Świąteczny czar

1

Z cyklu: Zapiski na gorąco

Każdy z nas zna to trudne do opisania uczucie, składające się z mieszaniny podniecenia, nostalgii, radości i tęsknoty. To chyba mniej więcej opisuje co czujemy kiedy czekamy na pojawienie się pierwszej gwiazdki, na moment, kiedy zasiądziemy przy wigilijnym stole, kiedy podzielimy się opłatkiem. Prawie nie chce się, aby to, na co czekamy, nadeszło, gdyż nadchodząc, już przemija…

Tylko Boże Narodzenie wyzwala tego rodzaju uczucia i nastroje. Śnieg za oknem, zapach drożdży i bigosu, ciepłe dźwięki kolęd, błysk odbitych w choinkowych bombkach światełek i płomyków świeczek. Wspomnienia dawnych wigilii, ludzi, których już nie ma, chwil, które już dawno za nami.

Życie nasze składa się z kilkudziesięciu zaledwie wigilii, z których każda wzbogaca nas wewnętrzniea, czy to radością czy smutkiem. Puste nakrycie przy wigilijnym stole to nie tylko dowód gościnności na wypadek pojawienia się nieznanego wędrowca, ale także symbol pamięci o tych, którzy zasiadali z nami kiedyś przy wigilijnym stole, czyli uczestniczyli w naszym życiu, a dzisiaj już ich z nami nie ma. To jakby powód do zadumy nad przemijaniem spraw i ludzi, którzy odwiedzają nasze życie, jak ten wigilijny stół, a potem odchodzą na zawsze. Pozostają tylko w naszej pamięci, w naszych sercach, i być może rzadko sobie o tym nawet przypominamy poza tym dniem wyjątkowym. A jest ich coraz więcej…

To puste miejsce to jeszcze powód do innej refleksji. Refleksji nad tym, jak szczęśliwi jesteśmy, że możemy zasiąść przy suto zastawionym stole, w bezpiecznym, ciepłym domu pachnącym choinką i piekącym się w piecu ciastem. Jak bardzo powinniśmy być wdzięczni za to, że dane jest nam doświadczać tego podniosłego nastroju bez obawy o bezpieczeństwo, o życie, bez troski o to, czy będzie co położyć na świątecznym stole.

Jak wielu na świecie jest ludzi, którzy nie dostąpią tego wspaniałego uczucia, którzy nie mogą przeżyć świąt w spokoju, bezpiecznie i dostatnio. I właśnie w tym leży tajemnica stajenki betlejemskiej jej ubóstwa w całym jej bogactwie. To lekcja pokory i ostrzeżenie, że nie w zewnętrznościach należy szukać sensu świątecznego ducha. Tajemnica zaklęta jest w prostocie i prawdzie przeżywania tego czasu w naszych sercach, tak, aby święta były czasem odnowy, wyciszenia, oczyszczenia się na kolejny rok, do kolejnej wigilii, kolejnego spotkania przy bożonarodzeniowym stole.

Kiedy widzę jak bardzo skomercjalizowały się święta, jak coraz większe znaczenie odgrywa w nich to, co i za ile można kupić, ogarnia mnie żal. Przypominają mi się prezenty mojej Babci wydziergane jej własną ręką szaliki i różne szydełkowe cudeńka, znajdowane pod choinką w powłoczkach na poduszki (jak szkoda, że wtedy nie zawsze doceniane). Były częścią tradycji, w której ozdoby na choinkę przygotowywało się przy wspólnym stole, na długie tygodnie przed Świętami, korzystając z niewyczerpanej babcinej skarbnicy wiedzy o papierowych gwiazdkach, łańcuchach z bibułek i bombkach z wydmuszek i koralików, a tylko czasami, wyjątkowo, zaglądając do równie magicznej książki z początków wieku o ozdobach choinkowych, dekoracjach świątecznych i robótkach ręcznych.

Podłogi pachniały pastą, froterowaliśmy je tańcząc na suknach w takt śpiewanych kolęd, a w kuchni wrzała praca przy stolnicach i makutrach. Kiedy ciasta w brytfankach stawały na kaloryferach, zakryte firankami przed wścibskimi dziećmi, nadchodził moment oczekiwany podkradania ciepłego i wonnego surowego ciasta, które miało rzekomo szkodzić na brzuch, a nigdy nie zaszkodziło, wydłubywania rodzynek i misternego zaklejania dziur po nich pozostałych.

Święta to czas życzeń – zatem życzę, żebyśmy potrafili cieszyć się tym, co jest powodem do radości, choćby najmniejszym, myśląc o tym, że wokoło nas jest tylu, którzy przeżywają w ten świąteczny czas tragedie i smutki nie do ukojenia. Życzę, byśmy dawali sobie tyle dobra i ciepła, ile tylko możemy, bo w tym kryje się sens naszego ludzkiego bycia razem. Żebyśmy nie zapominali okazywać sobie miłości i przyjaźni, nie pozwalając, by pęd, w jakim żyjemy, odebrał nam chwile, kiedy czas jest przystanąć, spojrzeć i zobaczyć, usłyszeć i poczuć całe bogactwo świata wokoło nas. Życzę, byśmy się nawzajem słuchali, nie zrażając się różnicami, byśmy starali się nauczyć od innych czegoś, czego nie wiemy, nie lekceważąc ich dlatego, że myślą inaczej niż my. Żebyśmy rozmawiali po to, by usłyszeć drugiego człowieka, a nie po to, by powiedzieć to, co sami sądzimy. Życzę, byśmy umieli przebaczać i przepraszać, jeżeli uczyniliśmy innym krzywdę. Życzę, byśmy potrafili przyznać się do błędów. I zrobić to, co wówczas właściwe. Życzę, byśmy mieli miękkie serca i otwarte umysły, byśmy nie bali się prawdy i potrafili ją dostrzec. I byśmy dziękowali codziennie za to, co posiadamy, za ludzką przyjaźń i życzliwość, za miłość i oddanie, które są daleko ważniejsze niż podłość i zło, które także nam w życiu towarzyszą.

To trudne życzenia, ale życzę, byśmy uczyli się tego, co trudne, a nie poprzestawali na tym, co już potrafimy.

Wesołych Świąt!

Małgorzata P. Bonikowska

 

 

 

 

 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

1 Comment

  1. Szanowna Pani Redaktor – nie wiem jakich Pani życzyć jeszcze nagród dziennikarskich, bo ma Pani ich już tyle… ale w imieniu całej naszej grupy czytającej “Gazetę” zawsze od lat, życzę wytrwałości, pasji jak dotąd bo to jedyna profesjonalna gazeta tutaj. I zdrowia.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.