Przyodziewki kobiet – rys historyczny

0

Czasy nowej ery w większości krajów Europy to czasy brudu i niemycia się. Powstało powszechne przekonanie że mycie skraca życie, a zapach brudnych ciał był normalnym zapachem w domostwach. Jeszcze w XIX wieku Napoleon uciekając spod Moskwy do swego matecznika, będąc w pobliżu Mińska, wysłał umyślnego do pierwszej żony (w tym czasie tylko kochanki) Józefiny z przesłaniem, by przestała się kąpać, bo spragniony jej pieszczot za kilka tygodni będzie w Paryżu.

“Mycie skraca życie” zastąpione przez “plaża obnaża”
Od mniej więcej połowy XIX lekarze zmieniali powoli zdanie o brudzie, który miał impregnować ciało przed dostaniem się do wnętrza czegoś, co powoduje choroby (tego czegoś jeszcze nie znano z imienia) i zaczęli propagować ideę, że mycie i kąpiel nie powodują chorób, woda nie przenosi ich z osoby na osobę, że te czynności nie zabijają, ale odwrotnie, służą zdrowiu.

W krajach pod ścisłym reżimem etyki kościelnej był jeszcze inny powód dlaczego kobiety były opatulone i nie myły się, bo była obawa, że ktoś je może zobaczyć w negliżu, a wtedy takie zdjęcie szatek będzie grzechem ciężkim, jego i jej, bo to powoduje u niego “brudne myśli”, a ona, bo mu je “podrzuca” swą nagością – w katechizmie stoi, że grzeszy się “myślą, mową i uczynkiem”, a grzeszna myśl jest na honorowym pierwszym miejscu w tej wyliczance. Poza tym kobieta będąc nago, czy prawie nago, może przypadkiem dotknąć swych “grzesznych części ciała” – a to już poważniejsza sprawa (dość późno słowo grzeszny w tym kontekście zamieniono na wstydliwy). Dopiero na dobre od czasów walki kobiet o równouprawnienie, wiele pań zaczęło interesować się tym, jak będą pachnieć po umyciu się lub kąpiółce, jak będą się czuły po pozbyciu się brudu i małych dokuczliwych stworów na swym ciele, szczególnie tych we włosach na głowie. To było pierwszym nieśmiałym krokiem by się myć i zażywać kąpieli. Wielowarstwowe szaty z ciężkich materiałów nie pozwalały by zanurzyć się w wodzie – przecież pod ich ciężarem można się utopić. Zaczęto więc szyć coś lżejszego, początkowo ciągle zakrywającego całe ciało. Kobiety polubiły te dużo lżejsze przyodziewki, dlatego nastąpiło skracanie, zmniejszanie nakryć ciał, aż skończyło się na kompletnym roznegliżowaniu, na razie na wybranych plażach – jak będzie dalej czas pokaże. To obnażanie się trwało długo, ponad sto lat, a plaże były najbardziej odpowiedzialne za ten proceder, bo “plaża obnaża”.

Początkowo prawie żadna kobieta, i wielu mężczyzn, nawet marynarzy, nie umiało pływać, więc panie wchodziły do płytkiej wody, zanurzały się raz lub dwa do pasa, a później osłonięte przez służące prześcieradłem pędziły do przebieralni, bo mokre szatki przylegały do ciała, a to już jest grzeszny widok. W wodzie doczepiano do sukni niekiedy ciężarki, by jej dół nie pływał po wodzie i by nie odsłaniały się łydki i broń boże kolana! Kobiety bały się nawet pomyśleć co by było, gdyby odsłona poszła powyżej kolan. W mentalności ówczesnych, jeszcze pod koniec XIX wiek, plażowiczka już była wystarczająco szałowo odziana, bo zamiast długiej ciężkiej sukni, która od szyi do stóp zasłaniała wszystko, teraz na plaży też miała podobną do dawnej, choć nieco lżejszą sukienkę, jak dawniej czarną z długimi rękawami, a pod nią znajdowały się czarne rajstopy chroniące się w tego samego koloru pantalonach do kostek. Uzupełnieniem tego stroju plażowego były buciki, kapelusz lub czepek, no i oczywiście rękawiczki. Pantalony to oczywiście majtki z długimi nogawkami. Ponieważ ta suknia od stóp w górę przykrywała wszystko szczelnie, więc brzuch, podbrzusze i pośladki nie musiały być dodatkowo zakryte, by podniecony tym ekstrawaganckim strojem mąż miał do niej dostęp bez dodatkowych ceregieli ściągania z ciała czegokolwiek, wystarczyło podwinąć co trzeba.

