Ostra jazda na dwóch kontynentach

5

Doskonale pamiętam pierwsze spotkanie z aktorem z Opola – nowoprzybyłym z Polski Mirkiem Połatyńskim – na garden party u nieodżałowanego artysty-malarza i grafika Jurka Kołacza. Tryskający energią, gejzer pomysłów. Długie to były rozmowy o teatrze, o życiu w dwóch kulturach – z dziecięcą radością przyjmował oferty pomocy i słowa zachęty. Potem takich rozmów głównie telefonicznych było wiele. Śledziłam z ogromną radością jego śmiałe poczynania. Znał jeszcze słabo język, ale uczył się uparcie. Postanowił spróbować dostać się na prestiżową reżyserię na Yorku – dostał się, skończył ze świetnymi notami. Wymyślił swój Atlas – ideę pomostu kulturowego w świecie teatru i konsekwentnie zaczął ją realizować. Trudne pierwsze kroki, niezbyt udani pierwsi partnerzy, co nakładało na niego samego wielki ciężar zmagań i walki. I może to, podsycone wielką miłością do teatru i jasnością wizji dało w efekcie koleje sukcesy. Przyjmuje je z pokorą, ale wie, że jego idee fixe sprawdza się i tu, w Kanadzie, i tam, w Polsce. Udaje mu się rozpalać zainteresowanie i entuzjazm dla kanadyjskiego teatru w Polsce i dla polskiego w Kanadzie. Sam tłumaczy sztuki kanadyjskich dramaturgów, sam je reżyseruje, produkuje. Jest zapraszany przez najgłośniejsze teatry polskie, gdzie jego praca spotyka się z wielkim uznaniem i środowiska i widzów. Właśnie wrócił z Polski po podbiciu Warszawy najnowszą sztuką Norma Fostera pt. “Ostra jazda” w Teatrze Komedia, którą przetłumaczył i doprowadził do wystawienia. A przed nim masa planów i kolejne wielkie projekty.

Małgorzata Pogorzelska-Bonikowska: Niedawno pisaliśmy o Twoich ambitnych planach związanych z wyjazdem do Polski. Jesteś już z powrotem. Ile z tego co zamierzałeś dało się zrealizować?

Mirosław Polatyński, Foto. Jan Berdak

Mirosław Połatyński: Niedawno, rzeczywiście. A tyle się w tak krótkim czasie wydarzyło. Wyjeżdżałem w marcu do Polski jak niezapisana karta i po jakiejś chwili zapisała się ona nowym doświadczeniem. Bo przecież, to było moje pierwsze przedstawienie reżyserowane w Polsce, od kiedy obroniłem cztery lata temu pracę magisterską na wydziale reżyserii na York University. W Kanadzie mam już za sobą dziewięć realizacji, jednak w Polsce ta była pierwszą po studiach na Yorku. Odpowiem krótko. W sumie wszystko udało mi się zrealizować co zamierzałem.

Mój wyjazd był związany głównie z reżyserią sztuki kanadyjskiego autora Norma Fostera pt. “Ostra jazda” w Teatrze Komedia w Warszawie, również w moim tłumaczeniu. Prapremiera miała miejsce 11 maja. Teatr Komedia, to jeden z mocniejszych teatrów w Polsce, a co za tym idzie, grają w nim gwiazdy polskich seriali, kina i teatru. Jednym słowem, aktorzy z najwyższych półek. Prowadzony jest również bardzo sprawnie przez Dyrektora Naczelnego i Artystycznego Tomasza Dutkiewicza. W dzisiejszej finansowej sytuacji w Polsce, jest to rzeczą niezwykle trudną i skomplikowaną. A oni mają ciągle pełną widownię, gdzie na sali jest blisko 500 miejsc. Dla przypomnienia, udział w moim przedstawieniu biorą: Julia Kamińska (znana z serialu “Brzydula”, ostatnio gra w serialu “Reguły Gry”), Katarzyna Żak, Mirosław Baka, Jan Jankowski i Przemysław Sadowski. Scenografię projektował Wojciech Stefaniak, kostiumy Ewa Gdowiok, a opracowania muzycznego dokonał Wojciech Hynek. Miałem też wspaniałego asystenta. Był nim, również aktor, Robert Ostolski. I byłoby niesprawiedliwym nie wspomnieć tu niezwykle sprawnego i serdecznego zespołu technicznego i pań z administracji teatru. Spektakl ma wykupioną licencję na 100 przedstawień, a więc jak ktoś z Polonii znajdzie się w Warszawie, to zachęcam do odwiedzenia Teatru Komedia. A strona teatru to www.teatrkomedia.pl jeżeli ktoś chce wcześniej zamówić bilety.

