Hipokryzja

0
Z cyklu: PRZEMYŚLANE POD PRYSZNICEM Zastanawiam się, co motywuje człowieka do udawania przed sobą samym, czy przed jakimś odłamem społeczeństwa czegoś, w co samemu chyba trudno mu uwierzyć. Nawet jeśli ten odłam rozumuje w sposób prosty, nie wnika, nie widzi oczywistych rozbieżności między tym, co się głosi, a rzeczywistością, nawet jeśli przyjmuje to wszystko na wiarę, to jednak jest znacznie więcej ludzi myślących i rozumujących bardziej krytycznie, których argumentom już nie da się zaprzeczyć. No, chyba, że się nie będzie odpowiadało na pytania, a operowało wyłącznie unikami, przygotowanymi formułkami na każdą okoliczność, jak to już do perfekcji opanował znany nam z wystąpień przed kamerami polskiej telewizji Kabaret Smutnych Panów. Oni to wzruszają nas do łez (śmiechu), kiedy cały świat wychwala Polskę za praktycznie wszystko, związane z niedawnym Euro, a oni, z kamiennymi twarzami a la Buster Keaton, powtarzają swoją mantrę o “totalnej klęsce”. Bowiem zgodnie z już dziś klasycznym twierdzeniem szefa, nic nie przekona ich, że czarne, to czarne, a białe, to białe. Oni zawsze widzą na odwrót. Od dłuższego czasu, praktycznie, od kiedy zdecydowano, że katastrofa smoleńska może być z powodzeniem wykorzystana do walki politycznej, ośrodki przedstawiające siebie, jako jedynych prawdziwych patriotów, czyli środowiska ultraprawicowych gazet i wierni słuchacze toruńskiego radia usiłują stwarzać mit, jakoby w Polsce zagrożona była demokracja i wolność słowa. O ile przynajmniej część tych radiosłuchaczy prawdopodobnie przyjmuje to lamentowanie na wiarę i podtrzymuje je, jest mało prawdopodobne, by ta pierwsza grupa, z na ogół solidnym wykształceniem, wierzyła w to, co sama głosi. Jeśli w Polsce byłaby, jak twierdzi, cenzura, to jak wytłumaczyć fakt powszechnie widoczny, że tytuły tych ultraprawicowych pism można kupić legalnie w każdym stoisku? Jeśli nie ma wolności słowa, to jakim cudem różni opluwacze mogą za pomocą telebimów z Polski prowadzić całkiem bezkarnie swoją propagandę wypełnioną obraźliwymi i kłamliwymi oskarżeniami rządu, albo swobodnie w tym celu wyjeżdżać zagranicę z polskim paszportem, trzymanym na stałe w domu? Media ojca Rydzyka działają, jak działały, Telewizji Trwam też nikt nikomu nie odbiera, jak usiłują wmówić nam i światu ośrodki dyspozycyjne tych środowisk. Sprawa TV Trwam w ogóle nie ma nic wspólnego z polityką, tym bardziej z jakąkolwiek cenzurą, tylko ze zdolnością finansową, a program ten będzie nadal można swobodnie oglądać za pomocą satelity. Jeśli jej właściciele wykazaliby wypłacalność i udostępnili, jak inne stacje telewizyjne, źródła dochodów, to nie mieliby problemu z otrzymaniem miejsca na multipleksie cyfrowym. To jest biznes, jak w każdym normalnym kraju. Więc o co chodzi? Szkoda, że niektórzy hierarchowie dołączają swój głos do tej dziwnej i kłamliwej kampanii. Od nich, przynajmniej, powinniśmy oczekiwać prawdy i łagodzenia nastrojów. Ciekawe, skądinąd, że jeśli kiedykolwiek, od czasu odzyskania niepodległości, miały miejsce nawoływania do stosowania cenzury, to nieodmiennie tylko z tej jednej strony, która teraz wznosi alarm, że zagrożona jest wolność słowa. Jakoś nigdy odwrotnie. Kiedy wyszły książki