Poprawiacze dziejów

0

Z cyklu: Romans z historią

Wydawać by się mogło że praca historyka jest dość łatwym zajęciem. Ma za zadanie przedstawić osoby i wydarzenia z minionych czasów. Dzisiaj historyk najczęściej nawet nie musi się grzebać w manuskryptach czy starodrukach, bo wiele źródeł jest już wydanych w nowoczesnych monografiach czy fachowych czasopismach, niekiedy w internecie. Wiele z nich przetłumaczono na najpopularniejsze języki świata. Wystarczy skleić z trzech czy czterech starych opowieści jedną nową i wydawałoby się że tu kończy się jego zadanie.

Odkłamywanie źródeł

Sprawa jest bardziej skomplikowana: ludzie lubią kłamać, wielu choruje na pseudologię, chorobę zwaną też popularnie mitomanią; nie odróżniają prawdy od fałszu, a w zaawansowanym jej stadium mówią coś prawdziwego tylko przypadkiem, gdy im się to wymknie spod języka. Źródła historyczne są często zakłamane. Historyk musi dotrzeć do wszystkich materiałów źródłowych, dowiedzieć się o ich twórcach i posługując się logiką, wyczuciem historycznym i ogólną wiedzą na przykład z dziedziny psychologii, posortować je pod względem ich wiarogodności, innymi słowy odrzucić plewy od ziarna. Trzeba też dobrze poznać epokę, mentalność ogółu, sytuację polityczną, społeczną i religijną danych czasów na danym terenie i dopiero wtedy stworzyć i przekazać własną historię bez żadnych osobistych interpretacji, mniej więcej taką, jaka się zdarzyła. Ale i ten opis nie zawsze nie jest stuprocentową prawdą, bo źródła bywają trudne do weryfikacji; często są tylko szczątkowe, niejasne i dziwne. Historyk musi być człowiekiem nie tylko prawdomównym, ale i pokornym: powinien jasno przekazać czytelnikowi, ile odkrył prawdy i jak daleko jest od pełnej prawdy. Dlatego słowa: prawdopodobnie, przypuszczam, jestem prawie pewny, nie mam pewności, sprawa już nie da się wyjaśnić, i tym podobne słowa powinny towarzyszyć jego przekazowi bo prawie w każdym źródle historycznym jest wiele nieścisłości, osobistych interpretacji piszącego, chęci przypodobania się komuś, lub po prostu są one wprost bezczelne, pełne zamierzonego kłamstwa. Te kłamstwa służyły zawsze jakimś nadrzędnym celom, jak wywyższanie władców, ukrycie ich przywar czy słabości, mogą być apoteozą wydarzeń jakiejś grupy społecznej, lub też potępieniem, niekiedy złośliwym, osób i wydarzeń. W tych źródłach niektórzy ich twórcy nie znając w pełni faktów zastępowali je bajeczkami, uważali, że robią dobrą robotę, bo opowieść taka jest ciekawsza niż suche fakty. Jednym z głównych motywów celowego przekręcania faktów wydarzeń lub charakterystyki jakiejś osoby była chyba chęć przypodobania się Bogu, więc redagowano tekst ad maiorem Dei gloriam (dla większej chwały bożej), czy też dla większej chwały tego, od kogo było się zależnym, lub kogo się lubiło lub podziwiało. Współcześni polscy historycy muszą się napracować by z najsłynniejszej polskiej kroniki Jana Długosza wydłubywać prawdę, jest tam dużo plew i fantazji niektóre przekazy celowo przeinaczone przez kronikarza.

Nawet w Biblii jest wiele takich literackich wyolbrzymień: Matuzalem mógł dożyć do 100 lat, ale w mentalności autora księgi biblijnej taki wiek wydawał mu się być prawie wiecznością, więc mówi o prawie tysiącu lat, dokładniej 939. Przy opisie walk plemion izraelskich z ościennymi wrogami liczba zabitych przewyższała niekiedy nie tylko liczbę wojujących, ale całej ludności plemion walczących. To zawyżanie nie było przez współczesnych uważana za kłamstwo, bo czytelnicy wiedzieli o co faktycznie chodzi w tych opisach, czyli że wspomniany człowiek dożył bardzo sędziwego wieku, a walka była krwawa i było dużo zabitych.

