Helena rzecz o Modrzejewskiej (1)

0

Przedstawieniem tym zostałem porażony. Nigdy nie spodziewałem się podobnego przeżycia. Maria Nowotarska promieniuje jak gwiazda. Jestem nią oczarowany. Spektakl Kazimierza Brauna otwiera nową, artystyczną kartę w karierze aktorki.

Jarosław Abramow-Newerly

Maria Nowotarska i Kazimierz Brauń

Była wiosna 1992 roku. Telefon. Podnoszę słuchawkę i słyszę męski głos: “Mówi Kazimierz Braun, czy mogę mówić z panią Nowotarską?”. Moje zdumienie nie miało granic. Dlaczego ten wybitny reżyser, z którym pracowałam przed laty w Teatrze im. J. Słowackiego, do mnie telefonuje? Po chwili wiedziałam już wszystko. Otóż Róża Nowotarska, moja kuzynka i znakomita dziennikarka, mieszkająca od dawna w USA i współpracująca z nowojorskim Nowym Dziennikiem, poprosiła mnie o wywiad do tej świetnej gazety. Wiedziała już, że zaczęłam działalność Salonu, ale była też ogromnie ciekawa mojej kariery teatralnej w Polsce. Otrzymałam pytania drogą listowną, a jedno z nich brzmiało – “Która rola i przedstawienie zapadło bardzo głęboko w pani pamięci?” Bez zastanowienia odpisałam – “Za kulisami Norwida” w reżyserii Kazimierza Brauna. Nie wiedziałam wówczas, że Kazimierz Braun żyje od kilku lat na emigracji i że jest profesorem na uniwersytecie w Buffalo. Braun przeczytał ten wywiad, odszukał mnie i stąd ten niespodziewany telefon. Niebawem reżyser złożył nam wizytę w Toronto i wręczając mi egzemplarz scenariusza sztuki o Helenie Modrzejewskiej, powiedział – “Pani Mario, niech pani zrobi z tą sztuką co pani chce, ale niech pani tę rolę zagra, bo to jest rola dla pani”.

Nie potrafię opisać wzruszenia, jakie mnie wtedy ogarnęło. Prawie każda aktorka w skrytości ducha marzy, aby na scenie pokazać złożone życie największej gwiazdy polskiego teatru. To był wspaniały dar – dziękuję, Kazimierzu.

This slideshow requires JavaScript.

Miałam więc już egzemplarz “Królowej Emigrantki” – bo taki był pierwotny tytuł sztuki. Zastanawialiśmy się z wraz z mężem od czego zacząć pracę nad zrealizowaniem tego przedsięwzięcia. Współpracowałam na niwie teatralnej z Jerzym Kopczewskim, z którym grałam w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie, a później, już gościnnie na Scenie Format, którą prowadził. Do głowy mi nie przyszło, aby poprosić Brauna o podjęcie się reżyserii. Wydawało mi się, że pokonywanie za każdym razem 200 kilometrów, aby przyjechać na próby, jest niemożliwe. Zwróciłam się więc do Kopczewskiego. Podjął się reżyserii, a także zrobił adaptację sztuki dając jej nowy tytuł – “Helena – rzecz o Modrzejewskiej”. Kostiumy zaprojektowała Beata Marzyńska.

Zaczęłam uczyć się tekstu – ogromnego tekstu. Nigdy nie grałam monodramu, więc dla mnie była to trudna praca. A rola babci opiekującej się trzema wnukami, którą z radością spełniałam, była niezmiernie pracochłonna. Nie zapomnę nigdy wakacji nad Tamarack Lake. Spędzaliśmy je z wnukami i w każdej wolnej chwili uciekałam nad jezioro czy do lasu, aby uparcie uczyć się roli Heleny.

Marzeniem moim było, aby premiera odbyła się w pięknym miejscu. Wielokrotnie przechodząc koło Old Mill myślałam, że byłabym najszczęśliwsza, gdyby właśnie tu mogła mieć miejsce premiera “Heleny”. Tak też się stało! To przedstawienie było również moim jubileuszem 35- lecia pracy aktorskiej. Gdy spektakl dobiegł końca rozpoczęły się uroczystości jubileuszowe. Dostałam liczne listy gratulacyjne od przyjaciół z Polski, Kanady i z różnych stron świata. Scena pokryła się bukietami kwiatów i ustawiono na niej także wielki tort. Głowę moją ozdabiał szalony kapelusz prosto z Paryża, dar od rodziny państwa Frąckowiaków. Piękna sala w Old Mill była wypełniona po brzegi. Kazimierz Braun wraz z żoną Zofią zaszczycili premierę i wówczas otrzymałam od autora wspaniały, srebrny talerz z wygrawerowanymi słowami – “Marii – z wdzięcznością Kazimierz”.

This slideshow requires JavaScript.

Wśród listów gratulacyjnych był telegram od dyrektora Teatru im. J.Słowackiego – Bogdana Hussakowskiego. Zaprosił mnie z “Heleną – rzecz o Modrzejewskiej” na uroczystości Jubileuszowe 100. rocznicy powstania teatru, w którym było mi dane pracować nieprzerwanie przez 33 lata. Moja radość była przeogromna, gdyż myślałam, że już nigdy nie powrócę na ukochaną scenę. I rzeczywiście, rok po premierze torontońskiej zagrałam “Helenę” w Krakowie.

Warto odnotować, że po raz pierwszy na scenie Teatru im. J. Słowackiego był grany monodram. W Krakowie scenografię przedstawiającą salon Heleny zbudowała Anna Sekuła. Cieszyłam się, że na przestawienie przylecieli specjalni goście – Róża Nowotarska ze Stanów, z Kanady – Maryla i Wojciech Szymańscy oraz Concita i Andrzej Willmanowie, a z Warszawy – prof. Anna Korzeniowska, Wiesława Mazurkiewicz i wielu innych przyjaciół. Powracając do premiery w Toronto – nazajutrz po niej pobiegła wieść w świat, że w Toronto powstało ważne przedstawienie o wielkiej Polce emigrantce – Helenie Modrzejewskiej, grane przez aktorkę emigrantkę – Marię Nowotarską. Jarosław Abramow pierwszy powiadomił o tym przedstawieniu Klub imienia Heleny Modrzejewskiej w Los Angeles oraz Polski Salon Artystyczny w San Diego i wielbicieli teatru w San Francisco. Ówczesny prezes PEKAO w Toronto, Janusz Szatoba, zaproponował sponsorowanie podróży i wraz z mężem w roli pracownika technicznego poleciałam do Stanów. Maria Nowotarska

Fragment książki Beaty Gołembiowskiej “Teatr bez granic”

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.