, kiedy z boku otworzyły się drzwiczki, pojawiło się dochodzące z wewnątrz ostre światło i jakieś głosy, krzyknął: “Hej, Jankesi, mogę wam pomóc naprawić ten wasz pojazd”. Zapadła cisza. Michalak znał inne języki, więc wołał po rosyjsku, polsku, ale nie było odpowiedzi. W końcu zdecydował się podejść i kiedy wyciągnął rękę w kierunku tego pojazdu, jego rękawiczki się stopiły od wysokiej temperatury, drzwiczki się zamknęły, pojazd wystartował, a jakieś wyziewy z rury wydechowej spaliły doszczętnie roślinność wokoło. Jego ubranie zaczęło płonąć, parząc go dotkliwie. Michalak trafił do szpitala, był dokładnie zbadany. Ustalono, że poparzenia pochodziły z gorącego gazu. Na piersiach miał odciśnięty jakiś kształt. Michalak chorował kilka lat. Sprawę przedstawiły liczne media, oglądano samo miejsce, gdzie doszło do tego incydentu (teraz są tam organizowane wycieczki…). Śledztwo prowadziła policja RCMP, ale także wojsko i amerykańskie lotnictwo. Michalak był badany przez klinikę psychiatryczną w Rochester – wydano opinię, że jest trzeźwo myślącym człowiekiem o analitycznym umyśle i nie jest w żadnym stopniu skłonny do konfabulacji. On sam nigdy nie mówił, że to co widział to UFO; był przekonany, że był to jakiś amerykański pojazd wywiadowczy. Generalnie nie lubił się pojawiać i wypowiadać publicznie. Raz udało się namówić amerykańskiemu programowi telewizyjnemu “Unsolved mysteries” zarówno jego jak i mnie do udziału w programie dla omówienia tego przypadku. Ciekawe jest także to, że jako dzieci ja i jego syn Stan bawiliśmy się razem i jeździliśmy na rowerach. To zdecydowanie najdziwniejszy przypadek, z jakim się zetknąłem.
Stan Michalak

Stan Michalak

  M.P.B.: W pewnych kręgach utrzymuje się, że sprawy UFO są tuszowane przez władze, rządy. Czy to teoria z gatunku spiskowych, niemająca podstaw? C.R.: Nie mogę powiedzieć, aby coś takiego mogło mieć miejsce w Kanadzie, ponieważ mam dostęp do źródeł rządowych, a ponadto wszystkie doniesienia, które trafiają do RCMP, są przekazywane National Research Council i udostępnione online przez National Archives. Oczywiście kwestie te mogą być obiektem zainteresowań wywiadów. Na pewno tak było w okresie zimnej wojny w latach 1950. kiedy obawiano się, że Rosjanie mogą latać nad tajnymi obiektami militarnymi. Teraz wygląda na to, że idziemy w podobym kierunku, więc zainteresowanie UFO może znowu się nasilić. M.P.B.: Pytanie nieuniknione – o Pana polskie korzenie. C.R.: Dziadkowie z obu stron urodzili się w Polsce. Studiowałem archiwa kanadyjskiego rządu i stąd wiem, że rodzice mojego ojca przypłynęli do Kanady w 1897 roku i osiedlili się farmie w płd. Manitobie. Potem kilka razy zmieniali miejsce zamieszania. Rodzice matki przybyli mniej więcej w tym samym czasie, ale osiedli bardziej na zachodzie Manitoby. Dziadek pracował przy budowie kolei. M.P.B.: Czy mówi Pan po polsku? C.R.: Ja nie, bo rodzice rozmawiali w domu po angielsku. Mówili po polsku tylko wtedy, kiedy chcieli, żebym nie rozumiał co mówią o mnie… Ale mam jeszcze jedno polskie powiązanie: 8 lat temu spotkałem wspaniałą kobietę, która jest… Polką. To obecnie moja żona. Obie nasze matki były w tej samej organizacji przykościelnej, więc może nawet spotkaliśmy się w dzieciństwie. O mojej rodzinie i jej życiu dowiedziałem się niespodziewanie bardzo dużo. Oboje moi rodzice zmarli kiedy byłem nastolatkiem. Niedawno znalazłem w jakimś pudle rękopisy ojca. Był to dla mnie szok, bo nikt nie wspominał mi, że ojciec pisał. Okazało się, że w latach 1930. zdobył nawet kilka nagród literackich za cztery z opublikowanych opowiadań. W pudłach znalazłem manuskrypty paru książek i 20 opowiadań. Wszystkie dotyczyły jego doświadczeń, życia rodziny. To ogromna wiedza i już wiem, skąd pochodzą moje literackie zainteresowania i potrzeba pisania… M.P.B.: Jak to wszystko co robi Pan w sprawie UFO wpłynęło na Pana życie? Czego się Pan nauczył przez te lata? C.R.: To może zabrzmi trywialnie ale nauczyłem się, że mam bardzo dużo jeszcze do nauczenia się, do poznania. Niezwykle istotna jest edukacja w zakresie nauk ścisłych, której jest za mało w szkołach. Śledzę pilnie astronomię, najnowsze odkrycia – prawie co tydzień odkrywane są nowe planety poza układem słonecznym. Możliwe, że za kilka lat, czy miesięcy nawet, odkryjemy planetę dokładnie taką jak Ziemia. To fascynujący czas dla nauk ścisłych. Posiadając w tym zakresie wiedzę możemy bardziej docenić to co się dzieje wokoło nas.

Małgorzata P. Bonikowska

This slideshow requires JavaScript.

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

3 Comments

  1. Malgorzata P. Bonikowska
    Malgorzata P. Bonikowska on

    Pan Zbigniew napisał do nas do Redakcji 25 maja:
    powiem szczerze , że sam widziałem dziś nad St. Thomas w Ontario. Przeleciał nad mojegowujka domem 2 razy i wyglądał jai wielki ale to ogromny trójkąt, który na wszystkich trzech krawędziach miał rząd mocno swiecacych świateł. Adrenalina mi mocno skoczyła i chyba nie zasnę, pozdrawiam Zbyszek

  2. Super! Co za ciekawy człowiek. Podoba mi się, że podchodzi do tego naukowo. Ja też uważam, że warto by temu poświęcić dodatkowe badania psychologiczne i socjologiczne. Coś w tym na pewno jest.

    • Verry happy to hir that Evry week ktos odnajduje nowom planete.
      Im huch UFO fun end boliver of UFO existing
      good job panie Rutkowski.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.