Wielu polskich traum wciąż nie przepracowaliśmy

0

Dyskusje i spory wokół katastrofy smoleńskiej to bolesny, ale naturalny sposób na wychodzenie ze zbiorowej traumy. Wielu polskich traum – np. powojennego rozbicia struktury społecznej – wciąż jednak nie przepracowaliśmy – mówi PAP dr hab. Andrzej Leder.

PAP: Na czym polega doświadczenie traumy zbiorowej, dotykającej naród czy jakąś społeczność? Czym się ono charakteryzuje?
Dr hab. Andrzej Leder: Trauma jako pojęcie funkcjonujące w naukach społecznych wywodzi się z tradycji psychoanalitycznej. Oznacza taki rodzaj doświadczenia, który przekracza możliwości zrozumienia, opracowania przez ludzką psychikę. W tej sytuacji waga traumatycznego wydarzenia nie jest zwykle w pełni uświadamiana, często jest ono zapominane, albo umniejszane. Choć jednak nie w pełni świadome, to jednocześnie zmusza świadomość, by ciągle do niego wracać. Koncepcja traumy może też jednak dotyczyć świadomości zbiorowej; opisywać doświadczenia, które nie znajdują miejsca w dyskursie publicznym, a które na poziomie indywidualnych ludzkich losów są na tyle istotne, że determinują sposób funkcjonowania dużych grup społecznych. Następuje wtedy rozdźwięk pomiędzy tym, czego ludzie doświadczyli na poziomie indywidualnym, a poziomem wypowiedzi oficjalnych, publicznych. Sam moment traumy to są z reguły wielkie katastrofalne doświadczenia, które czasem, niestety, dotykają wszystkich społeczności.

PAP: Jakie wydarzenia z naszej polskiej historii możemy nazwać traumatycznymi?
A.L.: W Polsce ewidentnie to jest okres II wojny światowej, ale też okres zaraz po niej, czyli okres zdobycia Polski przez armię rosyjską i ustanowienie rządów komunistów oraz okres terroru stalinowskiego. Te trzy etapy są w dużym stopniu traumatyczne. Wśród tych doświadczeń najważniejsze było całkowite rozbicie dotychczasowej struktury społecznej, wymordowanie Żydów w okresie okupacji niemieckiej i doświadczenie świadkowania tej zbrodni, zniszczenie dotychczasowych elit intelektualnych, ale też elit lokalnych, zwłaszcza w okresie powojennych przemian rewolucyjnych, w ramach reformy rolnej i unicestwienia ziemiaństwa jako klasy społecznej. Te wszystkie doświadczenia jakoś funkcjonują w polskiej pamięci, natomiast tak naprawdę nie zostały uchwycone w adekwatny sposób. Podstawowym narzędziem służącym opanowywaniu przez podmiot doświadczeń traumatycznych jest język, rozumiany w bardzo szerokim sensie: również jako obraz, film, ustanowienie odpowiednich symboli, ważnych dla całej zbiorowości. Dlatego pierwszym krokiem do poradzenia sobie z jakimś doświadczeniem traumatycznym jest znalezienie odpowiedniego języka. Dotychczasowe polskie doświadczenia traumatyczne są wprawdzie opowiedziane, ale w języku wywodzącym się z XIX wieku: w języku heroizmu, cierpienia, ofiary.

PAP: To oznacza, że tych traum wciąż – jako społeczeństwo – nie przepracowaliśmy?
A.L.: Nie można powiedzieć, że w ogóle ich nie przepracowaliśmy. Różnych wydarzeń dotyczy to w różnym stopniu. Dobrym przykładem jest sprawa żydowska. Bardzo długo się o niej w ogóle nie mówiło, ale mniej więcej od 2000 roku zaczęła być bardzo obecna w publicznej dyskusji i widać jak jest teraz przepracowywana. To zaskakujące, ale trauma nieprzepracowana to sprawa powojennej reformy rolnej, zmieniającej głęboko stosunki na polskiej wsi; również trauma zniszczenia pozycji społecznej ziemiaństwa. To doświadczenia, które w zasadzie nie istnieją we wspólnej świadomości kulturowej. Nie są przepracowane w postaci obrazów, symboli, historii, opowieści. Nie ma dobrej literatury, ani dobrego filmu na te tematy. Albo przemieszczenie ogromnej części polskiego społeczeństwa ze wschodu na zachód. Może ta wędrówka na zachód ma swoje filmy: “Sami swoi” i “Nie ma mocnych”, ale jednak temat jest dużo poważniejszy niż taki, który można opowiedzieć za pomocą dwóch komedii. Są też takie traumy, dzięki którym jak na dłoni widać, że przeszłość może być traktowana jako aktualność. Wydarzenia wokół katastrofy smoleńskiej pokazują, że trauma Katynia nadal określa sposób postrzegania przez nas rzeczywistości.

