Karnawały (cz. 2) – Polska, Czechy

0

Polski karnawał  miał swe początki w czasach pogańskich. W różnych plemionach słowiańskich  odbywały się różne uroczystości z różnych powodów w różnych czasach.

Najsłynniejszą była Noc Kupały – jednego z licznych bożków słowiańskich, czyli najdłuższa noc w roku z 23 na 24 czerwca.

Noc Kupały

Było palenie ognisk i tańce wokół nich dziewic ubranych na biało, szukanie kwiatu paproci, bo w legendach nie tylko Słowian, ale kilku innych ludów europejskich miał kwitnąć tylko tej jedynej nocy. Najciekawszym obrządkiem tych uroczystości było rzucanie do bieżącej wody przez dziewice (bo teoretycznie w owych czasach niezamężne dziewczyny to tylko dziewice) kwietnych wianków.

Wianki w falującej wodzie

W Polsce Kościół  długo walczył w tymi zwyczajami, ale nie udało się. Przemianował  je tylko na Noc Swiętojańską (w kalendarzowym dniu św. Jana Chrzciciela) i do dziś panienki uprawiają ten miły zwyczaj.

Od czasów kiedy Polska stawała się krajem bogatym,  szczególnie w czasach królów elekcyjnych, zwyczaje te stawały się marginalizowane, ich miejsca zajmowały uczty, początkowo z różnych okazji w kalendarzu kościelnym i rodzinnym, później przy byle jakiej okazji, wreszcie w pałacach najbogatszych magnatów ucztowano ciągle bez przerw, lub z krótkimi przerwami aż do wytrzeźwienia gospodarza, lub wyleczenia się z potłuczeń po upadnięciu pod stół lub podczas burd, w których sięgano do szabel. Jan Kochanowski w długim eseju o trzeźwości tak się wyraża o nich: „Kto by mógł wyliczyć, jako wiele zwad, jako wiele morderstwa, i innych wiele haniebnych rzeczy się dzieje prze[z]to zbytnie i niemoralne pijaństwo”. Innym mocno zwalczanym zachowaniem był taniec, a szczególnie kiedy pary obejmowały się.

Początki karnawałów polskich

Słowo “karnawał” długo nie było znane w Polsce. Używano nazw: zapusty, mięsopusty, ostatki (na określenie kilku ostatnich dni karnawału) i kilka innych. Karnawał staropolski, a szczególnie jego ostatnie kilka dni od „tłustego czwartku” do wtorku przed Środą Popielcową to przede wszystkim bale na dworach i w pałacach, zabawy chłopstwa w karczmach, a mieszczan w siedzibach swoich cechów lub na ulicach – taką uliczną zabawę nazywano najczęściej comber, a w Wielkopolsce podkoziołek. Szlachta przemieszczała się z miejsca na miejsce, od dworu do dworu saniami (kuligi) czy, z braku śniegu, kolaskami.

Wielki Post zaczynał się na balach o północy we wtorek przed Środą Popielcową – serwowano „maślaną kolację”, czyli posiłek postny z nabiałem i śledziami. Pito dużo jeszcze przez kilka pierwszych dni postu: wymówka była bardzo religijna – chodziło o dokładne wypłukanie wnętrzności z tłuszczy. Znane były reduty, czyli bale maskowe na wzór Wenecji czy Wersalu, niekiedy ludzie nie tylko twarz zakrywali maskami, lecz przebierali się udając nieludzi, np. w czasie wielkopolskich podkoziołków po ulicach paradowały niedźwiedzie, wilki i inne zwierzaki.

Wrocław – historyczna stolica karnawałowa Polski

Wrocław, stolica dawnego Śląska,  już w średniowieczu był miastem wielokulturowym. Jego tradycje karnawałowe były wzorowane na tradycjach czeskich, wiedeńskich, państw znajdujących się na terenie obecnych Niemiec, no i tradycjach staropolskich, a nawet pogańskich. Dlatego te uroczystości są wielorakie, zmieniające się z upływem czasu. Składały się na to pochody przebierańców, turnieje rycerskie, humorystyczne turnieje czarownic, no i słynne komedie ostatkowe produkcji żaków wrocławskich.

Dawna wrocławianka w stroju karnawałowym

Do dzisiaj  najbardziej  pomysłowe tego typu zabawy są ciągle we Wrocławiu. Przykłady: wciąganie krowy do tramwaju, bo to przecież też człowiek, wieszanie kukieł studenckich z okien akademików reprezentujących wisielców, którym nie powiodło się na egzaminach, pomysłowe przebieranki itp.

