Moje polskie spotkania autorskie

0

Beata Gołembiowska – pisarka, fotografik, reżyser pisze o swoich spotkaniach autorskich w Polsce.

Pierwsze spotkanie zostało zorganizowane przez Polskie Towarzystwo Ziemiańskie i Stowarzyszenie Sejmu Wielkiego w Warszawie w szacownym budynku IPN – w sali „Spotkanie z historią.”. Było to rzeczywiście „spotkanie z historią” gdyż wśród słuchaczy znalazło się wiele osób pamiętających dawne czasy ziemiańskie, kiedy Polska była usiana dworami i dworkami, będącymi ostoją polskości w czasach pokoju i wojen. Książka – album – „W jednej walizce” – o polskiej arystokracji na emigracji w Kanadzie trafiła im do serc swoją treścią i ilustracjami – przecież opisała i ich losy, a często także ich bliskich, gdyż w sali były również osoby o pochodzeniu arystokratycznym. Po projekcji filmu „Raj utracony, raj odzyskany” (reż. B. Gołembiowska i K. Lech, produkcja L. Komorowska) zapadła najpierw cisza, a dopiero potem zabrzmiały oklaski. Historie bohaterów filmu, mieszkańców małego kanadyjskiego miasteczka Rawdon poruszyły nie tylko barwnością przekazu, ale wywołały podziw dla tych ludzi, którzy zachowali polską tożsamość, pielęgnując polskie tradycje i mimo wieloletniego przebywania na obczyźnie polską mowę, bez naleciałości anglo-francuskich.

Zainteresowanie książką było tak duże, że zabrakło egzemplarzy. 

This slideshow requires JavaScript.

Kraków przywitał mnie deszczem, ale i tak nie mogłam oprzeć się spacerom. Ochroniona podcieniami Sukiennic starałam się uwiecznić refleksy na mokrym bruku, sporadycznych przechodni pod parasolami, kamienice i uliczki kontrastujące kolorami z szarością nieba. Krakowskie spotkanie odbyło się w Domu Polonii mieszczącym się w zabytkowej kamienicy przy Głównym Rynku. Tym razem publiczność była zainteresowana nie tylko książką o polskich arystokratach na obczyźnie, ale i moimi dwiema powieściami, z których „Żółta sukienka” porusza problemy emigracji. Zaprezentowane zwiastuny książek wzbudziły komentarze i wywołały dyskusję na tematy współczesnej Polski, problemów ucieczki młodych ludzi za granicę, przemocy, patriotyzmu. 

Malowanki na szkle

W jednej walizce

Żółta sukienka

This slideshow requires JavaScript.

Zaśnieżone szczyty, wśród których dominuje sylwetka Giewontu, Krupówki pełne turystów i mieszkańców Zakopanego – tak powitało mnie Podhale, moje Tatry, do których tęsknię w dalekiej Kanadzie. Część tej nostalgii zawarłam w mojej ostatniej powieści – „Malowanki na szkle”. Z nią, z „Żółtą sukienką” i z „W jednej walizce” przyjechałam do Zakopanego i Łopusznej na spotkania autorskie, zorganizowane przez Pavo Travel, Małgorzatę Walczycką ze Wspólnoty Polonia oraz Muzeum Tatrzańskie.

Pierwszym przystankiem była słynna szkoła im. A. Kenara. Znałam ten budynek, ale nigdy nie miałam okazji odwiedzić jego wnętrza i również nigdy nie występowałam przed młodzieżą. Przyjęta niezwykle serdecznie przez nauczycieli i dyrektora szkoły Stanisława Cukiera nie zdążyłam poczuć tremy, gdy stanęłam w wypełnionej po brzegi sali. Opowiadałam przyszłym zawodowym artystom o losach polskiej arystokracji na emigracji w Kanadzie – temacie zdawałoby się obcym młodym ludziom, gdyż polska arystokracja już nie istnieje, a wiedza o niej została wypaczona nie tylko przez komunistów. „W jednej walizce” opowiada o niezwykłych ludziach, którzy niegdyś mieli pałace i dwory, a potem znaleźli się w obcym kraju, bez środków do życia i niejednokrotnie musieli zabrać się za najcięższe i najmniej płatne zajęcia. Robili to z podniesioną głową, z poczuciem humoru, nie narzekając i nie płacząc. Projekcja filmu, który jest załącznikiem do książki, bardziej obrazowo przekazała młodzieży temat polskiej arystokracji i ziemiaństwa.

This slideshow requires JavaScript.

