Nietuzinkowy człowiek, nietuzinkowe myśli

0
Niedawno dostałem w prezencie książkę, która czytałem długo i powoli. Nie jest ona łatwa, ale zdecydowanie mogę o niej powiedzieć, że wyjątkowa. Jej tytuł: “Nic nie zdarza się przypadkiem” (Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2011. ISBN 978-83-7799-566-2). Tiziano Terzani, włoski dziennikarz i podróżnik oraz wieloletni korespondent niemieckiego tygodnika Der Spiegel (1938-2004), dowiaduje się, że jest chory na raka. Po wielu badaniach i zabiegach w jednym z najnowocześniejszych nowojorskich ośrodków, autor udaje się wpierw do “ośrodka uzdrowicieli” w Kalifornii, gdzie poznaje kulisy wykorzystywania wiary ludzkiej i mody na “naturalne metody leczenia” do zbijania pieniędzy na praktykach, które nie zawsze można nazwać uczciwymi. Po tych doświadczeniach Terzani udaje się w trudną podroż na daleki Wschód, spędzając długi czas w Indiach, Tybecie, Hong Kongu, Tajlandii i na Filipinach. W krajach tych, w nadziei, żeznajdziesposóbnaprzedłużenieżycia, poddajesięróżnymkuracjomznanym potocznie jako “medycyna alternatywna”, jednocześnie zgłębiając tajemnice religii i filozofii Wschodu, które nierozerwalnie związane są z pojęciami zdrowia, choroby i leczenia. Opisuje przeróżne metody uzdrawiania, oparte nie tylko na starych wierzeniach, bo również na dobrej znajomości medycyny nowoczesnej, praktykowane całkowicie legalnie w krajach orientalnych przez ludzi wykształconych, ale mających inną duchowość, którą Terzani odkrywa.
Autor poznaje też przeróżne diety, niektóre z nich wręcz odrażające. Poznaje też szarlatanów, którzy wykorzystując pewną modę na uzdrawianie metodami niekonwencjonalnymi, robią ciepły biznes. Przykładem może być Sam Amerykanin, który w Tajlandii założył ośrodek, nawiedzany przez licznych naiwnych pacjentów z różnymi dolegliwościami, głównie ludzi z zachodniej półkuli, którym aplikuje dietę głodową “w celu odtrucia się”. Jak stwierdza autor książki, jest to “znakomity biznesmen, ma najgorsze miejsce na plaży, z morzem najeżonym ostrymi kamieniami, a zdołał zamienić je w kopalnię złota, gdzie płaci się za to, żeby nie jeść. On sam, oddzielnie od swoich kuracjuszy, jada apetyczne tajskie potrawy, zakrapiane butelkami piwa. Na Filipinach kraju o największej liczbie katolików na świecie, “uzdrawianie” często związane jest z kultem Maryi i towarzyszą mu zwykłe sztuczki prestidigitatorskie dla zwiększenia efektu. Uzdrowiciel udaje, że wsuwa rękę w ciało pacjenta i wyciąga jakiś niesprawny organ, w rzeczywistości jakieś wnętrzności kurze. Miejscowy proboszcz tłumaczył Terzaniemu, że sztuczki takie potrzebne są dla zwiększenia efektu i w ten sposób lepiej przyjmowane są przez przyglądającą się publiczność, która potrzebuje widocznego efektu dla zwiększenia wiary. Wiara jest czynnikiem chyba najistotniejszym w powracaniu do zdrowia i znane są autentyczne przypadki uzdrowień metodami medycyny alternatywnej, których nowoczesna medycyna naukowa nie potrafi wyjaśnić. Autor przytacza tu wiarę ludzi przybywających do Lourdes. W krajach Wschodu, gdzie medycyna alternatywna jest powszechna, bardzo duży nacisk kładzie się na wiarę. Chyba najbardziej zaawansowana medycyna ajurwedyczna, oparta na prastarych wierzeniach i harmonii wewnętrznej całego człowieka, praktykowana jest często przez lekarzy wykształconych na zachodnich uniwersytetach. To bynajmniej nie są znachorzy, ani szarlatani. Podkreślają oni inne podejście do chorego, niż w medycynie zachodniej. W tej ostatniej “dzieli