Rodzina naznaczona cierpieniem

3

Z cyklu: Rozmowy POLcastu

Donna Solecka Urbikas urodziła się i dorastała w Chicago, lecz jej polska matka i dużo od niej starsza przyrodnia siostra przeżyły niewolniczą pracę w sowieckich gułagach na Syberii i to było przyczyną ich powojennej traumy. Wojna i wygnanie stworzyły silną więź pomiędzy matką i starszą córką, która była niedostępna dla Donny.

Donna rozpatruje te bolesne rodzinne sprawy oraz swój proces ich zrozumienia i stopniowego zaakceptowania ich złożoności w książce “My Sister’s Mother: A Memoir of War, Exile, and Stalin’s Siberia” opublikowanej przez University of Wisconsin Press.

Małgorzata P. Bonikowska: Jest wiele książek o doświadczeniach z Syberii, ale ta, którą napisałaś, jest niezwykła. Jest to historia twojej rodziny, która została głęboko podzielona i tragicznie rozerwana przez doświadczenia wojny. Czy mogłabyś nam opowiedzieć o jej losach?

Donna Solecka Urbikas: Moja mama i starsza siostra były w ówczesnej wschodniej Polsce blisko Grodna. Moja mama była właścicielem ziemskim. Poślubiła mężczyznę, który był ojcem mojej siostry. Ich związek nie był udany, więc moja mama była sama i pracowała na utrzymanie rodziny na własnej farmie hodowli owoców. Gdy wybuchła wojna i wkroczyli Rosjanie, znalazła się w pierwszej fali deportacji, która w lutym 1940 roku została zesłana na Syberię. Rosjanie przyszli w środku nocy i grożąc jej bronią nakazali jej spakować się i wyjechać wraz z moją siostrą. Obie dotarły do obozu pracy na Syberii.

Były tam przez parę lat, aż do ataku Niemców na Rosję. Ogłoszono amnestię i moja mama w końcu uciekła z obozu, ponieważ Sowieci nie zamierzali pozwolić darmowej, niewolniczej sile roboczej po prostu wyjechać. W międzyczasie ojciec został złapany na Litwie w momencie rozpoczęcia wojny i wysłany do obozu pracy niedaleko lasu Katyń, w Kozielsku. Cudem uniknął losu tych 22 tysięcy oficerów i innych intelektualistów, którzy zostali tam zamordowani.

Gdy Rosja była zmuszona zjednoczyć siły z aliantami, by walczyć przeciwko Niemcom, polski rząd na wygnaniu wymógł by pozwolono więźniom opuścić obozy. Moja matka próbowała znaleźć sposób by dołączyć do polskiej armii, która się formowała. Moi rodzice poznali się wkrótce w tym chaosie, który panował. Spotkali się ponownie na południu ZSRR. Po zakończeniu wojny oboje nie chcieli wrócić do komunistycznej Polski, więc znaleźli się w Anglii, gdzie ponownie się spotkali. I tam urodziłam się ja.

Przyjechaliśmy do Ameryki w 1952 roku. Dorastałam w polskoamerykańskim środowisku w Chicago. Moja matka, przez całe moje dzieciństwo, zawsze mówiła o tych okropnych rzeczach, które jej dotknęły. Na początku byłam przestraszona rzeczami, o których wspominała. Później, gdy byłam nastolatką, byłam zniecierpliwiona tym, ponieważ wydawało się, że wojna zawsze powracała i przez cały czas nie mogłam od niej uciec. Potem, gdy byłam dorosła, gdy zostałam matką, poprosiłam ją by spisała to wszystko. Było to w połowie lat 80., gdy w Polsce ogłoszono stan wojenny i trwały polityczne walki. Byłam w Polsce wcześniej, w 1976, gdy miały miejsce strajki głodowe. Dzięki temu miałam dobre pojęcie, jak to jest żyć za żelazną kurtyną. Czułam, że to była historia, która nie była dobrze znana, w szczególności w Ameryce. W końcu przekonałam moją matkę, by usiadła i spisała wszystko w logicznej kolejności. Mój ojciec odegrał kluczową rolę w przekonaniu jej, by to zrobiła. Dałam jej magnetofon, na który nagrywała swoje opowieści (wciąż mam te nagrania).

Parę lat temu zdecydowałam, że ważne jest, aby o tym dowiedział się świat. Zapisałam się więc na program dla pisarzy na uniwersytecie w Chicago i szybko przekonano mnie, że nie za bardzo mogę spisywać wspomnienia mojej matki i że muszę pisać moje własne wspomnienia. Wtedy moja mama i mój tata umarli.

Zostałam z tą historią, która później została opublikowana wraz z rozdziałem, który jest sposobem na włączenie do niej przeżyć, które wpłynęły na mnie jako dziecko i młodą dorosłą osobę gdy słuchałam opowieści mojej matki z tych potwornych czasów.

