Zamach na prezydenta Gdańska w czasie koncertu WOŚP

0

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz żyje, jest w stanie bardzo ciężkim – poinformował doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. “O wszystkim zdecydują najbliższe godziny” – zaznaczył chirurg.

Dyrektor ds. lecznictwa dr hab. Tomasz Stefaniak (C), Z-ca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej Aleksandra Dulkiewicz (P) Z-ca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej Piotr Grzelak (2P) oraz dyrektor naczelny szpitala Jakub Kraszewski (L) podczas briefingu przed SOR-em Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, 14 bm. w Gdańsku. Do tego szpitala został zabrany prezydent miasta Paweł Adamowicz po tym, jak został zaatakowany wieczorem ostrym narzędziem na scenie podczas “Światełka do nieba” w 27. finale WOŚP. PAP/Adam Warżawa

Adamowicz był operowany przez pięć godzin, po tym, jak został zaatakowany nożem przez 27-letniego mężczyznę podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Nożownik obezwładniony przez ochronę po ataku na scenie, na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas “Światełka do nieba” w 27. finale WOŚP, 13 bm. w Gdańsku. (pkus) PAP/ Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W szpitalu udało się przywrócić akcję serca Adamowiczowi. W trakcie operacji w Uniwersyteckie Centrum Klinicznym we Wrzeszczu przetoczono mu 41 jednostek krwi.

“Proszę państwa, pacjent żyje, chociaż jego stan jest bardzo, bardzo ciężki” – oświadczył Stefaniak.

“Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej” – powiedział lekarz. “Bardzo prosimy, żebyście państwo wspierali pacjenta i żebyście modlili się za niego” – dodał.

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz powiedział dziennikarzom w nocy przed szpitalem, gdzie operowano Adamowicza, że “najbliższe godziny są decydujące”. “Sprawca przygotował się do tego zamachu i wybrał akurat taki moment, który był najbardziej medialny, bo to było przecież ‘Światełko do nieba'” – podkreślił. Ocenił, że takie są skutki, kiedy “się tyle nienawiści wylewa na człowieka”.

Podczas gdańskiego finału WOŚP o godz. 20, gdy odliczano czas do “Światełka do nieba” na scenę, na której był m.in. Adamowicz, wtargnął mężczyzna. Na nagraniu zdarzenia widać, jak przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa, ponownie podchodzi do Adamowicza i zabiera mikrofon.

“Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – krzyczał ze sceny, zanim obezwładnili go ochroniarze – wynika z filmów ze zdarzenia.

Na scenie reanimowano Adamowicza przez 15 minut, potem przewieziono go do szpitala. Tam lekarze podjęli operację prezydenta Gdańska, która trwała pięć godzin.

Policja i prokuratura zaraz po zdarzeniu podjęły czynności w sprawie ataku na prezydenta miasta. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Prokuratorzy uczestniczą we wszystkich czynnościach związanych ze zdarzeniem – na miejscu, w komendzie, gdzie składają zeznania świadkowie i w szpitalu, gdzie był operowany Adamowicz.

Sprawca

27-letni Stefan W., który ugodził nożem prezydenta Gdańska był skazany za napady na cztery banki – dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do prokuratury.

W 2013 roku mężczyzna napadł na trzy gdańskie placówki SKOK-ów i na bank Crédit Agricole.

W maju 2014 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odbył się proces Stefana W. i Tobiasa Ł. oskarżonych o napady na bank. Główny oskarżony, Stefan W. miał zorganizować serię napadów na placówki SKOK – relacjonowały trójmiejskie media. Obok W. oskarżonym o pomoc w napadzie był Tobias Ł. – pisał “Dziennik Bałtycki”.

Stefan W. napadł z bronią na cztery gdańskie placówki bankowe. “Wyciągał wtedy zza pasa spodni broń (rewolwer na naboje hukowe lub wiatrówkę), po zastraszeniu personelu zabierał z kasy pieniądze” – relacjonowała proces w 2014 roku trójmiejska “Gazeta Wyborcza”.

Jak pisała “GW” ze zrabowanych 15 tys. zł udało się odzyskać tylko 2,5 tys. zł.

Stefan W. został skazany na pięć lat i sześć miesięcy więzienia (Tobias Ł. dostał wyrok łagodniejszy – 22 miesiące). Zasądzono mu też spłatę ponad 30 tys. zł: składała się na to grzywna, koszta sądowe, naprawienie szkody oraz nawiązki po pięć tysięcy złotych dla trzech poszkodowanych pracownic banków, które w wyniku napadów doznały rozstroju nerwowego.

Poleć:

O Autorze:

PAP

PAP to największa agencja informacyjna w Polsce. Zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Przez całą dobę, 7 dni w tygodniu 250 dziennikarzy i 40 fotoreporterów przygotowuje serwisy informacyjne, z których korzystają media, instytucje, urzędy państwowe i przedsiębiorcy.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.