Dokonania i plany niezwykłej Polonii (2018/2019)

1

Jak co roku od wielu już lat, w noworocznej “Gazecie” prezentujemy osiągnięcia i plany osób szczególnie twórczych w naszej polskiej społeczności, głównie w Kanadzie, ale nie tylko. To nasz “Gazeta Hall of Fame” – Gazetowy Gwiazdozbiór.

W ten sposób rejestrujemy ważne wydarzenia i inicjatywy w polonijnym życiu. Dla osób, które prosimy o podzielenie się z nami swoimi osiągnięciami, jest to także okazja, żeby podsumowały kończący się rok dla siebie samych.

W tegorocznym Gwiazdozbiorze jest kilka nowych osób, co bardzo cieszy. Brak kilku, które znamy z poprzednich lat. Dlaczego? Są tacy, którzy zrobili sobie przerwę w działalności i zajęli się życiem prywatnym, a także tacy, którzy nie nadesłali w terminie odpowiedzi, a szkoda…

Każdy był poproszony o odpowiedź na dwa pytania:

1. Co najważniejszego wydarzyło się w Pana/Pani życiu w kończącym się roku?
2. Jakie ma Pan/Pani plany na nadchodzący rok?

Oto co usłyszeliśmy w tym roku.


LILIANA ARKUSZEWSKA

Pisarka

2018 miał inne brzmienie.

Podczas pisania “Czy było warto?”, w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przeżywam swoje życie po raz drugi. Wielka przygoda przetrzymywana w pamięci przez lata ożyła, zdawało się, że ze dwojoną siłą. Emocje wrzały, dawniej pokonane przeciwności losu wzruszały, ścieżki, po których chadzałam, malowały się innymi barwami. I tak na przestrzeni trzech lat powstawała Odyseja Dżinsowych Kolumbów.

Parę lat temu poszła w świat, zdobyła szerokie grono czytelników, a życie potoczyło się dalej. Spotkania autorskie i wywiady; to właśnie na nich spotykałam się z pytaniem: czy nie można byłoby przetłumaczyć “Czy było warto?” na język angielski? Pytali o angielskojęzyczną wersję książki Polacy z myślą o polonijnym pokoleniu młodych, którzy chcieliby poznać historię współczesnych polskich emigrantów, lecz nie znają polskiego. Również chcieliby przeczytać ją kanadyjscy oraz amerykańscy przyjaciele i znajomi. Przybyło mi serdecznych dusz dookoła i nieoczekiwanie spadło z nieba kilku Aniołów. Zmobilizowali mnie do powzięcia odpowiednich kroków w tym celu.

W rezultacie, dzięki tym serdecznym duszom i Aniołom stanęłam przed kolejnym wyzwaniem. Tłumacz, ten jeden jedyny, na którego dorobek patrzyłam chciwym okiem, podjął się przetłumaczenia odysei. I tak, już na początku 2018 roku, dostałam pliki przetłumaczonej jej pierwszej połowy. Na gorąco zabrałam się do czytania.

Czytając pierwsze zdania “Was it Worth it?” w okamgnieniu pojęłam, że przyszło mi przeżyć życie po raz trzeci.

Mój Świat! Ten sam, lecz niejednaki! – w tonacji angielskiego brzmiał inaczej. Ze specyficzną melodią innego języka, tym samym inną harmonią, ze swoistym zabarwieniem uczuciowym stał się tajemniczy.

Przez prawie rok o innym brzmieniu, dobrnęłam do końca etapu tłumaczenia, co jest początkiem następnego etapu, czyli wydania angielskojęzycznej odysei w roku nadchodzącym. 2019 będzie płynął w rytmie przyspieszonym. Emocje wzrastają, a ja…

I can’t wait to get my hands on the novel “Was it Worth it? Columbus in Jeans” published in English for the first time ever!

•••


SABINA BARAL

Pisarka, autorka odnoszącej niezwykłe sukcesy książki autobiograficznej “Zapiski z wygnania”. Mieszka w Kalifornii.

2018 rok to premiera moich ZAPISKÓW Z WYGNANIA w Teatrze Polonia. Gra Krystyna Janda. Ciągle gra. Ciągle nabiera rozpędu.

Dookoła premiery i 50. rocznicy Marca 1968 odbyło się 14 (!) spotkań autorskich w całej Polsce.  Ludzie, którzy prowadzili ze mną te rozmowy… uff… zakończyło się z Olgą Tokarczuk we Wrocławiu. Wszędzie tłumy. 300 osób, 500 osób… podpisywałam książki godzinami.

Książka- wydanie V, znowu rozszerzone – właśnie wyjdzie. Zapremieruje na Festiwalu Teatralnym Boska Komedia w Krakowie.

•••

Jerzy Barycki z Natalią Kusendovą

JERZY BARYCKI
Działacz społeczny, aktywnie wspierający inicjatywy młodej Polonii, szef Polish Canadian Business and Professional Association of Windsor i wiceprezes ZG KPK.

Mijający rok 2018 był dla mnie wyjątkowo bogaty w wydarzenia. Rozpoczął się wielką wyprawą za Pacyfik z delegacją mojego miasta Windsor z Ontario do miast partnerskich – Fujisawa w Japonii oraz Gunsan w Korei. Wrażenia były niesamowite, jestem oczarowany niezwykłą, inną kulturą, bogatą historią, wielką dyscypliną i ogromnymi osiągnięciami gospodarczymi w tych krajach. A oto przykład sympatycznego wydarzenia, które łączy Windsor z Fujisawą. W rozmowie z merem tego miasta Tsuneo Suzuki wspomniałem o niedawnej wizycie najpiękniejszych pań, miss urody z kilkunastu państw, wśród których była nasza rodaczka z Kanady z Windsor – Marta Stępień, Miss International of Canada 2017. Byłem bardzo zaskoczony kiedy mer pokazał mi w swojej komórce zdjęcia całej grupy pięknych pań, a tam była właśnie Marta na spotkaniu z merem Fujisawy. To ona w tym roku wygrała konkurs Miss Universe of Canada 2018 i teraz jest w Tajlandii, gdzie już 17 grudnia zawalczy o tytuł najpiękniejszej kobiety świata. Serdecznie życzymy jej tego tytułu.

Podczas pobytu w Polsce, w ciągu trzech letnich miesięcy, odbyłem około 50 spotkań, promując jak zwykle Kanadę i Polonię. Wywiad, jakiego udzieliłem TV Polonia w programie “Hallo Polonia”, pozwolił przybliżyć rodakom aktywność działań naszej Polonii. Dzięki uprzejmości Ambasady Kanadyjskiej w Warszawie miałem możliwość odznaczyć kilku obywateli polskich zasłużonych dla Polonii w Windsor “Medalem 100-lecia Polonii”. W październiku ponownie byłem w kraju, gdzie miałem przyjemność reprezentować Kanadę na V Zjeździe Polonii Świata i Polaków z Zagranicy. W Senacie RP w Warszawie, na Forum Kultury przedstawiłem referat zatytułowany “Promocja dziedzictwa kulturowego Polski i Polonii w krajach osiedlenia na przykładzie wystawy “Polonia dla Kanady na 150- lecie”. Przy tej okazji rozdaliśmy uczestnikom Zjazdu z ponad 40 krajów pendrajwy z kolekcją dziewięciu wystaw. Ich wartość jest tym większa, że łączą się tematycznie ze 100-leciem “Naszej Niepodległej”. Najbardziej popularną w tym roku okazała się wystawa o obozie Wojska Polskiego “Kościuszko” w Niagaraon- the-Lake, która prezentowana była w wielu miastach w Kanadzie. W listopadzie br., na przykład, towarzyszyła spotkaniom delegacji Marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego z Polonią w Muzeum Historii w Ottawie oraz w Parlamencie Ontario w Toronto na spotkaniu z Premierem Prowincji. Cieszymy się, że w przygotowaniu tego spotkania brała udział nasza posłanka prowincyjna (od czerwca br.) Natalia Kusendowa. Jest ona naszym “diamentem polonijnym”. Niespełna trzydziestoletnia, a już doświadczona w pracy na rzecz Polonii. Jest świetnym mówcą. Włada pięcioma językami. Wróżę jej wielką karierę. Warto przy tej okazji podkreślić, że Marszałek Senatu RP przebywając z wizytą w Kanadzie zapowiedział, ku wielkiej radości młodej Polonii, że w najbliższych dwóch latach odbędzie się I Zjazd Młodej Polonii Świata. Właśnie o ten Zjazd wnioskowała Natalia Kusendowa na IV Zjeździe Polonii Świata i Polaków z Zagranicy w 2013 roku. Byłem z nią wtedy i wspierałem jej działania w tej sprawie. Koleżanka Natalii, Kinga Surma, też bardzo młoda, została również posłanką prowincji Ontario. Nasza młodzież w Kanadzie aktywnie włącza się w działalność społeczną. Kolejne młode osoby z Polonii zainteresowane są przyszłorocznymi wyborami federalnymi w Kanadzie.

W październiku br. nastąpiły też historyczne zmiany w Kongresie Polonii Kanadyjskiej. Po raz pierwszy prezesem został przedstawiciel spoza Ontario – p. Janusz Tomczak z Alberty. Mamy też pięciu młodych, ambitnych dyrektorów w Zarządzie Głównym KPK. Ja również dołączyłem do tej grupy by wnieść trochę własnego, wieloletniego doświadczenia. Jestem przekonany, że “nowa fala” młodych ludzi dokona sporo pozytywnych zmian w KPK.

W przyszłym roku nasze Stowarzyszenie Polsko-Kanadyjskich Biznesmenów z Windsor wspólnie z lokalnymi agencjami Windsor-Essex-Canada planuje Mission to Poland 2019. Jesteśmy zainteresowani edukacją, biznesami oraz reprezentacją wszystkich szczebli rządowych. Już są wstępne plany majowej trasy, która obejmie takie miasta jak Warszawa, Lublin i Chełm. Również w przyszłym roku młoda Polonia planuje konferencję “Quo Vadis X”, więc jako honorowy doradca dotychczasowych konferencji też wspieram swoim doświadczeniem i kontaktami kolejne działania młodzieży.

•••


ANIA I WOJTEK BICZYSKO

Artyści plastycy (malarstwo, rzeźba)

Powrót do Zamościa na początku roku spowodowany chorobą Mamy i w konsekwencji jej odejście przyćmiło wszystkie inne wydarzenia tego roku. Miałam szczęście spędzić z nią trochę cennego czasu, pożegnać się i powiedzieć jej jaką była niezastąpioną i wyjątkową osobą – i jak bardzo kochaną nie tylko przeze mnie.

Ania Biczysko, Splash Studio 2018

Podsumowując rok pod względem zawodowym myślę, że najważniejszym projektem, przekraczającym rozmiarami inne działania, było zlecenie na malarstwo ścienne dla Gay Lea w Hamilton wielkości 10′ x 22′, które instalowaliśmy pod koniec lata. Wygląda na to, że Hamilton odgrywa coraz większą rolę, bo tam właśnie wystawiłam moje prace, zarówno malarstwo jak i rzeźbę podczas dorocznej aukcji sztuki na rzecz Publicznej Galerii w tym mieście.

We wrześniu zamknięto ulicę Roncesvalles i odbył się tam doroczny Polski Dzień w Toronto. Postanowiliśmy wesprzeć tę inicjatywę wystawiając swoje prace. Wiemy dobrze ile pracy kosztuje zorganizowanie tego typu przedsięwzięcia. Przez siedem lat tworzyliśmy przecież, często kilka razy w roku, wystawy i inne wydarzenia artystyczne, między innymi w położonym nieopodal Sunnyside Pavillion. Organizatorom należą się duże brawa. Dziękujemy szczególnie Pani Hellenie Grzesiowski za wspaniałą organizację działu “sztuki wizualne” i pełną zrozumienia opiekę nad nami artystami.

W październiku z kolei Wojtek miał szansę uczestniczyć w wydarzeniu promującym McMichael Gallery w Kleinburgu. Jego rzeźba “For the Wind” prezentowała się na tle wejścia głównego do muzeum znanego z kolekcji “Group of Seven”.

Nadchodzący rok otwiera się ciekawym wspólnym projektem z Wojtkiem – rzeźba zatytułowana “Spinaker”, realizowana w stali nierdzewnej na zlecenie polskich kolekcjonerów z Ontario. Będzie to połączenie moich marzycielskich chmurek z zamiłowaniem Wojtka do łodzi i wody. Będziemy też realizowali inne zlecenia na pograniczu rzeźby w metalu, malarstwa, ceramiki z elementami odlewów w brązie i aluminium.

