Igraszki ze skarbówką

0

W krzywym zwierciadle

Ci, którzy już znali sympatyczne mazurskie miasteczko Bartoszyce wiedzą, że leży w malowniczym korycie Lyny i że warto w nim obejrzeć Stare Miasto oraz liczne obiekty historyczne, jako że koło historii toczyło się po tych okolicach z wielkim impetem i do dziś się toczy, o czym świadczą ostatnie, budzące najżywsze emocje, wydarzenia.

Zanim jednak przejdziemy do przyczyn, przyjrzyjmy się skutkom: otóż małe Bartoszyce stały się przyczynkiem do zadumy i zastanowienia nad tak zwanym duchem narodu, cechami narodowymi, esencją bycia Polakiem, miasto to bowiem winno uzyskać status legendy i pozostać w naszej wdzięcznej pamięci jako symbol pierwszego od dawien dawna zjednoczenia Polaków, którzy jednogłośnie stanęli po jednej stronie, przemówili wspólnym językiem i zajęli wspólne stanowisko, bez względu na miejsce zamieszkania, płeć, wykształcenie, zawód, poglądy polityczne i orientację seksualną.

A było to tak:
Pod warsztat samochodowy w Bartoszycach podjechały samochodem dwie panie i błagały o pomoc bo jadą w długą trasę, a nie działają im żarówki w lampach. Właściciel warsztatu zrobił już dzienne rozliczenie, zamknął kasę, ale jego pracownicy jeszcze pracowali. Jeden z nich, zamiast powiedzieć: “Niestety, kochanieńka, nie dam rady, nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem”, zlitował się nad skomlącymi kobitkami, wymienił kabelek, a ponieważ warsztat nie miał odpowiednich żarówek wkręcił swoją prywatną. Na pytanie “Ile się należy?” rzucił dobrodusznie: “Da pani dziesięć złotych i będzie w porządku”. Na co babsztyle przestały natychmiast się mazgaić i zręcznym ruchem wyciągnęły legitymacje służbowe, poświadczające, że pracują dla Urzędu Skarbowego w Bartoszycach i równie zręcznie przydzwoniły właścicielowi warsztatu mandatem w wysokości 500 zł. Ten najpierw zbaraniał, a kiedy odzyskał oddech i zobaczył, że te dwie zgagi nie żartują, odmówił jego przyjęcia, radząc żeby sobie włożyły ten mandat w buty, to będą wyższe.

I tu zaczęła się jazda: sąd przesłuchał oskarżonego i bez rozprawy zdecydował, że jest winny zarzucanego mu czynu ale odstąpił od wymierzenia mu kary. Zawzięta naczelniczka US w Bartoszycach Małgorzata Sipko odwołała się od wyroku ale sąd nie ustąpił, podnosząc, że mechanik oddał prowokatorkom własną żarówkę, a więc zawarł z nimi umowę jako osoba fizyczna. A w takim przypadku paragon nie jest wymagany, a podatek płaci się przy transakcjach powyżej 1000 zł. Żarówka kosztowała 4 zł, problem leżał więc w “naddatku” 6 zł. A to już nie w kij dmuchał, bo za 6 złotych, jak wiadomo, można kupić 6 banków.

Naczelniczka Sipko, wyraźnie mająca w sobie coś z rycerza, ruszyła do kolejnej walki, kierując do sądu kolejną apelację: tym razem żądała kary w wysokości 600 zł. Pani Sipko żąda, a podatnik pokrywa koszty pracy Urzędu Skarbowego, prawników, sądu… To właśnie dzięki takim ambitnym aktywistkom państwo może co i raz wysyłać skromną zapomogę ubogiemu mnichowi z Torunia, któremu, jak pamiętamy, bezdomny ofiarował swe samochody, od których redemptorysta podatku nie zapłacił….

Sprawa się rozwijała, media złapały temat, a odzew społeczeństwa był naprawdę budujący. Wygląda na to, że Polacy są już zmęczeni mową nienawiści, dzieleniem ich na lepszy i gorszy sort, judzeniem jednych przeciwko drugim. Wszyscy odebrali prowokację skarbówki jako cios w ludzką solidarność, życzliwość i chęć pomocy bliźnim. No bo jakże to tak? Warsztat nieczynny, kasa zamknięta, raport kasowy wydrukowany, facet z dobrego serca pomaga potrzebującym i co? I po mordzie dostaje!

Opinia publiczna stanęła po stronie podpuszczonego mechanika, podobnie jak kiedyś broniła Beaty Sawickiej, wmanewrowanej w poważne problemy przez agenta Tomka. W sprawie Sawickiej sąd uzasadniał: “Policja jest od tego, żeby ścigać przestępstwa, a nie je prowokować”. Za takie prowokowanie sąd ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu trzy lata odsiadki przydzwonił, aż go prezydent Duda ułaskawiać musiał.

