Muzyczny hołd dla Niepodległej

0

To był koncert na wielką skalę, jak to lubi Maestro Andrzej Rozbicki. Na scenie pod jego batutą zagrała Celebrity Symphony Orchestra i wystąpiło siedmioro solistów plus znane doskonale Polonii nasze dwie młode wokalistki. “Polish Pride – Przeboje Niepodległej”, muzyczne uczczenie 100-lecia polskiej niepodległości, był koncertem zorganizowanym w ramach programu “Niepodległa” pod auspicjami Senatu RP (opieka nad Polonią i Polakami za granicą). I co ciekawe, koncert ten po raz pierwszy pokazany został nie tylko w Toronto, ale pojechał potem do Vancouver.

Głosy, które rozbrzmiały w ogromnej sali Christian Performing Arts Centre, jak i osobowości artystów zachwyciły wszystkich.

Monika Węgiel to znakomita wokalistka i aktorka warszawskiego Teatru Współczesnego. Jej interpretacje przebojów Rodowicz, Demarczyk. Majewskiej “Kocham cię życie”, “Grand Valse Brillante” czy “Tango na głos” były doprawdy przejmujące. To znakomita artystka, o silnym głosie i przykuwającej uwagę dynamicznej osobowości scenicznej, umiejąca z maestrią balansować między liryzmem a dramatyzmem.

Zupełnie inny repertuar zaprezentowała Natalia Kowalenko, Ukrainka, która zakochała się w Polsce i tam zamieszkała. Gdy zamknęło się oczy i słuchało jej wykonania słynnych przebojów Anny German, trudno było doprawdy odróżnić te dwie artystki (podobieństwa są nawet aparycyjne). Jest to niezwykłe, bo głos Anny German był wyjątkowy, jak brylantowe dzwoneczki – wydawałoby się że niepowtarzalny. A jednak… Kowalenko kontynuuje z powodzeniem dzieło przedwcześnie zmarłej Anny German, ukochanej w krajach na wschód od Polski. Na koncercie w Toronto przypomniała perełki z jej repertuaru “Człowieczy los” czy “Być może”.

Aleksander Ładysz czaruje swoim głębokim basem, jakże podobnym w barwie do głosu ojca, legendarnego, obecnie 96- letniego, Bernarda Ładysza. Jak zapowiedział wraz z Andrzejem Rozbickim, po wykonaniu słynnej arii Skołuby “Ten stary zegar” ze “Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki, za rok obchodzimy 200-lecie urodzin kompozytora, a więc w Toronto możemy się spodziewać koncertu – wspólnego przedsięwzięcia obu panów. Ładysz jr. od trzech lat prowadzi agencję promującą kulturę POLCANART.

Z Polski Andrzej Rozbicki zaprosił także tercet TRE VOCI. Wszyscy kochamy występy trzech tenorów i w duchu tej właśnie tradycji mogliśmy z prawdziwą przyjemnością słuchać trzech młodych (i bardzo przystojnych!) polskich tenorów. Wojciech Sokolnicki, Mikołaj Adamczyk i Miłosz Galaj, przyjaciele w życiu prywatnym, z których każdy ma własną karierę muzyczną, w grupie brzmią bajecznie. Z każdego wykonania emanuje miłość do muzyki i radość młodości – są nie tylko znakomitymi śpiewakami, ale też atrakcyjnymi dla publiczności wykonawcami. Dla mnie ogromną przyjemnością było słuchać różnic między ich trzech świetnymi, ale jakże odmiennymi głosami. Pokazali jak swobodnie i znakomicie czują się zarówno w repertuarze operowym, tradycyjnym jak też w lżejszych utworach popularnych.

This slideshow requires JavaScript.