Studio, które Wojtek dzieli z artystą Jesse’em Lownem w Claireville Conservation Area przy Hwy 7 i Hwy 50, będzie kontynuowało zajęcia z ceramiki i rysunku, sesje jogi, Tai Chi i ceremonie picia herbaty. Jesse, praktyk medycyny chińskiej, tworzy z Wojtkiem Life Nourishing Arts Centre.

•••


ANNA CYZON

Piosenkarka, kompozytorka

2018 był to dla mnie rok pracy, profesjonalnej oraz wewnętrznej, nad sobą. Powitałam początek roku śpiewając na Sylwestra w Toronto. Spędziłam go w studiu w Toronto, kończąc pracę nad kolejną płytą angielską (“Letters to Love”), którą rozpoczęłam nagrywać w wrześniu 2017. Nie mogę się doczekać aby podzielić się nią z Wami w 2019! W sierpniu pojechałam do Polski aby zaprezentować singla z nowej płyty “Ain’t No Other” po raz pierwszy live w programie telewizyjnym “Halo Polonia”. Napisałam i nagrałam też piosenkę świąteczną pt. “Mistletoe”, którą można posłuchać na iTunes lub spotify i obejrzeć klip kręcony przez Miz Monday na YouTube 🙂

Nowy rok 2019 będzie znów powitany śpiewem, krótkim koncertem w Micheals on Simcoe. 18 stycznia zapraszam wszystkich na mój jazzowy koncert świąteczny w Orbicie w Mississaudze z Bartoszem Hadałą oraz zespołem (będą kolędy polskie i angielskie), a 1 marca na koncert inaugurujący nową płytę w Centrum Jana Pawła II, też z zespołem. G

Życzę Wam wszystkim szczęśliwego zdrowego nowego roku, mam nadzieję, że nowa płyta się spodoba i że się zobaczymy na kolejnych koncertach.

•••


EWELINA FERENC

Muzyk, twórczyni i liderka zespołu Polky Village Band

Emigracja to jedno z najważniejszych przygód, które mi się przydarzyły w życiu. Nigdy bym nie pomyślała, że zamieszkam w obcym kraju, będę mówić w innym języku niż polski, a moimi przyjaciółmi będą ludzie z całego świata. Każdy imigrant wie, że imigracja potrafi być momentami trudna. Mnie ten temat fascynuje od samego początku i staram się aby ta przygoda była także satysfakcjonująca i inspirująca! Rok 2018 to przełomowy rok dla mnie, ponieważ powoli i nareszcie zaczynam się czuć w Kanadzie i w Toronto jak w domu! W lipcu 2018 zostałam permanentnym rezydentem Kanady! Dodatkowo z moim zespołem POLKY VILLAGE BAND nagrałam pierwszą EPkę pt: “Immigration”, która grana była m.in. przez CBC Radio w programie Errola Nazaretha “Big City Small World”. Pisałam w zeszłym roku, że planuję wystąpić na kanadyjskich folkowych festiwalach i tak też zrobiłam. Wystąpiliśmy na Summerfolk Festiwal w Owen Sound, na którym byliśmy pierwszym zespołem grającym polską muzykę folkową w historii tego festiwalu, czyli od 43 lat. Inne festiwale to Stewart Park w Perth czy Ashkenaz Festival w Toronto, na którym wystąpiliśmy jako support dla wspaniałej polsko-żydowskiej piosenkarki Olgi Mieleszczuk. Dodatkowo mój zespół otrzymał dotację z Ontario Arts Council na nagranie pierwszej oficjalnej płyty, którą nagrywamy wiosną 2019. Znaleźliśmy też cudownego producenta, muzyka kanadyjskiego, ale nie zdradzę jeszcze kto to, bo to niespodzianka, na którą trzeba będzie poczekać do przyszłego roku.

Jestem ostatnio aktywna w jeszcze jednym zespole z gatunku “world music”. Z początkiem roku 2018 wraz z moimi scenicznymi przyjaciółkami założyłam polsko-ukraińsko-rosyjsko-kanadyjski kwartet kobiecy BLISK, z którym wystąpiłam w Montrealu w listopadzie na międzynarodowej konferencji “Mundial Montreal”, po której otrzymałyśmy wiele propozycji wyjazdów na koncerty poza Ontario, a także za granicę.

Plany na przyszłość? W lutym po raz kolejny jadę do Montrealu, tym razem na największą folkową konferencję na świecie Folk Alliance International reprezentować polski folk. Jadę tam nie tylko występować, ale także nawiązywać międzynarodowe kontakty. Dodatkowo mam nadzieję dostać się do collegu i studiować na kierunku Arts Management albo Music Business. Muzyka to moje życie i największa pasja, kocham zarówno występować ale także zarządzać i marzę o tym, aby zająć się tym zawodowo i połączyć obie te umiejętności.

Mój nauczyciel angielskiego mówi: “Imigracja czyni nas bardziej smutnymi ale mądrzejszymi”. Trochę się z tym zgadzam. Wiele się na emigracji uczę, o sobie, o innych, a to nie zawsze jest łatwe. Moi przyjaciele to Kanadyjczycy oraz imigranci, muzycy, artyści z całego świata. Występujemy razem na scenie i współpracujemy ze sobą ucząc się od siebie swoich kultur. Toronto to taki cały mały świat, więc ja się tego świata uczę. W Polsce tego nie doświadczyłam. Życzę Wam wszystkim otwarcia się na inne kultury oraz nawiązywania międzynarodowych relacji. Życzę wielu sukcesów w Nowym Roku 2019.

A jeśli macie ochotę poczytać więcej o mnie i moich projektach to zapraszam na poniższe strony internetowe: https://ewelinaferenc.com/

https://polkyband.com/

https://www.bliskmusic.com/

•••

Beata Gołembiowska z Władysławem Frasyniukiem

BEATA GOŁEMBIOWSKA
Pisarka, dziennikarka, fotografik, reżyser, biolog. Stały współpracownik “Gazety”.

Rok 2018 dobiega końca i jak zwykle nachodzą mnie refleksje, czy można go było nazwać udanym czy nie. Trudno jest mi go ocenić tak jednoznacznie, gdyż początek 2018 roku to śmierć moich rodziców, którzy oboje wprawdzie dożyli pięknego wieku – 93 i 94 lat, ale zawsze odejście osób bliskich jest silnym przeżyciem. Jeśli chodzi o moje sprawy zawodowe, to rok był udany. Pierwsze 4 miesiące 2018 roku spędziłam w Polsce, kontynuując pracę nad zbiorem wywiadów z polskimi opozycjonistami z czasów PRL-u – projekt, który mam zamiar zakończyć w roku 2019. Planuję jeszcze przeprowadzić pięć dodatkowych rozmów, tak aby liczba wywiadów zamknęła się w historycznej dwudziestce jedynce – tyle było postulatów w Sierpniu 80. Dotychczas udało mi się przeprowadzić ich szesnaście, dziewięć w 2017 i siedem w 2018 . Trudno mi określić, który z nich był najciekawszy, gdyż wszystkie były fascynujące, jedynie mogę powiedzieć, że prawdziwe wywiady-rzeka to te z Władysławem Frasyniukiem, Zbigniewem Bujakiem i Henrykiem Wujcem. Wydawało mi się, że dużo wiem na temat okresu 1976- 1989 – to na nim skupiłam się podczas wywiadów – lecz po tych wielu godzinach spędzonych ze sławami polskiej opozycji moja wiedza niezmiernie się poszerzyła. Iluż ciekawych i fascynujących szczegółów się dowiedziałam! Ileż wysłuchałam zabawnych anegdot! 2019 rok to trzydziesta rocznica Okrągłego Stołu i zbiór wywiadów zatytułowany Zanim runął mur powinien zostać wydany – taki przynajmniej jest mój plan. Powieść Oporniki, którą zaczęłam pisać dwa lata temu – również o okresie 1976- 1989, kiedy cały świat z podziwem patrzył na Polskę (tak, tak, był taki okres) piszę “opornie”, ale jakoś to idzie. Może wydam ją w 2020 roku, w czterdziestą rocznicę powstania Solidarności? Natomiast ukończyłam Ada i Eryk w krainie przeklętej korony – powieść dla młodzieży o pierwszych 100 latach polskiej państwowości i w 2019 roku będę starała się ją wydać. W międzyczasie tak jak w poprzednim roku przeprowadziłam i opracowałam wywiady do książki Biznesowe inspiracje Polek 2018. W ramach współpracy z Lilianą Komorowską i jej firmą Queen ArtFilms obecnie redaguję i opracowuję wywiady, które Liliana przeprowadziła ze sławami polskiego i zagranicznego kina. Staną się częścią jej filmu dokumentalnego Wajda i Ty, oraz ukażą się w formie książki, z filmem jako załącznikiem. W 2018 na łamach Gazety zaczęły ukazywać się fragmenty mojej książki Teatr bez Granic, opowiadającej o Salonie Poezji, Muzyki i Teatru, największym w historii polonijnym profesjonalnym teatrze, który do dzisiaj działa w Toronto pod dyrekcją artystyczną Marii Nowotarskiej. Cieszę się, że obszerna i bogato ilustrowana publikacja stała się dostępna również dla czytelników “Gazety”, którzy mogą w pełni docenić działalność tak niezwykłego teatru.

Uwieńczeniem wszystkich moich literackich osiągnięć stała się przyznana mi statuetka Złotej Sowy (takiego polonijnego Oskara), która zostanie mi wręczona podczas gali w Wiedniu w marcu 2019. A zatem rok 2019 zapowiada się bardzo ciekawie!

•••


MONIKA GRZELAK

Fotograf, podróżniczka i twórczyni blogu o Kanadzie “6757km – Oh Kanada”

Rok 2018 był dla mnie bardzo intensywnym rokiem zarówno pod względem zawodowym jak i prywatnym. Podróże są dłużą częścią mojego życia i cieszę się, że ten rok był w nie obfity. Zawsze jestem za to wdzięczna, bo są one dla mnie jak tlen. Poza tym jestem szczęśliwa, że udało mi się zrobić pierwszą część mojego fotograficznego projektu” “Love Across Canada”, gdzie przez 5 tygodni miałam przyjemność sfotografować 18 par, które poznałam na mojej drodze jadąc z Toronto do Tofino w Kolumbii Brytyjskiej. Owoce tego projektu będą również widoczne w 2019 roku. Poza tym mam nadzieję, że będę miała możliwość jego kontynuowania na większą skalę i w przyszłości złożenie go w całość, czyli Love Across The World.

Mój główny plan na nadchodzący rok, to mieć mniej planów niż dotychczas. Zazwyczaj moja lista rzeczy do zrobienia i osiągnięcia w Nowym Roku jest bardzo długo. Tym razem zamierzam nieco to zmienić i mieć tylko kilka planów, które będą miały dla mnie głębszy sens i pozwolą na większe zmiany widoczne na dłuższą metę.

•••


MAGGIE HABIEDA

Fotografik, właścicielka studia fotograficznego Fotografia Boutique w Oakville

Zaledwie miesiąc temu, w listopadzie, świętowałem osiem udanych lat w mojej wymarzonej firmie, Fotografia Boutique. Wiele osób mówiło, że nie powinnam otwierać studia. Byłam jednak przekonana, że jest popyt na najwyższej jakości portrety studyjne. Ludzie chcą zachowywać wspomnienia. Ludzie chcą przedstawić najlepszą możliwą, ale autentyczną wersję siebie. Doskonałe oświetlenie, najlepsze kamery i znakomici fotografowie, połączone z humorem, aby wydobyć wspaniały uśmiech i pozytywne nastawienie, to moje sekrety. Zanim rozpocząłem pracę w studiu, studiowałam sztukę i pracowałam jako artystka komercyjna, a te umiejętności wykorzystuję podczas każdej sesji zdjęciowej i w pracy przy obróbce zdjęć. Moje studio to galeria sztuki i pracownia artystyczna, w której tworzymy magiczne wspomnienia w ponadczasowych portretach, które na zawsze zostaną zachowane.

Jestem wdzięczna wszystkim moim wspaniałym klientom, którzy pozwolili mi stworzyć ich rodzinne portrety i fotografie biznesowe.

Najważniejszą rzeczą dla mnie jest miłość. To miłość nas łączy, to miłość może przenosić góry, to miłość, która jest lepsza niż lekarstwo, uzdrawia. Co jest lepszym ucieleśnieniem miłości niż muzyka z całego świata w języku, który wszyscy rozumiemy? Koncert międzynarodowy “Colours of love” jest teraz moją pasją. Łączy moje umiejętności zawodowe jako fotografika z muzyką, która porusza moje serce i jest realizacją mojego przekonania, że różnorodność etniczna, wielokulturowość sprawią, że nasz świat będzie pełen miłości i pokoju. Trzecia edycja koncertu “Colours of love” odbyła się w Living Arts Centre w Mississaudze jesienią.

