100 lat temu zatonął cud techniki – “niezatapialny” Titanic

0
Rzekomo niezatapialny statek pasażerski Titanic, cud techniki na owe czasy, w czasie swego dziewiczego rejsu w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku zderzył się z górą lodową o godzinie 23.40 i w ciągu niespełna kilku minut wypełnił się wodą. O 24.40 spuszczono pierwszą łódź ratunkową dając pierwszeństwo kobietom i dzieciom. Mimo, że łodzie mogły pomieścić ponad 1 tys. pasażerów, niektóre w ogólnej panice spuszczono do połowy pełne. O 2.10 nad ranem na statku zgasły światła. W tym czasie dziób był już całkiem pod wodą. Siedem minut później niezatapialny statek przełamał się na pół. O 2.24 obie jego części były już na dnie morza na głębokości 4 tys. metrów, w odległości ok. 600 metrów od siebie. Zginęło 1 517 osób. Ponad 700 zdołano uratować.

Pierwsze komunikaty o katastrofie

W odległej stacji telegraficznej Cape Race na południowowschodnim krańcu Nowej Fundlandii, przekazywano najpierw dziesiątki telegramów od zachwyconych rejsem pasażerow. Potem nadszedł komunikat, który był trudne do uwierzenia.
“Mój Boże, panie Gray, Titanic uderzył w górę lodową i nadaje sygnał CQD”, szef stacji Walter Gary wspominał meldunek swego podwładnego J.C.R. Godwina otrzymany o 22.25 14 kwietnia 1912 roku. Luksusowy okręt był już pod wodą niecałe trzy godziny później. CQD był nadawanym alfabetem Morse’a wczesnym sygnałem alarmowym stosowanym w instalacjach Marconiego. Główny specjalista na pokładzie Titanica Jack Phillips, dobry przyjaciel Graya z czasów szkolenia w systemie Marconiego, wysłał również bardziej nowatorski sygnał SOS. Cape Race była bazą lądową najbliższą dla zagrożonego statku. Przez pierwszą godzinę od tej pierwszej rozmowy o zagrożeniu, nie brano w ogóle pod uwagę możliwości, że statek zatonie, napisał Gray w swoich wspomnieniach “The Life Story of an Old Shetlander.” W końcu duma linii White Star Line była uważana i reklamowana jako niezatapialna. Dopiero kiedy Phillips przekazał komunikat: “Powoli toniemy od dzioba. Umieszczamy kobiety i dzieci w łodziach ratunkowych. Pogoda nadal bezchmurna i ocean jest spokojny”, wszyscy w bazie zrozumieli koszmar tego, co się wydarzyło.
Gray i jego trzyosobowa załoga nadal przekazywali coraz słabsze sygnały Phillipsa czyniąc desperackie wysiłki by uzyskać pomoc z pobliskich statków. Faktyczne zapiski w dzienniku pokładowym w Cape Race strawił ogień lub zostały przypadkowo wyrzucone, podają różne źródła historyczne. Ostatni komunikat, bardzo niewyraźny, z pokładu Titanica, odnotował statek Virginian 27 minut po północy. “Cape Race było ówczesnym odpowiednikiem 911”, powie-
działa Lynn-Marie Richard z Maritime Museum of the Atlantic w Halifaksie o samotnej stacji nadmorskiej, podkreślając, że że “odegrała ona kluczową rolę w akcji ratowania ponad 700 istot ludzkich.” (M.P. Bonikowska)

Poszukiwanie ofiar

Makabryczne zadanie poszukiwania i zbierania szczątków ciał pasażerów Titanica nie przypadło tym, którzy odpowiedzieli pierwsi i ratował żywych, ale statkom naprawiającym podwodne instalacje kablowe, które przybyły na miejsce katastrofy cały tydzień później.
Mackay-Bennett był pierwszym statkiem wysłanym przez armatora White Star Line 17 kwietnia 1912 roku, aby rozpocząć proces wyławiania ciał. Nikt nie wiedział, co będzie czekać żeglarzy, więc okręt został jedynie wyposażony w ładunek lodu, 125 trumien i środki do balsamowania 70 ciał. Balsamista i asystent księdza dołączył do regularnej załogi, która pracowała przez sześć dni przy odzyskiwaniu i identyfikacji
Pierwszego dnia akcji 21 kwietnia, załoga znalazła 51 ciał. Szybko zdając sobie sprawę, że nie ma wystarczająco dużo zapasów na tydzień, kapitan podjął decyzję, aby pochować wiele ciał w morzu. Pasażerom, którzy nie byli już rozpoznawalni lub możliwi do zidentyfikowania przez ich ubrania, ksiądz udzielał posługi przed pogrzebem. Pierwszeństwo miały ciała, które załoga zidentyfikowała jako pasażerów pierwszej lub drugiej klasy dzięki ich odzieży lub innym jednoznacznym metodom identyfikacji. Pasażerowie pierwszej klasy byli traktowani priorytetowo w procesie balsamowania i umieszczani w drewnianych trumnach. Ciała pasażerów drugiej klasy owijano w płótno. Drugi statek, Minia, został wysłany wkrótce po Mackay-Bennett 26 kwietnia i pozostał na miejscu do 3 maja, odzyskując tylko 17 ciał. Po odzyskaniu 306 ciał, grzebiąc 116 na morzu, Mackay-Bennett powrócił do Halifaksu 30 kwietnia z 190 ciałami na pokładzie. Załoga otrzymała dwukrotną stawkę wynagrodzenia za czas spędzony na pracy przy wraku. (Anna Głowacka)  

