Donald Trump a sprawa polska

8

Niespełna rok temu, a dokładnie od 27 do 31 lipca 2015 roku gościł w Polsce papież Franciszek. Wtedy rząd polski robił wszystko słowa Franciszka nie wybrzmiały zbyt mocno. Powodem był stosunek do uchodźców. Jak wiadomo, od początku swego pontyfikatu argentyński papież robi wszystko by im pomóc, a obecny polski rząd, jeszcze przed objęciem władzy, wykorzystuje uchodźców z jednej strony do straszenia Polaków, a z drugiej do zbijania na nich kapitału politycznego. W istocie trudno o większy kontrast.

Tym razem, w związku z wizytą prezydenta Donalda Trumpa, można mówić o daleko idącej zbieżności, przynajmniej jeśli chodzi o nieprzewidywalność polityki i szkodzenie obrazowi obu krajów na świecie. Zarówno PiS jak i Trump swoją kampanię wyborczą oparli na bardzo ostrym, wręcz brutalnym języku, który zarówno partii Jarosława Kaczyńskiego jak i Donaldowi Trumpowi przyniósł minimalne zwycięstwo, które zostało przez obu zwycięzców ogłoszony jako triumf ich (dodajmy mało precyzyjnych) programów politycznych i jako druzgocącą klęskę przeciwników politycznych.

Tym razem, w związku z wizytą prezydenta Donalda Trumpa, można mówić o daleko idącej zbieżności, przynajmniej jeśli chodzi o nieprzewidywalność polityki i szkodzenie obrazowi obu krajów na świecie. Zarówno PiS jak i Trump swoją kampanię wyborczą oparli na bardzo ostrym, wręcz brutalnym języku, który zarówno partii Jarosława Kaczyńskiego jak i Donaldowi Trumpowi przyniósł minimalne zwycięstwo, przez obu zwycięzców ogłoszonone jako triumf ich (dodajmy mało precyzyjnych) programów politycznych i jako druzgocącą klęskę przeciwników politycznych.

Mówiąc krótko krótki pobyt prezydenta USA w Warszawie nie stał się okazją do wyjścia z powiększającej się izolacji ta niespełna dobę trwająca wizyta to nie tyle wielki triumf i zwycięstwo dyplomacji prezydenta Dudy i ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, ale propagandowe i puste gesty.

Ogłaszane przez prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego “mocne i propolskie przemówienie” prezydenta Trumpa okazało się listą gładkich sloganów i obietnic bez pokrycia. Przede wszystkim mówił o “niezłomnych Polakach i ich niezniszczalnej woli trwania”, co oczywiście może się podobać, ale nic nie znaczy. Jednak niektóre pochwały brzmiały osobliwie. Oto niektóre z nich. Najważniejszy powód dla którego “Ameryka kocha Polskę i Ameryka kocha Polaków, dziękujemy wam” to wyborcze wsparcie Polonii. To prawda, zdecydowana większość Amerykanów polskiego pochodzenia wsparła Trumpa.

Trump nie szczędził komplementów Polakom. Zebrani na Placu Krasińskich usłyszeli to, na co czekali, że są najdzielniejszym i najdumniejszym narodem świata, najbardziej też wytrwałym w bronieniu polskości i to wbrew zjednoczonym mocom pragnącym ją zniszczyć. Najbardziej heroicznym aktem w tym długim procesie historycznego bohaterstwa było Powstanie Warszawskie z 1944 roku upamiętnione pomnikiem przy którym prezydent USA przemawiał: “Potem, w 1944 roku naziści i Armia Czerwona szykowali się do straszliwej, krwawej bitwy tutaj właśnie, o Warszawę. I pośród tego piekła na ziemi Polacy unieśli głowy, aby bronić swojej ojczyzny. Jestem głęboko zaszczycony, że dziś są tutaj weterani i bohaterowie Powstania Warszawskiego”.

Jednak dość dziwnie zabrzmiała pochwała Polski, która właśnie zakupiła od USA “najlepszą na świecie broń” i dała tym samym przykład innymi: “Dlatego właśnie chylimy czoła przed Polską za jej decyzje, aby w tym tygodniu ruszyć z zakupem od USA sprawdzonych w boju rakiet Patriot, najlepszych na całym świecie”. Nie wiem czy z tą pochwałą zgodzą się na przykład Francuzi, którzy nie bez racji uważają, że ich broń też jest dobra.