PAP: Katastrofa smoleńska i to, co dzieje się wokół niej, są naszą kolejną zbiorową traumą?
A.L.: Zdecydowanie tak. Katastrofa, w której ginie 96 osób, prezydent i wiele innych znaczących osób w państwie jest wydarzeniem wykraczającym poza zwyczajną możliwość pojmowania. Ta trauma uruchamia też dawną traumę, związaną z tym w jaki sposób Rosja stalinowska postąpiła z polskimi żołnierzami w Katyniu. To uruchamia cały ciąg skojarzeń, które nie odpowiadają rzeczywistości. Rzeczywistość jest moim zdaniem taka, że polskie państwo nie poradziło sobie z organizacją tego wydarzenia (obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej – PAP), że w instytucjach, nawet tych najważniejszych, nie są przestrzegane procedury, co ujawnia słabość tego państwa, że wielu ludzi, Polaków i Rosjan, popełniło rażące błędy; ale nie mamy tu powtórzenia zbrodni katyńskiej. Sposób przeżywania traumy może się powtarzać, gdy jeden typ doświadczenia traumatycznego, uruchamia ciąg takich właśnie skojarzeń. Podmiot doświadcza wtedy jakby jednego, ciągle tego samego wydarzenia. Mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją.

PAP: Czy dyskusje i spory np. wokół przyczyn katastrofy smoleńskiej czy pomnika upamiętniającego ofiary, nie utrudniają nam pokonania tej traumy?
A.L.: Sadzę, że w ostatecznym rozrachunku to jest sposób przepracowywania tej traumy, jeden ze sposobów radzenia sobie z wydarzeniem traumatycznym. Zwykle podmiot nie potrafi sobie z traumą poradzić i wraca do niej za pomocą języka, sposobu myślenia, wywodzącego się z wcześniejszych doświadczeń. To właśnie dzieje się wokół katastrofy smoleńskiej. Problem polega na tym, że może to powodować różne inne konsekwencje, np. podział polskiego społeczeństwa. Tego aspektu nie nazwałbym jednak traumą, bo jest to świadomie przeżywany podział polityczny. To jest spór polityczny, który w Polsce zawsze istniał, np. między Dmowskim a Piłsudskim.

PAP: Czyli to, co przechodzimy w ciągu ostatnich pięciu lat w związku z katastrofą smoleńską, to naturalny proces radzenia sobie z doświadczeniem zbiorowej traumy?
A.L.: Tak, to moim zdaniem zupełnie naturalny proces pracy nad tym doświadczeniem traumatycznym. Nie uważam, że mamy do czynienia z czymś zupełnie skandalicznym, czy niemożliwym do przyjęcia. Wobec takiego doświadczenia jak katastrofa smoleńska ten typ reakcji wydaje mi się zupełnie zrozumiały. Zresztą sądzę, że każde kolejne działanie, jak postawienie pomnika ofiarom, czy zwrot wraku samolotu, zawsze będą przeżywane jako niewystarczające, nieodpowiadające wadze wydarzenia takiego jak katastrofa prezydenckiego samolotu. Bo to wykracza poza ramy doświadczeń uważanych za zrozumiałe i związanych z nimi działań. W związku z tym owe działania nie zabliźnią tej rany.

PAP: Jak długo może potrwać proces wychodzenia z traumy?
A.L.: Problem polega na tym, że pewne doświadczenia określają strukturę podmiotu na bardzo długo. Może być tak, że doświadczenie smoleńskie, razem z tym, co potem się zdarzyło, będzie takim fundamentalnym doświadczeniem określającym polską strukturę polityczną na dziesięciolecia. Jak długo trudno jednak powiedzieć.

