Podróż apostolska papieża Franciszka 5-13 lipca 2015 roku

2

Tak to się oficjalnie nazywa. Oglądam i czytam sobie o tej podróży na stronie watykańskiej i wybieram różne przemówienia, homilie, spotkania. Wiele z nich jest dostępnych również po polsku. Szczególnie zaintrygowało mnie jedno przemówienie z czwartku 9 lipca w Boliwii, w ponad milionowym mieście Santa Cruz de la Sierra.

Adresatami byli uczestnicy II światowego spotkania ruchów ludowych (w Polsce nie są znane, o ile wiem, chyba że istniejące związki zawodowe potraktujemy jako część tego ruchu właśnie). Traktuję je jako pars pro toto, czyli zachęcam do lektury tego jednego tekstu, który pozwoli wejść w klimat całej podróży. Oto link do strony watykańskiej: http://w2.vatican.va/content/francesco/pl/speeches/2015/july/documents/papa-francesco_20150709_bolivia-movimenti-popolari.html

Ale wolę zacząć od konferencji prasowej, która odbyła się w samolocie w drodze powrotnej. Jedno z pytań wydaje mi się kluczowe dla zrozumienia sposobu reagowania Franciszka na pytania i wątpliwości. Oto pytanie i odpowiedź, które przywołuję za stroną Vatican Insider:

Pytanie: “Najważniejszym przesłaniem tej wizyty było stwierdzenie, że obecny system ekonomiczny traktuje często zysk jako sprawę najważniejszą. Stany Zjednoczone traktują takie podejście jako krytykę ich sposobu życia. Co o tym myślisz?”
Odpowiedź: “To, co powiedziałem to nic nowego. Powiedziałem, że ‘ta ekonomia zabija’ w Evangelii Gaudium i w encyklice Laudato si. Słyszałem o głosach krytycznych w Stanach Zjednoczonych. Nie miałem czasu by je szczegółowo przestudiować. Każdy głos krytyczny musi być przyjęty, przeanalizowany i dialog musi być nawiązany. Pytasz mnie, co o tym sądzę. Biorąc pod uwagę fakt, że nie rozmawiałem z moimi krytykami nie mam prawa wyrażać moich opinii. Planuję wizytę w USA i muszę to przestudiować”. Sądzę, że w takim sposobie podejścia do krytyków skrywa się tajemnica popularności Franciszka. Nie wycofuje się z własnych poglądów, zdaje sobie sprawę, że nie wszystkim się podobają, ale chce poznać argumenty oponentów. Nawet więcej – jest nimi wyraźnie zaciekawiony.

To zupełnie odmienna strategia niż polskich hierarchów katolickich w chwili obecnej, którzy nie tylko nie znają argumentów swoich przeciwników, ale wyraźnie nie są nimi zainteresowania, a własne stanowisko doprowadzają do absurdu. Walczą bowiem nie tyle z innym stanowiskiem, ale z własnym wyobrażeniem o możliwych poglądach innych. Wyraźnie to widać w ostrej krytyce metody zapłodnienia in vitro, które jest jednoznacznie oceniane negatywnie, a nawet traktowane jako zbrodnia.

Podobnie jest zresztą w przypadku przyjętej przez polski parlament ustawy o zwalczaniu przemocy w rodzinie. Stąd moim zdaniem narastanie obcości między tym, co mówi i robi papież Franciszek i polscy hierarchowie, którzy wyraźnie się pogubili. Nie tracę jednak nadziei, że lepsze poznanie nauczania argentyńskiego papieża wpłynie na język polskiego Kościoła katolickiego.

A teraz wracam do spotkania w Santa Cruz. Najpierw papież mówił o tym, co jest. Jak nieludzkimi stały się warunki w jakich żyje coraz więcej ludzi wykluczonych, a których sytuacja życiowa jest coraz bardziej tragiczna. Dla niego jest rzeczą oczywistą, że zmiana jest konieczna: “Skoro tak jest, to nalegam, powiedzmy to bez lęku: chcemy zmiany, prawdziwej zmiany, zmiany struktur. Ten system jest już nie do wytrzymania, nie mogą go znieść chłopi, pracownicy, wspólnoty, narody… Nie znosi go już ziemia, siostra Matka Ziemia, jak mawiał św. Franciszek”.

Tego do tej pory w nauczaniu papieskim nie było – zmiana istniejących struktur to hasło teologii wyzwolenia, które Franciszek przyjął za swój własny program. I tu pojawiły się słowa Bazylego Wielkiego, uznawanego za jednego z twórców chrześcijańskiego życia zakonnego z IV w. Jednak Bazyli z Cezarei nie był nawiedzonym mnichem, który uciekał od problemów świata. Był jednym z najbardziej wykształconych ludzi swego czasu, dlatego rozumiał mechanizmy poruszające ludzkimi sercami. Chciał je zmienić i zmieniał.

