Moja Kanada

9

Z cyklu: Zapiski na gorąco

Ostatnio udzieliłam długiego wywiadu na temat mojej historii przyjazdu do Kanady – znajdzie się ona w Muzeum Emigracji w Gdyni. Była to doskonała okazja, aby zastanowić się nad tym, czym są dla mnie te lata, które spędziłam w tym niezwykłym kraju, czym jest dla mnie ten kraj, który sobie wybrałam, bo okazał się tak wspaniały jak mi opowiadał mój podróżujący po całym świecie wuj. W jego ocenie (a odwiedził każdy kraj poza Południową Afryką, gdzie wówczas panował apartheid i nie zgadzając się z tym zbrodniczym systemem, odmawiał pojechania tam) najlepszym krajem na tym globie jest Kanada. Ta historia jest długa, więc nie ma tu na nią miejsca, ale dość na tym, że już po jego nagłej śmierci w 1988 roku, zostałam zaproszona na wymianę międzyuczelnianą do Kanady w 1990 roku i na własne oczy przekonałam się, że wuj miał rację.

Pamiętam moment, w którym poczułam, że nie chcę stąd wyjeżdżać, że ten kraj ma wszystkie cechy, które potrzebne mi są do szczęścia – było to na ulicy McNicoll w North Yorku, niecały rok po przyjeździe. Moja kanadyjska “wymienniczka” też chciała zostać w Polsce, więc wymieniłyśmy się na całe życie. Ona, Kanadyjka bez polskich korzeni, pokochała Polskę, a ja, Polska bez kanadyjskich korzeni – Kanadę. Ona została w “mojej” Polsce, a ja – w “jej” (dzisiaj już mojej) Kanadzie.

I tak zostało.

W tym roku minie 27 lat od tamtego letniego dnia, kiedy wylądowałam na lotnisku Pearsona, przekonana, że przyjeżdżam tu tylko na rok. Wtedy nie uwierzyłabym gdyby ktoś mi powiedział, że tu będzie mój dom, że tu się osiedlę, że tu umrze moja Mama, że tu tak bardzo zmieni się moje życie. Nie mogę powiedzieć “że tu urodzą się moje wnuki”, bo tak samo jak tego, że urodzą się w Stanach, nie spodziewałam się, że mój syn zamieszka właśnie tam.

Kanada to mój wymarzony kraj, gdzie ludzie się do mnie uśmiechają, gdzie wiem, że nie ma znaczenia w co się ubiorę, jak będę wyglądała, a mogę spodziewać się takiego samego szacunku od innych – nikt nie będzie mnie wyśmiewał ani pokazywał palcem. Czuję się tu bezpiecznie i wiem, że nikt nie obrazi mojej godności. Tu nie mówi się o ludziach z pogardą i nienawiścią, a pierwszym odruchem ludzi jest pomoc bliźniemu w potrzebie. Byłam w takich sytuacjach i widziałam wiele innych, żeby móc czynić takie generalizacje.

To dla mnie najważniejsze – szacunek dla drugiego człowieka, bez względu na to, skąd pochodzi, jaki ma kolor skóry, jakiego boga czy bogów wyznaje. Żyjemy w harmonii, różni od siebie, odkrywając poprzez te doświadczenia, że jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. I to daje nam Kanada, ten godny, otwarty i życzliwy kraj, oaza w dzisiejszym strasznym świecie.

I za to Ją kocham.

 

 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

9 Comments

  1. Witold Liliental on

    Kanada jest cudownym, przyjaznym i tolerancyjnym krajem. Jest tez MOJA Kanada. W Canada Day wybralismy sie z zona na pokaz fajerwerkow nad jeziorem. Ludzi bylo mrowie, tak, ze trzeba sie bylo doslownie ocierac. Wszystkie mozliwe kolory i odcienie skory, w tym liczne pary mieszane, trzymajace sie za rece. Wszyscy usmiechnieci, weseli. Nastroj fantastyczny. W tym tlumie bylo mnostwo kobiet w chustach muzulamanskich, wraz z zonami i dziecmi. Prawie wszystkie z nich a juz napewno bez wyjatku wszystskie dzieci tych rodzin mialy koszulki z lisciem klonowym i wpiete we wlosach male flagi kanadyjskie,tak jak inne rodziny pochodzenia europejskiego. Siedzacy przed nami na wlasnym skladanym krzeselku starszy pan (bialy) zagadnal mala dziewczynke o sniadej skorze . Jej mama wyciagnela dodatkowa choragiewke z lisciem klonowym i dala coreczce, zeby ta wreczyla panu. On pieknie podziekowal. Mysmy dziecku temu dali groszowa obrecz swiecaca w ciemnosci, z czego ono sie bardzo ucieszylo, jak to male dziecko i rodzice mile podziekowali.