Lawinowe kurczenie okrycia kobiet
Zaraz po drugiej wojnie światowej strój kąpielowy zaczął się gwałtownie kurczyć. Był także inny powód by więcej ciała niż twarz mogło obejrzeć słońce, nastała moda na nabywanie pięknej letniej opalenizny, co równocześnie było manifestacją wolności wewnętrznej i pokazania swych wdzięków, przecież ciała pięknych kobiet – a prawie wszystkie z małymi wyjątkami takie są – to najpiękniejszy z cudów przyrody! Projektanci z Paryża będący bardzo na topie odnośnie upodobań pań, natychmiast wymyślili, faktyczne skopiowali starożytne bikini, a było to w roku pańskim 1946.

Wymyślono też w owym czasie monokini bez wyodrębnionego stanika, a niedługo potem stringi – wymysł z Brazylii. Stringi stawały się coraz bardziej podobne do swej nazwy, do sznurka; kilkanaście centymetrów kwadratowych materiału wystarczyło by odziać kobietę. Najbardziej odważne i przebojowe stringi brazylijskie ważyły tylko 5 gramów: gdyby były zmontowane z samego sznurka, ważyłyby więcej – musi być to jakiś cudowny materiał, który coś niecoś okrywa, a prawie nic nie waży.

W szaleństwie zmniejszania tego stroju nie zapominano, że kobieta ma coś do odsłonięcia na górze. Powstała moda na topless. Gdy w 1980 r. odpoczywałem na plażach Majorki nie widziałem ani jednej kobiety na plaży w staniku, a miłośniczek słońca i wody było wiele na podmiejskiej kilkukilometrowej szerokiej plaży Arenal przy mieście Palma de Mayorca. Tysiące opalających się półnagich ciał żeńskich każdego dnia, u wielu i dół nie był osłonięty – po prostu zapominały o przykryciu swych niższych na ciele piękności, choć plaża nie była oficjalnie plażą nudystów. Logika sugerowała, że lada dzień następnym etapem mody plażowej stanie się całkowita nagość na wszystkich plażach. I tu się logika pomyliła.

Chiennes de garde
Trend zatrzymał się, a nawet zaczął się cofać, bo nagle kobiety zauważyły, że zbyt dużo wystawionego na widok publiczny ciała to nie wyraz niezależności, ale niewoli medialnej. Potężnych rozmiarów bilboardy zaczęły reklamować wszystko: od kaszki dla dzieci po tanie loty na tle pięknego nagiego ciała kobiety. Nawet znane z tolerancji moralnej Francuzki stały się tym zniesmaczone i zaczęły walkę z nagością na tychże bilboardach. Między reklamodawcami a stowarzyszeniami broniącymi godności kobiety doszło do niepisanej umowy, że tylko produkty dotyczące bezpośrednio upiększania ciała kobiecego mogą być na tle jej ciała, ale i tu wszelkie ciągoty typu lekkiej pornografii muszą być wyeliminowane z reklamy: kobiety powinny być fotografowane z profilu, a jeśli gdzieś tam wystawał kawałek piersi, musiał być zasłonięty ręką lub łokciem. W przeciwnym wypadku sprawa sądowa, lub rzecz jeszcze szkodliwsza dla producenta – bojkot produktu. Panie z organizacji Suki Wartownicze (Chiennes de garde), prawie zawsze wygrywały procesy o ubliżanie kobiecie reklamą – chyba miały dobrych adwokatów.

Takie organizacje były i są w innych krajach. W Polsce nie musiało ich być – Kościół, a jeszcze bardziej – dziw nad dziwy – partia, skutecznie hamowały te zapędy. Dzisiaj, gdy się nieco poluzowała moralność seksualna, gdy partia przestała istnieć, a duchowni zaangażowani w dyskursy polityczne nie zawsze mają czas by zajmować się takimi drobnostkami, automatycznie rolę pilnowania czy kobiety są przyzwoicie zakryte wzięła na siebie kilkumilionowa armia moherowych beretów ojca Rydzyka.

