Słucham głosów innych ludzi

0
Już po Świętach. My w Kanadzie wracamy do pracy, nasi rodacy w kraju też. My tutaj jakoś ciszej i spokojniej, w Polsce każdy dzień przynosi nowe ostre konflikty, podnosi temperaturę dyskursu i emocje, nierzadko sztucznie podsycane. Przeczytałem sobie własne korespondencje pisane na żywo, bezpośrednio po tragedii, dwa lata temu z Warszawy. Wydawało się wtedy, że wobec tak strasznej tragedii, spory polityczne ucichną i naród, od kilku lat skutecznie skłócany, zjednoczy się. Ktoś wówczas zadał mi pytanie: “na jak długo?” Moje ówczesne artykuły czytała też młoda Polka mieszkająca w Anglii. W liście mailowym napisała dziś: “Muszę Panu podziękować za głos wyważenia i rozsądku. Dwa lata temu miałam dokładnie takie same odczucia że Polacy dojrzelipotragedii,żemożenastąpichwilarefleksji.” Chwilanastąpiła,alebyła bardzo krótka. Podział narodu stał się, niestety, faktem. Jak się można było spodziewać, druga rocznica katastrofy smoleńskiej także dostarczyła wydarzeń i wystąpień, w których trudno by doszukać się atmosfery żałoby i skupienia, natomiast dużo zręcznej reżyserii i opanowanej psychologii tłumów skandujących imię wodza i wygrażających wyimaginowanym sprawcom katastrofy. Niektórych te masowe widowiska przerażają, bowiem starszym kojarzą się z innymi masowymi zgromadzeniami z wodzem z przeszłości. Tak obchodzili rocznicę katastrofy wyznawcy teorii o “zamachu”. Jakże inaczej od uroczystości oficjalnych przed pomnikiem ofiar tragedii na Powązkach, gdzie poza wyczytaniem nazwisk tragicznie zmarłych, ceremonia odbyła się w ciszy i skupieniu, bez jakichkolwiek przemówień. Konflikty polityczne i społeczne, jakich świadkami jesteśmy w Polsce, żywią się niewątpliwie dodatkowo ciężką sytuacją ekonomiczną, jaka stała się udziałem niemal wszystkich krajów Europy i nie tylko. Kryzys finansowy, jaki dotknął zglobalizowanego świata, nie jest, bynajmniej, zawiniony przez polski rząd, który i tak radzi sobie z nim dzielnie, w porównaniu z niektórymi innymi krajami Europy. Nie można jednak przymknąć oczu na fakt, że wielu ludziom żyje się ciężej. Benzyna drożeje, a wraz z nią, praktycznie wszystko. My obserwujemy to samo zjawisko tu, w Kanadzie, ale w tym bogatym kraju jednak nie odczuwamy tego aż tak dotkliwie, jak w Polsce, która dokonała olbrzymiego skoku w przyszłość i nowoczesność, ale która dopiero od 23 lat jest na dorobku i daleko jej do poziomu Kanady. W książce “That used to be U.S.” autorzy Thomas Friedman i Michael Mandelbaum przytaczają pogląd ekonomisty z Harvardu, Benjamina M. Friedmana, który tu zacytuję w tłumaczeniu: W pracy “Moralne konsekwencje wzrostu ekonomicznego” Friedman wykazuje, jak okresy ekonomicznego dobrobytu były także okresami socjalnej, politycznej i religijnej tolerancji, podczas których dokonano rozszerzenia praw i zakresu wolności i które naznaczone były szeroką społeczną harmonią. W przeciwieństwie do tego, kiedy ekonomia kulała, jak po krachu z 1929 roku, konflikty wszelkiego rodzaju pogłębiały się. Wiadomo, że zubożała po pierwszej wojnie światowej rzesza niemiecka, z galopującą inflacją i bezrobociem, a jednocześnie z wyzyskiem pracowników przez pracodawców stała się idealnie podatnym gruntem dla idei Hitlera, który miał charyzmę, umiejętnie wykorzystał biedę, potrafił elektryzować masy i wskazał wroga. Dziś w różnych krajach Europy do głosu dochodzą hasła szowinistyczne, pełne