Urodzony w Polsce poseł w Calgary

0

Nasz rodak wygrał wybory w okręgu Calgary Shepard.
32-letni Tom Kmiec jest czwartym urodzonym w Polsce posłem konserwatywnym z Alberty.
Był asystentem posła Jasona Kenney’ego w Ottawie, a także ma na swoim koncie pracę dla ministrów prowincyjnych i federalnych.
Wraz z żoną i trójką dzieci poseł-elekt Tom Kmiec mieszka w Calgary.
Przeprowadziłam z nim rozmowę w pierwszym dniu jego pobytu w Ottawie, dokąd przyjechał na szkolenie i aby wdrożyć się w poselskie obowiązki.

Małgorzata P. Bonikowska: Powiedz nam trochę o swoich polskich korzeniach. Urodziłeś się w Polsce, a do którego roku życia mieszkałeś w Polsce?

TomKmiec: W Polsce mieszkałem do 1985 roku. Moja mama jest z Warszawy, mój tatuś jest z Katowic i uciekliśmy w 1985 roku. Tatuś uciekł w 1983 roku. Pracował w stoczni w Gdańsku i działał w Solidarności. Zamieszki były w Trójmieście. Tatuś mógł wyjechać na wizę, bo dziadek mieszkał w Kanadzie w Toronto i umierał na raka mózgu i dzięki temu mój tatuś mógł wyjechać w 1983 roku. Nam pozwolili wyjechać w 1985 roku.

M.P.B.: Ile lat miałeś jak wyjechałeś z Polski?

T.K.: 4,5 roku.

M.P.B.: Twój polski jest doskonały ale on właściwie był kształcony tutaj, w Kanadzie.

T.K.: Polski język był bardzo ważny dla mojej rodziny. Zdałem maturę po polsku w Montrealu i skończyłem studia. W Montrealu chodziłem do weekendowej szkoły. Mama naprawdę chciała żebym ją ukończył. W końcu skończyłem szkołę po polsku i zdałem maturę.

M.P.B.: Masz połączenia zarówno z Toronto, Montrealem jak i Albertą, gdzie teraz mieszkasz. Jak potoczyły się twoje losy po przyjeździe do Kanady?

T.K.: Jak tatuś przyjechał to był w Toronto ale nie mógł tam znaleźć pracy, a my wylądowaliśmy w Montrealu i mieszkaliśmy w malutkim miasteczku, gdzie była wielka stocznia, gdzie mój tatuś pracował.

M.P.B.: A kiedy przeprowadziłeś się do Alberty?

T.K.: W 2007 roku.

M.P.B.: Mimo że jesteś bardzo młody i pierwszy raz będziesz posłem, masz za sobą dosyć długie przygotowanie polityczne. Czy możesz nam o tym opowiedzieć?

T.K.: Byłem stażystą u Stephena Harpera, kiedy był on w opozycji w 2005 roku i wtedy spotkałem moją żonę. Ona była z Alberty, z Calgary i tam się wyprowadziłem, ale też pracowałem dla ministra obrony w 2007 roku. Potem pracowałem w Edmonton dla ministra zasobów ludzkich w Albercie, potem ministra finansów w Albercie, pracowałem dla niego 2,5 roku. Potem pracowałem w Calgary dla Izby Handlowej, a później dla ministra emigracji. Trochę w polityce działałem, pomagałem w różnych kampaniach politycznych w Albercie, w Ontario, w Quebecu. Od dawna już to robię. Działam na ogół po stronie konserwatystów, poznałem to i lubię to. Bardzo lubię Calgary – piękne miasto, teraz jestem posłem tam.

M.P.B.: Postanowiliście się tam osiedlić z rodziną, bo jak wiem masz również troje dzieci.

T.K.: Troje dzieci, a mój najmłodszy syn urodził się w czasie ostatnich wyborów.

M.P.B.: Serdeczne gratulacje! Powiedz jakie masz plany, co chciałbyś zrobić i dlaczego po pracy z innymi politykami zdecydowałeś, że sam chcesz być politykiem?

T.K.: Dla mnie zawsze to była pasja, chciałem działać i pomagać dobrym ludziom podejmować dobre decyzje. Z punktu widzenia konserwatystów budżet trzeba zbilansować, trzeba utrzymać niskie podatki i pomagać rodzinom, które mają dzieci żeby miały jak żyć, żeby koszty były dla nich niskie. Zdecydowałem się z moją żoną, ona powiedziała: OK, to jest coś co można zrobić. W moim okręgu jest mnóstwo młodych rodzin, to jest jeden z tych okręgów w Calgary, który najszybciej rośnie. Tam do listy wyborców dodali między początkiem a końcem wyborów prawie 10 tys. ludzi, którzy mogą głosować. To pokazuje ile tam jest nowych ludzi i młodych rodzin – rodzin takich jak moja, które mają potrzeby, które będą mieć dzieci, albo już mają, i którym trzeba stworzyć dobre warunki do pracy i życia.

