To już nie przelewki

0
Od kiedy pamiętam, zawsze myślałem o Powstaniu Warszawskim w kategoriach kultu dla bezgranicznego bohaterstwa tych, którzy w nim brali udział. Kiedy mieszkałem jeszcze w Polsce, chodziłem na cmentarz wojskowy na Powązkach, żeby wziąć udział w kolejnych uroczystościach rocznicowych. W ostatnich czasach przed opuszczeniem kraju pamiętam, że na obchody te przybywały też kompanie honorowe i oficjalne delegacje rządowe, oczywiście, władz PRL. Ale nawet ich obecność nie prowokowała nikogo do zakłócania powagi uroczystości, jakkolwiek dla znakomitej większości ówczesne władze nie były ani „nasze” ani uważane za godne. Jednak powaga chwili i uhonorowanie poległych za nas bohaterów, przeważały nad polityką. Zebrani w ciszy i skupieniu pochylali się nad mogiłami Powstańców. Wydawałoby się, że w dzisiejszej, wolnej i demokratycznej Polsce, pluralizm polityczny może dawać o sobie znać w parlamencie i w mediach, ale nigdy na uroczystościach upamiętniających bohaterów, którzy walczyli i ginęli za Polskę. Nie lewą ani nie prawą, tylko po prostu Polskę wolny kraj. Ginęli wówczas młodzi ludzie o różnych orientacjach politycznych, z różnymi wizjami tego, jak Polska ma wyglądać po zakończonej zwycięsko wojnie. Ale w szeregach powstańczych nie politykowano, tylko walczyło się i nawet endek był lewicującemu pepesowcowi, czy zwolennikowi Sanacji bratem i towarzyszem broni. Weteran walk konspiracyjnych i powstańczych, Prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich, gen. Zbigniew Scibor-Rylski, człowiek wybitnie Polsce zasłużony, pamiętając karygodne zachowanie niektórych grup ekstremy prawicowej podczas ubiegłorocznych obchodów, zaapelował do zebranych w miejscach pamięci w tym roku, o uszanowanie powagi uroczystości i o nie manifestowanie jakichkolwiek preferencji, czy animozji politycznych. Lecz tylko bardzo naiwni mogli uwierzyć, że osiłki z Młodzieży Wszechpolskiej uszanu-jąapel człowieka ponad dziewięćdziesięcioletniego,człowieka o tak niekwestionowanym patriotycznym życiorysie. Skąd tam! Oni przyszli tam nie żeby uczcić pamięć poległych, tylko żeby w sposób chamski i chuligański uprawiać politykę najniższych lotów. Nie powstrzymały ich ani słowa gen. Ścibora-Rylskiego, ani nawet świadomość, że ta garstka pozostałych przy życiu weteranów Powstania zebrana na uroczystościach, to ludzie mocno starsi, zbliżający się do kresu swojego życia i że chociażby z tej racji należy im się szacunek i pozwolenie na spokojne i godne przeprowadzenie uroczystości. Kiedy delegacje rządu nie muszę przypominać, że demokratycznie wybranego i władz miasta Warszawy, pochodzących tak samo z legalnego, demokratycznego wyboru składały wieńce, chuligani z Młodzieży Wszechpolskiej rozpoczęli głośne buczenie i skandowanie „Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę!”. Pomijając fakt, że te obraźliwesłowaniemająsięnijakdoosób, przeciwkoktórymbyłyskierowane, już samo buczenie i okrzyki stanowiły naruszenie powagi. Pojawienie się na uroczystościach Antoniego Macierewicza zostało powitane ostentacyjnie głośnymi oklaskami, co też stanowiło niepożądaną tam manifestację polityczną. W krajach demokratycznych są takie uroczystości, w których biorą udział wspólnie rząd i opozycja, w tym momencie zjednoczeni w imię wspólnego dobra i wspólnej pamięci. Niestety, nie w Polsce, gdzie kultura polityczna sięgnęła dna i zwolennicy głównej partii opozycyjnej oraz ich adherenci zachowują się nie, jak normalna opozycja tylko jakaś „wolnościowa konspiracja”. Udają, że żyją w jakimś zniewolonym, okupowanym (przez kogo?) kraju. Oczywiście, robią