To właśnie dlatego z takim przekonaniem nawiązał do niego Franciszek: “Wydaje się, że nadeszła już najwyższa pora; nie dość, że spieraliśmy się między sobą, to jeszcze poróżniliśmy się z naszym domem. Dziś wspólnota naukowa przyjmuje to, o czym od dawna alarmują ubodzy: w ekosystemie dochodzi do szkód być może nieodwracalnych. W niemal dziki sposób karzemy Ziemię, ludy i osoby. Po wielkim cierpieniu, śmierci i zniszczeniach czujemy smród tego, co Bazyli z Cezarei, jeden z pierwszych teologów Kościoła, nazywał “gnojem diabła”. Panuje niepohamowana ambicja pieniądza. To jest “gnój diabła”. Służba na rzecz dobra wspólnego schodzi na dalszy plan. Kiedy kapitał staje się bożkiem i kieruje decyzjami człowieka, kiedy zachłanność na pieniądze sprawuje kontrolę nad całym systemem społecznogospodarczym, to rujnuje społeczeństwo, skazuje człowieka, czyni go niewolnikiem, niszczy braterstwo międzyludzkie, popycha naród przeciw narodowi i, jak widać, zagraża także temu naszemu wspólnemu domowi, naszej siostrze i matce Ziemi”.

Co ciekawe. Papież nie mówi o religii, nie mówi o chrześcijastwie. Mówi o chciwości, która przekracza wszelkie podziały. To dlatego jest uważnie słuchany.

Ale na tym nie kończy. Wskazuje na potencjał tkwiący w najuboższych, bo to w ich rękach leży przyszłość Ziemi. Czy to nie jest naiwna utopia? Tak przez chwilę pomyślałem.

Ale może dlatego, że znam teologów wyzwolenia, zwłaszcza podstawową dla zrozumienia ich ideologii książkę Gustavo Gurierreza Teologia wyzwolenia, dostępną również w języku polskim już od 1974 roku, wiem, że to nie jest pobożne gadanie, ale twardy program społecznej zmiany, która już od lat 60-tych minionego wieku trwa właśnie w Ameryce Łacińskiej.

Do tej pory dokonywała się wbrew Watykanowi i papieżom. Teraz papież Franciszek uczynił ją własnym sposobem rozumienia świata. Dlatego wierzę mu gdy mówi: “Śmiem twierdzić, że przyszłość ludzkości jest w dużej mierze w waszych rękach, w waszej zdolności do organizowania i wspierania twórczych alternatyw w codziennym dążeniu do trzech “t”- zgoda?: trabajo, techo, tierra [praca, mieszkanie, ziemia], a także w waszym czynnym udziale w najważniejszych procesach zmian, zmian narodowych, zmian regionalnych i zmian globalnych. Nie dajcie się zastraszyć!”

Ale wierzę mu nie tylko ja. Wierzy mu coraz więcej ludzi. Mam nadzieję, że rozumienie jego programu dotrze również nad Wisłę. Wystarczy zacząć od uważnej lektury tekstów z ostatniej podróży apostolskiej do Ekwadoru, Boliwii i Paragwaju. Wrześniowa podróż do Kuby i USA na pewno nie zmieni tego programu. Co najwyżej wpisze go w inny kontekst kulturowy.

A trzy zadania, o których Franciszek mówił w Santa Cruz na pewno się nie zmienią, więc je na koniec przywołam:

1. Pierwszym zadaniem jest umieszczenie gospodarki w służbie ludów. Ludzie i natura nie powinni służyć pieniądzom. Powiedzmy NIE ekonomii wykluczenia i nierówności, w której pieniądz panuje zamiast służyć. Taka ekonomia zabija. Taka ekonomia wyklucza. Taka ekonomia niszczy Matkę Ziemię.

2. Drugim zadaniem jest zjednoczenie naszych narodów na drodze pokoju i sprawiedliwości. Ludy świata pragną być architektami własnego losu. Chcą iść w pokoju swoją drogą ku sprawiedliwości. Nie chcą kurateli czy ingerencji, w których silniejszy podporządkowuje sobie słabszego. Chcą, aby szanowano ich kulturę, język, procesy społeczne i tradycje religijne.

3. Trzecie zadanie, być może najważniejsze, jakie powinniśmy dziś podjąć, to obrona naszej Matki Ziemi. Brak tej obrony jest dla papieża grzechem ciężkim, dodaje bowiem: “Wspólny dom nas wszystkich jest plądrowany, dewastowany, bezkarnie upokarzany. Tchórzostwo w jego obronie jest grzechem ciężkim”.

Brzmi jak komunistyczne slogany? Papież Franciszek nie boi się tych skojarzeń i zachęca by dostrzec ich chrześcijańskie źródła.

Poleć:

O Autorze:

Stanisław Obirek

Prof. Stanisław Obirek, autor zaprzyjaźnionego z nami portalu publicystów Studio Opinii (studioopinii.pl), jest teologiem, historykiem, antropologiem kultury. Jest autorem wielu książek i artykułów. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych. Jest zaangażowany w dialog z innymi religiami (m.in. z judaizmem) i z niewierzącymi. Jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego w Ośrodku Studiów Amerykańskich. W 1976 roku wstąpił do zakonu jezuitów. Jesienią 2005 ogłosił, że występuje z zakonu i rezygnuje z kapłaństwa. Przyczyny tej decyzji wyjaśnił w książce "Przed Bogiem".

2 Comments

  1. Dalekowidz on

    Nie mnie oceniać Papieży, ale chciałbym być trochę bardziej taki jak ten.

  2. Papież Franciszek jest ojcem Kościoła, jaki powinien istnieć, aby spełniać swoje oryginalne cele – pomagać ludziom, wspierać biednych, kochać bliźniego. Nie wiem, czy taki wizerunek Kościoła nie jest już zbyt daleki od tego, co powstało przez wieki błędów. A może uda Mu się przywrócić mu tę oryginalną, prostą funkcję. Tego trzeba światu. Trzymam za Niego kciuki. Artykuł świetny!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.