Mamelucy i janczarzy

0

Bycie królem, cesarzem, kalifem, sułtanem, chanem to bardzo niebezpieczne zajęcie. Często życie tych ludzi bywało skracane przez rywali do tronu, najczęściej członków własnych rodzin. Im dalej na wschód tym częstsze i krwawsze były rozrachunki rodzinne. W niektórych społecznościach zabicie ojca, syna, kuzyna by zdobyć tron było sprawą tak naturalną, że to nie rzucało cienia na rządzenie krajem przez mordercę: był silniejszy, bardziej przebiegły, więc w myśl zasady znanej od wieków, a wypowiedzianej głośno przez Darwina o przeżyciu najsilniejszego, usprawiedliwiało to w przekonaniu ogółu taki rozwój spraw. Od początku świata rządcy wymyślali różnego rodzaju zabezpieczenia swej władzy i życia, a najskuteczniejszą metodą było otoczenie się ludźmi, którzy nie mieli szansy zasiąść na tronie nawet po zabójstwie władcy – nie byli integralną częścią społeczeństwa, więc nie uznano by ich za władców.

Mamelucy
W historii najciekawszą tego typu grupą byli mamelucy istniejący od początku kalifatu Abbasydów czyli od połowy VI wieku. Mamelucy to słowo arabskie oznaczące niewolników państwowych, czyli niewolników pochodzących z obcego kraju, nienawróconych jeszcze na islam. Tak początkowo nazywano dzieci i młodych mężczyzn (wiek 10 do 20 lat) kupionych przez władców islamskich lub zdobytych w czasie wojen, poddanych indoktrynacji, w której najważniejszym przykazaniem była wierność swemu panu. Od momentu znalezienia się w nowym kraju przechodzili długie i intensywne szkolenie wojskowe, cieszyli się specjalnymi przywilejami i często sami prosili o przywilej stania się muzułmanami. Historycy wojskowi podkreślają, że oddziały mameluków były jednymi z najbardziej sprawnych wojowników, jakie zna historia.

Po Mahomecie kolejnymi władcami duchowymi i politycznymi Islamu było czterech jego towarzyszy broni i przyjaciół przez okres około 30 lat. Od roku 661 przybrany syn Mahometa założył dość stabilną dynastię Umajjadów ale dobrał im się do skóry założyciel następnej dynastii Abbasydów. Nie tylko kalif, ale cała jego bliższa i dalsza rodzina została wymordowana. Wiemy tylko o jednym członku wcześniejszej dynastii, któremu udało się ocalić skórę. Poprzez północną Afrykę uciekł do dzisiejszej Hiszpanii i tu przez jakiś czas utrzymała się dynastia Umajjadów. Swoim nikt nie ufał, trzeba było stworzyć ochronę z ludzi obcych, oddanych władcy. Tak powstała instytucja mameluków na terenie Azji Mniejszej.

Byli to ludzie wyjątkowo uprzywilejowani. Kalif i jego wyżsi urzędnicy kupowali swych przyszłych gwardzistów przeważnie z państewek tureckich lub turkmeńskich z centralnej Azji. Dość szybko ci zdyscyplinowani wojownicy poczuli się tak silni, że w rzeczywistości rządzili krajem, a gdy jeden z mameluków zamordował kalifa i sam nim został, zmieniając tylko tytuł z kalifa na sułtana, to był początek upadku tej instytucji w sunnickim kalifacie bagdadzkim. Mamelucy stworzyli także w wieku XIII odrębny sułtanat w Indiach, w Delhi, ale przetrwał on tylko niecałe sto lat. Również wśród szyitów w Egipcie i Syrii odrodziła się ta klasa wojowników, dość szybko doszła ona do władzy i w roku 1250 obalili oni kurdyjską dynastię Ajjubidów i stworzyli własne państwo. Na przestrzeni pół wieku przepędzili krzyżowców z Lewantu (historycznej Palestyny i Syrii). Jak w Polsce w czasach póżniejszych husaria z metalowymi skrzydłami na ramionach rycerzy odstraszających łomotem konie przeciwników była siłą nie do przełamania, tak też mamelucy zakuci w stalowe pancerze na koniach przykrytych metalem nie mieli sobie równych; nawet templariusze musieli uznać ich wyższość militarną. Oni też rozbili napierające w stronę północnej Afryki i południowej Europy hordy mongolskie. Historycy wyliczają, że w czasach swego największego rozkwitu ta zwarta armia mamelucka liczyła w Egipcie ok. 24 tysięcy rycerzy i co roku nabór nowych członków wynosił około 2 tysiące. Służba w tej jednostce była tak zaszczytna, że stała się marzeniem wielu. Zdarzały się wypadki, że młodzi Egipcianie udawali “niewiernych”, by tylko dostać się do tej uprzywilejowanej kasty. Sułtani egipscy rekrutowali swych mameluków najczęściej z Połowców osiadłych na terenach na północ od Morza Czarnego, a potem spośród Czerkiezów i Gruzinów z Kaukazu.