Stroje muzułmanek
Na zahamowanie zmniejszania się strojów kąpielowych kobiet jakiś wpływ miały także zwyczaje muzułmańskie. Jak by nie było muzułmanów w Europie i na kontynencie północnoamerykańskim jest kilkadziesiąt milionów. Co prawda Koran chyba nic nie mówi o burkach i pokrewnych szatkach, które mają zakrywać całe ciała kobiety, ale pamiętajmy, że jest to religia mężczyzn – oni to tak szczelnie, bez dyrektyw świętej księgi, opatulali i ciągle próbują opatulać kobiety już od prawie półtora tysiąca lat.

Hidżab, nikab i burka

W niektórych krajach muzułmańskich takich jak w północnym Pakistanie, czy w Afganistanie, szczególnie w czasach rządów Talibów, ani centymetr kwadratowy ciała kobiecego nie może wystawać z szaty, by nie mógł być pożądliwie oglądany przez mężczyzn z wyjątkiem własnego męża, więc nawet oczy są zasłonięte przyciemnioną siatką. To tak zwana burka afgańska, czyli pełna. W kilku innych krajach muzułmańskich burka to przykrycie głowy, zwana także nikabem, a gdy ta chusta zawijająca głowę przykrywa też piersi to już hidżab.

Nawet w pełnym przykryciu, kobiety nie mogą paradować w obecności mężczyzn z nienajbliższej rodziny, lub kobiet niemuzułmanek. W wielu krajach muzułmańskich głowa jest uważana za najbardziej intymną część ciała, więc gdy kobieta z nieprzykrytą głową przypadkiem spotykała obcego mężczyznę, mogła odruchowo zasłonić głową dolną częścią stroju, innymi słowy jej twarz jest w jej mniemaniu bardziej “pornograficzna” niż to co ta część stroju osłania.

Podobną do afgańskiej burki jest abaja – rodzaj sukmany do samych stóp, strój zrobiony z wełny wielbłądziej, lub koziej.

Rewolucyjne burkini
Upór niektórych kobiet muzułmańskich doprowadził do stworzenia dwuczęściowego tworu odzieżowego zwanego burkini. Panie tej religii też wreszcie zechciały wykąpać się w basenie, czy pobrodzić po brzegach morza. Jest to połączenie burki z obszerniejszym bikini. Wymyśliła to Australijka pochodząca z Libanu. Można to uznać za rodzaj “rozbudowanego” bikini zakrywającego głowę kapturem i opasującego ramionana, tors i nogi: tylko twarz, dłonie i stopy widzą w tym stroju światło dzienne. Zrobiony jest z lżejszego materiału, ale to też strój luźny – broń boże nie może po wejściu do wody szczelnie opinać “wstydliwych” części ciała. Można w nim nawet pływać, choć chyba z trudem. Rekompensatą tego trudu jest to, że strój ten sam się pierze w czasie zanurzenia się w wodzie morza, basenu, jeziora, rzeki, a ponieważ to szatka przeważnie zwiewna, choć ciągle zasłaniająca wszystko co ma być zasłonięte, szybko wysycha – nie ma potrzeby przebierania się po kąpiółce. Nawet w najbardziej intymnych momentach nagie ciało kobiety, ale ciągle z przykrytą głową, widzieć może tylko mąż. Burkini z racji na zwiewność i nieprzykrywanie dokładniej niż afgańska burka całego ciała kobiety nie przyjęło się w kilku krajach muzułmańskich – tam to ciągle niemoralne, frywolne przykrycie. Dziś, jeśli na plażach Australii, lub gdziekolwiek indziej, widzimy kobietę w burkini, to często jest to niemuzułmanka, ale kobieta innej rasy o karnacji jasnej, a jeszcze bardziej osoba ruda. Jest tak ubrana, by się cieszyć morzem, a równocześnie uchronić przed zabójczymi promieniami słonecznymi, bo są bardziej niebezpieczne dla tych kobiet.