Praca nad książką „Malowanki na szkle” stała się dla mnie powrotem do Podhala z czasów mojej młodości. Starałam się w niej zawrzeć wszystkie moje zafascynowania folklorem góralskim, widokami Tatr, gwarą.

Po spotkaniu zostałam oprowadzona po szkole. Przechadzając się po pracowniach podziwiałam wiele doskonałych prac uczniów i miałam okazję zobaczyć ich samych przy procesie tworzenia.

Do Łopusznej zajechałyśmy (ja, pani dyrektor Pavo Travel – Marta Krzyżek-Siudak oraz Małgorzata Walczycka – Wspólnota Polonia) jeszcze za dnia. Z miejsca udałyśmy się do Dworu Tetmajerów – miejsca mojego drugiego spotkania. Nigdy nie byłam w tej uroczej miejscowości, więc dosłownie wszystko wydało mi się nadzwyczaj interesujące. Po Zakopanem Łopuszna urzekła mnie ciszą, a mnogość świetnie zachowanych starych zabudowań wprawiła mnie w zachwyt. Dwór, kościół, budynki gospodarcze – nie mogłam się powstrzymać od robienia masy zdjęć. Noclegi w ślicznej, malowniczo położonej Willi Zarębek, ze świetnym wyżywieniem, które miało jedyną wadę – było jego za dużo, dopełniły mój stan oczarowania.

Spotkanie w Dworze Tetmajerów odbyło się następnego dnia – 6 marca. Zostało zorganizowane we współpracy z dyrektor szkoły w Łopusznej – panią Dorotą Chowaniec. Gdy do dworu zaczęli nadchodzić pierwsi goście – głównie dzieci w strojach góralskich, poczułam silne wzruszenie. A kiedy ci mali i młodzi artyści zaśpiewali, zagrali, zatańczyli i wystąpili ze skeczami oraz recytacją wierszy, nie kryłam już łez. Program artystyczny był tak starannie przygotowany, tak piękne były występy, że nie wiedziałam, jak dziękować!

Moja publiczność była o wiele młodsza niż ta w szkole Kenara. Nie mogłam niestety im pokazać filmu, więc musiałam przekazać opowiadanie o moich książkach w sposób w miarę możliwości przystępny. Pomógł mi w tym album „W jednej walizce”, który w kilku egzemplarzach został rozdany widowni i jego liczne ilustracje zdołały zaciekawić uczniów. Na zakończenie dostałam prezent – na złoconej karcie wiersz Kazimierza Tetmajera „Godzina tworzenia.”

„Czarodziejska godzino tworzenia, najpiękniejsza z wszystkich godzin życia” – ileż prawdy jest w tych słowach! W starym Dworze Tetmajerów wszyscy mogliśmy to odczuć. 

Udało mi się sfilmować część występów i tak powstał filmik – pamiątka ze spotkania, który można obejrzeć na YouTube:

Po powrocie z Podhala, po zaledwie tygodniowej przerwie ruszyłam w drugą turę spotkań, najpierw na Pomorze do Bydgoszczy, a potem na Śląsk – Ruda Śląska, Bielsko Biała, Sosnowiec, Tychy i Katowice Ligota. Jadę właśnie autobusem z powrotem do Warszawy, a za oknem mijam deszczowy krajobraz Śląska zieleniejący się polami, poprzetykany gdzieniegdzie starą, ceglaną zabudową, którą tak polubiłam. Tę samą zabudowę mogłam podziwiać w Bydgoszczy, mieście tak jak i Śląsk – nieznanym mi dotychczas. Jest ślicznie położone nad rzeką Brdą, która przecina miasto w wielu miejscach, a nad nią są przerzucone mosty – każdy inny, i każdy piękny.

This slideshow requires JavaScript.

Spotkanie w Bydgoszczy odbyło się w Muzeum Emigracji i Uchodźstwa Polskiego, jedynej takiej placówce w Polsce, gdzie są gromadzone zbiory związane z polską emigracją. Do najcenniejszych należy kolekcja Wandy Poznańskiej, żony Karola Poznańskiego, Konsula II RP we Francji i Anglii, która zawiera m.in. obrazy polskich mistrzów oraz srebrną zastawę należącą do gen. Władysława Sikorskiego. Profesor Adam Sudoł, dyrektor muzeum oprowadził mnie po najciekawszych miejscach miasta, opowiadając, jak na historyka przystało, niezwykle ciekawe dzieje tego terenu Polski. Tuż przed spotkaniem udzieliłam krótkiego wywiadu miejscowej TV, a potem miałam przyjemność zaprezentowania swojej twórczości społeczności bydgoskiej. Wśród słuchaczy znalazły się takie osobistości jak były prezydent miasta Bydgoszczy, dr Henryk Sapalski, profesorowie z Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego, studenci, oraz pani Wanda Majewicz, sybiraczka. Przed wyjazdem do Katowic, po udzieleniu wywiadu w radio Pomorza i Kujaw – PIK zdążyłam zobaczyć miasto nocą. Profesor Adam Sudoł – mój wierny przewodnik, odwiózł mnie na Dworzec PKS i o 11 w nocy ruszyłam w kierunku Śląska.