This slideshow requires JavaScript.

Po odsunięciu zagrożeń z zewnątrz zaczęły się przepychanki między grupami etnicznymi mameluków. Początkowo sułtanem został człowiek z terenów nizinnych znad Morza Czarnego, który ustanowił nową dynastię o nazwie Bahryci. Po 131 latach ich dominacji ustąpili tron memelukom kaukaskim, kórzy założyli dynastię Burdżytów. Panowała ona przez prawie taki sam czas jak poprzednia. Pokonani zostali przez nową potęgę rodem z Anatolii, przez Turków Osmańskich, czyli Ottomanów, którzy zlikwidowali Rzymskie Cesarstwo Wschodnie, rozprzestrzenili się na cały Półwysep Azji Mniejszej i dalej na wschód oraz na Bałkany. W pochodzie do centralnej i zachodniej Europy zatrzymał ich Jan Sobieski pod Wiedniem. Wcześniej Ottomani stali się panami Egiptu i północnej Afryki w 1517 r. Zadowolili się trybutem z tych terenów zostawiając władcom mameluckim ich majątki i szereg przywilejów. Obalił ich ostatecznie Napoleon w 1798 roku – zatrzymał przy sobie jednego mameluka jako osobistego ochraniarza. Starszyznę mamelucką wymordował 13 lat później ottomański gubernator Egiptu pasza Muhammad Ali, późniejszyszy sułtan Ottomanów. I tak to ten specyficzny twór historyczny, specjalna klasa społeczna wojowników, ten tak zwany “fenomen mamelucki” skończył swe ponad tysiącletnie istnienie.

Janczarzy
W Europie bardziej znaną była formacja janczarów funkcjonujących od początku istnienia niezależnego państwa osmańskiego czyli Ottomanów, a więc od połowy XIV wieku do roku 1826. Byli bardziej znani od mameluków, bo w dziejach Europy odegrali ważniejszą rolę: uczestniczyli w likwidacji Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego w r. 1453, zajęli prawie całe Bałkany, zdobyli większą część Półwysepu Arabskiego, czyli tereny obecnej Turcji, zlikwidowali i przejęli sułtanat egipski i prawie całą północną Afrykę, walczyli z krajami centralnej Europy, najczęściej z Rzeczypospolitą Obojga Narodów. Janczarzy w czasie wojny stanowili tylko około 10 procent wojsk tureckich, ale oni najczęściej byli jednostką decydującą o zwycięstwie. W formacji bojowej umieszczano ich w centrum, stąd jak klin wbijali się w środek formacji bojowej wroga, rozdzielali zwarte szeregi, a ciężka jazda turecka miała łatwiejszy dostęp do rozbitych szeregów przeciwnika. Wróćmy do początku ich historii. Na pomysł stworzenia tej jednostki wpadł założyciel nowego państwa i nowej dynastii Okhan I. Od jego imienia wzięli nazwę Turków Osmańskich lub Ottomanów. Wcześniej kilka plemion tureckich w ucieczce przed Mongołami zdobywało tereny i osiedlało się na półwyspach Arabskim i Azji Mniejszej. Ta grupa zawędrowała aż do Anatolii i stała się sąsiadami Wschodniego Cesarstwa Rzymskiego. Pomysł stworzenia gwardii sułtańskiej nie był nowy. Zaczerpnięto istniejące już wzory od mameluków, a wzory te tylko uściślono i udoskonalono.