Na pewno Trump wzmocnił swoim przemówieniem nastroje ksenofobiczne i wręcz wrogie wobec migrantów. Retoryka zagrożonej twierdzy znalazła w nim potężnego sojusznika. Nie zabrakło też odniesień do znanej tezy Samuela Huntingtona o zderzeniu cywilizacji. Miło dla obrońców chrześcijańskiej Europy zabrzmiały takie oto pytania Trumpa: “Fundamentalne pytanie naszych czasów brzmi: czy Zachód chce przeżyć? Czy mamy pewność w naszych wartościach, żeby walczyć o nie do samego końca? Czy mamy wystarczający szacunek do naszych obywateli, aby bronić naszych granic? Czy mamy odwagę, aby zachować naszą cywilizację w obliczu tych, którzy chcieliby ją sobie podporządkować i zniszczyć?” Rząd PiS-u otrzymał też wsparcie amerykańskiego prezydenta w swojej antyuchodźczej polityce: “Walczymy wytrwale przeciwko radykalnym terrorystom islamskim i w końcu zwyciężymy. Nie możemy przyjąć tych, którzy odrzucają nasze wartości, którzy wykorzystują nienawiść, aby uzasadnić przemoc przeciw niewinnym”.

Trump nie zrobił przykrej niespodzianki (jak to uczynił prezydent Obama przed rokiem gdy 8 lipca 2016 roku upomniał się o poszanowanie Trybunału Konstytucyjnego) i premier Beacie Szydło i prezydentowi Andrzejowi Dudzie i nie zapytał o praworządność i wolność mediów w tym kraju. I jedno i drugie uwiera również jego samego, stąd pełne porozumienie z polskimi gospodarzami.

Natomiast nie szczędził górnolotnych, i niewiele znaczących sloganów: “Dokładnie tak, jak Polski nie dało się złamać – mówię to dzisiaj, by usłyszał to cały świat – Zachód nigdy przenigdy nie pozwoli się złamać. Nasze wartości zatriumfują, nasze narody będą rozkwitać”.

A zakończenie przemówienia okazało się godne nie tyle przywódcy politycznego ile leadera religijnego: “Więc razem walczmy wszyscy tak, jak Polacy: za rodzinę, za wolność, za kraj i za Boga. Dziękuję wam, niech was Bóg błogosławi, niech Bóg błogosławi Polaków, niech Bóg błogosławi naszych sojuszników i niech Bóg błogosławi Stany Zjednoczone Ameryki”.

To przemówienie musiało się spodobać i się spodobało. Czy było, jak się spodziewał minister Szczerski, “mocne i propolskie”? To pytanie proponuję pozostawić bez odpowiedzi i zachęcam do cierpliwości. Zobaczymy, co się wydarzy w Hamburgu gdy Polska będzie jednym z wielu krajów europejskich. A polscy politycy będą musieli bronić stabilności Europy. Wtedy wuj Sam zapewne będzie mówił innym głosem. Być może to nauczy ich sztuki samodzielnego myślenia.

I jeszcze jedna uwaga na koniec na temat żywo dyskutowanej i w Polsce polityki historycznej, nazywanej też w żargonie rządzącej partii „wstawaniem z kolan” i „końcem polityki wstydu”. Chodzi o programowe przemilczenie niewygodnych, albo wręcz ciemnych kart naszej historii. Głównym orężem jest Instytut Pamięci Narodowej, który starannie dobiera te momenty z najnowszej historii, które poprawiają dobre samopoczucie Polaków (przynajmniej w mniemaniu historyków tej instytucji). Powstaje wręcz kult tzw. żołnierzy wyklętych, którzy są przedstawianie jako „nieskazitelni bohaterowie”, a ich zbrodnicze czyny są starannie przemilczane. Podobnie starannie unika się kwestię udziału niektórych Polaków w Zagładzie Żydów z jednej strony (stąd ataki na historyków zajmujących się tą problematyką jak Jan Tomasz Gross czy ostatnio Jan Grabowski) i eksponowanie, w istocie heroicznych, ale jednak w skali całego społeczeństwa nielicznych, aktów ratowania Żydów przez nielicznych. Z tych zabiegów interpretacyjnych powstaje wrażenie, że Polacy niemal w całości byli narodem ofiar, który heroicznie wspomagał swoich żydowskich sąsiadów.

