Fałszerstwo, manipulacja i rzetelność

0
Od zarania dziejów człowiek rozumiał i doceniał, że w relacjach międzyludzkich, w organizacji życia społecznego, istotną rolę odgrywa przekazywanie prawdy. “Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu” brzmi Przykazanie. Wiemy dobrze, że świat dzisiejszy działa na zasadach niekiedy drastycznie odbiegających od dekalogu. Wiele można tłumaczyć koniecznością wyższą, względami bezpieczeństwa państwa, gdzie zmylenie wroga poprzez fałszywe, sfabrykowane informacje stanowi klucz do zwycięstwa. Zupełnie w innym świetle widzimy fałszerstwo, zwłaszcza publicznie uprawiane, w celu osiągnięcia jakiegoś celu politycznego, bądź ideologicznego, czymkolwiek by się manipulant nie kierował. Jednym z bardziej znanych przykładów fałszerstwa była publikacja, która ukazała się w Rosji na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku, zatytułowana “Protokoły mędrców Syjonu”. Jak wiadomo, był to stek różnych wymysłów “demaskujących” rzekome łotrowskie i zdradzieckie zamiary Żydów wobec wszystkich nie-Żydów. Dziś wiadomo powszechnie, że była to fałszywka napisana na zlecenie Ochrany, czyli carskiej służby bezpieczeństwa. Widocznie doszła ona do wniosku, że lawinowo rosnące i zagrażające bezpieczeństwu państwa niezadowolenie społeczne należy zneutralizować poprzez wskazanie społeczeństwu wroga, winnego wszystkich nieszczęść. Akurat na terenach Rosji i przez nią podbitych krajów mieszkała społeczność idealnie do tej roli nadająca się. Już z powodzeniem na niej przećwiczono tę politykę przed wiekami w Hiszpanii, Francji i Anglii. Twórcy i wydawcy “Protokołów” swój cel częściowo osiągnęli. Powoływały się na tę fałszywkę autorytety z tytułami, a i do dziś w pewnych kręgach publikacja ta nadal traktowana jest jak autentyk i służy zamierzonym celom. Przykłady fałszerstw można przytaczać bez liku. Ale jest jeszcze coś, co, niestety, często powtarza się w przekazie publicznym i też służy dezinformacji. Tym czymś jest manipulacja. Manipulacja wcale nie musi koniecznie zawierać kłamstwa. Wystarczy powiedzieć tylko część prawdy, by całkowicie zmienić sens. Zagadnienie fałszowania prawdy i manipulacji informacjami weszło w krąg moichaktualnychmyślipotym,jakznalazłemrażące różnicewsprawozdaniach ze spotkania, na którym sam byłem. Kilka tygodni temu odbyło się w centrum Toronto spotkanie z niezwykłym człowiekiem. Janusz Makuch, Polak z Krakowa, organizator i dyrektor Festiwalu Kultury Żydowskiej opowiadał o swojej pracy i przedstawił się piękną preambułą, którą ja w całości zacytowałem w swoim sprawozdaniu w świątecznym numerze “Gazety Gazeta”. Byli tam również przedstawiciele innych czasopism. W wychodzącym w Toronto Canadian Jewish News w sprawozdaniu z tegoż spotkania, utrzymanym zresztą w tonie bardzo pozytywnym o prelegencie, czytamy: “I come from a country of ghettos, German concentration camps and antisemitic madness” (Przybywam z kraju gett, niemieckich obozów koncentracyjnych i szaleństwa antysemickiego). Autor artykułu nie skłamał. Połączył tylko to zdanie w skrócie z dwoma innymi i opuścił dalszy ciąg. Janusz Makuch istotnie wypowiedział takie słowa. Ale… powiedział także inne, które dramatycznie zmieniały sens jego przesłania. W kolejnych zdaniach, zaczynających się od “przybywam z kraju” Makuch przedstawiał dwa skrajne przeciwieństwa: zła oraz dobra. Pełny cytat zdania przytoczonego przez dziennikarza brzmiał: “Przybywam z kraju antysemickiego szaleństwa, gdzie w stodołach palono Żydów. I przybywam z kraju chrześcijańskiego miłosierdzia, gdzie w stodołach ukrywano Żydów”. Tak więc, do czytelnika