PAP: A jak doświadczenia polskich nieprzepracowanych traum przełożyły się na nasze społeczeństwo, jak się przejawiają w naszym życiu społecznym i publicznym?
A.L.: Podstawowym problemem, który wynika z braku adekwatnego języka opisu wspólnych doświadczeń, jest brak dobrych podstaw wspólnoty. Ten brak powoduje wiele innych problemów, zaczynając od problemu z zaufaniem społecznym. Jeżeli ludzie widzą, że istnieje rozdźwięk między językiem publicznym, a ich doświadczeniem osobistym – a to jest bardzo częste w Polsce – to nie do końca poważnie traktują to, co mówią inni ludzie. Jest też bardzo dużo negatywnych emocji związanych z doświadczeniem traumatycznym: poczucie winy, strach i agresja. Podmiot sam słabo sobie z nimi radzi, a jednocześnie zakłada je u innych, co też pogłębia brak zaufania. Inny biegun to trudność z opisywaniem rzeczywistości. Rzeczywistość – szczególnie w momentach konfliktów pomiędzy różnymi grupami w społeczeństwie – jest często rozumiana poprzez czysto symboliczne kategorie. Wtedy trudno jest opisywać rzeczywiste procesy, właśnie dlatego, że nie ma języka, który by do tego celu służył. Pojawia się też ciągła potrzeba wracania do tych traumatycznych doświadczeń, co utrudnia skupienie się na rzeczywistości i bieżących problemach.

PAP: Co świadczy o tym, że dane społeczeństwo jakąś traumę już przepracowało?
A.L.: Na poziomie indywidualnym, jeżeli człowiek uświadomi sobie to traumatyczne doświadczenie i opisze je na tyle dobrze, że przestanie być ono destabilizujące, to wtedy zwykle następuje przepracowanie traumy. Wtedy można zająć się innymi sprawami. Zapewne tego też potrzebują społeczeństwa, jako podmioty zbiorowe. Tego, aby pewne wydarzenia przestały być ciągle przeżywane jako aktualne, aby mogły stać się przeszłością i umożliwiały konfrontowanie się z tym, co nowe i ważne. Społeczeństwa napotykają bieżące wyzwania, a często tkwią myślowo w doświadczeniach przeszłych.

PAP: Czy przebyta trauma może mieć jakieś pozytywne konsekwencje dla narodu czy grupy społecznej?
A.L.: Trauma jest na pewno wyzwaniem. Dla społeczeństw zagłębionych w stagnacji i gnuśności – a moim zdaniem polskie społeczeństwo w takiej stagnacji tkwiło od XIX wieku, czy nawet schyłku XVIII wieku – trauma może być bolesną szansą. Wskutek II wojny światowej i procesów, które nastąpiły niedługo po niej została rozbita tradycyjna struktura polskiego społeczeństwa. Pojawiła się dość nieokreślona struktura, która właściwie dopiero teraz się krystalizuje; w tym procesie kryje się ogromna dynamika. To doświadczenie jako całość jest absolutnie fundamentalne dla polskiego społeczeństwa, sądzę, że na bardzo długi czas. Mimo, że było to oczywiście doświadczenie traumatyczne, często straszne i okupione cierpieniami to nie uważam, że było ono tylko złe. Tego rodzaju doświadczenie uruchamia bowiem nową dynamikę. Trauma przezwyciężona na poziomie społecznym może dawać ogromną energię, czasem jest po prostu warunkiem rozwoju.

Ewelina Krajczyńska PAP

Dr hab. Andrzej Leder – polski filozof kultury i psychoterapeuta, kieruje Zespołem Filozofii Kultury w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. W swojej najnowszej książce “Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej” pisze o wydarzeniach historycznych, które ukształtowały Polaków, a o których jako społeczeństwo nie pamiętamy.

* * * 

W piątek, w 5. rocznicę katastrofy smoleńskiej, zaplanowane są m.in. uroczystości na stołecznych wojskowych Powązkach i w Świątyni Opatrzności Bożej. Delegacja władz państwowych udaje się też do Smoleńska i Katynia; własne obchody organizuje PiS.

Piątkowe obchody rozpocznie o godz. 7.15 msza w kaplicy sejmowej, w której weźmie udział m.in. marszałek Radosław Sikorski; pół godziny później posłowie złożą kwiaty pod tablicą upamiętniającą na Wiejskiej parlamentarzystów, którzy zginęli w katastrofie 10 kwietnia 2010 r. oraz tablicą poświęconą marszałkowi III kadencji Sejmu Maciejowi Płażyńskiemu, który także zginął pod Smoleńskiem.

Na godz. 8.25 zaplanowano uroczystości przed pomnikiem Ofiar Katastrofy Lotniczej Pod Smoleńskiem na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Będą w nich uczestniczyć rodziny ofiar katastrofy oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Obecni mają być m.in. prezydent Bronisław Komorowski, premier Ewa Kopacz, ministrowie jej rządu, także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz- Waltz. Sejm ma reprezentować wicemarszałek Jerzy Wenderlich (SLD).

