Stanisław Pięta – umysł nietuzinkowy

0

Swojego czasu Mojżesz, schodzący majestatycznie ze zbocza góry Synaj, krzyknął do czekających na niego niecierpliwie Izraelitów: “Bracia, mam dla was dwie nowiny, dobra i złą! Dobra jest taka, że przykazań Bożych będzie tylko dziesięć, a zła, że przykazanie szóste ‘Nie cudzołóż’ w dekalogu zostaje”.

I na owym nieszczęsnym szóstym przykazaniu poślizgnął się poseł Pięta, bo zainfekowany prezes, nawet w szpitalnym łóżeczku, pamiętał, że jest przeciwny rui oraz poróbstwu, sam kochanek nie miewa i rozpustnego posła kazał zawiesić w prawach członka PiS, jak również wycofać z prac Komisji Śledczej ds. Amber Gold oraz Komisji ds. Służb Specjalnych. Otóż poseł Pięta, mimo charakterystycznej dla niego aparycji bladego onanisty, okazał się być Don Juanem miesięcznic smoleńskich, Casanovą marszów niepodległościowych, uwodzicielem uroczystości państwowych i kościelnych, bałamutem i bawidamkiem, zdobywającym niewieście serca z pomocą patriotycznej retoryki PiS.

Żonaty i dzieciaty poseł podczas smoleńskich uniesień poznał specjalizującą się w pozowaniu do aktów eteryczną modelkę Izabele Pęk, tak się złożyło – również patriotkę, wielce udatnie łączącą powaby ciała z bogatym wnętrzem. “Zdejmuję z siebie wszystko i mam wrażenie, ze przez moją cienką i prawie przezroczystą skórę widać moja duszę – staram się, aby na moich zdjęciach najważniejszą rolę odgrywały oczy, które są zwierciadłem duszy i ukazują prawdę o człowieku” – uzewnętrzniała się modelka w reklamie swoich usług. No i tej duszy poseł Stanisław, gorliwy katolik, nie zdołał się oprzeć.

Ale już po sześciu miesiącach okazało się, że to jednak nie tylko pobożny poseł Pięta był celem uwodzicielskich działań pięknej Izabeli – otóż na portalach społecznościowych poszukiwała ona mężczyzny, owszem, katolika – jak najbardziej ale o wymiarach 16 do 18 cm! Nie chcę szermować spekulacjami ani domysłami na temat wymiarów Pięty, których ewentualny brak kompensował szczodrą obietnicą zapewnienia Izabeli potomstwa w liczbie sześciorga dzieci oraz pracy w Orlenie.

Niestety Czarna Pantera, jak zwano modelkę, wyraźnie mierzyła wyżej. Zadomowiła się w środowisku polityków PiS – widzimy ją na zdjęciach z Patrykiem Jakim, a nawet samym prezydentem Dudą. Publicznie wielokrotnie deklaruje swoją sympatię dla prezydenta, który po prostu ją oczarował. Posłowi w piety poszło, zreflektował się i z gorącego romansu się wycofał, tym samym pozbawiając Izabelę nadziei na sześcioro dzieci i pracę w Orlenie, przynajmniej na razie i nie za jego pośrednictwem.

Ale to zła kobieta była. Zamiast zalać się łzami, podniosła krzyk i rwetes, wyżaliła się brukowcom, opowiedziała publicznie o swoich krzywdach, opublikowała korespondencję, psując reputację posła, który przecież z biskupami się fotografuje i odzierając go z legitymacji do pokrzykiwania z trybun i łamów na inaczej myślących i czujących i do wygłaszania pouczeń na temat moralności i etyki. Koledzy partyjni posła bronią, sugerując, że seksowna modelka dążyła do destabilizacji polskiej sceny politycznej na zlecenie – i tu zdania są podzielone – Gazpromu i jego niemieckich sojuszników lub Mosadu. W stylu rozpaczliwym próbują usytuować niefartownego posła w gronie mężów stanu, którymi mogą interesować się światowe służby specjalne.

W rodzinnej miejscowości posła, gdzie systematycznie ukazują się transparenty i banery z napisem “Bielsko-Biała przeprasza za Piętę” krąży powiedzenie, że kochliwy poseł poległ na d.., jednak bez współczucia i zrozumienia jego szczególnej sytuacji. Na przykład podczas finałów tegorocznych Debiutów Oxfordzkich w L.O. im Stefana Żeromskiego Pięta wziął udział w debacie, prawiąc swoim zwyczajem o moralności, wołając “Obronimy demokrację!” Uczniowie okazali się być przygotowani do dyskusji, wyciągnęli natychmiast fakty z życia pana posła, pytając, czy złodziej może być autorytetem moralnym. Niewdzięczna młodzież nie pamiętała już, że w ubiegłym roku poseł ujął się publicznie za polskimi żakami, nazywając ich nauczycieli czerwoną lumpeninteligencją, którą on, Pięta, wyrzuciłby ze szkoły na zbity pysk. Na sali szkolnej rozprowadzono jego wydrukowany życiorys, z którego wynikało jasno, że w latach osiemdziesiątych okradał on samochody: “ofiarami złodziejaszka padło około stu pechowych kierowców”. Dzisiaj poseł tłumaczy, że kradł z pobudek patriotycznych, żeby “zdobyć broń na powstanie”, tak jak Tadeusz Rydzyk zbierał pieniądze na ratowanie Stoczni Gdańskiej, toutes proportions gardees. Za skradzione pieniądze i przedmioty bohaterski młodzieniec i jego koledzy kupowali piwo, ale go nie pili, tylko poili żołnierzy, od których dostawali amunicję, około 500 sztuk nabojów karabinowych. Ileż samochodów musiałby okraść, żeby wyszarpać całego kałasznikowa! Za to dostał status pokrzywdzonego, a tym, co go na złodziejstwie złapali, odbierał potem emerytury. Ot, chytrus!

