Psi los

0
Dawno, dawno temu było tak jak dzisiaj: ludzie jedli mięso. Polowano na wszystko, co nadawało się do zjedzenia, więc najczęciej padało na zwierzęta, których skóry wyprawiano, a z kości robiono narzędzia. Zwierzęta zajmowały tak znaczną część życia człowieka, że wkroczyły również do sfery duchowej, stając się obiektem kultu i inspiracją w sztuce. Swiadczą o tym ówczesne rzeźby, ryty i malowidła jaskiniowe. Paleolitycznym myśliwym żyło się nieźle. Tak dobrze nawet, że czasem upolowanej zwierzyny nie mogli przejeść. Ponieważ niełatwo było mamucią golonkę przechować, resztki mięsa wyrzucano, co bardzo podobało się wygłodniałym wilkom, snującym się wokół obozowiska w nadziei na udane polowanko lub poczęstunek. W taki właśnie sposób zaczęła się przyjaźń między psem a człowiekiem. Wilk dostrzegł korzyści płynące z przebywania w pobliżu człowieka i podążał za nim, aż wreszcie przekroczył próg domostwa. Najstarszym dowodem udomowienia psa jest żuchwa tegoż, znaleziona w grobie kobiety i mężczyzny, datowanym na 12 tys. lat p.n.e., w Bonn-Oberkasse w Niemczech. Cóż my, ludzie współcześni , wiedzielibyśmy o zamierzchłej przeszłości, gdyby nie archeolodzy, podrzucający nam co i raz smakowite informacje? Niedawno odkryli oni na Mazurach kości mamuta, leżące na głębokości 20 m., co potwierdza tezę, że mamuty żyły w norach. Ostatnim osiagnięciem archeologii jest ostateczne rozszyfrowanie napisu na tablicach ofiarowanych Mojżeszowi: “Nie” z czasownikami pisze się oddzielnie: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż… Ja bardzo lubię archeologów, bo im kobieta starsza, tym bardziej nią się interesują. Ci właśnie badacze poinformowali nas, że kiedy już człowiek poćwiczył na psie i potrenował na dzikiej świni, która trafiła do zagrody w tym samym mniej więcej czasie, nabrał wprawy i zabrał się za udomowianie następnych gatunków. Na drugi ogień poszła koza(7000 lat p.n.e.), potem baran, osioł, wreszcie kot, jak zwykle niezależny indywidualista, poddał sie dopiero mniej więcej w latach 3500-2500 przed naszą erą! Psy pomagały człowiekowi przede wszystkim podczas polowania oraz pilnowania dobytku przed intruzami. Zżycie się z człowiekiem nie pozostało bez wpływu na ich wygląd. Coraz mniej przypominały dzikie wilki: malały psie zęby, oczy stawały sie okrągłe, a pyski krótsze. Z czasem okazało się, że z psami można się zaprzyjaźnić i zaczęto je trzymać w domu, dla towarzystwa. To prawdopodobnie stało się powodem, aby hodować małe rasy psów, których użyteczność była znacznie mniejsza. Już w czasach antycznych pojawiają się nowe rasy psów, będące najzupełniej sztucznym tworem, nie mającym żadnych odpowiedników w świecie dzikiej natury. Człowiek psa z wielkim zapałem wynaturzał, tresował i upiększał. Ktokolwiek widział chociaż raz pokazy czy konkursy psów  rasowych, wie, jakiego można ze zwierzaka zrobić idiotę. Ubranka, fryzury, koafiury, godziny spędzone przez uperfumowanych nieszczęśników w wyspecjalizowanych salonach piękności. “Na poczatku Bóg stworzył człowieka, a widząc go tak słabym, dał mu psa”, twierdził Alfons Toussenel. Bo przecież pies to najwspanialszy dar natury dla człowieka. Pies jest cudem absolutnym. Obce są mu negatywne uczucia wobec swojego właściciela, takie jak zazdrość czy złość, a w zamian za swoją wierną służbę nie oczekuje od nas niczego. Po prostu nas kocha i jest szczęśliwy będąc z nami, wdzięczny za odrobinę okazanej mu uwagi. Jest całkowicie pozbawionym egoizmu druhem, na jakiego człowiek może liczyć w tym samolubnym świecie, który go nigdy nie opuści, nie okaże niewdzięczności, nie dopusci się zdrady. Jego miłość i wierność jest bezwarunkowa i trwa w najtrudniejszych momentach życia. Psu rozkazujesz – on słucha – obronny, policyjny, ratowniczy czy zgoła kanapowy. Pies jest znakomitym