W tym roku odwiedziłam też moją ukochaną rodzinę w Polsce, gdzie spędziłam z moimi dziećmi miesiąc w lecie, co było również cudownym oderwaniem od codziennej pracy. Kolejnym ważnym wydarzeniem w tym roku jest to, że mój syn Nicholas wyjechał na Western University jesienią, by studiować biznes. Zadziwia mnie, jak szybko moje dzieci dorosły.

Lubię wspierać branżę fotograficzną, dlatego w kwietniu będę wygłaszała referat na Konwencji Krajowej PPOC w Ottawie. To także świetna okazja, by nawiązać kontakty z kolegami i liderami branży.

Byłam zaszczycona, że zdobyłam wiele kanadyjskich i światowych nagród za moje zdjęcia, a co ważniejsze, że wiele rodzin było zachwyconych swoimi zdjęciami. Fotografowałam także wielu polityków, sportowców, artystów i biznesmenów i często słyszałam, że moje zdjęcia dodają im pewności siebie i podwyższają ich samoocenę.

Wielu z nas podejmuje postanowienia w nowym roku, aby zmienić rzeczy dotyczące nas samych lub naszego życia, np. chodzić na siłownię, jeść zdrowiej, pracować więcej. Cokolwiek by to nie było, wszyscy powinniśmy podjąć postanowienia, aby cieszyć się więcej, śmiać się więcej, kochać więcej, żyć więcej i radować się chwilą obecną. Nie ma lepszego czasu niż początek nowego roku, aby uaktualnić swój portret biznesowy.

•••


EWA HENRY

Plastyczka, graficzka, działaczka społeczna

Mój świat w tym roku zaszalał. Zatoczył chyba ze trzy kółka wokół słońca wariując wokół własnej osi. Podróże po Kanadzie i po świecie – a wszystko robiąc to co kocham i z ludźmi, których kocham.

Projekt VISIONS, który rozpoczęłyśmy z moją przyjaciółką prof. Dorotą Skowrońską-Krawczyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego nabrał pędu w styczniu. Zaprezentowałyśmy publiczności San Diego wykład Doroty na temat chorób siatkówki oka połączony z wystawą moich akwareli, które przekazują artystyczną wizję mikroskopowych zdjęć badań naukowych Doroty. Zaraz potem wieczór z naszym projektem w Polskim Salonie Artystycznym w San Diego.

W kwietniu miałyśmy możliwość pokazać nasz dorobek na konferencji oftalmologicznej w Honolulu. Kolejna podróż na złamanie karku, znów dopinanie wszystkiego na ostatni guzik w ostatniej chwili… i wielka satysfakcja z dokonania czegoś bardzo nowatorskiego – połączenia nauki i sztuki.

W maju dodatkowe pół obrotu (z podskokiem). Poznałam Teda Dawsona, który opowiedział mi o swoich podróżach do Tanzanii i pracy wolontariackiej w Imani Vocational Training Centre. Oczywiście, już mi zaczęło coś w głowie kiełkować…

W czerwcu znowu San Diego – tym razem konferencja FFB (Foundation Fighting Blindness) wystawa naszego projektu i rozmowa o ewentualnej współpracy nad książką. W sierpniu bardzo ciekawa podróż z moim synem, Tymkiem do New Jersey, gdzie, na uniwersytecie stanowym Rutgers, Tymek już po raz drugi brał udział w programie dla młodych ludzi z zespołem Tourette’a. Mój syn od ponad 10 lat żyje z tym neurologicznym syndromem, a ja od tyluż staram się edukować społeczeństwo w temacie otwartości i akceptacji ludzi, którzy wydają nam się inni. Próbuję odstygmatyzować zespół Tourette’a, który większości mylnie kojarzy się z niekontrolowanym przeklinaniem i wulgarnymi gestami. Życie z tym dodatkowym utrudnieniem daje mi jednak perspektywę i sprawia, że jestem bardzo wdzięczna losowi, że rzucił mnie (30 lat temu) akurat do Kanady.

Po powrocie szaleńcza praca nad kolejnymi – coraz większymi akwarelami dla projektu VISIONS, bo z początkiem listopada otworzyłyśmy wystawę w Faculty Club UCSD, która będzie tam wisieć do końca roku. Niemal prosto z samolotu z San Diego przesiedliśmy się z Tedem do większego do… Etiopii, a stamtąd do Tanzanii – bo przecież wiadomo było już w maju, że do Tanzanii polecę. 

A jak polecę to przecież bezczynnie siedzieć nie będę. Wraz z Tedem zorganizowaliśmy program warsztatów artystycznych dla młodych ludzi z wioski w pobliżu Imani. Przez trzy tygodnie prowadziłam zajęcia z rysunku i malarstwa dla nastolatków, których nie stać na szkołę średnią, a na pracę nie mają widoków. Dzięki przyjaciołom i rodzinie szybko zebraliśmy środki na materiały artystyczne, które powieźliśmy ze sobą do wioski u stóp Kilimandżaro. To była niezwykła przygoda, którą oczywiście będziemy z Tedem kontynuować.

W mojej pracy zawodowej coraz bardziej przestawiam się na tradycyjną pracę artystyczną, coraz więcej maluję, coraz odważniej sprzedaję swoje prace usiłując przekonać potencjalnych kupców by kupowali od żyjących artystów bo ci potrzebują pieniędzy bardziej niż ci martwi. A teraz… lepimy we dwoje pierogi i uszka i uczymy się swahili…i polskiego. Za miesiąc będziemy kwestować we troje, Tymek, Ted i ja, na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tradycyjnie spędzamy Tymkowe urodziny (tym razem osiemnaste) z tekturowymi puszkami z serduszkiem. W przyszłym roku na pewno nie zamierzam zwalniać. Mamy jedno życie, trzeba je pięknie wykorzystać.

•••


KAROLINA INGLETON

Piosenkarka

Rok 2018 był pełen muzycznych wrażeń. Zaczęło się od wydania płyty Hancrafted Love i promocyjnego koncertu przyjaciółki Ilony Kowalik. To był fantastyczny projekt, wiele wspólnych sesji twórczych pisania tekstów itd. Byłyśmy w swoim żywiole, starając się dokończyć wszystko aż do promocyjnego koncertu, który odbył się w Living Arts Centre na początku maja.

Następnie byłam w grupie organizatorów koncertu Colours Of Love International Concert 3 w Living Arts Centre. Tym razem weszłam w rolę jako artistic director. Poznałam wielu utalentowanych i bardzo serdecznych wokalistów z Peru, Włoch, Polski i Kanady. Organizatorką koncertu jest Maggie Habieda z Fotografia Boutique i mam nadzieję, że Colours of Love 4 będzie następną przemiłą muzyczną przygodą.

Następnym wydarzeniem był koncert “Winter Wonderland”, gdzie po 21 latach miałam okazję podzielić się z publicznością wspomnieniami z nagrania i wydania mojej płyty “My Christmas”. Nie zabrakło na scenie mojej córeczki Clary (która niesamowicie mnie wspiera) rodziny i bliskich przyjaciół, którzy brali udział w nagraniach 21 lat temu!

Rok 2018 był również rokiem, w którym odeszła moja ukochana babcia Anna Nowak. Ona nigdy nie opuściła żadnego z moich koncertów i nawet kupowała nieraz mi sukienki na scenę. Zawsze bardzo mnie wspierała. Teraz czuję jej opiekę… Wszystko przemija dlatego trzeba się cieszyć i żyć w pełni każdym dniem.

Mam kilka muzycznych pomysłów i planów na nadchodzący rok ale na razie nie będę nic wyprzedzać. Na pewno chcę nadal współpracować z polonijnymi wokalistami, muzykami i nie tylko. Jest z nas bardzo fajna grupa ludzi i uważam, że fajniej jest coś organizować wspólnie, z wieloma utalentowanymi ludźmi niż samemu. Collaborate and celebrate!

Chciałabym życzyć całej Polonii zdrowia i spełnienia wszelkich planów i marzeń na nadchodzący Nowy Rok!

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

•••


JOHANNA KERN

Pisarka

Kończę ten rok w radosnym nastroju, patrząc wstecz na różne w nim wydarzenia, które przyniosły mi poczucie spełnienia. Jednocześnie ogarnia mnie zaduma, gdy przypominam sobie jak wiele działo się w Kanadzie, w Polsce i na arenie światowej. Tak jak wielu z nas i ja nauczyłam się wiele o sobie na tle tego wszystkiego, co poruszało nas, zadziwiało lub budziło całą skalę uczuć. Często myśli się o artystach, że stanowią “zwierciadło” społeczeństwa, że w ich pracach odbija się nasza rzeczywistość. A jak było ze mną?

Wydałam nową książkę pt. “Sekrety Miłości Dla Każdego”, a obok niej wyszło drugie wydanie mojej książki “365 (+1) Afirmacji Pięknego Życia” Obie książki wyszły w jęz. angielskim i polskim – i natychmiast otrzymały nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Książek w Los Angeles. Ucieszyłam się z nich bardzo – to już razem 6 nagród autorskich otrzymanych na przestrzeni kilku lat. A jeśli mówimy o “zwierciadle naszej rzeczywistości” – czyż sukces tych książek nie wskazuje na to, że pomimo burz wokoło jednak pragniemy i sięgamy po coś, co wspiera nasz wewnętrzny rozwój, co daje nam nadzieję, że my, ludzie, możemy przecież i chcemy żyć najpiękniej?

Kolejne potwierdzenie tych moich obserwacji przyszło w grudniu: kilka moich artykułów dotyczących rozwoju osobistego oraz duchowego dostało się do prasy w prestiżowych, wieloletnich magazynach amerykańskich: “Wisdom Magazine”, “The Edge Magazine” i “Conscious Shift”. Ten ostatni zaproponował mi nawet moją własną kolumnę – i będę się w niej dzielić swoimi artykułami już od nowego roku. Natomiast w dalekiej Australii wyszedł 21 grudnia mój artykuł w prestiżowym “Living Now”. Cieszę się bardzo, że to czym się dzielę ma tak wielu odbiorców. Zaczęłam także kolejną książkę – drugą część “Mistrza i Zielonookiej Nadziei”. Jak widać, z piórem się nie rozstaję. Tym samym piórem dołączam się do życzeń noworocznych “Gazety” dla wszystkich czytelników. Niech Wam się wiedzie we wszystkim, czego pragniecie, niech zdrowie, szczęście i miłość towarzyszą Wam na każdym kroku. Wspaniałych Świąt i jak Najlepszego Nowego 2019 Roku!

•••


DANIEL KARPIŃSKI

Architekt, pisarz, wykładowca Ryerson University, członek grupy filozoficznej “Derrida Today”

Rok 2018 był dla mnie niezwykłym rokiem. Shakespare & Co. w Nowym Yorku wydał mój tomik poezji “:HAIKU: AFTER BASHO”. Jest to zbiór krótkich wierszy, jakie wysyłam przez Twitter codziennie of stycznia 2016.

Krótko przed Świętami, Friesenpress z Vancouver wydało moją książkę “Yad”, a następnie Novae Res z Gdyni opublikowało jej polskojęzyczną wersję “Jad”. “Jad” jest książką o utracie i poszukiwaniu swojej tożsamości w obliczu beznadziejności i desperacji. Jest tekstem o wartościach, ich wyborach i momentach wyboru. Jest książką o uczciwości i pożądaniu, o pasji. O zdradzie, pokucie, zadośćuczynieniu, odkupieniu win, przebaczeniu i miłości. Pod szybką historią romansu z gatunku “płaszcza i szpady”, kryje się głęboka etyczna refleksja, jakże aktualna w naszych czasach.

“Jad” dzieje się w Toledo (Hiszpania) i można go czytać jak przewodnik po tym mieście i po jego historii. Są w nim opisane nie tylko sekrety toledańskich wachlarzy, ale i tajemnice produkcji toledańskiej stali, marcepanu i serów Manchego. Są malarze, którzy tworzyli w Toledo: El Greco i Goya. Jest fikcyjna historia Mai z obrazów Goyi i autentyczna historia skonstruowania pierwszego balonu. Jest w nim opis toledańskiego podziemia przestępczego i prostytucji w mieście. Jest legenda o uzdrowieniu Giacomo Girolamo Casanovy i cudownego działania architektury “Transparente”.

Wiosną w Montrealu miałem zaszczyt wygłosić swój tekst na już szóstej międzynarodowej konferencji na temat filozofii Jacquesa Derridy, “DerridaToday”. Niewielka, stuosobowa grupa filozofów spotykających się co dwa lata zaakceptowała mnie i moje “filozofowanie” na temat architektury. Tym razem mówiłem o architekturze Północnej Ameryki przed i w czasie kolonizacji (oczywiście w kontekście filozofii Derridy).