Choć tradycja karnawału sięga lat zamierzchłych, pogańskich, to pierwsza pisana wzmianka historyczna sięga roku 1522 – to dawna procesja religijna rozbawionego ludu na placu przed kościołem świętej Elżbiety. Turnieje rycerskie, które potem stały się częścią karnawału, znane są  dużo wcześniej bo pierwsza wzmianka historyczna o turnieju na Placu Solnym jest z roku 1255. Komedie ostatkowe, produkcje żaków, przemieniały się często w bójki i różne inne szaleństwa, więc poważni i szanowni radcy miejscy potępiali niejednokrotnie te „szkodliwe komedie i płoche zabawy”. Młodzież nie przyjmowała tego do wiadomości, tak jak i dzisiaj władze miasta mają poważne kłopoty w mitygowaniu ekscesów współczesnych żaków. Różne stany też miały swoje uroczystości niekiedy na ulicach, częściej w budynkach użyteczności publicznych lub w swoich pałacach. 

Sala balu karnawałowego we Wrocławiu

Największą i najbardziej szaloną zabawą, nie tylko w budynku cechu ale i na ulicach, był karnawał bednarzy (młodzież uświadamiam, że to nie tylko popularne dziś w Polsce nazwisko, ale to dawni i wymierający współcześni twórcy różnego rodzaju naczyń z klepek z drzewa, choćby beczek do piwa). By zabawa była bardziej kolorowa i szalona, zaczęto wzorem weneckim zakładać na twarze maski. W czasach zagrożeń wojną czy najazdem wydawano zakaz zakładania ich na twarz, jak na przykład w roku 1685 na skutek zagrożenia najazdem tureckim. Zabawy w maskach zwane redutami przenoszono wewnątrz budynków gdzie zakazy nie obowiązywały. Dość długo najwspanialsze reduty organizowała pani Locastelli w swoim lokalu przy ulicy Biskupiej. Prawdziwe wariactwo karnawałowe nastąpiło w latach dwudziestych – było się czym radować – Polska zmartwychwstała po ponadwiekowym rozbiorze. By urozmaicić uroczystość pojawiły się nowe pomysły. Jednym z nich jest symulowana operacja brzucha faceta udającego chorego, z którego chirurg wydobywa dużą butlę wódy, no i oczywiście korkociąg i lejek, by się tym skarbem podzielić. Zgrzytem tego festiwalu były tak zwane Parteigi, w czasie których  hitlerowcy celebrowali głośno i hucznie rocznicę przejęcia władzy przez Hitlera. Obecnie Wrocławianie bawią się podobnie jak w większości miast polskich na balach, a ponieważ of Sylwestra do początku karnawału to tylko 7 dni, więc karnawał faktycznie zaczyna się w noc sylwestrową. Są i inne pomysły programowe, na przykład karnawałowy bieg, koncerty, ale i szaleństwa balowe nie tylko w ostatni dzień roku, ale w czasie prawie dwumiesięcznego trwania okresu karnawałowego. Poważniejsi obywatele znajdują wiele dla siebie:  eleganckie bale, koncerty, spotkanie z ciekawymi  ludźmi i tym podobne.

Maska karnawałowa z Żywca

Zabawy karnawałowe w Warszawie i Krakowie

Wiele staropolskich zwyczajów zamiera w dzisiejszym zmaterializowanym i zabieganym społeczeństwie, ale uroczystości karnawałowe, szczególnie w większych miastach polskich, odżywają. W Warszawie stawia się na elegancję, dlatego szczególnie w ostatnich dniach karnawału do zakładów fryzjerskich czy kosmetycznych są niekiedy kolejki jak w czasie komuny za cytrynami. Ludzie spotykają się w restauracjach, tam tańczą, najczęściej w rytmach latynoskich. Na ulicy można od czasu do czasu spotkać jakiegoś przebierańca lub osobę z wenecką maseczką (musi się pochwalić, że była w Wenecji). To czas żniw dla kabaretów, piosenkarzy, bo w tym okresie (może i dlatego, by zapomnieć o ponurościach zimy) ludzie chętniej garną się do takich czy innych rozrywek. W Krakowie wielkim karnawałowym miejscem zabaw jest rynek miasta. I choć trudno przy takiej zimowej pogodzie pokazać paniom wdzięki swych ciał, jak to robią tancerki w Rio, to jednak duże grupy rozbawionych krakowiaków i turystów opatulonych przed zimnem tu się bawią. Uświęcony tradycją jest tuna rynku zwyczaj ścinania głowy słomianej  kukły zwanej Mięsopustem.

Łódź – obecna stolica karnawałowa w Polsce

Od 2008 r. stolicą karnawałową w Polsce stała się Łódź i to za sprawą jednej osoby – Małgorzaty Wilczyńskiej. Z zawodu lekarka i menadżerka, od tego czasu zapomniawszy o zawodach wyuczonych, stała się modelką,  tancerką, instruktorką tańca flamenco i stepowania. Stworzyła organizację zwaną Carnavalia, czyli Międzynarodowy Festiwal Tradycji i Zwyczajów Karnawałowych i w ramach tej organizacji Łódź szaleje w ostatni kilka dni karnawału. Jest tu uliczna maskarada, bal przebierańców, pokazy i warsztaty tańców nie tylko latynoamerykańskich jak brazylijska samba, salsa, marengue, ale także hawajski taniec brzucha. Jest wielka wystawa masek weneckich, są warsztaty makijażu karnawałowego.