Obchody na Powązkach rozpocznie minuta ciszy, następnie odegrany zostanie hymn narodowy. Później zaplanowane są modlitwy ekumeniczne, które poprowadzą biskup polowy WP Józef Guzdek, prawosławny ordynariusz WP, bp Jerzy Pańkowski oraz naczelny kapelan Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego ks. bp Mirosław Wola. W dalszej części uroczystości odczytane zostaną nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej; całość zakończy odegranie utworu “Cisza”.

Następnie o godz. 11 w Świątyni Opatrzności Bożej odprawiona zostanie msza oraz odbędzie się koncert – fragmenty “Requiem” Wolfganga Amadeusza Mozarta w wykonaniu Chóru Mieszanego i Orkiestry Symfonicznej Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina. W obchodach w Świątyni Opatrzności Bożej ma wziąć udział prezydent Komorowski.

Delegacja władz państwowych udaje się także 10 kwietnia do Smoleńska i Katynia. Przewodniczyć jej będą minister kultury Małgorzata Omilanowska i szef kancelarii premiera Jacek Cichocki. Udział wezmą ponadto: wicemarszałkowie Sejmu – Elżbieta Radziszewska i Senatu Jan Wyrowiński (oboje z PO), także inni posłowie i senatorowie.

Własne obchody 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej organizuje w piątek PiS. Rozpoczną się one o godz. 8.00 mszą w intencji ofiar w kościele seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu. O godz. 8.41 przed Pałacem Prezydenckim zaplanowano apel pamięci; następnie politycy PiS złożą kwiaty na grobach ofiar katastrofy m.in. na Cmentarzu Powązkowskim i Cmentarzu Bródnowskim. W południe w Sejmie zbierze się zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, którym kieruje wiceprezes PiS Antoni Macierewicz. Zespół ma przedstawić najnowszy raport ze swych prac.

Przed godz. 17 ze sceny przed Pałacem Prezydenckim ma przemawiać prezes PiS Jarosław Kaczyński. O godz. 19 w archikatedrze św. Jana Chrzciciela odbędzie się msza w intencji ofiar katastrofy. Stąd wyruszy marsz pamięci przed Pałac Prezydencki. Całość obchodów zakończy Apel Jasnogórski.

Również politycy SLD uczczą w piątek pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej; złożą kwiaty na grobach polityków lewicy, którzy zginęli w katastrofie – Jerzego Szmajdzińskiego, Jolanty Szymanek- Deresz i Izabeli Jarugi-Nowackiej.

Uroczystości upamiętniające 5. rocznicę katastrofy smoleńskiej odbędą się również w sobotę. Rano w kaplicy Pałacu Prezydenckiego z udziałem m.in. pary prezydenckiej zostanie odprawiona msza dla rodzin pracowników Kancelarii Prezydenta, którzy zginęli w katastrofie.

O godz. 16.45 na warszawskim pl. Piłsudskiego otwarta zostanie wystawa plenerowa zatytułowana “Smoleńskie portrety”. W uroczystości wezmą udział rodziny ofiar oraz przedstawiciele organizatora wystawy, Muzeum Historii Polski. Wystawę będzie można zwiedzać od 10 do 29 kwietnia.

Również w sobotę, o godz. 18, w Teatrze Narodowym odbędzie się uroczysty koncert pt. “Słowa, które znaczą” z udziałem rodzin ofiar katastrofy oraz przedstawicieli władz państwowych i samorządowych. W koncercie będzie uczestniczył prezydent Komorowski – wynika z informacji prezydenckiej kancelarii.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie – 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Krzyż i pamiątkowy obelisk na miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154M, 9 bm. w Smoleńsku. W 5. rocznicę katastrofy na miejscu tragedii odbędą się uroczystości z udziałem delegacji polskich władz państwowych pod przewodnictwem minister kultury Małgorzaty Omilanowskiej i szefa KPRM Jacka Cichockiego.

Poleć:

O Autorze:

PAP

PAP to największa agencja informacyjna w Polsce. Zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Przez całą dobę, 7 dni w tygodniu 250 dziennikarzy i 40 fotoreporterów przygotowuje serwisy informacyjne, z których korzystają media, instytucje, urzędy państwowe i przedsiębiorcy.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.