Po dwudziestu latach pracy dla Uniwersytetu Ryerson, zakończyłem swój kurs rysunku architektonicznego. Ufam, że wykształciłem wielu architektów, którzy kiedyś poprawią lokalną architekturę. To właśnie w architekturze w tym roku udało się osiągnąć coś nowego. Jeden ze zrealizowanych projektów, tak zwana “G Plaza” w Ajax, która jest Centrum Innowacji dla młodych biznesmenów, jest ich biurami i równocześnie “inkubatorem” nowych idei, wprowadziła zasadę dzielenia się zyskiem. 22% zysków z wynajmu biur zostaje przekazanych co miesiąc dla charytatywnej organizacji niepełnosprawnych dzieci “Grandview Kids”.

W przyszłym roku chcemy podobne biura otworzyć w Pickering i Whitby. Ich zysk będzie pomagał mniej uprzywilejowanym. Mam nadzieję, że również w przyszłym roku będziemy mogli usłyszeć w całości e-book mojej książki “I jak inni” (WL 1998), którą czyta jeden z dwudziestu najlepszych polskich głosów, Jerzy Jankowski z RPM.

•••


ELA KINOWSKA

Fotografik, filmowiec. Mieszka w Montrealu.

“Life is an art of balancing”.

2018 to był bardzo burzliwy rok obfitujący w ciekawe wydarzenia. Ciągle w podróży pomiędzy Kanadą, Kirgistanem i Polską. W Kirgistanie przebywa mój mąż na placówce dyplomatycznej ONZ-u, tak że jest to dla mnie okazja do poznania Azji Centralnej i penetrowania tych stron za pomocą obiektywu. Na pewno zrodzi się z tego album fotograficzny i wystawa.

Moim priorytetem na 2019 jest praca nad filmem dokumentalnym “Wajda i Ty” w reżyserii Liliany Komorowskiej. Film jest zbiorem wywiadów z ludźmi z otoczenia Andrzeja Wajdy, którzy opowiadają jaki wpływ miał Mistrz Wajda na ich życie. Kulminacją jest wywiad z Martinem Scorsese nagrany w listopadzie zeszłego roku w Nowym Jorku. Film jest obecnie w fazie postprodukcji, a jego premiera planowana jest na jesień tego roku.

Projekt Red Couch Tour na 150-lecie Kanady zakończył się rok temu, ale echo jeszcze pozostało. Dwoje ludzi z Kanapą to film dokumentalny o powstawaniu projektu. Premiera przewidziana jest na wiosnę 2019 roku.

A poza tym, w październiku 2018 zorganizowałam w Gdańsku polsko-kanadyjską debatę o kobietach w filmie. Uczestnikami debaty byli przedstawiciele środowiska filmowego w Polsce i Kanadzie. Także moje życie kręci się wokół filmu i tak się zapowiada rok 2019. Mam nadzieję, że będzie to dobry rok.

•••


KONEKT

Organizacja młodych profesjonalistów o polskich korzeniach w Kanadzie.

Od czasu powstania w kwietniu 2018 roku Konekt stał się skutecznym promotorem polskości dzięki opracowaniu zasad członkowstwa opartych na badaniach oraz opiniom członków.

Zespół Konekt pracował ciężko, aby opracować program 2019 dostosowany do wszystkich Kanadyjczyków polskiego pochodzenia, niezależnie od ich tożsamości, historii, wychowania, języka, religii, rasy, płci czy wieku. Organizacja Konekt skupia się na celebrowaniu różnic i “polskości” poprzez łączące wszystkich polskie pochodzenie. Konekt jest organizacją non-profit, która oferuje Kanadyjczykom o polskich korzeniach najwyższej jakości forum do rozwoju zawodowego i networkingu, pomagając im w utrzymaniu oraz rozwijaniu związków z polskim dziedzictwem. Organizacja ma również na celu edukację społeczeństwa kanadyjskiego w zakresie kultury, historii i wkładu polskich Kanadyjczyków w rozwój Kanady i jej mozaiki kulturowej.

2019 wydarzenia z udziałem Konekt:

  • 30 stycznia 2019 Launch Event
  • 23 lutego Konekt Speaker Series_ 21 marca Pierogi Making Workshop
  • 26 kwietnia Wine Tasting & Lecture with Vines Play
  • 24 maja Konekt Speaker Series
  • Lipiec – Canada Day Long weekend Konekt Camp na Kaszubach – program zainspirowany Poland in the Rockies
  • 22-23 września Quo Vadis Conference Listopad Ekran Toronto Polish Film Festival 

•••


ILONA ANNA KOWALIK

Piosenkarka, autorka tekstów, muzyk, matematyk – wykładowca akademicki

Mijający rok to rok pełen wrażeń, doznań duchowych, rozwoju artystycznego i muzycznego oraz spełnienia na szczeblu pracy akademickiej. Wiele się wydarzyło.

W maju wyszła moja pierwsza autorska płyta pt. “Handcrafted Love” – wynik współpracy z producentem, multiinstrumentalistą Wojtkiem Stecem. W tym samym czasie, odbył się mój wymarzony koncert inaugurujący płytę w Living Arts Centre w Mississauga. Radość duszy nieopisana!

W minionym roku brałam udział w koncertach na ziemi kanadyjskiej oraz polskiej. Miałam ogromną przyjemność wystąpić z grupą MocArta wykonując autorską piosenkę “Serce na pół” podczas ich koncertu w Mississaudze. Brałam też udział w “International Colours of Love Concert” (Mississauga), “KultURO Festival” (Kraków). W grudniu jako Studio Merlot, którego jestem członkinią, zorganizowaliśmy koncert “Winter Wonderland” w Polskim Centrum Kultury im. JP II w Mississaudze.

Od października pracuję jako adiunkt na Politechnice Krakowskiej w Instytucie Teleinformatyki. Spełnienie dla matematyka, miłe środowisko pracy oraz chętni zdobywania wiedzy studenci.

Planów artystycznych i naukowych na następny rok mam mnóstwo. Jestem urodzoną optymistką i wierzę w ich pomyślna realizację. Będę dzielić się z Wami na bieżąco.

Dziękuję Polonii kanadyjskiej za nieustające wsparcie. Jestem Wam po stokroć wdzięczna za całe ciepło, które od Was otrzymuję. Mam nadzieję, że już wkrótce będę miała możliwość podzielenia się z Wami moją najnowszą twórczością. Nie ma nic piękniejszego dla artysty niż taka wspaniała publiczność. Życzę Wam, Drodzy Przyjaciele, Najpiękniejszego Nowego Roku i spełnienia na każdym szczeblu Waszego życia.

•••


NATALIA KUSENDOVA

Posłanka ontaryjska z Partii Konserwatywnej

Miałam zaszczyt być wybrana jako pierwszy poseł (MPP member of provincial parliament) w nowo utworzonym okręgu wyborczym – Mississauga Centre. Możliwość pracy dla mojej społeczności i reprezentowanie Mississaugi oraz Polonii w rządzie prowincji Ontario z naszym premierem Dougiem Fordem na czele, to dla mnie ogromny przywilej. Przez ostatnich 6 miesięcy pracy poselskiej nauczyłam się mnóstwo rzeczy na temat funkcjonowania rządu, naszych ministerstw oraz agencji rządowych. Moje życie zmieniło się diametralnie i jestem szczęśliwa, że mogę służyć ludziom i rozwiązywać problemy, z którymi się borykają. Bardzo lubię się wypowiadać w sali parlamentarnej i debatować nad ustawami lub mówić na temat wydarzeń w moim okręgu. Jednym szczególnym wydarzeniem tego roku była wizyta marszałka polskiego Senatu, pana Stanisława Karczewskiego w Queen’s Park. Wydarzenie zorganizowaliśmy razem z posłami Kingą Surmą i Tomem Rakoceviczem. Przy tej okazji odbyło się spotkanie marszałka Karczewskiego z premierem Fordem. Oczywiście Polonia również dopisała i przybyła licznie na towarzyszące obchody Stulecia Polskiej Niepodległości.

W nadchodzącym 2019 roku celem mojej pracy będzie poprawa jakości życia obywateli ze szczególnym uwzględnieniem opieki zdrowotnej. Mam również wielką nadzieję, że razem z premierem Fordem i Kingą Surmą odwiedzimy Polskę przy okazji Misji Gospodarczo-Ekonomicznej!

•••


IWONA MAJEWSKA-OPIEŁKA

Psycholog, trener, coach., autorka 25 książek. Stały współpracownik “Gazety”.

Odchodzący rok spędziłam głównie na uczeniu się od nowa Kanady. Czuję się już jak u siebie, a każdy kolejny dzień utwierdza mnie w słuszności decyzji o powrocie. Jednocześnie przez większość roku poszukiwałam przyczyny niezadowalającego mnie stanu mojego zdrowia. Znalazłam przyczynę! Wszystko wraca do normy. To dwie najważniejsze sprawy minionego roku. Oprócz tego cieszę się, bo wcieliłam w życie obietnice złożone w ubiegłym roku i osiągnęłam założone cele.

A czego oczekuję w roku 2019? W swoim życiu osobistym pragnę jedynie ciepłych, pełnych miłości relacji z moimi dziećmi oraz tego, aby nie opuszczała mnie twórcza postawa do życia. Oczywiście mam kilka postanowień i celów i dołożę wszelkich starań, aby się ziściły. Wierzę też, że nadchodzący rok będzie tym, w którym napiszę książkę mojego życia… bo wiem, że ona wciąż przede mną.

•••


ANNA NIEWULIS

Piosenkarka

Przede wszystkim nagle uświadomiłam sobie, że moim wielkim pragnieniem jest być jak najbardziej aktywną wśród naszej Polonii. Odkryłam w sobie również chęć do organizowania imprez (koncertów). Właśnie w ten sposób, postanowiłam, będę się starała działać na naszym terenie. W mijającym roku zorganizowałam, pod szyldem Studia Merlot, wraz z Iloną Anną Kowalik i Sewerynem Reszką, pierwszy koncert z serii “Summer Jazz”, w którym gościem specjalnym była Ewa Cybulska (występująca również jako Eva Green), mistrzyni jazzu w konwencji latynoskiej. Wtórowali wyśmienici muzycy sceny jazzowej z Toronto, którymi kierował niepowtarzalny Bartosz Hadała. Z kolei na początku grudnia odbył się już trzeci koncert z serii “Winter Wonderland”, na który z Polski przylecieli: Ilona Anna Kowalik (druga połowa Studia Merlot i nasza polonijna wokalistka, obecnie zamieszkała w Krakowie), Łukasz Wolski (młody student wokalistyki jazzowej, który swoim wspaniałym głosem podbił tutejszą publiczność podczas zeszłorocznego “Winter Wonderland”) oraz Ewa Drzyzga (znana dziennikarka i prezenterka telewizyjna). Wystąpiła również Karolina Ingleton, która w tym roku obchodzi 20- lecie wydania swojej płyty świątecznej “My Christmas” oraz chór Cantabile pod batutą Marysi Leśniak. 

Jakie mam plany na nadchodzący rok? Zorganizowanie drugiej edycji “Summer Jazz”, podczas której wystąpi legenda polskiego jazzu (ale to na razie niespodzianka – detale będą dostępne wkrótce!). Koncert ten, mam nadzieję, będzie odbywał się cyklicznie, co roku. Zdecydowałam się na tego typu imprezę ze względu na ewidentne zamiłowanie Polaków do jazzu. Poza listopadowymi “Zaduszkami Jazzowymi”, które od kilku lat organizuje Jacek Rembecki, jazzowych koncertów polonijnych po prostu brak. Jako wielka miłośniczka jazzu, pragnę (i muszę!) to zmienić.

Kolejny projekt na 2019 r. to czwarta edycja “Winter Wonderland”, zaplanowana na początek grudnia. Do współpracy znowu zaprosimy artystów tutejszych jak i z Polski.

Powoli kreuje się również pomysł na duży koncert oparty na twórczości jednego z najbardziej utalentowanych i ukochanych muzyków polskich. Nie mogę jednak w tej chwili zdradzać więcej szczegółów – miejcie oczy i uszy otwarte. Prywatnie będzie to też bardzo ważny rok dla mnie, gdyż mój najstarszy synek skończy w czerwcu szkołę podstawową. Oj, będzie się działo!

•••


MARIA NOWOTARSKA i AGATA PILITOWSKA

Aktorki i twórczynie Salonu Poezji, Muzyki i Teatru. Maria Nowotarska jest także reżyserem.