Oczywiście wykorzystałem również ten czas pobytu na wiele spotkań w sprawach zawodowych, dotyczących dalszych działań ATLAS Stage Productions Canada, którym kieruję tu w Toronto. W sumie był to bardzo owocny wyjazd.

M.P.B.: Czy w Polsce jest rynek na Twoje pomysly i koncepcje? Gdzie znajdujesz największe zainteresowanie swoja wizja?

M.P.: Rynek jest wszędzie. Wszystkie teatry szukają możliwości współpracy, nowych i dobrych sztuk do wystawienia, czy zaprezentowania swojej pracy poza granicami Polski. Nie tu tkwi kłopot. Tkwi on w tym, że nie każdy dyrektor prowadzący teatr jest skłonny wziąć na swoje barki dodatkową pracę związaną z załatwianiem dotacji na taki wyjazd, czy też zaufać nowej osobie, która mogłaby coś w jego teatrze zrobić. Potrzebna jest tu dyscyplina i umiejętność szybkiego reagowania. A z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że nie wszyscy lubią przyjąć na siebie takie zobowiązania. I czasem niektóre sprawy wloką się w nieskończoność. Muszę więc uzbrajać się jeszcze, poza umiejętnością konsekwentnego działania, logistyki, PR-u czy marketingu, w dużą dawkę cierpliwości. W przypadku dyrektora Dutkiewicza z Teatru Komedia takiego problemu nie było. Ma on wrodzone wyczucie, co może przynieść sukces kasowy i reaguje w pełni profesjonalnie jak nowoczesny manager reagować powinien. To kwestia osobowości, otwartości i elastyczności. A poza tym bardzo nietuzinkowej energetyki. To się ma w krwioobiegu albo nie. Zresztą, ma on też za sobą bardzo bogaty dorobek reżyserski i jest dość wziętym w Polsce reżyserem, więc i to z pewnością odgrywa tu również niebagatelną rolę.

Mirosław Polatyński, Tomasz Dutkiewicz

M.P.B.: Czym różni się teatr w Polsce i w Kanadzie pod względem stylu pracy, organizacji, finansowania? Czego mogłyby się nauczyć od siebie?

M.P.: Tak jak w każdej dziedzinie. Stałe wymiany i współpraca zawsze wnoszą do obu stron coś nowego. Jest jednak jedna rzecz, którą teatr kanadyjski mógłby wygrać, gdyby dokonał pewnych zmian. O czym mówię? Są takie ośrodki jak Living Arts Centre, Toronto Centre for the Arts, Harbourfront Centre i temu podobne w poszczególnych dzielnicach GTA. Są one w sumie własnością rządową, czy też dzielnicy, zarządzaną przez określoną grupę administratorów i pracowników biurowych będących na garnuszku państwa oczywiście. Spełniają funkcję typowych centrów kultury, na wzór domów kultury w Polsce. Jednak mam tu na myśli jedynie ich funkcję, a nie gabaryty czy wyposażenie. Bowiem wiemy jak wspaniałe sale one posiadają (przeważnie po trzy profesjonalne sceny), które wyposażone są w sprzęt najwyższej jakości. Żeby chociaż kilka z nich w Kanadzie mogło zrezygnować z systemu, jaki panuje w US i przejść na system europejski. Gdyby tak dla eksperymentu w trzech, czterech z takich ośrodków zatrudnić dyrektora artystycznego i chociaż 12- osobowy zespół aktorów na najniższych stawkach płacowych, w systemie zatrudnienia na wzór teatrów w Europie, wówczas zaczęłoby się coś zupełnie odmiennego i stworzyłoby to nową jakość i system w dziedzinie teatru w Kanadzie.

Z mojej dotychczasowj pracy wiem, że Kanada posiada wspaniałych i utalentowanych aktorów, którzy gubią swoje talenty za kontuarami barów i jako hostessy w różnych miejscach, żeby tylko móc przetrwać dalej w zawodzie. Są bardzo zdyscyplinowani i pracowici. Mają niesamowite poszanowanie dla swojej pracy na scenie, do scenicznych partnerów i ich procesu twórczego. Niestety po kilku latach tułania się po różnych miejscach, sen o byciu w teatrze staje się koszmarem i walką o egzystencję i wycofują się z zawodu. Albo do emerytury “grają” w filmach, czyli robią za tłum, w nadziei, że jak nie w tym roku, to może w następnym mnie zauważą i dostanę chociaż jeden tekst do mówienia. Poza tym są na bieżąco rachunki, które trzeba płacić. I taka karuzela kręci się przez lata bez efektu. Kanada gubi nieprawdopodobny potencjał utalentowanych ludzi.