Strój islamskich mężczyzn
Mężczyźni muzułmanie też mają swoje stroje, nie po to, by przykrywać wstydliwe części ciała, ale by były najwygodniejszym przykryciem w klimacie, w jakim żyją. Są to przeważnie długie do ziemi okrycia podobne do habitów mnichów katolickich, głowę też często przykrywają kafiją czyli rodzajem szalika, czy bardziej eleganckim i skomplikowanym przykryciem zwanym turbanem. Niektórzy mężczyźni odchodząc nieco od tradycyjnego “muzułmańskiego habitu”, noszą bardzo luźne szarawary, bo uznają, że i po nich zostaną po śmierci rozpoznani przez Allaha jako swoi i trafią do muzułmańskiego nieba.

Twory koniakowskie
Będąc polskim patriotą (tak mi się przynajmniej wydaje), zakończę to pisanie akcentem polskim. We wsi Koniaków w gminie Istebna od dawna znane są wspaniałe wyroby koronkowych obrusów, serwetek i części garderoby damskiej. Nawet polski papież i królowa Elżbieta obdarowani byli tymi wyrobami. Gdy trend pomniejszania się bielizny kąpielowej nabrał rozpędu, pani Sanaszek z kilkoma innymi koronczarkami postanowiły wejść na rynek światowy swymi wyrobami typu bikini.

Nie mogły konkurować ze stringami brazylijskimi, bo proboszcz nie dałby rozgrzeszenia w czasie spowiedzi wielkanocnej – ale kiedy mu przedstawiono tę nową linię produkcji, chyba uznał, że kobiety mogą to tkać czy szydełkować i nie gorszyć nikogo, bo to przyzwoitych rozmiarów artystyczne, niemające nic wspólnego z rozpustą, cacka. Nasze słodkie gaździny udowodniły, że nawet na tym małym odcinku produkcyjnym Polska jest nie tylko krajem tradycyjnym ale i postępowym, umie te dwie tradycje, wydawałoby się sprzeczne z sobą, łączyć. Gdy się rozkręcił ten biznes w tej i kilku sąsiednich miejscowościach, do pomocy kobietom ruszyli mężczyźni chwytając w ręce szydełka, czy pary drutów hafciarskich, początkowo w tajemnicy, w ciągu nocy, przy oświetleniu świecy lub kaganka, bo przecież nie wypadało by zajmowali się takimi bardzo “babskimi” robótkami – to ubliżałoby ich męskości. Obecnie co odważniejsi, widząc swe piękne rękodzieła, przenieśli swe prace na godziny dziennie, nie kryją się przed nikim, pozwalają się fotografować z bikini w rękach, czy nawet występować w telewizji, Hidżab, nikab i burka lub przemawiać na konferencjach poświęconych tego typu tematom.

This slideshow requires JavaScript.

Oczywiście, to co przynosi najwyższe korzyści finansowe: obrusy, inne ozdóbki stołu, koronkowe przykrycia łóżek, suknie, bluzki, przykrycia głowy, spódnice, tworzone szydełkiem lub robione na drutach są ciągle produkowane, ale reklama koncentruje się już przeważnie na tych intymnych wdziankach kobiety. Nie widziałem ani słyszałem potępienia tych produktów koniakowskich przez o. Rydzyka lub kogoś z jego moherowej armii, więc wnioskuję, że produkty te uznane zostały poza Koniakowem za dość przyzwoite – bez wyrzutów sumienia można je nabywać i paradować w nich na plaży. Przyznam się, że buszując po kilku źródłach informacji wizualnych w internecie napotkałem twory koniakowskie niewiele różne od brazylijskich.

Chyba koniakowskie panie doszły do wniosku, że ani proboszcz, ani o. Rydzyk i jego armia nie są zbyt oblatani w tym tworze informacyjnym najnowszych czasów, w którym buszowałem szukając arcydzieł koniakowskich, więc jak na razie, jak to stoi w popularnym powiedzonku: “hulaj duszo, piekła nie ma”. Muszą się jednak liczyć z tym, że jeszcze przed sądem ostatecznym ktoś może wpaść na ten trop i mogą być rozliczone z oszczędzania na włóczce – to może zawstydzić i zaboleć

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.