    • Witold Liliental on

      Kliknalem za wczesnie i nie dokonczylem. Ostatnie zdanie: I caly czas zastanawialem sie, dlaczego ci ludzie nie chcieli zabijac ani nikogo w tlumie ani nas. Przeciez dowiedzielismy sie tutaj, ze oni “maja wpisane w swoja religie zabijanie innowiercow”.

  2. herbetkobogdan@gmail.com on

    Chyba pani nie zna Hiszpanii gdzie na stale zamieszkal moj syn?.Sa tam ogromne klopoty z praca ale ludzie sa wspaniali.Mimo,ze nie sa zamozni to dziela sie wszystkim ze wszystkimi,wspolnie spiewaja,tancza,kochaja wszystkich dookola.Nie moge slowami ani opisac jak mnie przyjeli Hiszpanie,kiedy odwiedzilem mojego syna.Nie narzekam na Kanade,poniewaz ukladalo mi sie tutaj niezle ale nie moge zniesc egoizmu Kanadyjczykow,ktorzy ciagle i na wszystko narzekaja. Wlasciwie nie ma na to powodu,poniewaz kazdy jezeli chce pracowac i stara sie chociaz troche -moze zyc spokojnie.Ale dla prawdziwych Polakow zamoznosc,bogactwo,wygodnictwo w zyciu nie stanowi priorytetu,poniewaz wiekszosc z nas wychowala sie raczej w biedzie.

  3. Marek Maciolowski on

    @ M.P. Bonikowska
    Czy pani wuj odwiedzil Zwiazek Radziecki ? Czy mieszkal w PRL ktory byl bardziej ” zbrodniczy” niz apartheid ?
    Co sadzil o zbrodniczym komunizmie ?
    Czy podrozowal po swiecie prywatnie czy sluzbowo ? Pytam poniewaz z PRL nie mozna bylo sobie tak dowolnie podrozowac po calym swiecie ” kapitalistycznym ” bez pozwolenia UB/SB .

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Oj, otóż mamy kolejną panską teorię spiskową. I znowu pudlo, a tak sie pan już ucieszyl, prawda? Mój wuj, brat Mamy, Miguel (Mieczyslaw) Wionczek, który walczył w AK w Powstaniu Warszawskim i jest Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata, mieszkał w USA po wojnie, ale poniewaź nie chciał być obiektem polowań na czasownice z epoki MacCarthy’ego, przeprowadził się do Meksyku, gdzie pracowal naukowo w El Collegio de Mexico i jako wysokiej klasy ekonomista był jednym z twórców meksykańsdkiego przemysłu naftowego. Był też członkiem zarzadu międzynarodowej grupy intelektulaistów działających na rzecz pokoju i praw człowieka Pugwash, co było powodem jego ciągłych podróży. Polskę odwiedzał czasami, ale był obywatelem meksykańskim. Zmarł w 1988 roku. Oto lista książek jego autostrwa: http://www.goodreads.com/author/list/1489468.Miguel_S_Wionczek. Właśnie ukończono pierwszą z planowanych jego biografii – o nim i jego roli w rozwoju gospodarki Meksyku. Tu sobie Pan może o nim poczytać – pewnie nie zna Pan hiszpańskiego, ale może Pan sobie to wrzucić Google Translate i przełożyć na angielski lub polski. http://www.proceso.com.mx/126525/miguel-s-wionczek albo http://www.proceso.com.mx/126525/miguel-s-wionczek.

  4. Pani Malgosiu,
    Bardzo ladnie napisane. Wzruszajace.
    Jest Pani wyrazicielka wiekszosci naszych Rodakow, i nie tylko.
    Pozdrawiam

  5. krótka i jakże pochlebna, wyrażona w prostych, rzeczowych słowach opinia o tym wielkim, pięknym kraju – najważniejsze, że poczyniona po doświadczeniach 27 życia…prawdopodobnie wybierzemy się za rok z…95-letnią mamą do Toronto…po prostu chciałbym zmienić na czas jakiś czas dosyć ponura scenerię rzeczywistości kraju nad Wisłą i odświeżyć umysł, nowymi sytuacjami i wrażeniami, z innej opowieści…niczego nie przesądzam ale jestem bardzo ciekawy pierwszych wrażeń…czy kraj klonowego liścia, zauroczy mnie, podobnie, jak Panią? Przygoda przyciąga, zaciekawia oraz inspiruje…

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.