Rok 2018 dobiega końca. Grudzień w naszym teatrze kojarzy się z odejściem ważnych i drogich naszemu salonowi postaci. Przed dwunastoma laty odszedł niezapomniany współtwórca naszego teatru niestrudzony Jerzy Pilitowski, a 13 grudnia br. żegnaliśmy w Toronto Stana Chorzempę, długoletniego prezesa salonu który wiernie i całym sercem służył naszej torontońskiej scenie.

Tak jak przed laty przyrzekliśmy mężowi i tacie, że nie zaprzestaniemy działalności artystycznej, tak i teraz zapewniamy Stana, przytaczając słowa księdza Jana Twardowskiego: “śmierć to ciekawostka, że trzeba iść dalej”. Właśnie spektakl w oparciu o poezję tego poety zakończył sezon artystyczny salonu w 2018 r. W niedzielę dnia 16 grudnia w Lake Worth w amerykańsko- polskim klubie na atlantyckim wybrzeżu Florydy zagrałyśmy wraz z Krzysztofem Jasińskim “Nie bój się kochać”, przedstawienie pełne miłości do otaczającego świata, ludzi i przyrody. Muzykę towarzyszącą przedstawieniu skomponowali Jerzy Boski i Dariusz Król, a obrazy scenograficzne są dziełem mistrza obiektywu Leszka Szurkowskiego.

Miło nam powiadomić Państwa, że późną wiosną czeka miłośników naszego teatru niespodzianka, w której wykorzystamy twórczość niezapomnianych, wielkich, piekielnie inteligentnych i najzabawniejszych mistrzów polskiego pióra, palety i pięciolinii.

Powróćmy jednak do informacji obrazujących naszą pracę teatralną w dobiegającym już końca roku. Przypominamy zatem, że dnia 8 grudnia zagrałyśmy po raz kolejny w Toronto sztukę Kazimierza Brauna “Tamara L.” . Przedstawienie odbyło się w Maja Prentice Theatre, a licznie zgromadzoną publiczność powitał prezes Salonu Edward Brodalski. List od autora przeczytał Tomek Lis. Kazimierz, świadom, że gramy z tłumaczeniami, skierował list do wszystkich zgromadzonych na widowni w języku angielskim.

Dnia 27 listopada na zaproszenie Ambasady RP i konsulatu generalnego w Ottawie zagraliśmy nową wersję spektaklu “Piękno i dobro” przygotowanego w dwudziestą rocznicę śmierci poety Zbigniewa Herberta.

Dwa dni wcześniej, 25 listopada wystąpiłyśmy w amerykańsko- polskim centrum w Troy- Detroit ze sztuką “Tamara L.”. W listopadzie grałyśmy ” Tamarę L.” na Florida International University, gdzie widownię wypełniła młodzież akademicka, profesorowie tej uczelni oraz reprezentacja Polonii. Organizatorami tego wydarzenia były władze uczelni oraz American Polish Institute of Culture reprezentowany przez Lady Blankę Rosenstiel. Watro też zatrzymać się przy przedstawieniu w Krakowie. 13 października staraniem Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Krakowie oraz dyrekcji Centrum Kultury Dworek Białoprądnicki zagrałyśmy “Tamarę L”. Na spektakl przybyła ekipa filmowa z reżyserką Martą Węgiel. Filmowcy kręcili fragmenty tej sztuki rozpoczynając w ten sposób pracę nad filmem dokumentalnym pt. “Aktorka bez granic – Teatr Polski w Toronto”. Ważnym w życiu naszego teatru był uroczysty spektakl “Piękno i dobro” w Mississaudze . Po przedstawieniu Maria Nowotarska otrzymała medal im. Ignacego Jana Paderewskiego przyznany przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Nowym Jorku.

Przyszłoroczne plany naszego teatru to nagranie teatru radiowego wg. sztuki napisanej specjalnie dla Salonu przez autora, a zarazem reżysera Kazimierza Brauna pt. ” Karolina Lanckorońska”.

Planujemy też powrócić do tradycyjnej Letniej Serenady, a także zrealizować wspomnianą na początku naszej wypowiedzi niespodziankę. Salon Poezji Muzyki i Teatru jako jedyny polski teatr pracujący za granicą dotarł ze swymi sztukami do około pięciuset miejsc na świecie. Jest to możliwe dzięki doskonałym organizatorom, a także nieocenionej wieloletniej pomocy Senatu RP, który wspomaga koszta podróży zespołu teatralnego. Na rok 2019 mamy już ponad dwadzieścia zaproszeń do wielu miast Kanady, Stanów Zjednoczonych i Europy.

Składamy bardzo gorące podziękowania Małgorzacie Bonikowskiej i Zbigniewowi Bełzowi za wierne wspieranie działalności naszego teatru i za gościnne miejsce w “Gazecie” dla “Teatru bez Granic”. Życzymy Redakcji i czytelnikom Szczęśliwego Nowego Roku.

•••

Mirek Połatyński, w czasie pracy nad sztuką “Stara miłość nie zdzewieje” w Teatrze Eko Studio w Opolu. Fot. Wojciech Brzeszczak


MIREK POŁATYŃSKI

Reżyser, aktor, tłumacz sztuk Norma Fostera, dyrektor artystyczny ATLAS Stage Productions Canada

I tak, jak to napisałem rok temu w podsumowaniu w roku 2017, cytuję: “A co przyniesie nadchodzący rok… będzie szansa na podsumowanie w grudniu 2018”, tak też podsumowanie czas zacząć. Jak to zwykle w planach bywa, część z nich się zrealizowała, a część musiała poddać się korekcie. Ale można powiedzieć śmiało, że było dość gęsto. Zaczęło się od organizacji przylotu i występu wspaniałej Grupy Mo- Carta 3 marca w Living Arts Centre. To logistycznie bardzo duże wyzwanie. A do tego nałożyła mi się praca reżyserska w Teatrze im. A. Sewruka w Elblągu. Tydzień bowiem przed pokazem Grupy MoCarta, musiałem zacząć w Elblągu próby z aktorami. Nie ma możliwości, żeby się sklonować, więc tam byłem fizycznie na próbach, a tu na rozgrzanym do czerwoności telefonie z moją ekipą z naszego teatru, ATLAS Stage Productions. I daliśmy radę. W Elblągu pracowałem nad sztuką wiodącego kanadyjskiego komediopisarza Norma Fostera pt. Premiera (Opening Night). To była moja siódma praca reżyserska nad sztuką Norma w Polsce. Dla przypomnienia napomknę, że tłumaczę jego sztuki na język polski i mam na wszystkie wyłączność. Przetłumaczyłem ich już 27, z czego w Polsce granych jest aktualnie 14 tytułów. Premiera Premiery wypadła super i odbyła się 20 kwietnia. Pracowało mi się wspaniale z tamtejszym zespołem. Jest tam bardzo pracowity i uzdolniony zespół… tym bardziej że obsada sztuki troszkę większa, bo ośmioro aktorów. Długo będę miło wspominał spędzony tam czas. Po premierze wróciłem 26 kwietnia do Kanady i zaraz następna interesująca impreza, której ATLAS Stage był od strony logistycznej współorganizatorem, czyli promocja i premiera płyty “HandCrafted Love” Ilony Kowalik w RBC Studio Theatre w Living Arts Centre. Byłem także współprowadzącym ten koncert.

W połowie maja i w czerwcu przyszedł czas na lekki oddech i ponowny wylot do Polski, ale już na zasłużone wakacje i “naładowanie akumulatorów” przed następnym projektem. Tak to lubię. A tym następnym projektem była już ósma moja reżyseria w Polsce. Oczywiście następna sztuka Norma Fostera pt. “Stara miłość nie rdzewieje” (Old Love), także w moim tłumaczeniu, Komedia czteroosobowa, nad którą pracę z aktorami zacząłem 6 października w Teatrze Eko Studio w moim kochanym mieście Opolu. W moim Opolu. Tęsknię do tego mojego miasta, jego uliczek i atmosfery. Miałem więc szczęście pobyć w nim dwa miesiące, pracując jednocześnie nad sztuką. Premiera odbyła się 2 grudnia. Wypadła bardzo dobrze. Widzowie byli wzruszeni do łez ale też i rozbawieni. To właśnie cała wartość i siła sztuk Norma Fostera. Takie huśtanie emocjami od śmiechu do łez. Grał w niej także mój dawny kolega sceniczny z Teatru im. J.Kochanowskiego w Opolu, Andrzej Czernik, który prowadzi Teatr Eko Studio. Graliśmy niegdyś razem główne role w spektaklu Kolacja dla głupca. Andrzej grał Piniona, a ja Pierra Brochanta. Byli tacy widzowie, którzy przychodzili na to przedstawienie po pięć razy. Podobno nasze było o wiele lepsze od warszawskiego. Zastrzegam, że to opinia widzów, którzy widzieli oba. Przedstawienie szło ponad 160 razy. Było to w latach 2000- 2003, tuż przed moim przylotem do Kanady na studia reżyserskie na York University. Wiąże się z tym bardzo wzruszająca anegdota, która miała miejsce w tym roku. Kiedy już zbliżała się premiera sztuki w Eko Studio, pojechaliśmy z Andrzejem i scenografką do jednego z tych wielkich sklepów przemysłowych w Opolu, żeby zdecydować jakie tapety kupić na ścianki dekoracji i jeszcze jakieś tam materiały do budowy tego dekoru. I kiedy chodziliśmy tak po stoiskach, doszło do nas, że obsługa sklepu rozpoznała nas i właśnie padło hasło “to ci z Kolacji dla głupca”. Byliśmy przez ten moment atrakcją sklepu. Zniżki, niestety, nie dostaliśmy. To było bardzo miłe i wzruszające przeżycie. Minęło przecież od tamtego czasu piętnaście lat. Jednak tym razem miałem okazję reżyserować mistrza Andrzeja. Zespół zrobił świetną pracę. Już poszła w miasto fama, że sztuka dobra i z tego co wiem, będzie jej pokaz w Eko Studio w Sylwestrową noc.

W międzyczasie oczywiście przetłumaczyłem trzy nowe sztuki Norma Fostera i zająłem się ich promowaniem. Uważam, że był to bardzo owocny rok. Zamykam go z radością.

A jaki przyszły? Hm… oby taki sam jak ten. Plany bowiem są dość podobne z tą jedną różnicą, że przymierzam się do własnej produkcji spektaklu w Kanadzie z kanadyjskimi aktorami oraz własnej produkcji spektaklu ze znanymi polskimi aktorami w Polsce.

Wszystkich czytelników “Gazety” pozdrawiam z całego serca i życzę sukcesów, zdrowia i miłości w nadchodzącym, 2019 roku.

•••


ANDRZEJ ROZBICKI

Dyrygent, organizator koncertów, wykładowca, dyrektor artystyczny Celebrity Symphony Orchestra

Rok 2018 był kolejnym bardzo udanym dla mnie rokiem jak i rozpoczął się wielkim uderzeniem – koncertem karnawałowym 27 stycznia “Viva Carnival” w Living Arts Centre w Mississaudze z udziałem 55-osobowej Celebrity Symphony Orchestra i 10 rewelacyjnych solistów z 10 krajów. Koncert ten organizowaliśmy we współpracy z fundacją SIAA z Lichtenstein i Wiednia. Solistami koncertu byli młodzi śpiewacy operowi, uznani przez Fundację za najlepszych obecnie na świecie. Nagrania video z koncertu służą artystom do ich artystycznej promocji.

W lipcu zrealizowaliśmy kolejną, szóstą już edycję programu kredytowego “Music & History 2018” na trasie: Rzym, Watykan, Florencja, Siena, Neapol, Sorrento, Monte Cassino, później przelot do Wrocławia i zwiedzanie miast Dolnego Śląska. Trzytygodniowy program z udziałem 25 kanadyjskich studentów zakończyliśmy egzaminem w Pradze. W sierpniu byłem ponownie w Polsce aby poprowadzić Polsko-Amerykańsko- Kanadyjski Koncert Przyjaźni z okazji 100-lecia Niepodległości, koncert z amerykańską orkiestrą symfoniczną “Doctors Symphony” z Waszyngtonu, tym razem w moim rodzinnym mieście Lidzbarku Warmińskim. Dyrygowałem na zmianę z amerykańskim kolegą dr.Victorem Vahbym połączonymi orkiestrami i chórem amerykańskich i polskich lekarzy. Koncert w moim mieście był od lat moim wielkim marzeniem, a marzenia się spełniają. Czasami trzeba im pomóc. Zagraliśmy piękny i wzruszający koncert w nowo wybudowanym i wypełnionym amfiteatrze dla 2500 widzów. Mam ponowne zaproszenie od burmistrza miasta i myślę, że powstanie w Lidzbarku Warmińskim nowy duży muzyczny festiwal.