opiekunem dzieci – “Pies może nauczyć małego chłopca wierności, wytrwałości oraz tego, żeby przed snem zakręcić się trzy razy w miejscu”, jak genialnie zauważył Robert Benchley. To Winston Churchill ukuł powiedzenie: “Pies – najlepszym przyjacielem człowieka”, które to stwierdzenie następnie rozszerzył, konstatując: “Psy patrzą na nas z szacunkiem, koty z pogardą, a świnie jak na równych sobie”. A swoją drogą co sądziła zmarła w 2005 roku papuga Churchilla o swoim panu, miłośniku psów, który uczył ją obscenicznych wyrazów szantażujac żarem z fajki? A skoro już o fajce mowa, to “Słońce ludzkosci” Józef Stalin zwykł był zaśmiewać się, dmuchając dymem w buzię swojego synka Wasyla. Człowiek docenił zalety psa i go uszanował. Niestety społeczny status zwierzęcia podupadł. Kiedyś był stworzeniem ciężko pracującym, “zarobionym”, posiadał specyficzne umiejętności, co pozwalało zajmować mu godne miejsce w społeczeństwie. Teraz wypełnia zupełnie inne potrzeby ludzkie. Swiat samotnieje. Im większy poziom rozwoju cywilizacyjnego, tym więcej samotnych osób i tym większa potrzeba miłości. Często można się spotkać z deklaracją, że ktoś woli towarzystwo swojego czworonoga niż innych ludzi. Takie osoby można uznać za czubków, jednak każdy, kto ma psa, jest jakoś tak paźbliżej poparcia takiego stwierdzenia. Z badań American Pet Products Manufacturers Association wynika, że 70% klientów mówi o swoich zwierzakach jak o dzieciach i siebie postrzega jako rodziców. Ja mogę godzinami słuchać krzepiących opowieści właścicieli piesków o nadzwyczajnych przymiotach i zaletach ich podopiecznych. Jeden pan opowiadał: “Mój pies jest tak mądry, że każdego ranka czeka na gazeciarza. Daje mu napiwek i przynosi mi gazetę do łóżka razem z poranną kawą”. “Wiem”- mówi drugi pan. “Skąd wiesz?” “Mój pies mi opowiadał”. A ta historyjka jest jeszcze lepsza: grupka właścicieli psów umówiła się, że pies każdego z nich zaprezentuje, co potrafi. Pierwszy pies, inżyniera, wyjął paper, pióro, narysował zgrabny trójkąt i kwadrat. Wszyscy zgodzili się, że to mądry pies. Pies księgowego przyniósł z kuchni tuzin ciasteczek i ułożył z nich cztery stożki po trzy ciasteczka. Aplauz. Teraz chemik zaprezentował swojego ulubieńca, który wyjął z lodówki litr mleka i precyzyjnie odlał do probówki 236 mililitrów , nie roniąc ani kropli. Wszyscy bardzo go chwalili. Na końcu wystąpił pies urzędnika. Zjadł ciasteczka, wypił mleko, zżuł papier, złapał się za brzuszek, sporządził zażalenie na szkodliwe warunki pracy, wypełnił wniosek o odszkodowanie i poszedł na przedłużone zwolnienie lekarskie! Niestety, nie każdy pies ma szczęście. Te zwierzaki, składające się z samych zalet, wierzą nam, ufają, a my zbyt często zawodzimy. Człowiek potrafi postępować podle i okrutnie, do czego pies nie jest zdolny. Człowiek jest stanie skrzywdzić psa, pozbyć się go, wyrzucić. Opuszczony i porzucony – nierzadko w nieludzki sposób – pies nie wie, co zawinił, zresztą i tak nie ma żalu do swojego ukochanego właściciela, nawet nie wie, że to łajdak i palant. 1 lipca to Moving Day. Po przeprowadzkach na ulicach tylko Montrealu zostało porzuconych 25 tysięcy zwierząt, z których przeważająca większość zostanie za trzy tygodnie poddana eutanazji. Rozejrzyjcie sie, kochani, dookoła, przygarnijcie porzuconego psa, namówcie krewnych i przyjaciół, żeby dali biedakowi dom, odwieźcie go do SPCA, może ktoś go zaadoptuje, a przynajmniej zadzwońcie tam z informacją o błąkającym się stworzeniu boskim. Ratując jednego psa nie zmienimy świata ale świat zmieni się dla tego jednego psa. Jak mawiał Kornel Makuszyński: “Wielcy ludzie mają zazwyczaj tak wielkie serca, że się w nich zawsze znajdzie miejsce dla uczciwego psa”. Foto: www.freedigitalphotos.net
Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.