Polska dla wszystkich

0
Z cyklu: Przemyślane pod prysznicem Kiedy w 1989 roku Polska odzyskała niepodległość, zniesiona została cenzura, a przywrócona wolność słowa. Rozpoczął się demokratyczny, pluralistyczny rozwój. Stała się też Polska azylem dla uciekinierów z krajów stosujących represje polityczne. Często jednak słyszymy hasła nacjonalistów, w rodzaju: “Polska dla Polaków”. Ośrodki hołdujące tradycjom przedwojennej endecji podjęły kampanię zniechęcania nowych emigrantów, brania w obronę tych, którzy ich znieważyli, akceptacji dla demonstrujących neofaszystów, krzyczących, że Polska ma być tylko biała i katolicka. U źródeł leży ksenofobia. Przynależność do Unii oznacza swobodne przekraczanie granic państw europejskich, osiedlanie się Polaków poza granicami Polski i przejmowanie “zgubnych” myśli i obyczajów, ale także osiedlanie się w Polsce obcokrajowców. Wszystko to prowadzi, według przeciwników integracji do “rozwodnienia” polskości, do zatracenia narodowego, polskiego charakteru. Jak kiedyś tysiące Polaków “wybierało wolność” na Zachodzie, tak teraz do Polski przybywają ludzie z mniej szczęśliwych krajów w poszukiwaniu pracy i bezpieczeństwa. Nierzadko słyszy się o niewybrednych atakach słownych, wytykaniu palcami i pogardliwych określeniach wymierzonych w ludzi różniących się wyglądem. Czy teraz, kiedy Polska jest wolna, nie powinniśmy okazać takiej samej dobrej woli wobec mniej szczęśliwych przybyszów? Czy tak łatwo zapomnieliśmy, jak to niedawno nas przyjmowano jako tych biednych, uciśnionych, pozwalano osiedlić się i pracować? Korzystaliśmy z gościnności i opieki innych, szczęśliwszych krajów. Teraz my jesteśmy tymi szczęśliwcami. Przybywają do nas Wietnamczycy, Białorusini, Ukraińcy, Romowie z Rumunii, w poszukiwaniu nadziei na życie, jak nie tak dawno my sami. Niektórzy, po odłożeniu zarobionych pieniędzy, wracają do siebie. Inni, jak Polacy niegdyś, nie mają gdzie wracać. Uczą się polskiego, kochają ten kraj, chcą tu pozostać. Wzbogacają kulturę polską, wnosząc swoją muzykę, tradycje i miłą wielu podniebieniom ofertę wschodniej kuchni. Ich dzieci, urodzone już w Polsce, od urodzenia mówią naszym językiem bez obcego akcentu, uważają Polskę za swój kraj. Przybysze osiedlający się na stale w Polsce są nowymi Polakami. Polska stała się naszą wspólną Ojczyzną. Mają do niej nie mniejsze prawo, niż my tutaj do Kanady, czy innych krajów osiedlenia. Wiele emocji nadal budzą Polacy żydowskiego pochodzenia. Wielu dowiaduje się o swoich korzeniach dopiero od niedawna. Wcześniej atmosfera społeczna temu nie sprzyjała. Niektórzy, do niedawna tego nieświadomi, czasem nawet przejmujący od otoczenia nastawienie nieufne wobec Żydów, przeżywają szok tożsamościowy, dowiadując się o swoim pochodzeniu. Odradzające się w Polsce środowisko żydowskie nie jest jednolite. Jedni stają się religijnymi żydami, inni pozostają świeccy, jednocześnie z ciekawością poznający historię swoich korzeni. Jeszcze inni pozostają na uboczu zorganizowanego życia żydowskiego, jednakże dostrzegający wcześniej im obojętny problem antysemityzmu. Dzieje się to wszystko z jednej strony w atmosferze przychylnej i przyjaznej Polaków myślących nowocześnie, z drugiej strony w atmosferze nieufności i postępującego strachu Polaków konserwatywnych. Ludzie wierzący propagandzie ksenofobicznej, przyzwyczajeni do myślenia stereotypowo, uważają odradzanie się życia żydowskiego za “psucie Polski” i spisek “odwiecznych wrogów”. W mentalności wielu osób, polskość i katolickość są nierozerwalne, a katolickość jest esencją polskości. Czy to