Świadoma manipulacja

Dla wielu fakty historyczne są po to, by nimi manipulować. Cały wiek XX najnieszczęśliwszy wiek w historii świata w przekazach tak zwanych oficjalnych źródeł to często cyniczne kłamstwa. Wiek XXI zaczyna iść tą samą ścieżką, szczególnie w krajach, w których władzę przejęli populiści, ludzie skrajni, cynicy, ksenofobi.

W nazistowskich Niemczech powołano nawet do tych celów specjalne Ministerstwo Propagandy, a jego szef Joseph Goebbels “fantastycznie” wypełniał swoje zadanie. On chyba wymyślił

Joseph Goebbels

powiedzenie, że ciągłe powtarzanie kłamstw powoduje to, że stają się postrzegane jako prawda. Fałsz i zakłamanie przedłużało trwanie dwóch zbrodniczych systemów: nazizmu i stalinizmu obywateli ogłupiano, straszono wrogami ludu, a ten ciągły stan zagrożenie trzymał ludzi w ryzach. Takim wrogiem w pewnym czasie w Polsce była stonka ziemniaczana podrzucona nam przez zgniłych imperialistów. Dla dobra sprawy i szczęścia przyszłych pokoleń wymordowano Żydów, rozpętano wojny światowe, wymordowano kwiat polskiej inteligencji, uśmiercono w okresie pokoju przynajmniej 60 milionów Rosjan, a w czasie wojny następne 40 miliony, kilka milionów Ukraińców poddano śmierci głodowej itp. Są to fakty powszechnie znane.

Rzucę okiem na niektóre wydarzenia z dalszej przeszłości. Wybiorę tylko niektóre, bo nakłamano bardzo dużo na przestrzeni wieków i gdyby znalazł się cierpliwy i pracowity człowiek, który potrafiłby i chciałby zliczyć wszystkie te kłamstwa, taka światowa lista liczyłaby tysiące, a może i więcej takich wpisów.

Historia to ja

Jednym z pierwszych wielkich manipulatorów historią był cesarz chiński Shi-Huang-ti (inne jego imiona: Huangdi, Qin shi, Ying Zhen, Huang Zhao Zheng), który powiedział wyraźnie, że historia to ja, ode mnie musi się zacząć, to co było przedtem jest nieistotne i nieprawdziwe, więc powinno się o tym zapomnieć.

Huangdi

Księgi historyczne i inne, z wyjątkiem bardzo praktycznych, nakazał spalić. Wyjątkiem były księgi opisujące jego byłe królestwo Qin, bo były już tak spreparowane, że uniknęły ognia. Jako król państwa Qin podbił sześć innych królestw i z tego aglomeratu zlepiono cesarstwo. Za tymi pomysłami palenia ksiąg poszły czyny kazał zakopać żywcem w ziemi 460 uczonych, u których w czasie rewizji znaleziono stare księgi. Jeden z jego historyków tak uzasadnił tę cesarską decyzję: “cesarz tym czynem dał podwaliny sławie, która będzie trwała przez dziesięć tysięcy pokoleń, … a uczeni [zginęli, bo] nie chcą przyjmować tego do wiadomości, ale w ten sposób opowiadają o czasach przeszłych, że sieją wątpliwość i zamęt wśród ludzi”. Był to rok 213 p.n.e. Cesarz ten uchodzi na najważniejszego rządcę Chin, bo nie tylko zjednoczył po raz pierwszy kraj (faktycznie jego współczesne wschodnie i nieco centralnych terenów), dokończył budowę muru chińskiego, zburzył mury między dotychczasowymi państewkami, inwestował w inne wielkie przedsięwzięcia, wprowadził jedną pisownię do języka, ujednolicił miary i wagi, dokonał wiele unowocześnień w administracji państwa. To, że przy budowie muru zmarło około milion ludzi, to przecież rzecz zwyczajna, ludzie umierają, i co z tego, że nieco wcześniej. Mao Zedong lubił się porównywać do tego cesarza, ale gdy poczuł się już bogiem powtarzał, że jego idol przestał mu imponować, bo on oczyścił świat z większej liczby zbędnych czy złych ludzi.

