Stanisław Obirek: Czas na zwarcie szeregów

0

To oczywiście nie jest rewolucja. To nawet nie jest debata. Ot, delikatna różnica zdań. Niemniej fakt, że jest formułowana na łamach „Gazety Wyborczej” przez przedstawicieli Kościoła katolickiego jest już czymś.

Bo tak naprawdę najbardziej typową cechą przedstawicieli tej organizacji jest wyniosłe milczenie. Znacząca niechęć do publicznego wyrażania opinii, a już – broń Boże –artykułowania różnic, czy nawet delikatnych rozbieżności. Bo a nuż wrogowie pomyślą, że u nas konflikt, niezgoda, brak jedności. Lepiej więc milczeć.

Stąd moje poruszenie, że na sugestię publicysty „Więzi” („Kara dla naszego Kościoła”, GW 7.07.2015), że być może papież Franciszek nie pała nadmierną sympatią do polskich hierarchów katolickich odezwał się zaraz następnego dnia głos jezuity („Nie jesteśmy pępkiem Kościoła”, GW 7.07.2015).

Argumenty użyte w tej skromnej potyczce nie są aż tak istotne. Choć może warte przywołania. Od razu też powiem, że bliżej mi do „insynuacji” Konrada Sawickiego, który trafnie nazywa słabości polskich hierarchów. Najpierw wskazuje na ich niechęć do Franciszka: Tajemnicą poliszynela jest, że znaczna część polskiego kleru nie akceptuje stylu sprawowania urzędu przez obecnego biskupa Rzymu. Niektórzy krytykują Franciszka otwarcie, inni przyjmują postawę na przeczekanie. A potem na osobliwy udział abpa Gądeckiego w synodzie: Pamiętamy też zachowanie abp. Stanisława Gądeckiego. Nasz przedstawiciel w Watykanie nie dość, że na synodzie nie zabrał oficjalnie głosu w dyskusji, to mediom o tym wydarzeniu mówił w sposób bardzo krytyczny. I włoski strajk całego kleru wobec inicjatywy synodalnej słusznie kontrastowany z aktywnością Czechów: dokumentu przygotowawczego do pierwszego synodu nawet nie przetłumaczono na polski, choć o własny przekład zadbały chociażby ateistyczne Czechy. No i ostatni argument, marna recepcja encykliki „Laudato si”, a właściwie jej znaczące przemilczenie: Na oficjalnej prezentacji dokumentu w Warszawie nie było ani jednego polskiego biskupa. Jak musiał się tam czuć przedstawiciel Watykanu abp Celestino Migliore? Mijają trzy tygodnie od publikacji tekstu. Ani jeden hierarcha w sposób poważny nie wypowiedział się o „ekologicznej” encyklice. To ewidentne lekceważenie.

A co na to dyrektor Wydawnictwa WAM, jezuita Dariusz Piórkowski? Ano daje odprawę „zarozumiałemu” publicyście i przypomina mu o „sentire cum Ecclesia”, jak wiadomo sztandarowemu hasłu jezuitów. Najpierw pojawia się zarzut natury estetycznej: Ale nie lubię, gdy w niezbyt elegancki sposób przeciwstawia się polskich biskupów obecnemu Papieżowi. No cóż – o gustach trudno dyskutować; mnie głos Sawickiego się podoba, ojcu Piórkowskiemu – nie. Natomiast gdy sprowadza argumenty publicysty „Więzi” do domniemań, to w moim przekonaniu jest mało obiektywny, wręcz stronniczy: autor opierając się na domniemaniach twierdzi, że przynajmniej część polskich biskupów jest niechętna Papieżowi. Wystarczy bowiem zestawić lawinę pochwał pod każdym niemal tekstem Jana Pawła II z tym znaczącym milczeniem by zdać sobie sprawę kto tu ma rację.

Natomiast zgoła aprobującym wydało mi się odniesienie do przemilczenia „Laudato si”: Nikłe publiczne (bo prywatnie pewnie jest inaczej) okazywanie zainteresowania najnowszą encykliką Franciszka wśród polskich biskupów nie wynika z umyślnego lekceważenia słów i działań Papieża. To po prostu nie jest póki co znaczący problem polskiego Kościoła. Raczej sprawa ekologii jest zbyt słabo zakorzeniona w priorytetach nauczania i w zadaniach duszpasterskich Kościoła w Polsce. W tym sensie rzeczywiście jest to powód do zmartwienia. Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że jedną z przyczyn jest zbyt wąskie postrzeganie wiary i życia duchowego, które głównie wyraża się w modlitwie i kulcie.

Owszem dostrzegam tutaj wspólnotę myślenia Sawickiego i Piórkowskiego. Może więc, ojcze Darku, nie trzeba bronić biskupów przed krytycznym głosem laikatu, tylko zewrzeć szeregi i wspólnie otworzyć im oczy? Może nadszedł czas, by nie szukać sojuszników wśród biskupów, tylko wśród krytycznie myślących świeckich?

Nie warto bronić hierarchów. To nie tylko strata czasu, to po prostu wstyd!