M.P.B.: Ale dlaczego napisała Pani tę książkę? Czy to było bardziej po to, żeby opowiedzieć tę historię, która jest nieznana światu – a na pewno nieznana w Stanach – czy napisała ją Pani by poradzić sobie ze swoimi rodzinnymi problemami?

D.S.U.: Początkowo miałam to napisać dla celów edukacyjnych, bo czułam, że polska historia nie jest znana. Z własnego doświadczenia z nauki w amerykańskiej szkole wiedziałam, że to nie było coś, co było nauczane w szkołach amerykańskich. Ja o tym wiedziałam tylko dlatego, że moja rodzina przeszła przez to. Co więcej, ja przechodziłam przez polską szkołę, polskie harcerstwo, gdzie moi polscy koledzy mieli podobne historie, więc wiedzieliśmy o tym. Dowiedziałam się, że większość Amerykanów niema takiej wiedzy. Moim pierwotnym zamiarem było napisanie tej historii w kontekście przeszłości mojej rodziny. Później odkryłam, że w moim przypadku pisanie o tym pełni rolę katharsis. Wydaje mi się, że mojej mamie to też przyniosło ulgę, gdy skończyliśmy jej część historii.

M.P.B.: Moje doświadczenie pokazuje, że dużo ludzi ocalałych z sowieckich gułagów nigdy nie mówi o swoich okropnych przeżyciach. Następne pokolenie mówi: “Oni nigdy o tym nie mówili”. Twoja matka była przeciwieństwem. To jest naprawdę interesujące.

D.S.U.: Myślę, że ona znalazła coś w rodzaju emocjonalnej ulgi w mówieniu o tym, ale nigdy nie doznała poczucia, że to już zamknięty rozdział. Była bardzo zła na Sowietów i Nazistów, ale mówiła, że podczas jej podróży przez Związek Radziecki Rosjanie, których spotykała, byli dla niej dobrzy. Problem był w jej przekonaniu głównie z komunizmem..

M.P.B.: Jak to było dla Pani, urodzonej i wychowanej w wolnym kraju, stawiać czoła tym historiom z przeszłości na co dzień? Jak wpłynęło to na Pani rozwój?

D.S.U.: Gdy byłam małym dzieckiem, było to dla mnie przerażające. Widywałam matkę mówiącą różne straszne rzeczy do kogoś z jej przeszłości… w lustrze . Nie lubiłam tego, że mówi do siebie.

Koledzy w szkole (nie było tam dużo polskich dzieci), gdy wspominałam niektóre z tych rzeczy, reagowali zdziwieniem: “Och, naprawdę?”. Przedtem wydawało mi się, że oni też znają te rzeczy; myślałam, że ich rodziny również miały takie przeżycia. Okazało się, że moja sytuacja była zupełnie inna. Miało to na mnie znaczący wpływ. Wstydziłam się mamy, nie chciałam być blisko niej, gdy byłam dzieckiem. Gdy stałam się nastolatką, ona wciąż żyła tymi wydarzeniami. Czułam, że matka traktuje mnie jakbym jej nie rozumiała, tylko dlatego, że przez to nie przeszłam. Zawsze porównywała mnie do starszej siostry. Jeżeli chciałam mieć jakiś ciuch czy zrobić coś, co uważała za frywolne, mówiła: “Mira nigdy tego nie miała. Zobacz jaka jesteś rozpuszczona”. A ja chciałam tylko mieć zwyczajnie amerykańskie dzieciństwo, jak moi amerykańscy rówieśnicy.

M.P.B.: Czy była Pani zazdrosna o tę specjalną więź pomiędzy swoją mamą i siostrą Mirą?

D.S.U.: Nie wydaje mi się by to była zazdrość. To było bardziej poczucie winy. One mogły siedzieć w pokoju, tylko na siebie patrzeć i od razu się dało wyczuć , że myślą o tym samym. Czułam się, jakbym była zupełnie poza ich układem.

Podczas rozmów o wojnie, które odbywały się prawie co niedzielę przy obiedzie, czułam się winna, że nie przeszłam przez to co one. Myślałam: “Może też powinnam takie coś przeżyć”, by mieć taką samą jak one więź. Moja siostra jest trochę starsza ode mnie…

M.P.B.: O ile lat?

D.S.U.: Piętnaście. To jest tak, jakbym miała trzeciego rodzica przez cały czas, gdy dorastałam. Nie była to normalna siostrzana rywalizacja. Ja miałam uczucie: “chciałabym mieć taką samą jak one relację” i nie rozumiałam dlaczego.

Natomiast miałam świetny związek z moim tatą. Był bardzo uprzejmym, pełnym godności i dowcipnym człowiekiem, który potrafił zrozumieć innych ludzi. Był bardzo charyzmatyczny. Jestem wdzięczna losowi, że miałam go za ojca, ponieważ, gdybym miała tylko mamę i siostrę, nie wiem jak bym skończyła w sensie psychologicznym.