się” człowieka na poszczególne części anatomii i leczy chore organy. Lekarze ajurwedyczni leczą człowieka jako całość. Wielu lekarzy ajurwedycznych swoją praktykę prowadzi nie dla wzbogacenia się, lecz autentycznie, aby pomoc cierpiącym. Autor książki dokonuje licznych obserwacji i konstatacji i ilustruje niezliczoną ilością starych przypowieści tworzących skarbnice mądrości i filozofii narodów. Przez pewien czas przebywa w ośrodku religijnym prowadzonym przez guru, którego nazywają “swami” i otaczają czcią. Bierze udział w praktykach religijnych i rytuałach, ale nie potrafi nagiąć się do wiary w różne obrzędy, które go jednak po cichu zwyczajnie śmieszą. Książka bogato opisuje poznane przez Terzaniego metody medyczne: chińską, tybetańską, zakazane w Chinach ćwiczenia Falun Gong, jogę, reiki i energoterapię. Ale dopiero na stokach Himalajów autor znajduje to, czego szukał. Ponieważ, jak twierdzi tytuł książki, nic nie zdarza się przypadkiem, zapewne było zapisane w księgach przeznaczenia, że tam właśnie Terzani miał spotkać Starca, mądrego człowieka, który go zainspirował do życia pustelniczego w malej chatce bez większych wygód, bezpośrednio obcując z dziewiczą, nieskalaną przez człowieka naturą. Tam właśnie następuje kres wędrówki autora, który zaczyna rozumieć, że najistotniejsze dla niego jest pozostawanie w harmonii z samym sobą i z otaczającym światem. Wzorem wielu ludzi Wschodu już nie boi się śmierci. Podczas swych podroży i obserwacji społeczeństw, Tiziano Terzani wypowiada wiele myśli związanych nie tylko z medycyną. Wybrałem jeden akapit z końcowego rozdziału książki, który jest kwintesencją rozmyślań autora:Rozum stoi za skutecznością, a ta dehumanizuje stopniowo nasze życie i niszczy ziemię, od której zależymy. Rozum stoi za przemocą, za pomocą której, jak nam się zdaje, położymy kres przemocy. Rozum stoi za bronią, która produkujemy i sprzedajemy w coraz to większej ilości, a potem się zastanawiamy, jak to się dzieje, że jest tyle wojen i tyle zabitych dzieci. Rozum stoi za cynicznym okrucieństwem ekonomii, która każe wierzyć biedakom, że pewnego dnia staną się bogaci, podczas, gdy świat tak naprawdę coraz wyraźniej dzieli się na tych, którzy mają coraz więcej i tych, którzy mają coraz mniej”. Trudno odmówić racji większości tych stwierdzeń. Wszystkim, których interesuje Wschód, jego duchowość i filozofia, wszystkim, którzy z różnych przyczyn zmuszeni są interesować się problemami leczenia najbardziej przerażającej i trudnej do leczenia choroby, polecam gorąco książkę, o której tu napisałem. Jestem przekonany, że mądrość z niej płynąca zainspiruje czytelnika do myślenia nad światem, życiem i śmiercią, zdrowiem i chorobą, prawdą i obłudą. Zbliżają się Święta Wielkanocne. W wierze chrześcijańskiej święto to kojarzy się z symbolem zmartwychwstania. W filozofiach Wschodu częstym motywem jest reinkarnacja, przy czym człowiek doskonali się w kolejnych wcieleniach. Religie i filozofie Wschodu też inspirują ludzi do dobrych uczynków,po to,byjuz nie odrodzić się ponownie, a więc osiągnąć ten najwyższy stopień doskonałości. Po lekturze książki, którą tu opisałem, widzę, jak, pomimo różnic w interpretacji wierzeniach, bardzo bliska jest natura ludzka Wschodu i Zachodu. Ludzie wszędzie dążą do dobroci. Pozostaje mi więc tylko przyjemność życzenia wszystkim Czytelnikom, aby w te Święta zaznali tej dobroci od innych, by byli sami zdrowi i radośni.Wesołych Świąt! (pisane przed świętami)
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.