Oto przykład z ostatnich dni, a dokładnie z 5 lipca 2015; słowa, jakie usłyszeli pobożni pielgrzymi na zakończenie uroczystości ku czci Maryi Ucieczki Grzeszników w Wieleniu Zaobrzańskim w archidiecezji poznańskiej.

Wyimki z homilii arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, nominalnie najważniejszego hierarchy w tym kraju:

Przykładem tego ostatnie decyzje naszego Sejmu. Czyż nie jest jednoznacznym aktem niewiary np. przyjęcie przez niego ustawy o „in vitro”? Czyż nie jest aktem niewiary, skoro wiadomo, że technika ta nie respektuje podstawowej prawdy o tym, że życie „każdego” człowieka rozpoczyna się w chwili jego poczęcia i od tego momentu winno być bezwzględnie chronione, a godność każdej nowej istoty ludzkiej szanowana?” I więcej o inkryminowanej metodzie: większą liczbę zarodków, a następnie poddaje się je selekcji i część z nich jest narażona na zniszczenie lub przeznaczona do zamrożenia. Ceną urodzenia jednego dziecka jest śmierć jego rodzeństwa. Tak, w technikę „in vitro” nierozłącznie wpisana jest procedura śmierci.

I jeszcze jeden cytat, już ostatni:

Tak, „in vitro”, aborcja, eutanazja, problem genderyzmu, związki partnerskie to wszystko są poważne problemy moralne, a nie tylko problemy polityczne, jak wmawia nam pewna niezwykle „zatroskana” o los Kościoła w Polsce gazeta. Jeśli nasza cywilizacja ma przetrwać, musi na nowo odkryć sztukę jasnego i spójnego rozumowania. Rozumowania zgodnego z nauczaniem Chrystusa.

Słowa „pasterza” warto skonfrontować z listem Agnieszki Ziółkowskiej, która w imieniu swoim i innych dzieci poczętych „in vitro” napisała list z prośbą o jak największe upowszechnienie:

My, dzieci Frankensteina. Żyjemy, pracujemy, kochamy oraz GŁOSUJEMY. Nie zapomnimy Wam tej dyskusji (GW 9.07.2015).

Oto fragment ku pamięci:

Otóż nie. My, dzieci Frankensteina, nie ludzie, tylko produkty powstałe w wyniku procesu hodowli podobnego jak u krów, my mordercy naszego nienarodzonego rodzeństwa, my osoby upośledzone psychicznie i fizycznie z wadami rozwojowymi, my naznaczeni bruzdą dotykową cierpiący na syndrom ocaleńca, żyjemy, istniejemy. Na całym świecie jest nas ponad 5 milionów. Mamy oczy, uszy, a przede wszystkim godność, którą staracie się nam za wszelką cenę, wszystkimi uwłaczającymi Wam i kłamliwymi sposobami odebrać i, wmawiając nam winę ontologiczną ze względu na sposób poczęcia, odebrać jednocześnie prawo do życia.

Otóż nie. Jesteśmy, istniejemy, żyjemy, pracujemy, kochamy, mamy dzieci, myślimy, czujemy, oraz GŁOSUJEMY ponieważ jesteśmy obywatelami i obywatelkami tego kraju i mamy rozum, sumienie oraz prawa wyborcze, których pewnie chcielibyście nas pozbawić. W Polsce żyje kilkadziesiąt tysięcy osób poczętych dzięki in vitro, a że problem niepłodności dotyka już blisko 15 proc. polskich par, będzie ich jeszcze więcej. Przed jutrzejszym głosowaniem w senacie pamiętajcie o tym.

My i nasze rodziny, przyjaciele i znajomi i wszyscy uczciwi ludzie nie zapomnimy wam wczorajszej dyskusji w senacie. Lat niestanowienia prawa i ryzykowania zdrowiem par borykających się z niepłodnością oraz narażania ich na cierpienie. Lat klękania przed szantażami hierarchów Kościoła Katolickiego, zamiast dbania o bezpieczeństwo i zdrowie obywatelek i obywateli tego kraju.

Wierchuszko hierarchów Kościoła Katolickiego, nie dziw się, że ludzie od Ciebie odchodzą i krytykują, kiedy rozpętujesz kłamliwą kampanię nienawiści i pogardy, kiedy szantażujesz polityków, próbujesz z naszych rodziców zrobić morderców i odmawiasz im prawo do posiadania potomstwa, a nam do życia

Stanisław Obirek

Poleć:

O Autorze:

Stanisław Obirek

Prof. Stanisław Obirek, autor zaprzyjaźnionego z nami portalu publicystów Studio Opinii (studioopinii.pl), jest teologiem, historykiem, antropologiem kultury. Jest autorem wielu książek i artykułów. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych. Jest zaangażowany w dialog z innymi religiami (m.in. z judaizmem) i z niewierzącymi. Jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego w Ośrodku Studiów Amerykańskich. W 1976 roku wstąpił do zakonu jezuitów. Jesienią 2005 ogłosił, że występuje z zakonu i rezygnuje z kapłaństwa. Przyczyny tej decyzji wyjaśnił w książce "Przed Bogiem".

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.