Koncerty “Polish Pride – Przeboje Niepodległej”, które się odbyły 27 października w Toronto i 3 listopada w Vancouver, przygotowaliśmy bardzo starannie aby uroczyście świętować 100. rocznicę Odzyskania Niepodległości. Obok orkiestry, chórów i zespołu tanecznego Lechowia wystąpiło 6 solistów z Polski: TREVOCI, Monika Węgiel, Natalia Kovalenko i Aleksander Ładysz. Były to bardzo wzruszające wydarzenia; szczególnie koncert w Vancouver będziemy długo pamiętali. Zdjęcia i fragmenty koncertu są już na video na stronie www.rozbicki.com

Rok 2019 rozpoczynam kolejnymi muzycznymi wyprawami tym razem do Argentyny, Chile i Urugwaju. W maju natomiast mam planowane gościnne koncerty z orkiestrami filharmonicznymi w Polsce, na Ukrainie i w Wiedniu.

W sierpniu mam zaplanowane gościnne koncerty w Finlandii i Szwecji ponownie z orkiestrą z Waszyngtonu i znów planujemy koncert w moim Lidzbarku Warmińskim. W październiku zapraszam Państwa na koncerty w Kanadzie: w Toronto i Ottawie z muzyką Stanisława Moniuszki, w roku 200. rocznicy jego urodzin. Będzie to koncert urodzinowy 25-lecia działalności Celebrity Symphony Orchestra.

Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy pomagają w realizacji naszych koncertów w Kanadzie, dziękuję za wsparcie i obecność na koncertach, dziękuję sponsorom tym bardziej hojnym i tym bardzo ostrożnym. Dziękuję polonijnym mediom, no i przede wszystkim naszej wspaniałej publiczności. Składam serdeczne podziękowania “Gazecie” za pomoc i promocję naszej działalności artystycznej. Do Siego Roku i do zobaczenia na kolejnych koncertach Celebrity Symphony Orchestra bo “Live Music is the Best”.

•••


JOANNA SOKOŁOWSKA-GWIZDKA

Pisarka, dziennikarka, redaktor naczelna magazynu internetowego cultureave.com. Wieloletni współpracownik “Gazety”. Mieszka w Austin w Teksasie.

Rok 2018 to jeden z najciekawszych lat ostatniego czasu. Tyle się działo! Tyle było podróży, ciekawych spotkań, długich rozmów, pojawili się nowi fantastyczni ludzie, nowe przyjaźnie. Świat stanął otworem, a ja dostałam bardzo dużo energii do pracy i działania. Ale po kolei.

Najważniejszymi wydarzeniami mijającego roku było otrzymanie dwóch statuetek za działalność na rzecz kultury polskiej poza krajem. Pierwsza to Złota Sowa przyznana przez Klub Inteligencji Polskiej w Austrii w kategorii Literatura, m.in. za książkę poświęconą teatrowi polskiemu z Toronto “Teatr spełnionych nadziei. Kartki z życia emigracyjnej sceny”. Nagroda wręczana była w Polskiej Akademii Nauk w Wiedniu. Wspaniała uroczystość, cudowni ludzie, piękne rozmowy. Wielkie podziękowanie należy się pani Jadwidze Hafner, która od lat docenia tych, którzy promują Polskę i polską kulturę na świecie. Nigdy bym nie pomyślała, że i ja zostanę zauważona i znajdę się w grupie znakomitych wyróżnionych.Takie docenienie daje ogromną ilość energii i chęci do dalszej pracy. Łączy się też z odpowiedzialnością, skoro znalazłam się w “rodzinie Złotych Sów”, nie mogę zawieźć. Jedną z tegorocznych nagrodzonych była malarka z Nowego Jorku, z którą się przyjaźnię i której prace wielokrotnie pokazywałam w magazynie “Culture Avenue” – Basha Maryańska. Wspaniale wspominam poranny spacer po ogrodach Belwederu z Bashą i jej mężem Markiem, kawę po wiedeńsku w kawiarni Belweder w pałacu i wywiad na temat organizowania przez nią plenerów, które promują polskich artystów na świecie i pokazują artystom ze świata Polskę. Cóż to była za rozmowa, a do tego dzień po odebraniu nagród i w takim otoczeniu.

Z Wiednia poleciałam do Polski zająć się moją mamą. Jakież było moje zdumienie, gdy w maju otrzymałam telefon od Marcina Lewickiego z Press Club Polska, z informacją, że redagowany przeze mnie magazyn “Culture Avenue” otrzymał nagrodę im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. Kolejne wzruszenie i niedowierzanie. Tyle czasu spędza się przy komputerze, gdzieś tam w dalekim Teksasie, a tu takie docenienie w rodzinnym kraju. W czerwcu pojechałam więc na kolejną wspaniałą uroczystość do Gdyni, gdzie w Muzeum Emigracji wręczane były statuetki. Cudownie było spotkać się z Małgosią Bonikowską, która przyleciała z Toronto odebrać nagrodę za Polcast. Zważywszy na fakt, że tylko 5 osób było nagrodzonych lub wyróżnionych, bardzo miło było się dowiedzieć, że obie zostałyśmy docenione. Tym bardziej że to dzięki “Gazecie” stawiałam pierwsze kroki w dziennikarstwie emigracyjnym po zostawieniu pracy na uniwersytecie w Polsce i wyjeździe do Toronto. Lody na plaży, szum morza i długie rozmowy z Małgosią pozostaną pięknym wspomnieniem.

W styczniu, lutym i maju miałam wieczory autorskie związane z książką o teatrze z Toronto “Teatr spełnionych nadziei. Kartki z życia emigracyjnej sceny”. W styczniu piękne spotkanie w Houston. Zobaczyliśmy też niedalekie Galveston położone nad Zatoką Meksykańską, gdzie do tej pory stoi Grand Opera House, w którym występowała Helena Modrzejewska. Bardzo lubię spotkania autorskie, bo poznaję nowych ludzi, a to wzbogaca. Na spotkanie w Houston przyszła Rachel, Amerykanka bez polskich korzeni, która po odwiedzeniu Krakowa zakochała się w Polsce. Po powrocie zaczęła uczyć się języka polskiego. Ten język po czasie stał się jej pasją. Na spotkanie ze mną przyszła po to, żeby posłuchać języka, który jak powiedziała, brzmi jej jak najpiękniejsza muzyka, a przy okazji dowiedzieć się czegoś nowego o polskiej kulturze.

W lutym Austin Polish Society zorganizowało mi wieczór w Austin w Teksasie. Znaleziono piękną dużą salę, był wykwintny poczęstunek i przyszło bardzo dużo ludzi. Jedną z osób, którą zainteresowałam teatralnym tematem był reżyser i producent, znany z filmu o Poli Negri, Mariusz Kotowski. Tak mu się moja prelekcja podobała, że powstały plany współpracy.

Kolejny wieczór autorski to spotkanie w Bibliotece Miejskiej, w historycznym Piotrkowie Trybunalskim. W mieście tym moja rodzina osiedliła się po powstaniu styczniowym, razem z dużą grupą szlachty “wysadzonej z siodła”. Ja też urodziłam się w Piotrkowie, ale wyjechałam z rodzicami do Łodzi, jak miałam trzy lata. Piotrków odwiedzaliśmy tylko w okresie Wszystkich Świętych. Ale od kiedy w Piotrkowie w grobowcu rodzinnym z poł. XIX w. leży mój ukochany tata, z większym sentymentem myślę o tym królewskim mieście i z chęcią przyjęłam zaproszenie. Wzruszające było to spotkanie. Przyszła moja daleka kuzynka, której nie widziałam 30 lat, był też kolega mojej mamy z dawnych lat, który bardzo dobrze pamięta moich dziadków. Pewna pani po prelekcji wstała i powiedziała, jak bardzo jest mi wdzięczna, że przyjechałam do Piotrkowa, bo ona i wiele innych ludzi nie ma pojęcia ile się ciekawych rzeczy dzieje na emigracji.

Większość moich spotkań związanych z książką o teatrze w Toronto, to przecieranie nowych ścieżek. Często trzeba walczyć, bo nie jest to temat powszechnie znany i organizatorzy mają wątpliwości, czy będzie zainteresowanie. Argumentują, że przecież przyjeżdżają bardzo znani polscy aktorzy, a ich popularność gwarantuje sukces frekwencyjny. W przypadku mało znanych osób, czy nikomu nic nie mówiącej idei teatru emigracyjnego, może być trudno zainteresować widzów, bo konkurencja spotkań i imprez kulturalnych jest ogromna. Tym bardziej się cieszę, że po spotkaniu ze mną zarówno organizatorzy, jak i widzowie otwierają oczy i nie mogą uwierzyć, że gdzieś tam w świecie tyle można zrobić dla polskiej kultury. Zawsze są zachwyty, podziękowania za książkę, ciekawy i intrygujący sposób przekazania historii, utrwalenie ludzkich losów i za moją barwną opowieść. Pod wpływem mojej książki powstał już teatr w Australii, a teraz powstaje w Chicago. Otwiera się też Afryka. Wspaniale jest mieć poczucie, że wielki wysiłek i lata spędzone nad tą książką nie poszły na marne.

W maju podpisywałam książkę podczas Targów Książki w Warszawie, na stoisku Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. A po Targach uczestniczyłam we wspaniałej sesji poświęconej literaturze emigracyjnej w Domu Księgarza na warszawskiej Starówce. Była to kolejna okazja, żeby poznać ciekawych ludzi. Tak cudownie się rozmawiało, że o mały włos nie spóźniłabym się na ostatni pociąg do Łodzi.

Poza tym będąc w Polsce udzieliłam dwóch wywiadów telewizyjnych. TVP Polonia dała mi bardzo dużo czasu antenowego, całe 8 minut, prowadzący pięknie rozmowę poprowadził, telewizja pokazała zdjęcia z wielu moich wieczorów autorskich, mogłam swobodnie opowiedzieć o sobie i o magazynie “Culture Avenue”. Drugi wywiad dałam w Telewizji w Łodzi. Po spotkaniu na antenie, zaprosił mnie do swojego gabinetu na kawę brat aktorki, którą wspominam w książce “Teatr spełnionych nadziei” – Małgorzaty Paruzel. To było tuż przed pogrzebem artystki, który miał się odbyć w Łodzi. I znów moja książka wywołała emocje i wspomnienia. Zostawiłam jeden egzemplarz dla córki Małgorzaty Paruzel – Natalii, która miała przyjechać z Toronto na pogrzeb.

Kończąc temat spotkań z ludźmi i wieczorów autorskich, w marcu miałam w Austin prelekcję na temat kuchni staropolskiej. Mam przygotowany barwny pokaz slajdów, mówię o historii kuchni od czasów prasłowiańskich, poprzez różne nurty, wpływy i rejony, opowiadam ciekawostki historyczne i kulinarne, podaję unikalne przepisy. Ta prelekcja cieszyła się niebywałym powodzeniem, była pełna sala ludzi. Przyszedł m.in. pan Tomasz Jędrzejewcz, syn założyciela Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku, przedwojennego ministra w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego – profesora Wacława Jędrzejewicza. Dostałam od Pana Tomasza książki jego ojca i stryja (premiera w przedwojennym rządzie). Piękna historia.

W listopadzie miałam wzruszającą prelekcję o Ignacym Janie Paderewskim, z pokazem pamiątek z mojego archiwum. Wzruszającą pod względem reakcji ludzi i nie kończących się pytań. Do tej pory dostaję emaile – że spotkanie to było jak Christmas gift. Przygotowanie prelekcji kosztuje dużo czasu i wysiłku, ale reakcja ludzi jest największą nagrodą.

A teraz inne rzeczy, które się działy w mijającym roku. W czerwcu, następnego dnia po moim powrocie z Gdyni do Polski przyleciał Jacek – mój mąż. Miał dwie konferencje naukowe w Warszawie i w Wiedniu. Pojechałam z nim na jedną i drugą. W Warszawie skusiło mnie mieszkanie w kamienicy na warszawskiej Starówce. Było cudownie, letnie ciepłe wieczory, długie spacery i niekończące się, twórcze i ciekawe spotkania z niesamowitymi ludźmi z Warszawy, którzy cenią kulturę. A po Warszawie Wiedeń, drugi raz w tym roku. W Wiedniu konferencja, na którą był zaproszony Jacek, obchodziła swoje 10-lecie i było bardzo uroczyście. Wyszła publikacja, opisano osoby wcześniej nagrodzone (w tym Jacka), była też piękna impreza z wykwintną kolacją na szczycie wieżowca z widokiem na Dunaj i oświetlone wieczorem miasto. Bardzo mi męża chwalili, z czego byłam dumna. Również i ten pobyt w Wiedniu był niezapomnianym przeżyciem. Z Wiednia pojechaliśmy samochodem do Chorwacji trochę odpocząć, a w powrotnej drodze odwiedziłyśmy drugie co do wielkości w Austrii zagłębie upraw winorośli, położone nad dużym jeziorem niedaleko granicy ze Słowacją. Jeden z właścicieli winnicy i wytwórców wina w tym rojenie nazywa się tak jak moja babcia o austriackich korzeniach, postanowiliśmy więc go odwiedzić. Młody, energiczny i bardzo miły. Ucieszył się z wizyty i długo rozmawialiśmy o rodzinnych koligacjach. Nie ustaliliśmy nic pewnego, ale jest wielce prawdopodobne, że stamtąd wywodzi się moja austriacka gałąź rodzinna. Na odchodne dostaliśmy skrzynkę wina z nazwiskiem mojej babci na etykiecie i mam nadzieję, że kontakt się nie urwie.