Arabowie kupowali swoich najlepszych kandydatów na przyszłych mameluków na targach wokół północno-zachodnich wybrzeży Morza Czarnego i na Kaukazie, a także zabierali chłopców i młodzież w wieku od 10 do 20 lat z rodzin chrześcijańskich w krajach podbitych. Ottomani nie musieli nikogo kupować – szybko podbili kraje chrześcijańskie, jak choćby prawie cały Półwysep Bałkański. Początkowo rekrutowali przyszłych janczarów spośród Greków i Albańczyków, potem z innych nacji bałkańskich oraz polskich, ukraińskich i z południa dzisiejszej Rosji, zabranych do niewoli w czasie wojen. Wybierali, tak jak mamelucy, chłopców tylko z rodzin chrześcijańskich, najczęściej w wieku od 10 do 12 lat, oddawali ich do rodzin tureckich, by w tym środowisku nauczyli się języka, oswoili z obyczajami i wierzeniami w nowej ojczyźnie. Potem zabierano ich do specjalnej szkoły w stolicy, gdzie poddawani byli intensywnej indoktrynacji, ćwiczeniom wojskowym i sprawnościowym, byli przekonywani o wyższości Islamu nad innymi religiami, byli nawracani na Islam, uczeni szacunku i kompletnego oddania sułtanowi. Co siedem lat odbywały się formalne pobory do piechoty janczarskiej – zabierano z rodzin po jednym chłopcu, chyba że był jedynakiem. Około 25. roku życia stawali się oni pełnowartościowymi janczarami (tureckie słowo znaczy nowi żołnierze).

Ogromna większość wcielana była do armii jako wyborowa jednostka piechoty. Ci najzdolniejsi, najsilniejsi, najbardziej oddani władcy dostawali się jako ochrona osobista do jego pałacu. Służba czynna trwała około 20 lat. W tym czasie nie wolno im było się nie tylko żenić, ale musieli żyć w celibacie, musieli mieszkać razem w barakach, nie wolno im było zajmować się niczym innym poza sztuką walki. Podzieleni byli na 196 jednostek zwanych ortami. Orta była ich wielką rodziną, ojcem był sułtan, który niekiedy w przebraniu janczara prowadził ich do boju. Razem walczono, razem dzielono się łupami i posiadłościami padłych w boju członków orty. Dostawali żołd bez względu na to czy był to czas wojny czy pokoju, a po skończeniu służby czynnej i opuszczeniu baraków, oni i założona przez nich rodzina (bo już mogli się żenić) przenosili się do własnych nadanych im przez sułtana zamków i posiadłości, mogli zakładać manufaktury czy oddać się innym zarobkowym zajęciom, ciągle mieli zapewnioną opiekę państwa i znaczną emeryturę. Choć byli w dalszym ciągu uważani za obcych, różniących się od rodowitych Turków między innymi tym, że na ogół nie nosili bród, tylko wąsy, powodziło im się bardzo dobrze, byli szanowali w społeczeństwie, dorównywali bogactwem i przywilejami magnaterii tureckiej.

Elitarni janczarzy, czyli bezpośredni obrońcy sułtana, dochodzili do najwyższych urzędów państwowych, a niekiedy nawet piastowali urząd drugiej osoby w państwie czyli wielkiego wezyra. Ich też często sułtan nominował gubernatorami prowincji, bo im bardziej ufał niż rodakom. Takim wezyrem był wieśniak bośniacki Sokollu, który faktycznie rządził państwem przez 14 lat w imieniu trzech kolejnych sułtanów.

Życie janczarów w koszarach przypominało styl życia rycerzy krzyżowych; ich orty były nie tylko najbardziej karnymi, ale i najbardziej wyspecjalizowanymi jednostkami bojowymi, jakie istniały w owych czasach. Nie tylko oddział atakujący był podzielony na specjalizacje bojowe, ale dodatkowo jednostka miała kilka innych specjalizacji jak inżynierowie wojenni, budowniczowie maszyn oblężniczych, obsługa szpitali polowych, czy muzycy w orkiestrze orty. Uzbrojenie janczarów to krótka szabla, kindżał czyli zakrzywiony sztylet, dzida i łuk, zamieniony później na pistolet, a jeszcze później na muszkiet, czyli dość prymitywny niegwintowany karabin ładowany przez koniec lufy.