Wiadomo nie od dziś, że film daje popularność, ale paszport bycia aktorem wykuwa się na scenie. Tutaj nabiera się aktorskiego doświadczenia i rozwoju warsztatu. I tego właśnie głównie brak w Kanadzie. Są oczywiście teatry prywatne takie jak Taragon Theatre, Passe Muraille, Factory Theatre, Can Stage, Soul Papper, jednak szarpią się one z nieprawdopodobną machiną, żeby przetrwać. Mają subwencje na zasadzie grantów, ale zamiast zająć się głównie sztuką teatru, tracą energię na wypełnianiu ton papieru w ciągłym staraniu się o te subwencje. Nie mają komfortu poczucia stabilności. Większość przedstawień w tych teatrach odbywa się na zasadzie impresariatu. Nie mają żadnego oddechu czy swobody. Często odbija się to na ich technicznym wyposażeniu, braku środków na tournee na różne międzynarodowe festiwale itp. Mają w repertuarze głównie lekkie komedie i farsy, żeby się utrzymać i nie ma w nich miejsca na teatr artystyczny. I tylko siła miłości do teatru trzyma ich jeszcze jako tako w tym co robią. Oczywiście taka sytuacja zmusza ich do zamykania się we własnym gronie aktorów, reżyserów i praktycznie nie jest możliwym nowej osobie się przez ten mur przedostać. Ale takie zachowanie jest usprawiedliwione całą tą sytuacją braku przychylnego systemu w tej branży.

M.P.B.: Jakie masz plany na przyszłość i które z nich wynikają z pobytu w Polsce?

M.P.: Moje plany, to nadal tłumaczyć i promować kanadyjskie sztuki w Polsce. Reżyserować w Polsce i w Kanadzie, nadal prowadzić zajęcia z aktorstwa indywidualne i grupowe. Dwie sztuki mojego tłumaczenia już są w Polsce grane. Wspominałem o tym w poprzednim wywiadzie. Jedna z nich, to “Premiera” w reżyserii Tomasza Dutkiewicza, a o drugiej w mojej reżyserii pisałem powyżej. We wrześniu następna sztuka w moim tłumaczeniu będzie miała swoją prapremierę w Warszawie, w Zeatrze Kamienica u Emiliana Kamińskiego. Tytuł: “2xtak, czyli długi weekend”, w reżyserii Andrzeja Chichłowskiego. Potem ta sama sztuka będzie robiona przez inny teatr, a w tym samym czasie czwarta sztuka w moim tłumaczeniu ujrzy swoje prapremierowe światło dzienne w Polsce, mianowicie sztuka pt. “Looking”. W przyszłym roku mam dwie propozycje reżyserowania w polskich teatrach. Przyleci też reżyser z Polski, reżyserować polską sztukę po angielsku z kanadyjskimi aktorami w naszym ATLAS Stage Productions. Jak zwykle, będzie ona grana oczywiście z polskim tłumaczeniem. Czekam też na odpowiedź od jednego z teatrów w Salzburgu (Austria) na temat mojej reżyserii u nich jednej z kanadyjskich sztuk. Znam biegle również język niemiecki. Wykładałem swego czasu w Niemczech na trzecim roku wydziału aktorskiego i reżyserii w Film,- und Theater Athanorakademie w Burghausen. Akademię założył i prowadzi znakomity, uznany reżyser i jeden z większych specjalistów od komedii dell’arte, prof. David Esrig. Większość tych planów jest skutkiem moich wyjazdów do Polski, jak również moją wcześniejszą, dwudziestoletnią karierą aktorską i kilkuletnią pedagogiczną. I nie tylko w Niemczech, ale także w Polsce i przez trzy semestry na York University w Toronto.

M.P.B.: Czy nie poczułeś żalu, że wyjechałeś, nie zatęskniłeś?