Potem pojechaliśmy do miejscowości Hainburg an der Donau. Cudo, bajka po prostu. Miasteczko z marzeń. Kolorowe kamienice tonące w kwiatach, otoczone górami, położone nad Dunajem. Ścieżki do spacerów nad rzeką, muzea, teatry. Pięknie. Zapewne niewiele osób wie, że podczas I wojny światowej był tam wielki obóz jeniecki. W tym obozie od 1914 do 1916 roku przebywał mój dziadek Wincenty Bocult-Sokołowski, legionista, który trafił tam prawdopodobnie za odmowę złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Franciszkowi Józefowi. Będąc tak blisko, chciałam to miejsce zobaczyć.

Po powrocie do Polski byliśmy jeszcze na koncercie w Piwnicy Pod Baranami, gdzie w ramach festiwalu jazzowego grał Jacka przyjaciel z dawnych lat, saksofonista mieszkający na stałe w Hiszpanii, Andrzej Olejniczak. Mieszkaliśmy na Starym Mieście, tym razem z widokiem na Kościół Mariacki i Sukiennice. A pobyt w Krakowie to materiał na osobny artykuł, tyle ciekawych rzeczy się działo.

W listopadzie byłam zaangażowana przy organizacji Festiwalu Polskich Filmów w Austin – przeprowadziłam m.in. dwa wywiady, dzięki którym poznałam kolejnych cudownych ludzi. Pani Roma King z Los Angeles urodziła się tuż po wybuchu wojny i jako niemowlę została wraz z rodziną zabrana z mjątku dziadka pod Wilnem i wywieziona na Syberię. Po przejściu na emeryturę napisała książkę, będącą relacją z przeżyć wojennych, na podstawie której nakręcono film – fabularyzowany dokument, z Mateuszem Damięckim w roli ojca pani Romy. Film ten zdobywa nagrody na festiwalach, pokazywaliśmy go też w Austin. Pani Roma była u nas w domu na kolacji i stałyśmy się sobie bardzo bliskie. Rozmowom nie było końca, jakbyśmy się znały całe życie. Druga osoba to Ryszard Kaja – genialny twórca plakatów, który stworzył serię Plakat – Polska.

Jak miałam dwadzieścia lat moja “przyszywana” łańcucka mama – wybitna kustosz powozowni zamkowej w Łańcucie powiedziała mi: “Joasieńko, trzeba sobie ludzi wybierać, nie wystarczy ci życia, żeby poświęcić czas każdemu, kto stanie na twojej drodze”. Wtedy wydawało mi się to abstrakcją. Jednak czym więcej mam lat, widzę jaka to prawda. Spotykam się więc z takimi ludźmi, który mnie wzbogacają, którym i ja mogę coś zaoferować, a oni to przyjmą i docenią. Na ludzi nieetycznych, postępujących niezgodnie z moim systemem wartości, albo pozostających pod względem myślenia na innej planecie – po prostu nie mam czasu.

Nie chcę zapeszać, ale na rok 2019 zapowiada się dużo projektów. W grudniu zostałam wybrana członkiem rady dyrektorów Austin Polish Society, zaczynam dwuletnią kadencję od 1 stycznia. Mam nadzieję, że się przydam polskiej społeczności w Austin. Poza tym na horyzoncie są dwie, a może i trzy książki. Jedna, do której bardzo emocjonalnie podchodzę, to moje rozmowy z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm oraz jej ze mną, na temat naszych książek i pracy na emigracji, naszych studiów (kończyłyśmy ten sam kierunek na tej samej uczelni, tylko w innych latach), co nam uczelnia dała i co my z tym bagażem edukacji zrobiłyśmy. Druga książka, to jeszcze tajemnica, ale jestem wzruszona niezwykłą propozycją. A trzecia, mam nadzieję, że uda mi się skończyć opracowanie fenomenalnych wspomnień reżysera z Toronto Tadeusza Jaworskiego i wyjdzie publikacja. Kolejne fragmenty ukazują się w magazynie “Culture Avenue” w pierwszy poniedziałek miesiąca. Wspomnienia pisał człowiek wiekowy, mający wiele problemów ze zdrowiem. Trudno się więc dziwić, że opracowanie tego materiału to ogrom pracy. Nie mniej jednak Tadeusz Jaworski zostawił olbrzymi bagaż doświadczeń i duży kawałek historii. A to jest skarb, o który warto powalczyć.

Poza tym mam dużo zaproszeń na spotkania autorskie. Z wielu muszę zrezygnować, ze względu na odległości, ale mam nadzieję, że i w przyszłym roku uda mi się spotykać i rozmawiać z ludźmi.

Niezwykle satysfakcjonująca, choć ciężka praca to redakcja magazynu “Culture Avenu”. Mam nadzieję, że nadal to będzie miejsce spotkań Polaków ze świata. www.cultureave.com

•••


RAFAŁ SOKOŁOWSKI

Filmowiec – reżyser, aktor i wykładowca akademicki na uniwersytecie w Ohio.

Największym wydarzeniem zawodowym w 2018 roku była premiera mojego filmuN22 Chaser. Latem mogli go Państwo oglądać w Toronto, a później jesienią był filmem otwierającym Ekran, dziesiąty festiwal polskich filmów w Toronto. Gravitas Ventures jest dystrybutorem filmu w Stanach, gdzie ukazał się w kinach w Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago, Dallas, Houston, Orlando, Miami, Phoenix, Seattle i Detroit. Można go obecnie oglądać na kanale TMN albo innych Video on Demand, iTunes, Amazon i Hulu. W tym roku zostałem również wyróżniony za moją pracę naukową. Dziekan College’u Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Ohio nominował mnie do rangi profesora(na stałym etacie dwa lata przed moim terminem. To dla mnie bardzo miłe wyróżnienie, które pozwoli mi zwrócić jeszcze większą uwagę na moją pracę twórczą.

Rok 2019 zapowiada się dla mnie bardzo aktywnie – pisząc to uśmiecham się, bo zdaję sobie sprawę, że używam tego słowa we wszystkich moich podsumowaniach dla “Gazety” od lat. Uświadamiam sobie tym samym coś o moim stylu życiu i priorytetach. No więc rok 2019 będzie aktywny szczególnie w odniesieniu do mojej pracy filmowej. Od początku lata pracuję prawie jednocześnie nad dwoma scenariuszami do fabuły. Tuż po nowym roku wybiorę jeden z nich i rozpocznę prace przygotowawcze do produkcji. Po roku postprodukcji przy 22 Chaser, powracam do produkcji i reżyserii z dozą ostrożności ale i również z zapasem ostatnio nabytych doświadczeń. Zyczę wszystkim Państwu szczęśliwego Nowego Roku!

•••


EVA STACHNIAK

Pisarka, autorka bestsellerów.

W 2018 roku Bogini tańca, zainspirowana życiem Bronisławy Niżyńskiej i jej genialnego brata, Wacława, ukazała się we Włoszech. Chiński wydawca obiecuje, że w przyszłym roku ukaże się w chińskim tłumaczeniu. ( Rok minął mi na pracy nad nową powieścią, w której powracam do XVIII wieku, i dzięki której odwiedziłam Paryż, Wersal, Rouen, Vizille i wyspy Haida Gwaii.

•••


MAGDALENA TOMSIŃSKA

Muzyk, specjalistka od muzyki dawnej, znana lutnistka, mieszka w Waterloo.

Myśląc o podsumowaniu roku 2018 zauważyłam, że niektóre zdarzenia przypominają się od razu, inne wymagają podparcia się dokumentami, programami koncertów, zdjęciami itp. To niekoniecznie znaczy, że te wydarzenia przypominające się od razu były ważniejsze – może tylko bardziej wyraziste. Takim charakterystycznym wydarzeniem był dla mnie wrześniowy koncert ze śpiewaczkami Laurą Pudwell (solistką The Toronto Consort) i Corey Linforth, który odbył się “gdzieś w Ontario” w stodole. A najciekawsze było to, że oprócz opatulonych w koce słuchaczy naszego koncertu w stodole znajdowały się również indyki, kury, koguty, króliki, kozy, krowy i koty. I wszystkie te stworzenia, dość hałaśliwe przed koncertem, w czasie koncertu zamieniły się w słuch! Potęga muzyki. A po koncercie było ognisko, poczęstunek i rozmowy. Kanadyjczycy to niezwykli ludzie.

Z koncertów wyjątkowych dla mnie w tym roku wymienię jeszcze koncert z orkiestrą barokową Nota Bene wykonany przed Wielkanocą z żałobną muzyką Schutza, w którym grałam na teorbie. Inny koncert, który warto wspomnieć, to urokliwy koncert na University of Waterloo z wybranymi przeze mnie pięknymi utworami renesansu i baroku na sopran (Shiela Dietrich) i/lub skrzypce (Rona Goldensher) i lutnię lub teorbę i gitarę barokową.

W mijającym roku nagrywałam utwory do programu Sounds of Canada dla TV Ethnic Channel. Samo zaproszenie do programu odebrałam jako wyróżnienie – jest przecież tylu znakomitych artystów polskich w samym Toronto (mieszkam w Waterloo). A tu cała ekipa telewizyjna przyjechała z Toronto do Waterloo na nagrania! Cześć utworów nagrywałam w studio TV – nie wszystko wyszło, jak sobie wymarzyłam. To było moje nowe doświadczenie: nagrywanie na żywo jest inne od gry na koncercie czy od nagrań na CD. Poza tym mówienie do kamery, zwłaszcza bez przygotowania, z pewnością nie jest moją mocną stroną!

Program jest o Polakach w Kanadzie, a oprócz mnie występuje tam również zespół Kujawiacy z Kitchener/ Waterloo oraz świetna mezzosopranistka Jenny Enns Modolo. Link do filmu (trzeba kliknąć na odcinek polski): https://soundsofcanadaseries.com/episodes/

Wciąż uczę w konserwatorium muzycznym, a w tym roku dołączyłam do Faculty of Music na Wilfrid Laurier University w Waterloo.

Z wydarzeń pozazawodowych: wybrałam się z synem w Góry Skaliste w okolice Banff i przy okazji w drodze powrotnej na kanadyjską prerię. Urzekło mnie to, że im dalej od miejsc, do których można dojechać, tym mniej ludzi. To jest to, czego mi brak w moich ukochanych Tatrach: bycia sam na sam (lub prawie) z przyrodą, z potęgą gór czy z ogromną “pustą” przestrzenią prerii. Plany na kolejny rok: przede wszystkim muzykologiczne. W roku 2013 moja praca na temat polskiej tabulatury z XVII wieku, Danzig 4022 została wydana w Polsce i w Niemczech (po angielsku). Tę pracę chciałabym teraz uzupełnić o swoje nowe odkrycia. Już prawie stawiam kropkę nad “i”. Zaczęłam też badać kolejną lutniową tabulaturę – prawdopodobnie pochodzenia niemieckiego, ale zawierającą sporo polskich utworów. Tabulatura ta została odkryta zupełnie niedawno, w 2017 – to się zdarza szalenie rzadko! Tę pracę chciałabym ukończyć w 2019 roku. W nadchodzącym roku życzę nam wszystkim, abyśmy umieli dać sobie czas na bycie z kochanymi osobami. Jak wszyscy dobrze wiemy i nie zawsze pamiętamy: tak naprawdę mało co się liczy poza tym.

•••


OLA TURKIEWICZ

Wokalistka jazzowa, kompozytorka, twórca i organizator corocznych Koncertów Niepodległości oraz Projekt Arboretum. Współpracownik POLcastu.

