Czy wegetarianie zaakceptują mięso z próbówki?

0

Coraz więcej ludzi wybiera wegetarianizm. Motywacje są różne: troska o zdrowie, o środowisko naturalne, o zwierzęta…

Produkty spożywcze zastępujące mięso zdobywają sobie coraz szerszą aprobatę. Nawet najszybciej rozwijająca się obecnie w Kanadzie sieć A&W oferuje “beyond meat burgers”, które są na tyle popularne, że czasami ich po prostu brakuje. Jednak w skład tego popularnego wegetariańskiego hamburgera wchodzi ponad 30 składników. 

A gdyby udało się “prawdziwe” mięso wyhodować w próbówce, bez mordowania zwierząt? Od kilku już lat naukowcy potrafią w ten sposób wyhodować skórę nadającą się doskonale do przeszczepów pacjentów z rozległymi poparzeniami. Ale jadalne mięso?

Otóż jest to nie tylko możliwe, ale już praktykowane. W szerokim wprowadzeniu na rynek przeszkadzają już tylko dwie przeszkody: cena i prawnicy.

Odtworzenie smaku i faktury nie jest wcale tak prostym zadaniem. Pierwszy wołowy hamburger wyhodowany w 2013 r., którego koszt zamknął się w, bagatela, 300 tys. dolarów, był suchy – nie zawierał tłuszczu. Obecnie jednak firmy doskonalą techniki hodowli komórek mięśniowych i tłuszczowych na specjalnych, trójwymiarowych rusztowaniach. Izraelska firma Aleph Farms uzyskała niedawno steki wołowe już tylko za 50 dolarów. Za drogo dla przeciętnych klientów robiących zakupy w supermarketach, ale całkiem przystępnie dla smakoszy i ciekawskich. Mięso in vitro przestaje być science-fiction. Otrzymanie cieniutkich wołowych steków, które następnie usmażono i podano na uroczystej degustacji, zabrało Aleph Farm 3 tygodnie od momentu izolacji komórek z bydła. Steki, składające się zarówno z komórek mięśniowych, tłuszczowych, tkanki łącznej jak i drobnych naczyń krwionośnych, cechowały się bardzo podobnymi właściwościami jak wołowina otrzymana w konwencjonalny sposób.

Ale co do tego mają prawnicy? Narodowa Unia Rolników postuluje do Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz Departamentu Rolnictwa (USDA), by terminów takich jak „mięso”, „wołowina”, „kurczak” czy „wieprzowina” używać tylko w odniesieniu do produktów uzyskanych z urodzonych i zabitych w rzeźni zwierząt. Takie wewnętrzne przepisy wprowadził już stan Missouri, a niedawno również Nebraska. Dla konsumentów to sygnał: nasze jest „prawdziwe”, tamto jest „syntetyczne”. Takiemu podejściu sprzeciwiło się w liście otwartym do FDA i USDA siedem firm zainteresowanych produkowaniem mięsa in vitro. Pod koniec marca w Berlinie odbędzie się konferencja New Food Conference, podczas której cały jeden dzień poświęcony będzie właśnie produktom mięsnym wytwarzanym in vitro. 

Do pełnej komercjalizacji tego procesu brakuje jeszcze jakieś 2 do 3 lat. Mamy więc czas na zastanowienie się czy nam takie mięso z laboratorium będzie bardziej pasowało niż to z rzeźni, a adwokaci mają czas na wypracowanie kompromisów legislacyjnych. 

Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.