Nie byłem w Chinach, ale dziwnym trafem losu miałem okazję zetknąć się z kopią tworów tego historycznego okrutnika. Gdy się poczuł bogiem, chciał być nieśmiertelny jak bogowie. Wysyłał statki poza granice kraju, by odnaleźć eliksir życia. Przeżył tylko 49 lat. Na wszelki wypadek, gdyby eliksiru nie znaleziono, wybudował sobie w górach wspaniały grobowiec i zamiast otoczyć się tylko zamordowanymi członkami rodziny, służby, ochrony osobistej, polecił stworzyć posągi swych najbliższych ochroniarzy z myślą, że posągi nie ulegną zniszczeniu jak ciała ofiar, i w drugim świecie uczynią go jego władcą. Modele posągów, oczywiście, wymordowano, bo spełniły swoje zadanie. O tym grobowcu i jego wyposażeniu wiedziano, ale dopiero w 1974 roku udało się go odkryć przez przypadek. Nie wszystko jeszcze co zostawił po sobie cesarz odkopano. Badacze z innych krajów i turyści mają dostęp tylko do jednej przeogromnej hali mieszczącej oddział około 7500 figur z terakoty, wiele posągów konnych i bardzo eleganckie wozy bojowe, każdy zbudowany z kilku tysięcy części. Figury to bardzo realistyczne kopie żywych żołnierzy. Niejaki Ira Poon, amerykański miliarder, w roku 1996 otworzył w Teksasie blisko Houston w miejscowości Katy muzeum kopii tej armii w skali jeden do trzech kilkadziesiąt najciekawszych figur jest wielkości naturalnej. Faktycznie były tu dwa muzea, bo na tym samym terenie odtworzono też pałac cesarski z Pekinu, słynne “Zakazane Miasto”, w skali jeden do dwudziestu. Jadąc z rodziną do Houston zboczyliśmy z drogi, by te muzea obejrzeć. Nawet zminiaturyzowane kopie zrobiły na nas ogromne wrażenie. Spędziłem ponad godzinę studiując twarze i całe postacie wojowników: szeregowych i dowódców, by się przekonać, czy faktycznie to kopie poszczególnych ludzi i doszedłem do wniosku że tak. To prywatne muzeum, niestety, zamknięto w roku 2011, bo znajdowało się na trasie budowanej zewnętrznej obwodnicy Houston.

Tego typu “poprawianie” historii uprawiano na każdym kontynencie. W Afryce był zwyczaj zapamiętywania tradycji dynastycznej przez nominowanych do tego zadania starszych urzędników. Gdy następowała nowa dynastia, “zapamiętywaczy” mordowano, nominowano nowych, a ci tworzyli co kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat poprawioną wersję dziejów.

Naginanie Ewangelii

Dzieje Zachodniej Europy są naszpikowane wielkimi kłamstwami, a zamieszane było w nie także papiestwo. Nieszczęściem dla Kościoła stał się fakt, że pozwolono papiestwu stworzyć swoje państwo świeckie. Natychmiast o pozycję papieża zaczęli ubiegać się różnego asortymentu ludzie niemoralni, karierowicze, nieudacznicy w rodzinach arystokratycznych. Rządzili przede wszystkim państwem, a przy okazji Kościołem. Papieże renesansowi jak Leon X, Aleksander VI, czy Juliusz II dzierżyli w dłoniach częściej miecz niż krzyż. Naginano prawdy wiary do mentalności tych ludzi. Zapomniano, że w dokumentach Chrześcijaństwa Bóg jest ojcem kochającym wszystkich ludzi, słowo miłość jest najważniejszym słowem, w postępowaniu ludzi trzeba przebaczać, nadstawiać drugi policzek, trzeba się przyglądać raczej sobie niż innym, zauważać bardziej belkę w oku własnym, niż źdźbło w oku drugiego, pamiętać, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie, i tym podobne piękne prawdy. Niektórzy papieże nawet własnoręcznie zabijali mieczami, truli i na innesposobymordowalipotajemnie nie tylko swych wrogów, ale i tych, których posiadłości chcieli przywłaszczyć. Klasycznym tego przykładem była piękna Lukrecja Borgia, córka papieża Aleksandra VI wydawano ją kilka razy za mąż za władców sąsiednich księstw gdy książę umierał, jego tereny automatycznie powiększały Państwo Kościelne, a gdy “zwlekał” ze śmiercią, brat Lukrecji Cezary pomagał mu w odejściu do wieczności.

