Karnawały (cz. 3) – London, Binche, Wenecja, Wiedeń, Niemcy, Kanada

0

Londyn

Ponieważ wielu Brytyjczyków nie lubi nazywać się Europejczykami, traktują swe wyspy jako oddzielny kontynent, ich obyczaje karnawałowe są dość różne od  europejskich, bo geneza ich jest nieuropejska. To nie oryginalny pomysł Anglików, to podarek ludzi Trynidadu i Tobago (zwanych pogardliwie przez Brytyjczyków Trinis) zamieszkałych w Londynie, a także innych londyjczyków przybyłych z innych Wysp Karaibskich i byłych mieszkańców Afryki.

To obecnie jeden z najpopularniejszych karnawałów ulicznych w świecie – liczba biernych uczestników dochodzi do dwóch milionów każdego roku. Pierwszy odbył się w r. 1964. To przede wszystkim taneczny przemarsz ulicami w dzielnicy Londynu Notting Hill, niekiedy z orkiestrami bębnów metalowych. Stroje uczestników są kolorowe i fantazyjne. W piórkach i stringach trudno przechodzić się ulicami Londynu w zimie, zerwano więc z tradycją kościelną i parada odbywa się podobnie jak w Toronto w okresie letnim. Poza paradą są tańce uliczne i w lokalach, degustacja dań z kuchni różnych krajów. Brytyjczycy mają okazję zmienić w tych dniach swoją dietę z dominujących dwóch standardowych dań: fish and chips oraz bacon and eggs na coś bardziej smacznego, wyszukanego, ekscytującego. Obecnie menu nieangielskie zostało poszerzone o dania polskiej kuchni w restauracjach w „polskiej dzielnicy” Ealing.

Karnawał w Londynie

Binche

Bardzo ciekawym, bo wyjątkowo oryginalnym karnawałem jest trzydniowa uroczystość przed Środą Popielcową w walońskim czyli francuskojęzycznym belgijskim miasteczku Binche. Doceniony jest przez UNESCO jako „Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage od Humanity”, czyli jako niematerialny dorobek ludzkości. Źródła podają, że powstał w XIV wieku i do dzisiaj się nie zmienił. Najważniejszym wydarzeniem karnawałowym są przemarsze przez miasteczko grupy ludzi przebranych za klaunów o nazwie gilles – to grupa rodzaju męskiego najczęściej w wieku od 3 do 60 lat.

Strój klaunów jest bardzo kolorowy, jak przystoi klaunom, maski na twarzach zrobione są z wosku, głowy i szyje obwiązane są białym płótnem, w rękach kije, którym się wymachuje przeciw złym duchom, a obuwie to głośno stukające po ulicach drewniaki. Zostanie klaunem to wielki zaszczyt. Około tysiąca uczestniczy czynnie w obrzędach karnawałowych. Nawet niektórzy szanowni urzędnicy Unii Europejskiej chcą się poczuć gillesami. Nie każdy jednak może nim być bo wynajęcie stroju jest bardzo drogie.

Gilles w maskach woskowych

Na najważniejszy pochód klaunów w niedzielę po południu przez miasto  trzeba na głowę włożyć bogaty i ogromny kapelusz z piór strusia, a wynajem czegoś takiego na kilka godzin to wydatek niekiedy 300 euro. W czasie tego pochodu paradujący klauni wystrojeni dodatkowo we wspomniane kapelusze, zamiast wymachiwać kijami w samoobronie przed złymi duchami, paradują z koszami pomarańczy rzucanych do tłumu, niekiedy wprost w wybranych członków tłumu. To znak pomyślności: nie wypada, by taką pomarańczą przywalić temu, który uderzył widza, bo to zrzeczenie się przyszłego bogactwa lub pomyślności. Ktoś kto nie lubi być obrzucany pomarańczami, a woli być obsypywany kwiatami, powinien jechać do Nicei oddalonej od Binche tylko niewiele ponad tysiąc kilometrów – tam piękne młode Francuzki z około 20 paradnych pojazdów szczodrze obsypują kwiatami obserwatorów przejazdu główną aleją miasta – Promenadą Anglików, na której w lecie 2018 roku terrorysta uśmiercił kilkadziesiąt osób pod kołami ciężarówki.

Karnawał w Binche w Belgii

Wenecja

W Europie najbardziej znanym karnawałem, między innymi i dlatego że najstarszym, jest karnawał w Wenecji. Zaczyna się nieoficjalnie zaraz po dniu Bożego Narodzenia, ale prawdziwe karnawałowe szaleństwo rozpoczyna się dopiero dwa tygodnie przed Środą Popielcową. Jest bardzo popularny wśród turystów; około 30 tysięcy zjawia się ich na ulicach Wenecji każdego dnia w czasie oficjalnych uroczystości karnawałowych.