Moją bazą wypadową stały się Tychy, a gościny udzieliła mi malarka Zofia Suzdalcew. To ona zorganizowała mi turę po czterech miastach śląskich: Rudzie Śląskiej, Sosnowcu, Bielsku Białej i Tychach.

This slideshow requires JavaScript.

Każde z tych spotkań było trochę inne, chociaż w dyskusjach stale pojawiały się tematy związane z kulturą i odrębnością Śląska. Wszędzie spotkałam się z serdecznym i ciepłym przyjęciem. W przerwach pomiędzy wieczorami autorskimi zdążyłam zobaczyć trochę takich „perełek” jak Pałac w Pszczynie książąt Hochbergów oraz ich myśliwski zameczek w Promnicach nad jeziorem Paprocańskim. Śląsk zaskoczył mnie urodą odnowionych budynków, mnogością lasów, a Katowice – rozmachem wielkomiejskim. Ostatnie spotkanie, które odbyło się w Domu Kultury Ligota, zostało zorganizowane przez jego dyrektor – panią Joannę Bańczyk, matkę Martyny Bańczyk, bardzo dobrze zapowiadającej się śpiewaczki operowej, obecnie studentki Akademii Muzycznej na Uniwersytecie Montrealskim. Pani Joanna przez dwa dni była moim przewodnikiem po dzielnicach Katowic i centrum miasta. Miałam szansę podziwiać wiele imponujących budowli, od tych starych, zbudowanych jeszcze w czasie zaborów, do najnowszych, z których najbardziej imponująca jest Filharmonia Katowicka. Odwiedziłam Teatr Śląski, Teatr Lalek, oraz Katowicki Dom Kultury – miejsce mojego ostatniego spotkania śląskiego, planowane na 9 kwietnia, a lunch zjadłam w cudownej Restauracji Kryształowej, przebudowanej przez Martę Gessler.

Na spotkanie w Domu Kultury Ligota licznie przybyli „prawdziwi Ślązacy”, ludzie silnie związani z kulturą tego regionu, znający śląską mowę i posługujący się nią na co dzień. I tak jak w Łopusznej, dzieci zaśpiewały mi po góralsku, tak tu, w Katowicach, panowie i panie, członkowie chóru zaśpiewali mi piękną śląską pieśń – „Ciecze woda”. Spotkanie prowadził pisarz pan Grzegorz Płonka, autor książek o tematyce śląskiej.

This slideshow requires JavaScript.

Krajobraz śląski mam już za sobą. Za dwie godziny dotrę do Warszawy i wpadnę w wir przygotowań do Świąt Wielkanocnych, tak inaczej obchodzonych niż w Kanadzie. Budząca się przyroda, pąki na drzewach i małe listki na krzewach, złocące się kwieciem forsycje, stragany z wiosennymi kwiatami na każdym rogu, mycie okien, zakupy świąteczne, drogi krzyżowe, rekolekcje – „a to Polska właśnie” – w tym najlepszym tego powiedzenia znaczeniu. Mam nadzieję, że zaznam „tej Polski właśnie” w jak największym zakresie i naładowana wiosenno-kulturalnymi bateriami zanurzę się ponownie w pisanie.

Swoje wrażenia i refleksje obiecuję umieścić w następnych artykułach.

Dziennik z podróży będę również umieszczać na mojej stronie internetowej, gdzie znajduje się więcej informacji na temat mojej twórczości www.beatagolembiowska.studiobim.ca  

Książki „W jednej walizce” i „Żółta sukienka” można nabyć w księgarniach sieci Pegaz w Toronto i Quo Vadis w Montrealu. W czerwcu będzie również dostępna powieść „Malowanki na szkle”.

Zachęcam również do głosowania na moją powieść „Malowanki na szkle” w II turze konkursu na „najlepszą książkę na wiosnę” w kategorii powieści obyczajowe. Po oddaniu głosu należy go potwierdzić po otrzymaniu maila od organizatorów.

http://beatagolembiowska.studiobim.ca/index.php

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.