M.P.B.: Wynik wyborów jest jaki jest, czyli będziecie w opozycji, nie będziecie rządzić. Jak sobie to wyobrażasz – czy myślisz, że będziecie mieć duży wpływ na to co się będzie działo w Ottawie przy założeniu, że Partia Liberalna będzie tworzyć rząd większościowy?

T.K.: Ja zawsze ludziom mówię, że Kanadyjczycy jak głosują to zawsze mają rację. Oni chcieli liberalny rząd ale też chcieli bardzo silną opozycję i nam dali 99 miejsc w parlamencie Kanady, żeby właśnie to uzyskać. Większość Kanadyjczyków głosowało za zbilansowanym budżetem,za mniejszymi podatkami i chcieli abyśmy to my wzięli te idee i walczyli za nie. Będziemy bardzo silną opozycją. Tam można działać, tam można różne rzeczy zrobić aby wywrzeć presję na rząd, żeby upewnić się, że będą utrzymywali niskie podatki, że te wszystkie zmiany podatkowe, które my zrobiliśmy przez ostatnie 9 lat, które pomagają rodzinom i starszym ludziom, zostaną i będą z korzyścią dla tych ludzi. Jak pracowałem w 2005 roku jako stażysta widziałem w komisjach, gdzie są członkowie opozycji, co można naprawdę zrobić. Tam można popchnąć sprawy w jedną stronę lub drugą, zmienić i ulepszyć to dla ludzi. Jest okazja by rząd myślał jako jedna wielka grupa. A w opozycji jest możliwość bycia elastycznym. Nowe idee można przynieść i pomóc rządowi patrzeć z innego punktu widzenia, więc można coś zmienić.

M.P.B.: Czy masz kontakty ze społecznością polonijną?

T.K.: W Calgary jest Young Polish Canadians Club i trochę tam poznałem ludzi. Moja żona nie jest Polką, jest z Singapuru.

M.P.B.: A czy masz wyborców wśród Polaków, którzy mieszkają w Calgary, czy jesteś z okręgu, gdzie nie ma Polaków?

T.K.: W moim okręgu spotkałem kilku ludzi, którzy mówili po polsku. Ja zawsze zatrzymywałem się, żeby porozmawiać z nimi po polsku ale mój okręg to w większości ludzie z innych części Kanady albo spoza Kanady i się tam przeprowadzili. Nie ma dużo Polaków, ale w Calgary jest dosyć duża Polonia.

M.P.B.: Czy masz w planach zrobić jakieś nowe znajomości w środowiskach polonijnych, jako że jesteś urodzonym w Polsce posłem kanadyjskim?

T.K.: Zawsze jak będzie okazja to będę starał się nawiązać takie kontakty.

M.P.B.: Dzisiaj już jesteś w Ottawie. Czyli dziś się już wszystko się zaczyna, już masz biuro?

T.K.: Dzisiaj właśnie jest pierwszy dzień, kiedy jestem w Ottawie. Jestem tu przez dwa dni. Dzisiaj się orientuję co jest do zrobienia i co mam robić. Jest dużo rzeczy, które robiłem dla moich szefów politycznych ale jest dużo spraw, o których ja nawet nie wiedziałem, że mam robić. Takie rzeczy jak biuro to jeszcze przez parę tygodni nie będzie, bo musimy w naszej partii wybrać tzw. Whipa, partia rządząca też musi wybrać swojego. I wtedy można zaczynać rozdawać biura, przenosić ludzi i organizować się jak parlament się otworzy. Jest mnóstwo do zrobienia i ten ostatni miesiąc będzie oznaczał dużo pracy by przygotować się na otwarcie parlamentu.

M.P.B.: Czy trudna była kampania? Wygrałeś bardzo dużą liczbą głosów.

Screen Shot 2015-10-23 at 11.37.50 AM

T.K.: W Calgary na moją kampanię pracowali ludzie. Ja im dziękuję, bo to oni wygrali. To dzięki nim zdobyliśmy 43 706 głosów – najwięcej w całym Calgary. To jest szósty największy wynik w całej Kanadzie, jak mi się wydaje. To właśnie dzięki moim dzielnym ludziom, którzy pracowali na rzecz mojej kampanii przez 78 dni. Ja chodziłem od drzwi do drzwi, tyle ile mogłem, byłem na debacie lokalnej. Kupę pracy w to poszło, ludzie w moim okręgu wybrali mnie-konserwatystę i są dumni z tego, bo widzę to z maili jakie mi wysyłają i z telefonów. Oni chcą mieć kogoś w opozycji, kto stanie i będzie ich reprezentował.

M.P.B.: Dziękuję i życzę Ci powodzenia i wielu sukcesów.

Małgorzata P. Bonikowska

Więcej: www.tomkmiec.ca

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.