W przypadku mojej mamy i siostry, wydaje mi się, że to miało dużo wspólnego z zespołem stresu pourazowego. Wiem, że trauma czasami odzywa się dopiero po latach. Nie wiem, czy słyszała Pani o nowych badaniach zwanych epigenetyką. Naukowcy badają wpływ traumy na nienarodzone dziecko zmiany hormonalne w matce i ich genetyczny wpływ. To fascynujące dla mnie z uwagi na moje wykształcenie biologiczne.

M.P.B.: Mając za sobą wszystkie badania, które Pani zrobiła by napisać tę książkę, dlaczego Pani zdaniem historia tamtych czasów jest tak nieznana? Nie mam na myśli Polski, bo w Polsce my oczywiście wiemy, że był okres komunizmu, gdy nie wolno było nawet wspominać o sowieckiej opresji, ale na zachodzie.

D.S.U.: Po pierwsze, nie wydaje mi się, że nie dość dużo Polaków opowiadało swoje historie. Nie wydaje mi się też, aby wystarczająco dużo zostało napisane o tych wydarzeniach. To trochę nasza własna wina. My, Polacy nie potrafimy zwrócić na siebie uwagi świata, nie mówimy: “Hej, spójrzcie co nam się wydarzyło”. Nie ma filmów, nie ma książek. Powoli dostrzegamy nieco więcej przypadków ujawniania takich historii. Wesley Adamczyk, który jest w wieku mojej siostry, napisał wspaniałą książkę pt.: When God Looked the Other Way, która została przetłumaczona na polski i cieszyła się dużą popularnością w Polsce w 2010 roku. Potrzebujemy więcej takich dzieł, ale to wymaga dużo promowania, jak doskonale Pani wie. W świecie wydawniczym, jeśli nie jesteś znanym pisarzem, dostajesz niewiele wsparcia. To jeden z powodów, dla których robiłam ten cały rozgłos aby ludzie się dowiedzieli.

M.P.B.: Gdyby miała Pani okazję usiąść teraz przed matką, już po opublikowaniu książki i otrzymaniu komentarzy od czytelników, co by jej Pani powiedziała?

D.S.U.: Powiedziałabym, że rozumiem ją teraz lepiej, że doceniam wszystko przez co przeszła i że przebaczam jej te jej dziwactwa z czasów, gdy dorastałam.

•••

Trauma, jak widać z tej niezwykle cennej książki, dotyka nie tylko tych, którzy sami mają za sobą przerażające przeżycia sowieckiego gułagu, ale często także ich najbliższych, którzy tego sami nie doświadczyli, ale których historia tych cierpień otacza, stając się także ich rzeczywistością. Książka Donny Urbikas jest poruszającym ostrzeżeniem, a jednocześnie wytłumaczeniem ran i bólu w wielu rodzinach tych, którzy przeżyli syberyjskie piekło.

Wywiad z Donną Solecką Urbikas (po angielsku) był prezentowany w odcinku 23 POLcastu, a cała rozmowa z nią w artykule “Living in a family haunted by trauma”.

Strona internetowa autorki z wieloma ciekawymi informacjami: http://danutaurbikas.com.

Małgorzata P. Bonikowska

Tłumaczenie wywiadu M.P.Bonikowskiej z jęz. angielskiego Tomasz Płudowski

 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

3 Comments

  1. Jednak cos jest nie tak z tym homo-sapiens! Ja mialam rodzicow tzw. przedwojennych urodzonych 1912-3. Krotko przed rozpoczeciem wojny zdobyli wyzsze wyksztalcenie. Babcia matka mojej Mamy z mlodsza corka zostaly wywiezione na Sybir gdzie spedzily 5 lat. Babcia z ciocia wrocily do Polski ale nie do jakiegos normalnego zycia, zwlaszcza w moim domu. Niestety wyksztalcenie rodzicow( zwlaszcza Ojca)raczej okazalo sie ich przeklenstwem.. Wojna i to co dzialo sie po wojnie wplynelo strasznie na ich zycie i nasza trojke. Mama byla nauczycielka historii w liceum i to chyba jeszcze pogarszalo nasza sytuacje. Ciagle rozmowy co dzialo sie na swiecie od starozytnych czasow wprost przerazaly. Widac ze wojny, ludobojstwa sa nie uniknionenie . Przeraza ze to bylo jest i bedzie. Niestety wszystko co przechodzimy w zyciu zlego zostawia pietno na nas i czesto wplywa na nasze zycie destruktywnie, czesto czego nie jestesmy swiadomi.
    Po prostu “dziwny jest ten swiat”….

  2. Joanna Nowacka on

    Nie wiem, czy jest jakiś sposób, aby pozbyć się takiej traumy. Moja rodzina była nią także naznaczona. Ksiązkę przeczytam, chcociaż to bardzo bolesne.

  3. Joanna Wierzchowska on

    Wstrząsająca historia – dziękuję za ten wywiad. Muszę przeczytać książkę. Ile to wojny pokrzyżowały w ludzkich losach i to, jak Pani pisze, nie tylko samych ludzi, którzy je przeżyli, ale ich dzieci… Brawo Donna Urbikas, że napisała Pani tę historię.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.