W tym sensie „historiografia najnowszej historii Polski” zaprezentowana w przemówieniu prezydenta Donalda Trumpa idealnie wpisała się w najnowszą politykę polskiego rządu i prawicowych publicystów. I jedni i drudzy nie kryją zachwytu i podkreślają jak bardzo polski rząd i Polacy zostali „zauważeni i docenieni” przez przywódcę najważniejszego mocarstwa. Jakoś nie pamiętają, że ten „przywódca” jest ogromnym problemem dla swego kraju i jeszcze nie wiadomo jak się rozwinie jego prezydentura. Zdaję sobie sprawę, że mój komentarz jest odosobniony i krytyczny, ale podejrzewam, że nie jestem w takim widzeniu sprawy odosobniony. To wrażenie wzmacnia lektura najnowszej książki kanadyjskiej dziennikarki i aktywistki Naomi Klein „No Is Not Enough. Resisting Trump’s Shock Politics and Winning the World We Need”. Wynika z niej jedno: krytyka to za mało i potrzeba realistycznych alternatyw. Wizyta Trumpa zarówno w Polsce jak i na szczycie G20 w Hamburgu czyni tym pilniejszym ich szukanie i znalezienie.

Poleć:

O Autorze:

Stanisław Obirek

Prof. Stanisław Obirek, autor zaprzyjaźnionego z nami portalu publicystów Studio Opinii (studioopinii.pl), jest teologiem, historykiem, antropologiem kultury. Jest autorem wielu książek i artykułów. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych. Jest zaangażowany w dialog z innymi religiami (m.in. z judaizmem) i z niewierzącymi. Jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego w Ośrodku Studiów Amerykańskich. W 1976 roku wstąpił do zakonu jezuitów. Jesienią 2005 ogłosił, że występuje z zakonu i rezygnuje z kapłaństwa. Przyczyny tej decyzji wyjaśnił w książce "Przed Bogiem".

8 Comments

  1. Katarzyna Sochacka on

    @ Kaz Duchowski
    Warto poczytać o tych mniej świętych, a nie irytować się, kiedy są oni wspomniani. Istnieli i tacy i tacy.. Tego nie wolno idealizować, bo w sytuacjach drastycznych takich jak wojna, prześladowania to czas, różne są postawy ludzkie i czas zacząć widziec historię jako splot piękna i bohaterstwa ze złem i maluczkością. Mdli mnie ta nasza polska, obecnie promowana przez rząd, tendencja do martyrologizowania dziejów i postaw Polaków jakby wszyscy byli bohaterami.

  2. Stanisław Obirek on

    Dziękuję za komentarze i pytania. Co do żołnierzy wyklętych polecam świetny tekst Ernesta Skalskiego z zaprzyjaźnionego Studia Opinii: http://studioopinii.pl/ernest-skalski-prawda-i-kult-2/, a co do konkretnych rozwiązań Naomi Klein, to coż nie da się jej książki streścić w kilku zdaniach, ale można powiedzieć, że proponuje alternatywne w stosunku do neoliberalnego wspieranie słabych i nie zamykania oczu na coraz większe zubożenie dużych odłamów społeczeństwa jak i podjęcie na serio wyzwań związanych z globalnym ocielpeniem. Co do uchodźców i terroryzmu islamskiego to już jeden z Czytelników wyjaśnił moje intencje więc się do fałszowania mojej intencji nie będę odnosił.

  3. Bogdan Wątor on

    Autor dyskwalifikuje się jako profesor skoro utożsamia politykę antyuchodźczą z walką z terroryzmem islamskim. Dobrze że wystąpił z jezuitów gdy dla niego uchodźcy muzułmańscy to synonim terrorystów islamskich. Polityczne zacietrzewienie profesorka ma tą kiepską stronę że obraca się przeciwko interesom jego pklitycznych przyjaciół. Ale tak to jest gdy na siłę szuka się czegoś żeby się czepić.

    • Julian Owczarski on

      @ Bogdan Wątor
      Chyba nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem, a rozumiem, że głównym celem Pana komentarza jest dokopanie Autorowi. To Pan się na siłę czepia.
      Moim zdaniem, to bardzo ciekawy tekst, chcociaż mam kilka pytań/uwag. Czy mógłby Pan, Panie Profesorze, podać przykłady zbrodniczych czynów uważanych za nieskazitelnych Polaków-bohaterów żołnierzy wyklętych? Chciałbym je znać.
      Fakt, że Polacy zawsze byli uczeni o swoim mesjanizmie, o bohaterstwie bez slabości i tchórzostwa, a przecież wiadomo, że każde społeczeństwo składa się zarówno z ludzi uczciwych i szlachetnych jak i z tchórzy i łajdaków. Polacy nie są wyjątkiem. Trzeba umieć to przyznać i pochylić głowę. Wtedy bohaterowie będą prawdziwie błyszczeć, bo bohaterów nie ma dużo w żadnym narodzie.
      I ostatnie: nie znam książki, którą Pan wspomina. Czy autorka sugeruje konkretne rozwiązania?