Maestro Rozbicki zaprosił na koncert także lokalnych artystów. W dwóch utworach można było podziwiać naszego rodaka Artura Wachnika, dyrektora tego pięknego obiektu, gdzie odbywał się koncert. Wachnik to wysokiej klasy wokalista i artysta. Słyszałam go nie po raz pierwszy i zawsze wzbudza mój zachwyt swoim warsztatem i osobowością. Jego pełna niezwykłej ekspresji interpretacja przeboju Maryi Rodowicz “Niech żyje bal”, do którego dołączyła Monika Węgiel, posłużyła późnej za bis i wielki finał, kiedy na scenie zjawili się wszyscy artyści. To metafora życia, pełen ogromnej mocy utwór, który jako finał postawił publiczność (nie po raz pierwszy) na nogi.

This slideshow requires JavaScript.

Miłym akcentem było odznaczenie dwóch znanych nie tylko Polonii młodych wokalistek Ani Leszońskiej i Ani Wójcik nagrodami przez konsuli RP w Toronto i szefa Celebrity Symphony Orchestra Andrzeja Rozbickiego. To wspaniałe artystki o znakomitych głosach, a obie mimo młodego wieku mają na swoim koncie poważne sukcesy artystyczne. Ich wspólne wykonanie “Powrócisz tu” wzbogaciło program koncertu.

Piękny, skomponowany specjalnie z okazji 100-lecia niepodleglości Polonez Niepodległości (Polonez of Freedom) rozpoczął drugą część koncertu. Jego kompozytor, altowiolista z Celebrity Symphony Orchestra Artur Lewinowicz wystąpił wraz z grającymi na skrzypcach młodziutkimi uczniami swojej szkoły Singing Strings. To pełen mocy utwór na orkiestrę z przejmującą wokalizą i towrzyszeniem dziecięcego chóru. Żal, że nie został bardziej wyeksponowany i właściwie zapowiedziany. Mnie zaintersował tak bardzo, że zaprosiłam Artura do wywiadu, który od 11 listopada dostępny jest w 59. odcinku POLcastu (“Each child deserves to learn music”).

This slideshow requires JavaScript.

Koncert uatrakcyjniony został specjalnymi efektami wizualnymi – światłami, telebimami i wyświetlanymi na ogromnym ekranie za sceną przezroczami i filmami. A poza śpiewem był także taniec – zatańczyły pary tancerzy z zespołu Lechowia, które prezentowały się bardzo atrakcyjnie i dodały koncertowi smaku widowiska wizualno-muzycznego.

This slideshow requires JavaScript.

Czego zabrało mi w tym koncercie? Scenariusza i gospodarza, który poprowadziłby słuchaczy przez utwory aby koncert był opowieścią, a nie zbiorem pojedynczych utworów, których samo pojawienie się w tak zatytułowanym koncercie było nie do końca zrozumiałe (bo co “Non, je ne regrette rien” Piaf, “Nessun Dorma” Pucciniego czy “Hallelujah” Cohena, doskonale wykonane, mają wspólnego z polską niepodległością i przebojami niepodległej?). Czym innym jest zapowiadanie wykonawców czy utworów, a czym innym bycie narratorem takiego wydarzenia. Wolałabym też aby cały koncert prowadzony był po angielsku, ze względu na obecność anglojęzycznych widzów. Trochę mi żal, że nie udało się potraktować tego ważnego wydarzenia artystycznego jako okazji do choćby podstawowej edukacji (nienachalnej, broń Boże) o Polsce i o wykonywanej tego wieczora muzyce.

Aby nie kończyć w nucie krytyki, powtarzam na zakończenie recenzji, że było to pełne rozmachu wydarzenie, spotkanie z piękną muzyką i znakomitymi wykonawcami. A wspólne wykonanie mojego kochanego utworu “Niech żyje bal” na długo pozostanie w mojej pamięci.

Małgorzata P. Bonikowska
Foto: Gazeta, A. Rozbicki, A. Łukowicz, W. Leszoński

This slideshow requires JavaScript.

W Vancouver:

This slideshow requires JavaScript.

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.