Podróż szlakiem Titanica w stulecie zatonięcia statku

1,3 tys. pasażerów z 20 krajów wyruszyło w niedzielę na pokładzie luksusowego statku Balmoral szlakiem dziewiczego rejsu RMS Titanic, by dotrzeć w miejsce jego katastrofy dokładnie w stuletnią rocznicę, w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 r. Organizator nostalgicznej wyprawy Miles Morgan Travel twierdzi, że popyt był tak duży, iż miejsca zostały wyprzedane dwa lata temu, a chętni zapisywali się na listę zwrotów. Wśród pasażerów jest grupa potomków i krewnych ofiar katastrofy, która w ten sposób chce ich upamiętnić. Jest to dla nich podróż życia. Balmoral wyruszył w niedzielę po południu z Southampton do Cherbourga, a następnie do irlandzkiego Cobh ostatniego portu, do którego liniowiec Titanic zawinął przed swą pierwszą i ostatnią podróżą przez Atlantyk. Następnym etapem rejsu będzie Halifax w kanadyjskim stanie Nowa Szkocja, gdzie pochowano niektórych rozbitków Titanica. Z Kanady Balmoral obierze kurs na Nowy Jork, dokąd transatlantyk nie dopłynął. Wpłynięcie do nowojorskiego portu przewidziane jest na 18 kwietnia.
W miejscu katastrofy odprawione zostanie nabożeństwo w intencji ofiar katastrofy. (PAP)

Wrak Titanica na liście dziedzictwa UNESCO

Wrak Titanica, który zatonął 100 lat temu po zderzeniu z górą lodową na północnym Atlantyku, korzysta już z ochrony konwencji UNESCO o ochronie podwodnego dziedzictwa kulturowego poinformowała agenda ONZ z siedzibą w Paryżu. Pozostałości transatlantyku spoczywają około 4000 metrów pod wodą na wodach międzynarodowych, dlatego żadne państwo nie może powoływać się na wyłączną jurysdykcję w tym miejscu zaznaczyła UNESCO. “Do tej pory Titanic nie mógł korzystać z ochrony Konwencji, uchwalonej przez UNESCO w 2001 roku, która stosuje się do obiektów leżących pod wodą od co najmniej stu lat” dodała organizacja w oświadczeniu. Konwencja o ochronie podwodnego dziedzictwa kulturowego, podpisana przez około 40 państw, weszła w życie 2 stycznia 2009 roku. (PAP)  