  4. Witold Liliental on

    Artykuł świetny. Autor bardzo trafnie zauważył i wyeksponował to, co w istocie było najważniejsze w tej wizycie, czyli mało znaczący realnie sukces propagandowy. Trump chętnie poleciał do Polski, ponieważ miał zapewnienia, że właśnie tam (i zapewne tylko tam) będzie owacyjnie przyjęty. W tym miejscu przypomina mi się zwózka autokarami partyjnych na Stadion Dziesięciolecia w 1976 r., żeby tam krzyczeli „Warchoły” na opozycjonistów po wypadkach w Ursusie i Radomiu i wiwatowali na poparcie „jedynie słusznej linii partii”. W ten sposób Trump miał zagwarantowane owacje ze strony już z góry do niego przekonanych. Smutne tylko, że poszło w świat i zostało zauważone, jak ten sam tłum buczał i gwizdał, kiedy on przywitał Lecha Wałęsę. Donald Trump miał doradców, którzy go trochę podszkolili w najważniejszych aspektach historii Polski, w tym prof. Marka Chodakiewicza, silnie związanego ze skrajną prawicą, ale wątpię, by był zaznajomiony z takimi „niuansami” jak polityczne dehumanizowanie od lat Wałęsy przez tutejszy obóz rządzący. Amerykański prezydent, wygłaszając daleko wykraczające poza standard dusery do Polaków, nie wypowiedział żadnych twardych konkretów. To, że „mamy się jednoczyć w utrzymaniu artykułu 5go” (być może niedokładnie z pamięci cytuję słowa) nie ma takiego wydźwięku, jak „w razie napaści Ameryka was nie opuści” natomiast mogłoby oznaczać, że Polska powinna nadal solidarnie uczestniczyć w operacjach w Iraku i Afganistanie. Putina jedynie „zachęcał” do zmiany polityki wobec Ukrainy. A serdeczne uśmiechy i długie uściski dłoni z Putinem nazajutrz w Hamburgu raczej nie potwierdzały determinacji Trumpa w tej kwestii. Jego przemówienie na pl. Krasińskich było wyraźnie ukierunkowane na odbiorców w Ameryce, gdzie ma sporo kłopotów i gdzie potrzeba mu sukcesów propagandowych do poprawy wizerunku. Na koniec, nie można nie zgodzić się z prof. Obirkiem w sprawie „polityki historycznej”, która jest manipulacją historii, w odróżnieniu od po prostu historii, jako nauki o faktach, które miały miejsce. I tych chwalebnych i tych złych.

  5. Kaz Duchowski (Kazik) on

    żołnierzy wyklętych, którzy są przedstawianie jako „nieskazitelni bohaterowie”, a ich zbrodnicze czyny są starannie przemilczane Powinno byc “Przedstawieni”.
    Proszony jest Pan, Panie “Profesorze” o podanie tych “zbrodniczych” czynow, oraz o rozwiniecie takich Imion wraz z polaczonymi z nimi wydarzeniami: Gen. Nil, Por. Anoda, Ks. Popieluszko, Grzegorz Przemyk, Plk. S. Skalski, Por. Sliwinski. Jeseli napisze pan o wydarzeniach, jakie lacza te nazwiska, wtedy moze pan pisac o “Zbrodniczych Czynach Zolnierzy Wykletych”. Jako “Polak” powinien pan sie zapasc pod ziemie ze wstydu za napisanie takiego orzeczenia.
    Kaz Duchowski, AK Pluton 233 zgr. Zbik, POW 46791, Altengrabow, PGC 4101, Germany, OWS CWKS Warszawa 1953-55, Obecnie Canada.

  6. Dale Kowidz on

    Wizyta Trumpa w Warszawie była sukcesem!
    Sukcesem propagandowym – dla obu stron. Dla Prezydenta USA który nie jest mile widziany w większości stolic Europejskich i dla rządów PiS podobnie izolowanych na międzynarodowej arenie.
    Dla wyborców Trupa było to owacyjne przyjęcie ich prezydenta w kraju Europejskim.
    Dla wyborców PiS było to powierdzenie ich linii przez “lidera wolnego świata”.
    Możemy być pewni że rząd w Warszawie wykorzysta ten sukces do maksimum.
    A co na to ma do zaoferowania wyborcom opozycja?

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.