omawianego przeze mnie sprawozdania dotarł tylko obraz Polski ludzi złych. Nie dowiedzieli się o tej drugiej Polsce ludzi dobrych, sprawiedliwych i bohaterskich. Dla mnie nie ma znaczenia, kto i z której strony pisze tylko część prawdy, opuszczając niezwykle istotną drugą. Nie wiem, czym kierował się autor tego artykułu, ale w oczach wielu taka nierzetelność, to manipulacja. Fundacja Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego zareagowała już na ten incydent. Janusz Makuch mówił po angielsku i trudno uwierzyć, by sprawozdawca słyszał tylko część jego słów. Dobrze, że chociaż nie użył zwrotu “polskie obozy koncentracyjne” który, po wielu naszych interwencjach wyraźnie wydaje się znikać z łamów pism anglojęzycznych. Ponieważ zwalczam wszelkie stereotypy, co zawsze i wszędzie powtarzam, daleki jestem i w tym przypadku od obwiniania całej tu wychodzącej żydowskiej prasy. Na dowód tego przytaczam słowa ze sprawozdania w Jewish Tribune w tłumaczeniu na polski: ” Przyznał on, że antysemityzm nadal istnieje w Polsce, ale podkreślił: Mamy też ludzi dobrej woli, ludzi dobrego serca, którzy naprawdę angażują się w dialog między Żydami i Polakami i będziemy stwarzać nowe wartości”. Dwie gazety, jakże inny przekaz, jakże inny wizerunek Polski. Nierzetelność w przekazie informacji, czasem celowa, potrafi całkowicie zmienić sens, wywołać frustrację jednej strony i zupełnie nieuzasadnioną radość drugiej.Takbyło wostatnichdniachznagłośnionymprzezjednązmoskiewskich gazet przeciekiem, dotyczącym werdyktu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie skargi rodzin katyńskich z Polski. W Rosji do tej pory duża część społeczeństwa jest w tej sprawie dezinformowana, wielu jeszcze do sprawy Katynia ma podejście podobne, jak u nas skrajna prawica do spraw Jedwabnego, czy Kielc, czyli neguje, nie wierzy, bo tak dyktuje duma narodowa. Zapewne więc głównie na użytek wewnętrzny rozpuszczono wiadomość przeciek, że “Trybunał nie obciążył Rosji odpowiedzialnością za zbrodnię katyńską”. Rosyjscy nacjonaliści odebrali to, jako tryumf, że… nie jest to wina Stalina. W Polsce wywołało to oczywiste oburzenie, które utrzymywało się pomimo wyjaśnień ze strony ekspertów prawniczych, którzy tłumaczyli, że wcale nie to rozpatrywał Trybunał. Oczywiście, w orzeczeniu Trybunału nie ma obciążenia Rosji odpowiedzialnością za tę zbrodnię wojenną, ponieważ nie to było kwestią pozwu. Kto tej zbrodni dokonał w ogóle nie było przedmiotem sporu. Cytuję tu oficjalny komunikat: Trybunał stwierdził, że Rosja rażąco naruszyła art. 3 i 38 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, traktując rodziny katyńskie w sposób karygodny. Sędziowie uznali jednak, że Trybunał nie może ocenić zarzutu naruszenia przez Rosję art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w zakresie przeprowadzenia skutecznego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, a ten punkt był dla polskiej strony najważniejszy. W swoim orzeczeniu Trybunał określił jako “uderzającą” niechęć władz rosyjskich do potwierdzenia tego, co rzeczywiście wydarzyło się w Katyniu. Trybunał wyjaśnił, że nie mógł rozpatrzyć sprawy ponieważ… Rosja nie dostarczyła dokumentów. Choć nie w pełni werdykt zadowala nas, jednak jego wymowa z moralnego punktu widzenia stoi wyraźnie po stronie polskiej. Manipulacja moskiewskiej gazety pewnie powiodła się częściowo w Moskwie. W Polsce dziś rzetelnie podane oficjalne orzeczenie zadaje manipulacji kłam. Przykładów fałszerstw i manipulacji w dzisiejszej polityce i w mediach można by opisać więcej. Niestety!
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.