Uczestniczka karnawału w Łodzi w 2014 r.

To tylko niektóre  z „szaleństw” karnawałowych w Łodzi. Nie trzeba jechać do Rio de Janeiro czy Wenecji, wystarczy do Łodzi, i choć może tu jest mniej barwnie niż gdzie indziej, to Łódź ma szerszy repertuar do zaoferowania ludziom żądnym rozrywek niż wspomniane dwa najsłynniejsze miejsca karnawałowe na naszej planecie: w Rio i Wenecji.

Karnawałowy bal przebierańców w Łodzi

Zamość

Jednym z najbardziej znanych jest zabawa karnawałowa przedszkolaków w Zamościu. Nie ma pochodów, ale wiele ciekawych rozkosznych pomysłów wyczytanych przez rodziców z książeczek dziecięcych przed ich pójściem do łóżka, lub czy zrodzonych w główkach dzieciaków, bo to okres, w którym fantazja dzieci jest u szczytu. Tu  w dużej sali raz do roku roi się jak w ulu od piratów, policjantów, rycerzy, motylków, kaczuszek, żabek, wróżek, księżniczek i dziesiątków innych bohaterów  bajek dziecięcych. Dzieci same wybierają kim chcą być tego dnia, mamusie mają za zadanie szyć odpowiedni przyodziewek pod czujnym i krytycznym okiem maluchów.

Karnawał przedszkolaków w Zamościu

Karnawały w Czechach

Z naszych najbliższach sąsiadów w czasie karnawału najbardziej szaleją Czesi. Najciekawsze  pomysły nie są w stolicy, lecz w mniejszych miejscowościach, a nawet w skansenach, których małe Czechy mają wiele, a jeden z nich  jest chyba największym w Europie. W przeszłości, według przekazu kronik od XIII wieku, szalono najbardziej  w czasie zapustów, czyli w ostatnich dniach kalendarzowego karnawału, było to przedłużenie podobnych szaleństw jeszcze z czasów pogańskich. Jak w wielu krajach Europy w dużych miastach, szczególnie w stolicach, to przede wszystkim bale, niekiedy w maskach – na wsiach i w miasteczkach to przede wszystkim pochody karnawałowe niekiedy niezmienione od wielu wieków. W Pradze cały okres karnawałowy, to przede wszystkim bale w hotelach w weekendy, w jednym z nich co drugi dzień i obżeranie się potrawami: prawie wyłącznie mięsem świńskim. W teatrach organizowane są koncerty, występy słynnych śpiewaków.

To obżeranie się dotyczy wszystkich Czechów, szczególnie wieśniaków – uśmierca się w tym czasie dziesiątki tysięcy świniaków, tak jak w Ameryce Północnej jeszcze większe ilości indyków przed świętem Thankgiving. Okres karnawału jest w Czechach także okresem wielu uroczystości ślubnych. Na wioskach i w miasteczkach to przede wszystkim pochody przebierańców.

Najciekawsze są tego typu obchody w Hlinecku. To bogata parada od domu do domu przebranych turków, kobietek, chochołów, rakarza lub cygana z kobyłką, kominiarza, oczywiście nie brakuje w niej żyda, nawet niedźwiedzia itp., wielu paradujących w bardzo charakterystycznych maskach i w odpowiednim stroju. Przebierańcy wchodzą do każdego domu, który jest otwarty dla nich, recytują jakieś śmiesznostki czy podśpiewują dawne piosnki, wynagradzani są jadłem i napitkiem. Musi to byś bardzo ciekawa i nietypowa parada, bo znalazła się na Liście Dziedzictwa Niematerialnego Ludzkości UNESCO.

Pochód karnawałowy w regionie Hlinecko

W pięknym Czeskim Krumlowie docenionym przez UNESCO, bo całe miasto znalazło się na liście  Dziedzictwa Materialnego Ludzkości, odbywają się najbardziej rozbudowane, pomysłowe, kolorowe  obchody karnawałowe, szczegółnie w ostatnie dni przed Wielkim Postem.

Uczestnicy karnawałowi w czeskim Krumlowie

W dawnym pałacu królewskim organizowany jest elegancki bal w przebraniach karnawałowych, na ulicach pochód z orkiestrą dętą, kuglarzami, a potem uczta na świeżym powietrzu, oczywiście potrawami z wieprzowiny.

Obrazek z czeskiego Krumlowa

Jest barwnie, wesoło, karnawałowo, zarówno w Polsce jak i Czechach, choć, jak wspomniałem, dużo skromniej niż w wielu innych krajach, szczególnie latynoskich.

Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.