nienawiści, dochodzi do aktów wandalizmu, częste jest wskazywanie wyimaginowanych wrogów itd. Przykładem może być prawicowy politykwHolandii,którywiniowszystkoPolaków. No,bozawszewskazanie “winnego” jednoczy tych, którzy słuchają i dają wiarę. Nie zawsze takim wrogiem musi być jakaś grupa etniczna. Może być nim równie dobrze grupa społeczna, może nawet być rząd kraju, nieważne, że wybrany w wolnych, demokratycznych wyborach. Wówczas każde posunięcie, każda inicjatywa rządu spotyka się z dużym społecznym protestem, skrzętnie podsycanym retoryką opozycji. Ponieważ nie mieszkam w Polsce i w pełni dopuszczam, że mogę się źle orientować, zadałem w liście pytanie pewnej znajomej pani lekarce co sądzi o kontrowersyjnej ustawie refundacyjnej. Oto jej odpowiedź: “Co do ustawy refundacyjnej już dawno winna być wprowadzona, jednak opór środowiska medycznego uniemożliwiał jakiekolwiek reformy i zmiany. Niestety jak w każdej grupie liczą się głównie pieniądze, a nie etyka zawodowa, udział w nielegalnych dużych dochodach, mają również ludzie na wysokich stanowiskach medycznych, mając kontakty z różnymi firmami głównie farmaceutycznymi. Taka jest niestety rzeczywistość, a błędy w ustawie są perfidnie wykorzystywane przez przeciwników, każdy błąd można skorygować ale w dobrej atmosferze i życzliwości. Następna sprawa to konieczna likwidacja NFZtu i przywrócenie Kas Chorych, które zlikwidował rząd lewicowy, aby mieć kontrolę nad pieniędzmi i decyzjami. NFZ to ogromna, biurokratyczna machina, która marnuje społeczne pieniądze i utrudnia życie chorym i pracownikom służby zdrowia niestety rząd również nie jest w stanie tego zmienić”. Ta sama pani napisała mi też na temat innej kontrowersyjnej ustawy, czyli tej dotyczącej wydłużenia wieku emerytalnego: “Proszę wykorzystać moje słowa jeśli warte są tego. Wiem, że są ogromne różnice w ocenie decyzji i działalności Rządu, który ma również potknięcia i zależą one od sympatii i antypatii do różnych partii i ugrupowań politycznych. Nasze społeczeństwo nie dorosło do demokracji, zdemoralizowane przez system komunistyczny jest bardzo podatne na perfidne manipulacje złych polityków. Ludzie nie chcą zrozumieć, że skończyły się czasy nieróbstwa, “wszystkim po równo” “wszystko się należy” i “państwo musi dać”. Niestety, nastrojami tymi grają cwani demagodzy, wykorzystując liczne grupy związkowe i wyprowadzając ludzi na ulicę. Tak dzieje się również dzisiaj, przy dyskusji o reformie emerytalnej. Jestem absolutnie za wydłużeniem czasu pracy do 67 lat, jednak chciałabym aby równocześnie zlikwidowano grupy uprzywilejowane, którym kolejne, poprzednie rządy lekką ręką rozdawały nienależne im uprawnienia emerytalne. Myślę jednak, że przy tak dużym oporze, nie uda się niestety przeprowadzić koniecznych zmian”. Na koniec, chciałbym przytoczyć skierowane do mnie w rozmowie słowa pewnego kanadyjskiego polityka: “Polska musi iść do przodu i jest w sytuacji, że może. Należy pomóc Polsce, żeby osiągnęła sukces ekonomiczny i przesunęła się do miejsca, z którego będzie konkurencyjna dla krajów G20. Jeśli Polska rozegra to prawidłowo, to jak przewiduje pismo The Economist, Polska stanie się regionalną potęgą w przeciągu najbliższych 10 lat. Jestem optymistą i wierzę, że Polska może tego dokonać”. Dobrze czasem posłuchać czyichś głosów. Zawsze można się czegoś dowiedzieć, czasem też pokrzepić.
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.