Chociaż stroje pań są bogate i pomysłowe, to inne niż te w Londynie, czy w Rio. To nie piórka, to nie stringi, ale eleganckie balowe kreacje szyte na wzór strojów z XVII i XVIII wieku.

Największą sławę temu karnawałowi przynoszą słynne weneckie maski. Są eleganckie, często bardzo drogie, bo te z najwyższej półki to pióra tropikalnych ptaków przyozdabiane złotem i kamieniami szlachetnymi. To bardziej festiwał niż karnawał. Nie ma tłumnych pochodów (zresztą jak paradować w Wenecji po wąskich uliczkach poprzecinanych kanałami), lecz parada po głównym kanale miasta na gondolach, nie ma szalonej muzyki, są to przede wszystkim eleganckie bale. Jedną z cech dawnej demokracji weneckiej było to, że dożowie pozwalali w czasie karnawału kmiotkowi poczuć się panem, a panu kmiotkiem, bo wszyscy paradujący po mieście mieli szczelnie zakryte twarze, niekiedy poprzebierani w tradycyjne stroje ludzi z innej warstwy społecznej. Ktoś w stroju żebraka mógł być wielkim panem, a przesadnie wystrojony doża – zwykłym, choć bogatym człekiem, bo taki strój kosztuje krocie.

Karnawałowe maski weneckie

Wenecka parada karnawałowa na łodziach

Wiedeń

Najwcześniej w roku kalendarzowym karnawał zaczyna się w Niemczech i Austrii. W Austrii, szczególnie w Wiedniu, pierwszy dzień karnawału to pierwsza niedziela Adwentu.

Austriacy wychodzą z założenia, że na przyjście na świat Chrystusa trzeba czekać z nadzieją i radością, a nie tak jak w innych krajach ze smutnymi minami i w głodzie spowodowanym przedświątecznym postem, choć ten post przed Bożym Narodzeniem był nieco łatwiejszy do zniesienia, bo trwał niecały miesiąc, a nie 40 dni jak post przed Wielkanocą. Obchody te kończyły się, jak większość tego typu zabaw na świecie, dopiero w pierwszy dzień Wielkiego Postu.

Karnawał wiedeński jest jedną z najbardziej spokojnych uroczystości w porównaniu z innymi karnawałami, są to przede wszystkim bale. W dniu sylwestrowym to wielki bal na trzy i pół tysiąca par w pałacu cesarskim Hofburgu. Teoretycznie każdy człowiek z ulicy może w nim uczestniczyć, a praktycznie wygórowane ceny wstępu organiczają uczestnictwo do „śmietanki” miasta i bogatych turystów. W inne dni przed Wielkim Postem ten bardzo obszerny pałac jest wynajmowany różnym bogatym organizacjom. Zabawa odbywa się niekiedy w ponad 20 salach, w wielu salach gra inna orkiestra, uczestnicy mogą przechodzić od sali do sali w poszukiwaniu muzyki, którą znają, lubią i do której przyzwyczajeni są tańczyć. Często młodzież uczestnicząca po raz pierwszy w takim balu otwiera go polonezem. Innym miejscem takich wielkich zabaw i koncertów muzycznych w tym okresie jest słynna opera wiedeńska. Podliczono, że przeciętnie w czasie karnawału w samym Wiedniu jest około 300 oficjalnych balów.

Niemieckie karnawały

Dziwnym może się wydać, że praktyczni, zrównoważeni Niemcy potrafią się bawić w karnawale bardziej szaleńczo niż wielu innych na świecie. Tu karnawał rozpoczyna się 11 listopada o godzinie 11:11, bo to początek tradycyjnej „piątej pory roku”, czyli pory zabaw i błazeństwa. Na południu kraju, to przeważnie same błazeństwa, na północy, szczególnie w Westfalii, to coś więcej – to humorystyczne odgrywanie się na władzach miasta, a nawet władzach federalnych. W obecnych czasach najczęstszą ofiarą tych żartów była kanclerz kraju Angela Merkel. W czasie parad jej kukła była uroczyście pokazywana tłumom. Mnie najbardziej podobało się zdjęcie figury karnawałowej pani kanclerz imitującej Ewę z raju – cała naga, bo przecież taką była Ewa przed grzechem, z tym że Angela, chyba w przeciwieństwie do Ewy, jest bardzo puszysta i z ogromnymi piersiami. Tak jak Ewa sięga po owoc „drzewa dobrego i złego”. W różnych miastach Niemiec ludzie się z czegoś innego śmieją. W takiej np. Kolonii kobiety ceremonialnie odbierają klucze miasta mężczyznom, rządzą miastem, pogardliwie odnoszą się do byłych rządców, co okazują choćby przez odcinanie im nożycami krawatów.