Oj, sypnęły się gromy na bartoszycką skarbówkę! To niewielkie miasto, internauci sugerowali, żeby miejscowi specjaliści zapamiętali autka, wtedy panie będą reperować swoje pojazdy na Litwie albo w obwodzie kaliningradzkim, a po żarówkę – do Adriana! Ktoś przytomny sprytnie zauważył, że te agentki powinny ponieść odpowiedzialność za celowe, świadome wprowadzenie uszkodzonego pojazdu do ruchu drogowego, co same sprawczynie precyzyjnie udokumentowały. A to już stanowi zagrożenie dla innych współużytkowników drogi, bo przecież mogłyby grzmotnąć w jakąś pielgrzymkę.

I proszę sobie wyobrazić, że miejscowa policja została zasypana zawiadomieniami o popełnieniu wykroczenia, skutecznymi na tyle, że wszczęła postępowanie wobec prowokatorek! Polacy potrafią jednak być świetni! Wyniku sprawy jeszcze nie znamy ale powinna ona zakończyć się tak: postępowanie przeciwko warsztatowi umorzone, urzędniczki do zwolnienia albo przynajmniej nagany, naczelnik Małgorzata Sipek do monopolowego po flaszkę “Wyborowej” i do mechanika z przeprosinami. Jeżeli człowiek odmawia usługi, bo zamknął już kasę fiskalną, nie można brać go na litość i zmiękczać jakimiś wymyślonymi dramatami oraz wymuszać niezgodne z prawem działanie za to oparte na normalnych stosunkach międzyludzkich.

Oj, sypnęli internauci przykładami. Opisali policjantów, którzy wyciągnęli solenizanta z domu, każąc mu przeparkować samochód, po czym natychmiast oskarżyli go o jazdę pod wpływem. Opowiedzieli o urzędniczce skarbówki, która wyspecjalizowała się w prostej acz skutecznej sztuczce, wykorzystując dobrą wolę sprzedawczyni i kolejkowiczów. Otóż płaciła ona za dokonane zakupy, a kiedy był obsługiwany następny klient, wracała, rzucała na ladę złotówkę i prosiła o dodatkową bułkę. Zanim kasjerka skończyła z klientem i nabiła cenę bułki, paskudne to babsko trzaskało legitymacją i mandatem.

Ciekawy casus omawia “Dziennik Gazeta Prawna”: otóż fiskus prześwietlił młodą parę, która kupiła mieszkanie za 120 000 zł. ze ślubnych datków. Urząd Skarbowy wyliczył, posługując się sobie tylko właściwą logiką, że było 152 weselników, koperty zawierały 30 000 zł, co dawałoby 200 zł na twarz. Z fusów wróżyli czy co? A swoją drogą to kogo oni pozapraszali, nędzarzy na bezrobociu? Bo nie bezdomnych, którzy po dwa auta dają… No i fiskus zawinszował sobie 75% podatku od kwoty 90 000 zł jako pochodzącej z nieujawnionego źródła. Ostatecznie sąd decyzję skarbówki uchylił, uznając, że nie udowodniła nowożeńcom ukrycia dochodu. Jak pan młody otrzyma datek w kopercie to według Urzędu Skarbowego uczestniczy w przestępstwie, a księże kopertówki ścigane nie są….

Krewni i przyjaciele, którzy wspomogli młodą parę finansowo na nową drogę życia te pieniądze zarobili, odprowadzili PIT czy CIT, młodzi kupili mieszkanie, państwo dostało VAT i czego chce więcej? Zapraszania urzędników skarbówki na każde chrzciny, komunię czy ślub w celu skontrolowania kopert? Obligatoryjnego ustawienia w domu weselnym kasy fiskalnej?

Wielkie, potężne państwo polskie (“my, liderzy światowi”, powiedział ostatnio premier M.Morawiecki, który czasami tak ma) mężnie walczy z młodą parą czy mechanikiem, co żarówkę i kabelek za dyszkę wymienił, a Grzegorz Bierecki, najbogatszy senator w Polsce, twórca parabanku SKOKi, wokół którego paskudny fetorek się snuje, spokojnie spacerował z 70 milionami zł., hałaśliwie szukając leszcza, który mu je wypierze. Na Biereckiego Urząd Skarbowy pułapek nie zastawia.

Za to Ministerstwo Finansów z ogromną werwą i niespotykaną pomysłowością pracuje nad dalszym doskonaleniem rozgrzanej do czerwoności i hulającej na wysokich obrotach gospodarki. Otóż od 1 kwietnia przyszłego roku sprzątaczki, rikszarze i furmani, a także flisacy mają posiadać przy sobie kasy fiskalne! To dopiero pracownicy urzędu skarbowego będą ruchu i świeżego powietrza zażywać: a to rikszą się przejadą, a to tratwą spłyną… A my przynajmniej się pośmiejemy. A właśnie: komendant Straży Pożarnej przychodzi do dyżurki, papieroska zapalił, kawę zaparzył, do gazety zajrzał, wreszcie zwrócił się do strażaków: “No, chłopaki, trzeba powoli się zbierać, Urząd Skarbowy się pali….”

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.