Nawet funkcjonariusze SB byli pod wrażeniem świeżości umysłu późniejszego “wybrańca narodu” – 18907 głosów, bo po rozważeniu propozycji ewentualnej współpracy ocenili kandydata następująco: “mały stopień inteligencji, brak własnego zdania, skromny, posiada kompleks niższości, podatny na wpływy innych osób”.

Do czego zatem osoba pokroju Stanisława Pięty jest potrzebna partii rządzącej? Wszyscy wiemy, że prezes bohaterem nie jest, najlepiej czuje się w potężnym schronie na Nowogrodzkiej lub otoczony szczelnym kordonem ochroniarzy, wspomaganych przez snajperów. Prezes wie też, że elektorat PiS-u nie jest monolitem i nie wszystkim podobają się stwierdzenia radykalne, tak proste, że aż prostackie. I tu pojawia się szansa dla takich działaczy jak Pięta, Brudziński czy Czarnecki.

Pamiętacie Państwo, jak Jarosław Kaczyński krzyczał z wysokości drabinki: “Cała Polska z was się śmieje” ale bał się zdanie dokończyć, żeby sobie niepotrzebnie poruty nie robić, brudną robotę czyli obrażenie manifestantów KOD odwalił za niego Joachim Brudziński, wykrzykując przyjemnym barytonem: “komuniści i złodzieje”. I to właśnie Brudzińskiego zapamiętali sobie Polacy z tego żałosnego skeczu.

Podobną rolę pełni Stanisław Pięta, który nie ma kompetencji, żeby sprawować władzę, ale świetnie nadaje się, aby z wielką swadą i pewnością siebie wypowiadać opinie, których inni, w tym sam prezes, niejednokrotnie woleliby nie wygłaszać, wiedząc, że zrażą do siebie część elektoratu. Pięta takich obaw nie ma, odpływa, dywaguje na dowolny temat, zawsze po myśli PiSu – a jak przegnie, to trudno, poleci na twarz i nikt go żałować nie będzie, bo nie ma kogo. Ale na razie niech głosi te swoje mądrości, że: “Kto nie popiera PiS to zdrajca, kretyn albo niedostatecznie poinformowany w najłagodniejszym przypadku”. Nie pamiętam kto ale jakiś bystrzak powiedział kiedyś, że: “Dziwne, jak często ostry język idzie w parze z tępym umysłem”. Ale za to wiem, kto powiedział: “Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby” – Stefan Kisielewski.

Któż inny niż poseł Pięta tak efektownie sypałby swoimi ortodoksyjnymi mądrościami? Na przykład broń palna dla każdego, zdecydowana walka z atakującymi nasz kraj i kulturę pseudowartościami, takimi jak pomoc uchodźcom czy zjawiskami jak homoseksualizm, aborcja, eutanazja czy plaga genderyzmu. Komunistów należy rozliczyć i ukarać, rodzinę wzmocnić poprzez zaostrzenie ustawy antyaborcyjne, dziecko z gwałtu – urodzić, a WOŚP, tę lewacką akcję wyłudzania pieniędzy – rozgonić.

Wśród wielu idei, składających się na obraz, jak mały Piętaszek wyobraża sobie wielką politykę, powalił mnie jego projekt rozprawienia się z terroryzmem. Sprawa jest prosta i naprawdę się dziwię, że z pomocy Pięty dotychczas nie skorzystał prezydent USA czy kanclerz Niemiec. Plan ów Stanisław Pięta, członek Komisji ds. Służb Specjalnych, przedyskutował z piękną Izabelą, uznając ją widocznie za kompetentną w sprawach walki z terroryzmem, pisemnie, poprzez Messengera.

A na czym zasadza się ów projekt? Otóż należy w Namibii lub Mozambiku założyć osadę dla przesiedleńców, z nagła otoczyć całą Europę szczelnym kordonem i przeczesać, wyłapać podejrzanych o terroryzm, wsadzić na statki i wio! do Afryki! Tym razem pozwolę sobie zacytować Iwana Kryłowa: “Usłużny głupiec gorszy jest od wroga”.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.