Wcześniej, w średniowieczu, stworzono obraz Boga jako mściwego starotestamentowego Jahwe, który otacza się bandą duchowych i świeckich siepaczy walczących o jego prawa na Ziemi. Faktycznie chodziło o hegemonię w świecie chrześcijańskim władzy papieskiej nad świecką. Walka ta była powodem i usprawiedliwiała nikomu niepotrzebne wyprawy krzyżowe, wymordowanie Albigensów, unicestwienie Prusów i kilku innych plemion nadbałtyckich, Inkwizycję przewrotnie nazwaną Świętą, pogromy Żydów itp. Stolicą Apostolską przez półtora tysiąclecia frymarczyły arystokratyczne rody Rzymu, niekiedy tylko dopuszczano do współudziału w tym rozdzielaniu “dóbr” florenckich Medyceuszów czy, rzadziej, inne rody liczące się w danych czasach w Europie. Oślepienie i obłuda tych ludzi poszła tak daleko, że czuli się rządcami nie tylko swego państwa, ale wszystkich mieszkańców ziemi, oraz władcami dusz ludzki; stąd trzy korony nie głowie wielu z nich.

Tereny w centralnej części Półwyspu Apenińskiego oddał papiestwo Pepin Mały, a jego ojciec Karol Wielki potwierdził tę darowiznę, dlatego w ramach wdzięczności jeden z papieży ukoronował go koroną cesarską. By umocnić status państwa kościelnego stworzono bajkę, że papiestwo otrzymało tę darowiznę od pierwszego chrześcijańskiego cesarza rzymskiego Konstantyna, potem posunięto się o krok dalej nazywając państwo kościelne “Patrimonium Petri”, czyli dziedzictwo apostoła Piotra. Dziś wszyscy wiedzą, że Piotr nie był władcą tych terenów, był prostym rybakiem, a potem uczniem Chrystusa, okrutnie zamordowanym przez Nerona w Rzymie, a więc dziedzictwo Piotra to prymitywny fałsz.

Cieszę się, że w naszych czasach trzech papieży “z dalekich ziem” zmieniło nieco postrzeganie misji Kościoła.

Nie lepsi od tych złej sławy papieży byli rządcy krajów europejskich. Było ich wielu. Podam tylko tu dwa przykłady: inicjatorami najsłynniejszych inkwizycji francuskiej i hiszpańskiej byli królowie tych krajów: Filip IV Piękny i Ferdynand Aragoński, ale nie musieli oni zbytnio tłumaczyć się z tych decyzji, bo te zbrodnie usankcjonowali papieże. Przekręty, niesprawiedliwość społeczna, morderstwa, nawet własnych ojców, były usprawiedliwiane, uznawane za konieczne, a popełnianiane dlatego, że Bóg tego chciał. Zapominano o wszechmocy bożej, a więc Bóg nie musiał mieć pomocników w rządzeniu światem, wmawiono wiernym, że oni muszą pomagać Bogu czyścić świat z wolnomyślicieli, niedowiarków, inaczej wierzących, by w ten sposób odsunąć zemstę Boga i straszny sąd ostateczny.

This slideshow requires JavaScript.

Protokoły mędrców Syjonu

Hitlerowi i późniejszym antysemitom znacznie pomogła fałszywka opublikowana w Rosji carskiej w pierwszych latach XX w., przetłumaczona na wiele języków, w tłumaczeniu polskim pod tytułem “Protokóły mędrców Syjonu”. Problemy polityczne i społeczne za ostatniego cara Mikołaja II zagrażały upadkiem carskiej Rosji. Ochrana w ramach odwracania uwagi od realnych problemów znalazła kozła ofiarnego Żydów, którzy mieli zmierzać do zawładnięcia światem. Ten prymitywny paszkwil jest “ewangelią” wielu równie prymitywnych antysemitów, nawet obecnych.

Pierwsze polskie wydanie Protokołów w r. 1923

Lepsza rasa i ci inni

Spójrzmy na tych w Polsce, co uważają się za lepszą rasę: praktykują, przemawiają pobożnie, żegnają się w czasie nabożeństw, by naród to widział, chociaż niektórzy są ateistami: fałszem, nienawiścią podzielili naród trudno to będzie “skleić” w jednym pokoleniu. To wszystko w ramach odbudowywania zamazanej przez poprzednie rządy prawdziwej bogoojczyźnianej historii, co w rzeczywistości jest ogłupianiem ludzi prostych, by nie zapominali głosować na nich w czasie wyborów.