Drwiny z J. Kaczyńskiego na pochodzie karnawałowym w Düsseldorfie

Wielkie parady przebierańców odbywają się najczęściej w ostatni poniedziałek karnawału. To w większych miastach często korowody ponad 150 organizacji. Przebierańcy rzucają w tłum różne łakocie. Kolonia na ten cel musi wyasygnować dużą kasę, bo przeciętnie wyrzuca się tu w stronę widzów 140 ton słodyczy i 700 tysięcy tabliczek czekolady. Pod koniec parady wybiera się hucznie króla i królową zabawy. Mówiąc ogólnie, w Niemczech nie zwraca się uwagi na stroje, bo karnawał tu to przeważnie błazenada, a błazen, który tu jest najczęściej główną postacią uroczystości, nie musi, a nawet nie powinien być elegancki z wyglądu. Kobiety też lubią pobłaznować i to nie swym strojem czy jego brakiem by pokazać swe kobiece wdzięki, nie muszą być w wyszukanej toalecie.

Karnawał niemiecki ma bardzo bogate tradycje od czasów średniowiecza.  Kiedyś znudzeni biskupi czy opaci, którzy byli równocześnie wielmożami, niektórzy właścicielami hrabstw czy księstw, zabawiali się w czasie karnawału przebierając poddane sobie osoby duchowne za głupków; ci musieli się napracować udając takich, a duchownego udającego najgłupszego wybierali, tak dla zabawy, na biskupa. Były i inne zwyczaje lub wygłupy, było ich dziesiątki, wymienię choćby np. palenie słomianych kukieł, czy puszczanie rozpędzonego płonącego koła z góry. Niemcy jak się do czegoś przyłożą, to robią to solidnie. W całym kraju, dużo mniejszym od Brazylii, jest więcej organizatorów karnawałów niż tam. Tam robią to szkoły tańca, a tu specjalne organizacje zajmujące się niczym innym jak tylko przygotowaniem zabaw karnawałowych, a jest ich około tysiąc siedemset. Bastionami tych zabaw to północno-zachodnie tereny Niemiec, a szczególnie miasta Moguncja, Düsseldorf i wspomniana Kolonia.

Pochód karnawałowy w Kolonii

Quebec

Prowincji Quebec, a szczególnie miasta Quebec, nie udało się Anglikom w pełni opanować gdy kilka wieków wcześniej zawojowali prawie cały kontynent, na tereny którego dotarli Europejczycy. Tu Francuzi zostali, zatrzymali język, religię, zwyczaje, więzy z Macierzą. Najwyraźniej te więzy zwyczajowe widoczne są w ich corocznym karnawale obchodzonym, jak w większości krajów katolickich, przed Wielkim Postem. Popularnie zwany jest mardi gras (tłusty wtorek – chodzi o ostatni dzień karnawału, choć nazwa ta jest rozciągnięta na cały okres karnawałowy), wszystko  odbywa się jedynie w języku francuskim. Oficjalną nazwą jest Karnawał Zimowy, lub Karnawał Bonhomme.

Bonhomme

To nie tylko tańce, zabawy i tego typu szaleństwa, ale również zawody, jak np. łowienie ryb w przeręblach rzeki św. Wawrzyńca, wyścigi kajakarzy po zamarzniętej rzecze,  gra w siatkówkę na śniegu – zawodnicy w strojach kąpielowych.

Kąpiółka w śniegu w czasie festivalu w Quebecu

Jest konkurencja zjeżdżania na saneczkach na złamanie karku do dolnej części miasta, jest turlanie się prawie nago po śniegu, są zawody rzeźb śnieżnych. Restauracje z daniami przeważnie francuskimi pękają w szwach. Wszystkim tym uroczystościom przewodzi radosny bałwanek śnieżny zwany Bonhomme (dobry człowiek).

Forteca ze śniegu w czasie karnawału w Quebecu

Toronto

Angielskojęzyczna Kanada od niedawna ma także swój karnawał. Rada miasta nie musi się martwić o jego organizację, robią to jego mieszkańcy pochodzący z Wysp Karaibskich. To przede wszystkim świąteczny i tłumny pochód ulicami podobny do innych parad na tych wyspach – więc nie trzeba tam jechać, by zobaczyć jak ich mieszkańcy się bawią. Ponieważ pokaz pięknych ciał kobiet (tylko mały ułamek szaty dotyka ciała kobiety w czasie tych pochodów, większość strojów jest bardzo fantazyjnie i pomysłowo rozbudowane – powiększa ją do góry i na boki), a strój ten jest jednym z wielu ważnych elementów tej uroczystości, dlatego karnawał torontoński nie odbywa się przed Wielkim Postem, lecz w lecie. To radosny pochód przy akompaniamencie ulicznych orkiestr.

Różnorodne kolory nie tylko strojów, latynoskie dźwięki, entuzjazm członków pochodu, dodają mu uroku, radują oczy i uszy od dzieci aż po ich dziadków. Ciekawa i kolorowa uroczystość, warto w niej uczestniczyć.

                  cdn                      

 Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.