J.T. Grossa, naczelny ideolog Radia Maryja dwoił się i troił, żeby znalazły się na jakimś indeksie. Treść tych książek spowodowała szok w społeczeństwie polskim, wcześniej mniej Zwolennicy objęcia tych książek cenzurą, jeśli nie państwową, to chociaż kościelną, argumentowali, że Gross kłamie i obraża Polaków. Badania IPN potwierdziły przebieg zbrodni w Jedwabnem. A czy dzisiejsi krzykacze o braku wolności i oskarżyciele rządu o spisek nie kłamią? Nie obrażają Państwa polskiego? A czy tytuły ich pism są rekwirowane, czy ktoś ich za te kłamstwa represjonuje? Poza faktem, że sami wystawiają się na publiczne szyderstwa, czy dzieje im się jakakolwiek krzywda? Więc samych siebie chcą oszukać? O co w tym wszystkim chodzi? Obrońcy wolności w ostatnich dniach, widocznie w ramach walki o “wolność prawdziwą” podjęli wysiłki, by nie dopuścić do występu Madonny. Nie jestem sam fanem tej piosenkarki, gdybym był w Polsce, z pewnością bym się na jej występ nie wybrał, ale zakazy? To pachnie działalnością urzędu na Mysiej i przypomina zdjęcie “Dziadów” ze sceny teatralnej. Wydawałoby się, że tamte czasy juz minęły. Okazuje się jednak, że wielu działaczy organizacji prawicowych do tej pory nie wyzbyło się mentalności z czasów PRL. Z obowiązku rzetelności dziennikarskiej czytam też niektóre tutejsze pisma polonijne, które zaszczytu Polonii nie przynoszą. Nie wzywam i nigdy nie wzywałem do ich cenzurowania, czy zakazania, ale opinie swoją o tym, co piszą, mam prawo wygłaszać. Jest jedno takie pisemko, które specjalizuje się w straszeniu Polaków Żydami. Wielkie tytuły o rzekomym powrocie trzech milionów Żydów do Polski i – trzymajcie mnie, bo pęknę! – ustanowieniu hebrajskiego, jako urzędowego języka w Polsce, może zdołają nastraszyć garstkę naiwnych i tych, którzy niezłomnie wierzą w każde słowo jedynie słusznych mediów, ale wątpię, by sam autor traktował to poważnie. Absurd, oparty na jakichś słowach zaczerpniętych z teatru absurdu, wykorzystany jest do siania strachu i – rzecz jasna – nienawiści, niby w formie zawoalowanej. Trzy miliony nie wrócą, bo zginęły, natomiast kilkanaście tysięcy wypędzonych za żydowskie pochodzenie Polaków powinno mieć takie samo prawo powrotu do swojej Ojczyzny, w której się urodzili i wychowali, jak Polacy z terenów zajętych niegdyś przez Sowietów, czy wywiezieni na wschód. Oczywiście, jeśli tylko chcą. Osobiście nie sądzę, by dziś, poza jednostkami, chcieli. Ale postraszyć dobra rzecz, bo takie treści “dobrze się sprzedają”. Ośrodki nacjonalistyczne w Polsce robią, co mogą, by zniechęcić społeczeństwo do ludności napływowej z innych, mniej szczęśliwych krajów. Szermują hasłem: “Polska dla Polaków”. Lecz, kiedy nacjonaliści holenderscy, bądź angielscy wysuwają podobne hasła w swoich krajach, jak ostatnio miało miejsce, ci sami obrońcy polskiej czci i czystości etnicznej pałają świętym oburzeniem. Bo, jak nas atakują, to skandal, (z czym się zgadzam!) ale jak my ich atakujemy, to z pobudek patriotycznych. My mamy prawo do mieszkania w innych krajach, ale obcym w naszym – wara! Ale tak, jak i inne przykłady tu opisane, najlepiej określa je tytuł dzisiejszego felietonu.   Witold Liliental
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.