to z pełną świadomością, że w zachowaniach tych, enuncjacjach słownych i pisanych publicznie korzystają z pełnej, nieskrępowanej niczym wolności. Po skandalu, jaki wywołały chuligańskie wybryki członków Młodzieży Wszechpolskiej, ich wódz, niejaki Robert Winnicki wystosował list otwarty do generała Ścibora-Rylskiego. W liście tym zaczynającym się od „wyrazów szacunku” dla generała, powtarza on wszystkie znane slogany i brednie o „niesuwerenności” władzy i jej rzekomej „służalczości”. Jak można się było spodziewać, bierze w obronę kiboli „cenzurowanych za antykomunistyczną postawę”. Przyrównuje dzisiejszą Polskę do PRL (a niech by spróbował pisać w tym duchu w tamtych czasach!),. Zapytuje generała:„Jak mogą wobec władz „wolnej Polski”, jak to Pan określił, używać takich zwrotów?” Czyli dla Winnickiego „wolna Polska” jest określeniem co najmniej wymagającym cudzysłowu. Ale najbardziej bulwersuje zdanie:„Chciałbym, żeby miał Pan jednak świadomość, że tak czy inaczej, zrobimy wszystko, by tę władzę obalić, by system zbudowany w Polsce po roku 89 radykalnie zmienić”. A więc nie chodzi o demokratyczny proces przejęcia władzy w wyniku wyborów, tylko o obalenie. Autor tych słów otwarcie głosi chęć obalenia, czyli pozaparlamentarnego (siłowego?) odsunięcia od władzy rządu powołanego w wyniku wolnych, demokratycznych wyborów. Można ten rząd popierać, lub nie, można mu zarzucać złe decyzje, ale nikt nie może kwestionować jego mandatu w wyniku wyborów, potwierdzonych przez Państwową Komisję Wyborczą. Wydawało mi się, że wszelkie organizacje polityczne, zarejestrowane przez polskie sądy, muszą w swoim statucie zamieścić deklarację, że będą działały zgodnie z prawem i uznawać proces demokratyczny, określony w Konstytucji. Mamy tu przypadek deklaracji jawnego i jaskrawego pogwałcenia tego procesu. Do czego zmierzają „ultrapatrioci” z MW? Trzeba pamiętać, że dzisiejsza Młodzież Wszechpolska, według jej własnych deklaracji, nawiązuje do tradycji przedwojennej organizacji o tej samej nazwie. Jaka to była tradycja? Ich „patriotyzm” polegał m.in. na zaprowadzaniu i pilnowaniu gett ławkowych na wyższych uczelniach i rozbijaniu szyb w sklepach żydowskich. Jeden z członków MW, Wojciech Wierzejski, poseł z poprzedniej kadencji Sejmu, w rozmowie telewizyjnej usiłował bronić przedwojennych gett ławkowych, tłumacząc to „konieczną samoobroną Polaków”. Komentarze wszelkie zbyteczne. Na szczęście w dzisiejszej Polsce MW liczy raptem trzy tysiące członków. Można by tę całą nienawiść do dzisiejszej, wolnej Polski, wyłożoną w liście szefa Młodzieży Wszechpolskiej, potraktować humorystycznie, gdyby nie było innych sygnałów, wskazujących na to, że skrajna prawica nie zamierza przestrzegać porządku demokratycznego w Polsce. W jednym z bezpłatnych pisemek wychodzących w Toronto można znaleźć wywiad z Grzegorzem Braunem (tym samym, który zasłynął z pośmiertnego lżenia pamięci abp. Jozefa Życińskiego). Już sam tytuł wywiadu: „Polską rządzi konsorcjum służb specjalnych różnych państw” jest wielce wymowny. Wywiad roi się od oskarżeń o rzekomy brak wolności w Polsce. Udzielający go nie widzi szans na „odzyskanie” państwa polskiego i zabezpieczenie go na drodze demokratycznej. Zapytany o to, jaką drogą tę wolność miałoby się odzyskać, pan Braun mówi wyraźnie: „Mówiąc wprost najpierw zamach stanu a potem całkowita zmiana systemu politycznego”. Zaleca zabezpieczanie na swoim terenie budynków kościołów, szkół i strzelnic. Obalenie systemu i zamach stanu. To już nie są przelewki. 10 sierpnia 2012
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.