Niewidzialni choć niezbędni

0
Rzadko kiedy zastanawiamy się nad niewidzialnymi ludźmi, którzy działają za kulisami, ale dzięki ich pracy możemu korzystać z wielu elementów naszego życia, które uważamy za niezbędne i oczywiste. Co roku, kiedy nadchodzi wiosna i lato, sadzimy kwiatki, krzewy w naszych przydomowych ogródkach. Czy zastanawiamy się, skąd te sadzonki, kto pracuje abyśmy mieli te krzaki do posadzenia? Raz w roku w okolicach miejscowości Terra Cota gigantyczna firma ogrodnicza organizuje jesienią wyprzedaż po sezonie letnim wszystkiego tego, czego nie udało się sprzedać przez całe lato – krzewy, drzewka i drzewa można tam kupić za grosze. Porozstawiane są one na ogromnej powierzchni, a chętni do zakupów klienci krążą po tym ogromnym terenie z wózkami. Donice są ciężkie, zakupy prawie hurtowe, więc pomagają im w ładowaniu donic na wózki pracownicy tej firmy. Potem ładują zakupy do samochodów na parkingu. Są mili, bardzo grzeczni i jakby nieśmiali. Ani jeden z nich nie mieszka tu na stałe – są to tzw. migrant workers, którzy przyjeż-dżają tu do pracy. Tysiące takich pracowników przyjeżdza do pracy do Kanady na 7-8 miesięcy, przede wszystkim do Ontario i Kolumbii Brytyjskiej. Przyjeżdżają z Meksyku, Karaibów, z Ameryki Południowej i Central-nej, głównie w ramach Season Agriculture Worker Program. Rzadko mają kontakt z lokalną społecznością mieszkających tu na stałe Kanadyjczyków. Nie po to tu przyjechali, aby udzielać się towarzysko. Mają tylko jeden cel -zarabiają pieniądze aby wysłać je do domu. A dom jest w krajach, gdzie zarobione tu dolary mają szczególną siłę. Pozwalają żyć całym rodzinom, które oczekują na kolejny przekaz. Takimi właśnie byli robotnicy z Peru, którzy zginęli w tragicznym wypadku, który przydarzył się w biały dzień, na mało ruchliwym skrzyżowaniu, z dala od tłoku wielkomiejskiego. Ich śmierć to tragedia sama w sobie, a jeszcze większa, bo wszyscy byli głównymi żywicielami swoich rodzin. Nierzadko słyszy się lekceważące uwagi na temat tych ludzi, jakby byłi czymś gorszym. Mało kto analizuje ich sytuację i ich los. Naukowiec z McMaster University Don Wells prowadzi badania nad tą grupą robotników. Wie o nich więcej niż inni. Wie, że czują się często wyizolowani, niepokoją się o swoje finanse, o swój stan zdrowia, obawiając się, co stałoby się gdyby zachorowali. Wtedy staliby się niepotrzebni, a najbardziej ze wszyst-kiego boją się utraty pracy. Ten strach jest tak silny, że wolą ukryć przed pracodawcą chorobę czy nawet wypadek przy pracy. Boją się, że mogą stracić pracę, albo nie zostać zatrudnieni w przyszłym sezonie. Mieszkają w różnych, nierzadko niezbyt wygodnych i bezpiecznych warunkach, ale trzymają się, bo jakie mają inne wyjście? Ich los nie jest tematem, nad którym zwykle się zastanawiamy. Ale teraz, kiedy doszło do tej strasznej tragedii, warto o nich pomyśleć ciepło. Niewidzialni, ale jak bardzo potrzebni…  
Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.