To jest wojna o wszystko!

2

To co było domyślne stało się widoczne, to czego można było się tylko domyślać uruchamiając wyobraźnię, bazując na doświadczeniu i intuicji – dzieje się!

Każdy dzień przynosi nowe fakty – dymisję „wybitnego” szefa Komisji Nadzoru Finansowego, który w ciągu zaledwie kilku godzin z pozycji atakującego, zapewniającego, że nie podda się i nie złoży dymisji – przechodzi do defensywy, do całkowitej rezygnacji i składa tę dymisję.

Jego rzeczywisty promotor i mocodawca – prezes Narodowego Banku Polskiego, banku wszystkich banków, składa po tym fakcie kuriozalne oświadczenie do mediów, mówiąc wprost, że jego protegowany, nagrany w rozmowie z jednym z polskich bankierów/banksterów, w trakcie której składa mu jednoznacznie korupcyjną propozycję w formie prostego i oczywistego szantażu – jest człowiekiem o nieposzlakowanej uczciwości, człowiekiem wysokich standardów etycznych, że jest on polskim patriotą.

Czy to da się na trzeźwo zrozumieć?

Chyba że przyjmie się „tamte” standardy, „tamtą” logikę – standardy i logikę obozu władzy, budującego konsekwentnie od trzech lat swoje imperium. Imperium odporne na każdy wstrząs, na każde potknięcie. Mając „narodowe” media, mając wymiar sprawiedliwości, policję i wszystkie służby specjalne, większość w Sejmie, większość w Senacie, posłusznego „własnego” prezydenta, po zbudowaniu układu składającego się z tysięcy ludzi, których pozycja, przypisana im władza i pieniądze zależą od partii (a konkretnie od jakiegoś jej człowieka) – mając wszystkie te instrumenty władzy można było poczuć rzeczywistą siłę i moc.

Tylko poczucie pełnej władzy nad wszystkimi instytucjami państwa, opartej na „swoich” ludziach, zajmujących wszystkie kluczowe stanowiska, można mieć takie poczucie siły, by wygłosić do mediów tak kuriozalne oświadczenie.

W dotychczasowym przedstawieniu nie wystąpił, jak dotąd, główny aktor/reżyser spektaklu politycznego. To, że Jarosław Kaczyński milczy i nie zabiera osobiście głosu jest bardzo znaczące. Jego wystąpienie publiczne mogłoby być odebrane jako przyznanie się do tego, jaką pełni on rolę w państwie. Jarosław Kaczyński, gdy – być może – zabierze w końcu publicznie głos, to będzie to głos zamykający aferę.

O tym, jaki jest pomysł obozu rządzącego na wyjście z tej sytuacji – najlepiej świadczy to, jak o sprawie informują „narodowe” media. W wydaniu głównym Wiadomości, telewizja (kurwizja) – głównym sprawcą nazywała Leszka Czarneckiego – wedle nich bankiera o ciemnej przeszłości, który to doprowadził do zapaści własny bank; a władze państwowe w trosce o prostych ludzi – jego klientów – podejmują obecnie wszelkie starania, by bank nie upadł, a ludzie nie stracili swoich pieniędzy. Przekaz prosty i jasny, wiadomo w nim kto jest dobry, a kto zły. Dobry rząd – zły bankier!

Jeżeli w obozie rządu „dobrej zmiany” ci, którzy są reżyserami rządowej narracji o wydarzeniach ostatnich dni myślą, że nadal obowiązuje zasada, którą sto lat temu sformułował Otto von Bismarck – kanclerz Cesarstwa Niemieckiego, zasada która głosiła (w pewnym takim uproszczeniu) – „że dwóch rzeczy nie należy pokazywać ludowi: jak się robi kiełbasę i jak się robi politykę”. Nie należy tego robić – twierdził Bismarck – dlatego, że lud tego nie zrozumie i straci i sen, i apetyt.

Zgadzając się z ogólną tezą, że robienie polityki to nie jest proces estetyczny i miły chciałbym jednak zwrócić uwagę, że obecny „lud” to nie tamten, często niepiśmienny i nieoświecony, a wykształcony i buszujący w społecznościowych mediach, w sieci. Główne wątki afery związanej z nadzorem finansowym to: łapówka, nepotyzm, zatrudnianie „po znajomości” – taka codzienność zwykłego mieszkańca kraju nad Wisłą. Siła rażenia takiego przekazu jest znacznie większa niż tych związanych z nieprzestrzeganiem trójpodziału władzy czy niezawisłości sędziowskiej. Tamto to zasady i wartości a to, to pieniądze i układy – to zrozumie każdy.

Czy „narodowym” mediom wystarczy siły (bo determinacji na pewno) aby przekonać wystarczająco dużą część „suwerena”, że racja jest po stronie rządu, że to wszystko to niecny spisek opozycji i kłamliwych elit – czas pokaże.

Jeżeli nie powstanie komisja śledcza (a nie powstanie) to wszystkie akcje, takie jak komisja obywatelska, obradująca w Sejmie, na oczach publiczności i niezależnych (jeszcze) mediów są dobrym pomysłem, który może pomóc w nadchodzących — a może nawet przyspieszonych – wyborach.

To naprawdę jest walka o wszystko. O miejsce Polski w Europie i świecie, o praworządność i państwo oparte o prawo a nie wolę polityczną, (czytaj wolę jednego, sfrustrowanego starszego pana, podkreślającego, że nie wychował się na podwórku, a na inteligenckim Żoliborzu) państwa, realizującego zasady sprawiedliwości społecznej zapisane w Konstytucji – a nie interesy jednej grupy, nielicznej kadrowo ale obudowanej armią politycznych klientów, państwa otwartego i tolerancyjnego, opartego na wiedzy, a nie wierze…

To naprawdę jest walka o to!

Zbigniew Szczypiński

Poleć:

O Autorze:

Studio Opinii

Dość długo grupa doświadczonych – i, niestety, na ogół niemłodych – dziennikarzy myślała o założeniu własnego pisma internetowego. W końcu, w roku 2008, pomysł ten został zrealizowany w postaci pierwszej wersji „Studia Opinii”.

2 Comments

  1. Panie Szczypiński pan zapomniał co się działo za rządów PO & PSL, albo pan nie chce pamiętać bo za to co pan pisze dobrze panu płacą. Wszędzie znajdą się parszywe owce ale najważniejsze jest jak szybko i sprawnie działa w takich przypadkach rząd PIS-u. Tego pan nie chce widzieć bo by panu nie zapłacili..

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.