Gdy bogactwo janczarów zaczęło kłuć w oczy rodowitych Turków, zaczął się powolny upadek tej formacji. Zlikwidowano pobór chłopców nietureckich, ich miejsce zaczęli zajmować synowie ważnych muzułmańskich osobistości w kraju. Stało się powszechną praktyką, że pozycję ojca Turka janczara przejmował syn. Korpus stawał się coraz bardziej podobny do pospolitego ruszenia w Rzeczpospolitej: niezdyscyplinowany, cyniczny, nieprzygotowany do walki. Zapomniano o szczytnych celach, do których zostali powołani, jak konieczność szerzenia Islamu i obrony sułtana. Liczyło się tylko bogactwo. Wybuchały w jednostkach janczarskich bunty – chodziło przeważnie o wyższy żołd i wyższe świadczenia emerytalne. Skarb państwa nie mógł pozwolić sobie na te podwyżki, bo liczba janczarów w czynnej służbie rosła z około tysiąca w 1400 roku, do ponad stu tysięcy pod koniec XVII wieku. Gdy Turcy rozpoczęli najazdy na Polskę w roku 1620, janczarzy nie byli już tą wspaniałą siłą bojową. Młody sułtan Osman II, marzący o podbiciu Europy, zgromadził wielką armię jak na owe czasy – 100 tysięcy wojowników. Pierwszym krokiem miało być unicestwienie Rzeczpospolitej zagradzającej drogę do dalszych podbojów. Zatrzymał go pod Chocimiem siłami dużo mniejszymi polski geniusz wojskowy, hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, który w czasie oblężenia twierdzy zmarł, ale jego strategia walki tak osłabiła siły pohańców, że zmusiła sułtana do upokorzającego rozejmu. Osman II winę za klęskę zrzucił, zresztą słusznie, na janczarów. Trudno ich już było w owym czasie nazywać janczarami – niczym nie przypominali tych szaleńców z poprzednich wieków, przed którymi państwa ościenne drżały. Młody sułtan zdecydował się ich pozbyć i stworzyć nowoczesną armię z plemion tureckich i turkmeńskich. Pierwszym krokiem było zamknięcie kawiarń, w których janczarzy zbierali się i planowali różne strategie wymuszające od sułtana nowe pieniądze i przywileje dla siebie. To było dość bolesne dla janczarów wydarzenie, podburzyło ich – Turcy już w owych czasach byli uzależnieni od kawy. Nieco później trend picia kawy dotarł do Europy: ambasador turecki w Paryżu nie potrafił funcjonować bez kawy, stworzył pierwszą kawiarnię w tym mieście. Obyczaj szybko rozprzestrzenił się w całej Europie. Zamknięcie kawiarń wystarczyło by zdenerować janczarów do tego stopnia, że porwano młodego sułtana, uwięziono i uduszono. Osman II zmarł w wieku 17 lat. Rządził krajem od 14. roku życia. Był autentycznym geniuszem. Wyksztacony, znał płynnie poza tureckim pięć języków (łacinę, grekę, języki włoski, arabski i perski), pisał wiersze, tłumaczył dzieła z jednego języka na inny, miał bardzo dojrzałą koncepcję rozprzestrzenienia islamu poza granice państwa i koniecznych reform w kraju.

Władzę przejął jego wuj. Rozzuchwaleni janczarzy na przestrzeni następnych stu lat stawiali nowe wymagania, opierających się tym żądaniom usuwali niekiedy od tronu, a nawet mordowali. Sułtanowie po cichu wzmacniali inne jednostki armii, by się z tym “rakiem” kiedyś rozprawić. Dokonał tego Mahmut II w r. 1826 ośmielony wytępieniem mameluków egipskich przez gubernatora osmańskiego Muhammada Alę 15 lat wcześniej. Okazją była nowa rebelia janczarów. Sułtan użył do rozprawy z nimi jednostek artylerii i jazdy (spahisów). Odparto atak janczarów na siedzibę sułtana, zmuszono ich do odwrotu do koszar, następnie koszary razem z bojownikami zbombardowano i spalono. Tych co nie zginęli w czasie tej rebelii uznano za zdrajców, skazano wszystkich na śmierć.

Dzisiaj po janczarach, poza pamięcią historyczną, pozostała ich muzyka. Do boju zawsze szli przy dźwiękach muzyki orkiestry obozowej. Były to melodie bardzo rytmiczne, bardzo głośne. W lastach pięćdziesiątych XX w. odtworzono w Turcji formację muzyczną zwaną Mehteran, która pielęgnuje tę muzykę i uczestniczy w ważniejszych uroczystościach państwowych. W muzyce europejskiej moda na muzykę janczarów była popularna nawet wśród największych kompozytorów – tworzono melodie nazywane alla turca zbliżone do ich marszów wojskowych. I tak Mozart skomponował sonatę fortepianową A dur w tej konwencji, Beethoven wprowadził dźwięki tej muzyki do kilku swoich utworów, najsłynniejszym i najbardziej znanym motywem tego typu jest czwarta część jego najsłynniejszej symfonii nr 9. Dzisiaj fragment końcowy tej części stał się oficjalnym hymnem Unii Europejskiej. 

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.