M.P.: Na to pytanie odpowiem Ci krótko. Jestem w Kanadzie od ośmiu lat. Chyba już moja psychika wypracowała sobie system, że mój dom jest bardziej tu w Kanadzie i trochę tam w Polsce. Jestem aktorem i reżyserem. Człowiekiem sztuki aktorskiej i teatru. To jest moja pasja, dom i życie. Teatr to nie jest budynek. Teatr jest w środku mnie, czyli tam, gdzie w danym momencie jestem. Zawsze ze mną. Więc czy jestem tu, czy tam, to zawsze mój teatr mam ze sobą. Chętnie bym znowu stanął na deskach sceny i coś stworzył jako aktor. Odświeżył nieco emocjonalne receptory. Myślę, że raczej najbardziej, to bym tęsknił za teatrem, gdyby mi go nagle zabrakło.

Pozdrawiam wszystkich tych, dla których sztuka jest wzbogacaniem wrażliwości i żywą, namacalną konfrontacją z rzeczywistością.

Mirosław Połatyński

Dyrektor Artystyczny ATLAS Stage Productions Canada www.atlasstage.com

Mirosław Polatyński z aktorami

 

Ostra jazda reż. Mirosław Platyński, od lewej: Przemysław Sadowski, Julia Kamińska, Mirosław Baka, Foto Olaf Tryzna

 

Ostra jazda reż. Mirosław Polatyński, od lewej: Katarzyna Żak, Jan Jankowski,
Foto Olaf Tryzna

   

Ostra jazda, reż. Mirosław Polatyński, od lewej: Jan Jankowski, Julia Kamińska, Przemysław Sadowski, Foto Olaf Tryzna

 
Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

5 Comments

  1. Pingback: Zgodnie z misją sprzed ośmiu lat – reżyser dwóch kontynentów | Gazeta GAZETA dziennik Polonii w Kanadzie

  2. Gratulacje, wspaniały artykuł! Jestem pod wrażeniem zarówno treści jak i ogromu włożonej pracy koniecznej aby powstał. Mirka Połatyńskiego znam osobiscie to wielki profesjonalista w tym co robi i wspaniały czlowiek. Uwielbiam ludzi twórczych dażacych z pasja do wyznaczonego celu – sa ciekawi i barwni. Mirek dla wielu możesz byc przykładem. Tak trzymać! Pozdrawiam! Pozdrowienia dla twoich wspaniałych aktorów.
    Krzysztof Soroczynski
    Kreator popisow akrobatycznych przedstawienia
    Glowny trener i selekcjoner kadry artystow
    Cirque Éloize, Montreal, Canada

  3. Krystyna Krasowska -Wyrwa on

    Jestem pelna podziwu dla M.Polatynskiego ,dla Jego pasji i poswiecenia .Kocha to co robi ,kocha ten zawod .
    Wrazliwy ,pelen wyobrazni czlowiek .Zycze dalszych sukcesow i wytrwalosci !
    Pozdrawiam serdecznie .

  4. Iwona Boogrya-Buczkowska on

    Znam tworczosc Mirka Polatynskiego i moge zapewnic ze to czlowiek pasji -zyje teatrem. W Kanadzie sa duze mozliwosci poniewaz nie ma wlasciwie stalego teatru polsko-kanadyjskiego i warto taka inicjatywe popierac. Natomiast zawsze jest problem dotrzec do funduszy. Mirkowi udalo sie przekonac Art Council i zdobyc rozne potrzene poparcia i sponsorow a wiec jest nadziej ze starczy mu czasu i energi zeby dzialac na dwoch kontynetach. W Polsce mamy wyrobiona publicznosc teatralna. W Kanadzie roznie to bywa ale w czasach przekazu wizualnego technologia moze pomoc w rzpowszechnieniu wydarzen. Mysle ze to bardzo dobry pomysl zebysmy Ostra jazde zobaczyli tez w Toronto. A moze wartoby i polskie sztuki przetlumaczyc na angielski i pokazac tutaj. Gratuluje Mirku, pomyslow , talentu i uporczywosci w dzialaniu. Trzymaj tak dalej!!!

    • Malgorzata P. Bonikowska
      Malgorzata P. Bonikowska on

      Od samego początku działalności Mirka Połatyńskiego w Kanadzie sekundujemy mu i opisujemy kolejne etapy realizacji jego misji. Polecamy Czytelnikom wykonanie “search” naszej Gazety online (obecnej i Archiwum), gdzie mogą Państwo znaleźć szereg poprzednich artykułów i moich z Mirkiem wywiadów – pokaże to Państwu jego rozwój i sukcesy. Małgorzata P. Bonikowska

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.