Sprzedano pamiątki z Titanica po emigrancie z Polski

Na aukcji w domu aukcyjnym Partridge & Bray w Liverpoolu sprzedano w czwartek pamiątki należące do żydowskiego emigranta z Polski, który był jednym z pasażerów Titanica, przeżył zatonięcie statku i osiadł w San Francisco, gdzie zmarł w 1941 r. Jak donoszą lokalne liverpoolskie media, emigrant podróżował pod nazwiskiem Bert Pickard. Urodził się w 1880 r. w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako Berk (Berek) Trembisky. Żył z wyrobu skórzanych toreb.
Na przełomie XIX i XX w.wyemigrował do Francji, a następnie pracował w Anglii. Tam udzieliło mu się wielkie podniecenie towarzyszące budowie Titanica i przygotowaniom do dziewiczego rejsu. Postanowił skorzystać z okazji i poszukać szczęścia za oceanem. W 1912 r. 32-letni wówczas Pickard, płynący do USA w III klasie, w chwili zderzenia słynnego liniowca z górą lodową spał z towarzyszami w kajucie. Obudzony wstrząsem ubrał się by wyjść i zorientować się w sytuacji. Nie udało mu się już wrócić po rzeczy, bo stewardzi nie zezwolili mu na to. Zdecydował więc pójść na najwyższy pokład. “Powiedziałem sobie, że jeśli statek ma zatonąć, to ja powinienem być jednym z ostatnich, który rozstanie się z życiem. Był to mój pierwszy, a zarazem najlepszy pomysł” opowiadał później o okolicznościach swego ocalenia. Korzystając z otwartych drzwi do II klasy i drabiny wszedł do I klasy, gdzie właśnie kończono spuszczanie szalup z kobietami i dziećmi i przystępowano do załadunku mężczyzn. W trakcie spuszczania szalupy ogarnął go strach, że się wywróci i wolał pozostać na statku, ale steward wyśmiał go. Grozę sytuacji uświadomił sobie obserwując przez pół godziny, jak Titanic się pogrąża. “Nikt na statku nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nawet stewardzi, a jeśli wiedzieli, to nie dawali po sobie poznać (…) Sam zresztą nie dałbym wiary, że coś takiego (jak zatonięcie PAP) może się stać” mówił. Z morza uratował go statek RMS Carpathia, który zabrał na pokład ok. 330 rozbitków z Titanica. Płynąc w szalupie Pickard  był zawinięty w koc, który chronił go od zimna.
Kraciasty koc (tartan) z wyhaftowanymi literami WSL (od White Star Line firmy, która zbudowała i była armatorem Titanica) zachował się w bardzo dobrym stanie i dzięki temu osiągnął na aukcji cenę 5400 funtów. Nabył go anonimowy nabywca licytujący przez telefon. Na aukcji w Liverpoolu, gdzie White Star Line miała swoją siedzibę i Titanic był zarejestrowany, sprzedano łącznie sześć przedmiotó w mających związek ze statkiem, który zatonął w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 r. Niektóre z nich należały swego czasu do Pickarda. Jest wśród nich srebrne pamiątkowe pudełeczko na zapałki, bilet upoważniający do zajęcia miejsca za stołem w restauracji III klasy oraz złota odznaka pokładowego stewarda, która osiągnęła cenę 7 tys. funtów. Napis na odznace “Port 18” sugeruje, że jej posiadacz odpowiadał za kierowanie pasażerów do szalup okrętowych.
Pamiątki Pickarda znajdują się na rynku kolekcjonerskim od połowy lat 60. ub. wieku po tym, jak wyzbyła się ich rodzina. Na temat okoliczności katastrofy Pickard wypowiadał się na posiedzeniu komisji Senatu USA. Na RMS Titanic podróżowało 2224 pasażerów i członków załogi, z czego 1514 zginęło. Była to największa katastrofa morska w czasach pokoju. Setna rocznica zatonięcia statku obchodzona jest m. in. w Belfaście, Southampton, Cobh, Halifaxie i Nowym Jorku. (PAP)  

Filmowy “Titanic” w 3D    

W setną rocznicę katastrofy, która wstrząsnęła światem, nagrodzony 11 Oscarami legendarny film Jamesa Camerona powraca na ekrany kin w spektakularnej wersji 3D. “Titanic” Kanadyjczyka Jamesa Camerona wszedł na ekrany kin w 1997 roku. Niemal natychmiast stał się kultową historią miłosną. Film zdobył nie tylko rzesze fanów, ale i rekordową liczbę nominacji do Oscara (aż jedenaście). Na całym świecie zarobił niemal dwa miliardy dolarów. W kwietniu 2012 roku, sto lat po katastrofie i piętnaście lat po premierze, do kin wejdzie trójwymiarowa wersja wielkiego hitu. Piosenka do filmu śpiewana przez Celine Dion, także Kanadyjkę, stała się superprzebojem na całym świecie. Film przenosi nas w czasie. Znajdujemy się na pokładzie słynnego “Titanica” i jesteśmy świadkami pięknej, choć tragicznej, historii miłosnej. Dzisiejsza technologia 3D umożliwiła reżyserowi Jamesowi Cameronowi pokazanie swojego dzieła w jeszcze bardziej realistyczny sposób. Cameron osobiście czuwał nad konwersją filmu, razem ze swoim długoletnim partnerem
biznesowym producentem Jonem Landauem. Szczególny nacisk położono na sceny katastrofy i walki pasażerów o przeżycie, ale równie ważne było podkreślenie emocji targających bohaterami. “Efekty 3D podkręcają najbardziej ekscytujące sceny. Widzowie poczują, jakby byli na pokładzie razem z Jackiem i Rose” obiecuje reżyser. Wątki poruszane w filmie są ponadczasowe. To historia o ludzkiej pysze, katastrofie, miłości i problemom jakim czasem stawia czoło nietolerancji, uprzedzeniom. Twórcy są przekonani, że ci którzy znają film odkryją w nim coś nowego, a młodsze pokolenie zachwyci się produkcją, której nigdy nie widziało. “Historia jest aktualna, mimo że minęło piętnaście lat. Wszyscy widzowie przeniosą się dzięki niej w czasie jedni pokochają na nowo, inni zapoznają się z jednym z najlepszych filmów w historii kina” – mówi Landau i dodaje: “Gdybyśmy kręcili to teraz, na pewno zrobilibyśmy film w 3D. Czasu nie cofniemy, ale dzięki dzisiejszej technologii mogliśmy podrasować nasze dzieło i jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego.” (Multikino)
Poleć:

O Autorze:

Redakcja

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.