oznacza, że, przykładowo, Adam Małysz, który jest wyznania ewangelickiego, nie jest Polakiem? Spodziewam się, że wszyscy oburzą się na taką insynuację. A więc wyznanie nie jest wyznacznikiem polskości. A skoro nie wyznanie, to w takim razie, co? Czy jest to DNA, krew do iluś pokoleń wstecz? Obco brzmiące nazwiska, niekoniecznie żydowskie, świadczą o przodkach, którzy kiedyś skądś przybyli. Nazwiska brzmiące z czeska, rosyjska, nazwiska francuskie, włoskie, węgierskie, czy rumuńskie na ogół nie wzbudzają emocji. Przeważnie nikt nie kwestionuje polskości ich właścicieli. A więc ani DNA ani krew też nie są wyznacznikami polskości. Cóż więc pozostaje? Wielki polski poeta pochodzenia żydowskiego, Julian Tuwim, powiedział kiedyś: “Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba”. Polakiem, wbrew opinii “obrońców prawdziwej polskości” jest każdy, kto chce nim być i siebie za Polaka uważa. Możemy się różnić wyznaniem, pochodzeniem etnicznym, kolorem skóry, rysami twarzy, orientacją seksualną i poglądami politycznymi, jak w każdym normalnym kraju. Ale jesteśmy wszyscy obywatelami tej samej Polski. Możemy być jednocześnie Polakami i Ślązakami, Polakami i Żydami, Polakami – katolikami, Polakami – buddystami i Polakami ateistami. Wystarczy czuć się Polakiem. Polska nie przestanie być Polską. Zmieniała się przez stulecia, wzbogacana wpływami innych kultur i zmienia się nadal, ale jest to ciągle ta sama Polska. Trzeba przestać bać się zmian, które obecnie następują szybciej, niż kiedyś, bo dzisiejszy świat, dzięki nowej technologii jest mniejszy. Granice się otwierają i Europa staje się kontynentem przyjaźni, na którym ludzie czują wspólnotę ogólną, ale lokalny patriotyzm związany z obszarem własnego kraju i języka pozostanie na zawsze, bo taka jest natura ludzka. Procesów historycznych nie da się powstrzymać, ani zahamować. W moim odczuciu, nie ma takiej potrzeby. Czy jest sposób na powrót do dawnej, tradycyjnej Polski w rozumieniu tych, którzy tak boją się obcych wpływów? Jest. Oznaczałoby to jednak szczelne zamknięcie granic i izolowanie się od sąsiadów. Polska znów byłaby krajem monolitycznym. Byłoby biednie, ale za to honorowo i prawdziwie patriotycznie. Żydzi i inne nacje napływowe szybko by się wyniosły. Polska stałaby się Koreą Północną Europy. Czy leży to w naszym interesie? Polska moich marzeń powinna być krajem, w którym nie ma dominacji jakiejkolwiek jednej ideologii nad innymi, a system praw oparty jest na powszechnie przyjętych zasadach etyki i moralności, dostosowany do realnego życia i korzystający ze zdobyczy nauki. System ten powinien być wolny od nakazów i zakazów jakiejkolwiek ideologii wyznaniowej, przy całkowitym poszanowaniu podporządkowania się tym nakazom i zakazom przez osoby wierzące. System powinien ponadto bronić praw wszystkich mniejszości i stanowczo egzekwować zakaz jakiejkolwiek dyskryminacji. Ale żeby dorównać Zachodowi w rozwoju musimy odrzucić hamujące nas uprzedzenia. Konieczna jest do tego edukacja od najmłodszych lat. Nie chodzi o indoktrynację, tylko o przyzwyczajanie do otaczającej nas inności i pokazanie, że nie ma się czego bać. Polska jest dla wszystkich. Czy także dla tych, którzy głoszą, że Polska ma być wyłącznie dla Polaków “czystej krwi”? Oczywiście, dla nich też. To też ich kraj. Tylko nie wolno im pozwolić na narzucenie swojego dogmatu czy schematu myślenia reszcie społeczeństwa. Bo tolerować należy wszystko i wszystkich z jednym, jedynym wyjątkiem. Tym wyjątkiem jest sam brak tolerancji. Witold Liliental
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.