Ten rok rozpoczął się dla mnie wyjątkowo, bo pod znakiem baletu. Wzięłam udział w międzynarodowym projekcie, którego celem była reaktywacja XVIIwiecznego przedstawienia “Ballet Royal de la Nuit”,(który w 1653 roku przygotowany został z okazji objęcia tronu przez małoletniego Ludwika XIV, znanego jako Król Słońce. W premierze baletu król Francji wystąpił osobiście wcielając się w rolę słońca, stąd jego późniejszy przydomek Król Słońce. Współczesny “Ballet Royal de la Nuit” jest hybrydą muzyki elektroakustycznej oraz sztuk performatywnych, jak taniec, obraz i dźwięk. Pracując w grupie artystów z całego świata skomponowałam 60-minutową suitę elektroakustyczną, stanowiącą muzyczną ilustrację do baletowej partii “Orphée” (Orfeusz). Powstała muzyka stanowiła podstawę dla choreografii i wykonania mojego Orfeusza przez tancerzy z Australii, których poprowadzili Richard James Allan i Karen Pearlman z Sydney. Całość powstała w ramach International Video Dance Festival de Burgougne we Francji, a premiera miała miejsce na zamku Cerisy la Salle w Normandii, a ja, jako jedyna wśród kompozytorów z całego świata, reprezentowałam Polskę.(Powstała w ramach tej niespodziewanej jeszcze rok temu polsko-australijskiej współpracy, niezwykła opowieść(muzyczno- taneczno-filmowa zatytułowana “Message from the Universe” niebawem będzie dostępna w Internecie.

Nie było to jednak pierwsze wzruszenie! Dosłownie 10 dni wcześniej, w przepięknym i magicznym Lwowie miała miejsce międzynarodowa premiera naszego Projektu Arboretum. Przygotowana specjalnie na International Ethno Jazz Festival “Flugery Lwowa” edycja “Mazury i Podole” i prezentowała kulturę obu tych, pozornie tylko odległych, regionów. Chwilę później, edycją “Drewniane Gody” zagościliśmy w amfiteatrze w Mrągowie, gdzie świętowaliśmy 5-lecie Projektu Arboretum.

Dzień wcześniej, także w Mrągowie, zainaugurowaliśmy projekt przygotowywany od wielu lat. To Hybryda Kultur Festival, który poprowadziłam. Jest to wydarzenie, do którego zapraszamy twórców z całego świata, którzy, podobnie jak my, inspirują się muzyką korzeni, wplatając ją we współczesne nurty muzyczne, co wiele lat temu nazwaliśmy muzyką hybrydową.

Również Koncert Niepodległości celebrował w tym roku swój jubileusz, dziesiątą rocznicę. W sierpniu w Kruszynianach, w gnieździe rodowym Polskich Tatarów i wspólnie z nimi, przedstawiliśmy edycję Koncertu Niepodległości “Za Naszą i Waszą Wolność”, która w tym przypadku była muzyczną opowieścią o mniejszościach i cudzoziemcach zasłużonych dla Niepodległej. Pełni wzruszeń i żegnani przez naszych kochanych Tatarów, udaliśmy się na Westerplatte z programem “Niepokorne” opowiadającym o czynie niepodległościowym kobiet. Wielkim wyzwaniem organizacyjnym i przeżyciem była organizacja Koncertu Niepodległości “Młode Wilki” w 79. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę w 1939 r. na Placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie. To wydarzenie poświęcone było polskiej młodzieży. Potem, w Tarnowie i na warszawskim Bemowie zagraliśmy jeszcze edycję Koncertu Niepodległości “Poland”. Zwieńczeniem 10 lat pracy był oczywiście X Koncert Niepodległości “Punkty Zwrotne” w dniu 11 listopada w Muzeum Powstania Warszawskiego. To był podwójny jubileusz – 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości oraz nasza 10. rocznica. Edycja jubileuszowa była dużym wyzwaniem. Od początku było wiadomo, że musi być to koncert wyjątkowy pod wieloma względami. I takim był. Pokierowanie zespołem ponad 60 artystów było niezwykłym doświadczeniem i sporym wyzwaniem, któremu towarzyszyła ogromna radość i satysfakcja z Koncertu, który warszawska publiczność określiła mianem “najlepszy”, po raz kolejny zresztą _

Niemal natychmiast po edycji jubileuszowej pojechaliśmy z programem Koncertu Niepodległości “Za Naszą i Waszą(Wolność” (do krajów nadbałtyckich. Pierwsza była Litwa, gdzie nasz występ otworzył VI Dni Kultury Polskiej w Wilnie. Brak słów by opisać(emocje i wzruszenia, które tam mi towarzyszyły. Z Wileńszczyzny pochodzą moi Dziadkowie ze strony Mamy. Dziadek Antoni Kapszewicz wyzwalał Wilno w ramach Operacji “Ostra Brama” w 1944 roku. Po wyzwoleniu Wilna, wraz z innymi żołnierzami Okręgu Wileńskiego AK, ostrzeliwany przez sowieckie czołgi i samoloty, został otoczony na skraju Puszczy Rudnickiej i pojmany przez NKWD. Jak i inni żołnierze wyklęci z wileńskiego AK, wyzwalanie Wilna z rąk niemieckich okupił zsyłką do łagru w Kałudze pod Moskwą. Niezwykle trudno było mi opanować wzruszenie podczas tej opowieści, a wielu Polaków na widowni płakało razem ze mną. Poczułam z nimi, Wilniukami z dziada pradziada, jakąś niesamowitą więź… Chyba te łzy sprawiły, że uznali mnie za “swoją”. Niezwykli ludzie, pięknie kultywujący polskość, pomimo trudnych do opisania trudności, z jakimi się tam na co dzień borykają. Kolejna porcja wzruszeń czekała mnie w Dyneburgu. Tamtejsi Polacy, często potomkowie dawnej szlachty inflanckiej, także zgotowali nam gorące przyjęcie, a Koncert Niepodległości był zwieńczeniem polskiego i łotewskiego stulecia. Największym jednak zaskoczeniem, była jakże symboliczna obecność konsula Rosji na naszym Koncercie Niepodległości. W Dyneburgu, gdzie połowa ludności to Rosjanie, widok rosyjskiego dyplomaty stojącego na baczność przy Gaude Mater Polonia, przy Rocie i Mazurku Dąbrowskiego, wsłuchującego się w naszą opowieść o pakcie Ribbentropp-Mołotow i współpracy Hitlera i Stalina, miał wymiar szczególny.

Ten rok zakończymy z przytupem bo na Antypodach. A dokładnie w Brisbane w Australii. Wystąpimy tam 28 grudnia w ramach PolArt 2018 Festival prezentując Polish Independence Concert czyli australijską edycję Koncertu Niepodległości “Poland”, tego samego, z którym w 2016 roku wystąpiłam w Rose Theatre w Brampton. Z kolei dwa dni później zaprezentujemy australijskiej publiczności Projekt Arboretum in Australia.

I co ciekawe – w efekcie tej współpracy z Australijczykami, od której zaczął się ten niezwykły rok, dziś piszę muzykę do australijskiego thrillera… Jest to marzenie, które od zawsze nosiłam w sobie… Marzyłam by pisać muzykę filmową i to się w tym roku ziściło. I choć pod koniec roku złamałam żebro, to i tak muszę powiedzieć, że to był naprawdę dobry, niezwykły rok…

“Jakie ma Pan/Pani plany na nadchodzący rok?” To pytanie od jakiegoś czasu bardzo mnie rozbawia. Mój śp. Wujek Stasiu powtarzał: jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to powiedz Mu o swoich planach… Coś w tym jest. Ja oczywiście mam te plany huczne. A że mam męża, który jest równie kreatywny to plany są podwójnie huczne i potem tylko się(martwimy, że jeśli wszystko się uda, to nie wiemy kto te plany zrealizuje (ha, ha, ha). I oczywiście mówimy sobie: obyśmy mieli tylko takie zmartwienia… Oczywiście planujemy pojechać za granicę zarówno z Koncertem Niepodległości jak i z Projektem Arboretum. Planujemy powrót na Łotwę, chcielibyśmy pojechać do Estonii i dalej do Skandynawii. Planujemy wyjazd na Bukowinę, zarówno do Czerniowców (Ukraina) jak i Suczawy (Rumunia). Może uda się też pojechać do USA. Oczywiście tradycyjnie planujemy zagrać Projekt Arboretum w Mrągowie i Koncert Niepodległości na Westerplatte, na pl. Marszałka Józefa Piłsudskiego i w Muzeum Powstania Warszawskiego. Planujemy rozwijać dalej nasz najmłodszy projekt Hybryda Kultur.

W nadchodzącym roku ukaże się też film z moją muzyką, o którym wyżej wspomniałam. Będzie to dla mnie niesamowite wydarzenie i przeżycie.

Za rok opowiem, co z tych planów wyszło.

Redakcji oraz Czytelnikom “Gazety” życzę by Nowy Rok przyniósł samo dobro. Niech się nam wszystkim darzy.

•••

To niesłychane, kiedy czyta się te strony i niekończące się listy osiągnięć, prawda? Co roku jestem pod niezwykłym wrażeniem kiedy otrzymuję relacje poszczególnych osób, a potem składam je w całość. To wspaniałe, że mamy wokoło siebie takich uzdolnionych i ambitnych ludzi. Wspierajmy ich i ich projekty, czytajmy ich książki, chodźmy na ich przedstawienia i koncerty, słuchajmy ich muzyki, oglądajmy ich zdjęcia. Wspierajmy ich także finansowo, kupując ich książki, płyty, albumy, bilety na ich imprezy. Są oni wielkim bogactwem i darem.

I na koniec parę słów o nas.

GAZETA i POLCAST

W tym roku minęło 30 lat od stworzenia “Gazety” w druku. Powstała dzięki wizji i niezwykle ciężkiej pracy Zbyszka Bełza. dokończenie ze str. 21 cz. I Była pierwszą w Kanadzie polonijną niezależną gazetą prywatną, niepodlegającą pod żadną organizację. Pierwsza była dziennikiem, pierwsza i jedyna korzystała i korzysta z serwisu informacyjnego i fotograficznego PAP, za który płacimy, a nie pobieramy bezprawnie za darmo informacji PAP-owskich. “Gazeta” pierwsza stworzyła serwis lokalny i stała się pomostem między Polską a Kanadą. Otrzymała szereg dziennikarskich nagród i uznanie (oraz współpracę) dziennikarzy w Polsce jako profesjonalnie wydawana gazeta poza granicami kraju. Stworzyła i prowadziła przez 9 lat doroczny Toronto Polish Film Festival – ogromny festiwal filmowy prezentujący najnowsze filmy polskie, wybierane przez nas co roku na Festiwalu Filmowym w Gdyni.

W 2003 roku, jako pierwsza gazeta polonijna, “Gazeta” stworzyła wersję online www.gazetagazeta.com, która rozpoczęła nowy rozdział jej rozwoju, otworzyła ją na cały świat i umożliwiła wiele niezwykłych kontaktów. “Gazetę” online prowadzi dzisiaj Małgorzata P. Bonikowska we współpracy z Tomkiem Kniatem.

To wielki sukces, że “Gazeta” przetrwała te długie lata i jest traktowana jako autorytet w sprawach polskich w Kanadzie i kanadyjskich w Polsce.

Ten rok był rokiem przyznania mi za stworzony ponad 2,5 roku temu we współpracy z Tomkiem Kniatem podcast POLcast prestiżowej Nagrody im. M. Płażyńskiego, którą odebrałam w Muzeum Emigracji w Gdyni. To czwarta nagroda dla POLcastu i wielki zaszczyt, że wybitni koledzy- dziennikarze z Polski uznali moją pracę dziennikarską za wartą tego ważnego wyróżnienia.

This slideshow requires JavaScript.

To był też trudny rok – wypadek, jakiemu uległam we wrześniu, spowodował trwające do dzisiaj konsekwencje zdrowotne, ale jestem pełna optymizmu, że rehabilitacja przyniesie wyniki i pozwoli na realizację bardzo wielu planów profesjonalnych, jakie mam na rok 2019. Wśród nich znajduje się wydanie mojej drugiej książki “Odczarować angielski” i znaczne rozszerzenie mojego nauczenia języka angielskiego online w ramach MENTOR Language Services. Planów jest więcej, ale nie chcę “zapeszyć”. Za rok okaże się, czy udało się je zrealizować.

•••

Pragnę w imieniu naszej “Gazety” i POLcastu wszystkim Czytelnikom i Słuchaczom na całym świecie życzyć wspaniałego nowego 2019 roku w zdrowiu, radości i pokoju (oraz spokoju) na świecie.

Małgorzata P. Bonikowska

A tak to wyglądało w poprzednich trzech latach (w druku też pięknie):
Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

1 Comment

  1. Karolina Wróblewska on

    To naprawdę imponujące – ile ci ludzie robią wspaniałego. To rewelacyjny pomysł, żeby od lat przedstawiać te osiągnięcia. Niech ludzie wiedzą, jakich mamy Polaków na świecie. Gratulacje i podziękowania dla Gazety.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.