Zabójca Dziekańskiego skazany na więzienie

0

Matka Roberta Dziekańskiego Zofia Cisowski powitała wyrok łzami. Jest dłuższy niż sama chciała. Marzyła, aby Kwesi Millington – policjant, który raził jej syna Roberta paralizatorem na lotnisku w Vancouver, odsiedział 2 lata. Sędzia skazał go na 30 miesięcy pozbawienia wolności.

Był on był jednym z czterech policjantów, którzy zostali wezwani na lotnisko w październiku 2007, powiadomieni, że na lotnisku znajduje się człowiek, który zaczyna rzucać jakimiś przedmiotami w szklane drzwi. Policjanci zaatakowali go kilkakrotnie paralizatorem. Dziekański upadł i zmarł. Cały incydent został nagrany na kamerze wideo przez jednego z pasażerów Paula Pritcharda. To nagranie okazało się bezcennym dowodem w dochodzeniu prawdy.

W poniedziałek sędzia William Ehrcke odrzucił wniosek obrony, aby zasądzić wyrok bez pozbawienia wolności i nieco skrócił czas uwięzienia Millingtona, jaki sugerował prokurator (36 miesięcy) biorąc pod uwagę trudności, jakie policjant będzie zmuszony przeżywać w społeczności więziennej.

Podkreślił jednak, że okazywany przez Millingtona smutek z powodu śmierci Dziekańskiego nie jest równy wyrzutom sumienia.

Jego czyn – kłamstwa pod przysięgą – był, w ocenie sędziego, szczególnie naganny gdyż utrudniał śledztwo mające wyjaśnić okoliczności śmierci Dziekańskiego.

Obrońca zapowiedział apelację i do tego czasu Millington został zwolniony za kaucją.

Proces Kwesiego Millingtona zakończył się w lutym. Millington, drugi z sądzonych i pierwszy skazany, użył kilkakrotnie paralizatora wobec Dziekańskiego. 

Wyrok ogłoszono 22 czerwca.

Millington był oskarżony o składanie fałszywych zeznań w czasie publicznego śledztwa, kiedy wszyscy czterej policjanci zeznawali pod przysięgą. Prokurator twierdził, iż wraz z kolegami sfabrykował wersję wydarzeń na podstawie ustalonej przez nich wszystkich wersji.

Millington zeznawał w czasie publicznego śledztwa w 2009 roku. Proszono go o wyjaśnienie różnic pomiędzy wersją podaną przez policjantów w ich raportach a tym co zobaczono na amatorskim wideo nagranym przez jednego z pasażerów na lotnisku, Paula Pritcharda. Prokuratura twierdziła, że policjanci wymyślili wspólnie historię, która miała uzasadnić śmierć Dziekańskiego i w której przedstawili go jako znacznie bardziej niebezpiecznego niż był w rzeczywistości.

Wiele detali w początkowych notatkach Milligtona było innych niż to co zobaczono na nagraniu wideo, np. Millington powiedział, że Dziekański stał po tym jak został po raz pierwszy rażony paralizatorem i że policjanci musieli go powalić na ziemię, podczas gdy de facto Dziekański upadł natychmiast po pierwszym rażeniu.

W sprawie zeznawała także Janice Nortgart, której były małżonek jest jednym z kuzynów policjanta. Twierdziła, że wszyscy czterej policjanci zebrali się w jej domu niedaleko Vancouver krótko przed składaniem zeznań na forum komisji śledczej. Adwokat Milingtona dowodził, że to nieprawda, ponieważ nie było ich wtedy wszystkich razem w tym samym miejscu.

W sali sądowej obecna była cały czas matka Roberta Dziekańskiego Zofia Cisowski. 

Miesiąc później za winnego składania fałszywych zeznań uznał też sąd trzeciego policjanta sądzonego w sprawie Roberta Dziekańskiego – Benjamina Robinsona, który od 2012 r. nie pełni już służby. Został uznany za winnego w przypadku dwóch z ośmiu stawianych mu zarzutów. Wyrok ma zapaść 24 lipca.

RCMP Robert Dziekanski death squad Kwesi Millington, Bill Bentley, Gerry Rundel, Benjamin RobinsonW przypadku pierwszego z sądzonych, Billa Bentleya, w lipcu 2013 r. zapadł wyrok uniewinniający, jednak prokuratura odwołuje się od tej decyzji.

Proces czwartego z policjantów Gerry’ego Rundela już się zakończył, a wyrok w jego sprawie – jak podała agencja The Canadian Press – jest oczekiwany 30 kwietnia br. 

The Canadian Press cytowała sędziego Sądu Najwyższego Kolumbii Brytyjskiej Nathana Smitha, który powiedział, że wszyscy policjanci podawali w swoich zeznaniach takie same okoliczności zdarzenia, które po porównaniu z nagraniem filmu okazały się być nieprawdziwe. Prokurator zarzucał policjantom, że umówili się w sprawie wersji wydarzeń i skłamali podczas przesłuchań. Sędzia Smith dodał, że Robinson miał powody, by składać fałszywe zeznania. 

Kontrowersyjny funkcjonariusz RCMP Benjamin Monty RobinsonZarzut składania fałszywych zeznań postawiono policjantom w konsekwencji dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Richarda Pecka, oddelegowanego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej do zajęcia się sprawą śmierci Dziekańskiego. Cztery lata temu, po zakończeniu prac, Peck uznał, iż małe jest prawdopodobieństwo skazania policjantów na podstawie innych potencjalnych zarzutów. 

Wcześniej, w czerwcu 2010 r. to właśnie Peck rekomendował rządowi prowincji ponowne przeanalizowanie wcześniejszej decyzji o umorzeniu śledztwa wobec policjantów. Peck został oddelegowany do pracy nad sprawą śmierci Dziekańskiego po publikacji raportu komisji sędziego Thomasa Braidwooda. Jego komisja pracowała na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej. 

Robert Dziekański

W 2010 r., po przeprowadzeniu dochodzenia, Braidwood uznał użycie paralizatora wobec Dziekańskiego za nieuzasadnione, a działania policjantów z RCMP (Royal Canadian Mounted Police – Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej) za zbyt pospieszne. Podkreślił też, że gdyby policjanci nie mieli paralizatorów, zastosowaliby inne środki znane im ze szkoleń. W jego opinii użycie tasera spowodowało wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie pracy serca, a pięciokrotne użycie broni odegrało olbrzymią rolę w śmierci zmęczonego i zdenerwowanego Polaka. 

W grudniu 2009 r. komisja zajmująca się dochodzeniami w sprawie skarg na policję, wówczas pracująca pod kierownictwem Paula Kennedy’ego, przedstawiła raport w sprawie działania czterech policjantów, w którym stwierdzono, że użycie tasera wobec Dziekańskiego było “przedwczesne i nieadekwatne”. 

14 października 2007 roku Dziekański zmarł po tym, gdy na lotnisku w Vancouver funkcjonariusze RCMP użyli paralizatorów, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania dokonanego przez jednego z podróżnych na lotnisku, Dziekański zachowywał się dość gwałtownie po długim locie i dziesięciogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt go nie skierował do właściwej dalszej części lotniska, jednak w niczym nie zagrażał policjantom. 

“Gazeta” o Robercie Dziekańskim:

• do grudnia 2011

• po grudniu 2011

dziekanski

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.