Halka

0

Z cyklu: Historia Salonu Muzyki i Poezji

Wyreżyserowanie Halki było dla mnie nie lada wyzwaniem. Po raz pierwszy zetknęłam się z tak arcytrudną sytuacją, w której nie miałam do dyspozycji scenografii, kostiumów i sceny. Mogłam jedynie liczyć na bardzo dobrych śpiewaków i mój ogromny zapał. W czasie przygotowań wszystkie problemy zostały stopniowo rozwiązywane. Jednym z wykonawców miał być świetny, wielokrotnie nagradzany chór Sinfonietta z Hamilton pod dyrekcją Macieja Jaśkiewicza. Niestety nie mogłam ustawić chórzystów na scenie – nie mieli kostiumów z epoki i nie byłam pewna, czy będą potrafili, jako ludzie z różnych pokoleń, w przeważającej mierze starszego, odpowiednio się poruszać. Postanowiłam ich podzielić na dwie grupy i ustawić po obu stronach na proscenium, a na scenie pozostawić jedynie śpiewaków-solistów i grupę tancerzy. Aby zdobyć tancerzy zwróciłam się do polonijnych zespołów, Białego Orła i Lechowii. Pozostał problem scenografii. W tle miał być przecież zamek, alejka, kościół, góry. Wyświetlone na ekranie obrazy (po raz pierwszy użyłam tego sposobu) okazały się świetnym rozwiązaniem.

This slideshow requires JavaScript.

Soliści byli znakomici – Józef Homik z Chicago, wielokrotny odtwórca roli Jontka i Maria Knapik-Sztramko – sławna już sopranistka, która przyjechała specjalnie z Ottawy. Były trudności ze znalezieniem wykonawcy roli Janusza. Dyrygent Maciej Jaśkiewicz znalazł w Warszawie świetnie zapowiadającego się młodego śpiewaka. Był nim baryton – Mariusz Kwiecień, obecnie solista Metropolitan Opera. Gdy podczas pierwszej próby usłyszałam jego cudowny głos – wiedziałam, że ten przystojny młodzieniec ma przed sobą wielką przyszłość. Sprawdził się też jako aktor i z Marią Knapik-Sztramko odnieśli w tym operowym przedstawieniu wielki sukces.

Maria Noworarska

Scena ślubu Zofii z Januszem (M. Drąg i J. Kwiecień), chór Symfonia, Orkiestra Toronto Sinfonietta

O ile ktoś widział przedstawienie „Halki” w epoce PRL-owskiej, na pewno wtedy wyczuwał gęstawy smrodek dydaktyczny sączący się przez cały czas ze sceny. Libretto pióra radykalizującego Włodzimierza Wolskiego było wodą na PRL-owski młyn. No bo przecież Janusz to pan feudalny, który pozbawia młode góralki ich dziewictwa, a górali ich wartości dodatkowej. Koncepcja reżyserska Marii Nowotarskiej jest nowa i świeża. W niej tragedia Halki jest tragedią ludzką, a nie klasową. Nowotarska stworzyła z solistów „Halki” postacie żywe, pełne ludzkich namiętności i słabostek. W Toronto i Hamilton młodzi i zdolni soliści nie tylko dali pokaz świetnego moniuszkowskiego śpiewu, ale również, dostosowując się do koncepcji reżyserskiej, potrafili stworzyć wiarygodne postacie.

„Halka” Marii Nowotarskiej – fragmenty prof. Feliks Gżegżółka, Związkowiec 29. 11. 1996

Opera jest jakże pięknym połączeniem koncertu ze sztuką dramatyczną. Dzięki temu silniej niż sam koncert przemawia do widza, nieraz go wzruszając. Takie właśnie emocje przeżywaliśmy, gdy na scenie snuły się wieczorne mgły, a Halka śpiewając „o żyj szczęśliwy, żyj, choć nie dla mnie, tylko czasami pomódl się za mnie, umieram i przebaczam ci…” odchodziła, aby rzucić się do rzeki.

Ukłony solistów, reżysera i dyrygenta po spektaklu. Od lewej: K. Jasiński, J. Homik, M. Jaśkiewicz, M. Nowotarska, J. Kwiecień, M. Knapik-Sztramko, M. Drąg i M. Kuleczka

Aby nie rozśmieszyć swoją sztucznością, wszystkie elementy spektaklu operowego muszą być dopięte „na ostatni guzik”. Dzięki tytanicznym wysiłkom dyrektora artystycznego i dyrygenta, reżysera i choreografów ostatni guzik udało się jednak dopiąć. Najważniejszymi filarami każdego spektaklu operowego są soliści. Zarówno w partiach solowych jak i scenach zespołowych zabłysnęli pięknymi, dojrzałymi głosami. Józef Homik jest już od szeregu lat najlepszym Jontkiem na świecie, Mariusz Kwiecień, który śpiewał Janusza po raz pierwszy jest z pewnością̨ wschodzącą gwiazdą operowych scen świata. Również Maria Knapik-Sztramko po kilku latach utrwalenia swojej renomy wydostaje się na szerokie wody wielkich scen operowych.

Wydarzenie na skalę kontynentu, fragmenty S. Dubiski, Związkowiec, 29 listopada 1996

Fragment książki
Beaty Gołembiowskiej
“Teatr bez granic”

This slideshow requires JavaScript.

 

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.