Kłamstwa o poszczególnych osobach i wydarzeniach

Zejdźmy jednak z tych wyżyn systemowej nieprawości ludzkiej w niziny, pochylmy się nie nad społecznościami, ale nad niektórymi osobami znanymi powszechnie. Jednych celowo i systematycznie zohydzano, lub minimalizowano ich osiągnięcia, innych wynoszono na wyżyny, na jakie nie zasługiwali, lub sami to robili.

Neron

Według powszechnego przekonanie Neron miał podpalić Rzym, by to go natchnęło do stworzenia genialnego dzieła, które miał zagrać na cytrze i zachwycić nim swych poddanych. W czasie tego pożaru miasta nie było go w nim, to wyklucza jego osobisty udział w tej tragedii. Jest możliwe, a nawet prawdopodobne, że wykorzystał ten pożar do zwalenia winy ze spowodowanej przez niego i jego poprzednika trudnej sytuacji życiowej Rzymian na kozła ofiarnego, za jakiego uznał chrześcijan i by ukryć swój udział w tym, usunął się z miasta. Zaczęła się mordercza makabra w cyrkach, na ulicach, w ich domach. To chyba był początek chronienia się prześladowanych w katakumbach.

Pochodnie Nerona, obraz Siemiradzkiego

Godiva

Lady Godiva w XI w. nie jeździła nago na koniu po ulicach Coventry. Bardziej prawdopodobną wersją jest jej wstawiennictwo do męża, by obniżył wysokie podatki świeżo nałożone na poddanych, a jego odpowiedzią miało być, że choćby paradowała po mieście nago, on nigdy nie zmieni swojej decyzji.

Lady Godiva

Kolumb

Kolumb, nie tak jak wielu twierdziło, był przekonany że Ziemia jest okrągła, bo inaczej byłoby bezsensem płynąć w przeciwnym niż znany kierunek do Indii. Dopiero w ostatniej swej wyprawie kiedy dotarł do Ameryki Centralnej i przekonał się, że do Indii nie tędy droga, bo ląd zagrodził mu drogę. Nie on odkrył Amerykę, jak się kiedyś powszechnie utrzymywało, ale Wikingowie pół tysiąca lat wcześniej, a jeszcze przed nimi Chińczycy nie zostawili po sobie śladu, bo nie byli zainteresowani przejęciem tych terenów.

Franklin, Newton i Gillotin

Jest prawie obelgą przypisywanie Franklinowi, temu genialnemu odkrywcy i dyplomacie, człowiekowi bardzo praktycznemu i systematycznemu, że odkrył elektryczność bawiąc się latawcem w czasie burzy.

Podobnie genialne było odkrycie Newtona, który uzupełnił i poszerzył odkrycie Galileusza o prawie przyciągania przez Ziemię obiektów spadających na nią, na przyciąganie wzajemne wszystkich obiektów na Ziemi i poszerzenie tego prawa na wszystko co znajduje się we wszechświecie. Te odkrycia to wynik jego wieloletnich doświadczeń i przemyśleń, a nie momentu, gdy dostał jabłkiem w głowę siedząc pod jabłonią.

Gilotyny nie zbudował JosephIgnace Guillotin, bo znana była wcześniej w Szkocji i we Włoszech. Nieco unowocześnione jej wydanie zbudował dla jakobinów francuskich Niemiec Tobias Smidt.

Ghandi

Fałszywa i płytka historia nie tylko, jak wspomniałem, trywializowała osiągnięcia pewnych ludzi, ale celowo z uczciwych robiła potwory, a innych przewrotnych, a niekiedy zbrodniarzy wywyższała pod niebiosy. Nie każdego dawało się omamić taką spreparowaną historią. Opinia publiczna i uczciwi i

Mahatma Gandhi

odważni historycy sprowadzali ją do jej właściwych rozmiarów. Ale są setki takich, o których miliony ludzi ma nieprawdziwe wyobrażenie. Przytoczę dwa przykłady. Mahatma Gandhi nie tylko w Indiach, ale w całym świecie przez wielu uważany jest za człowieka świętego: odważny, stateczny, uparty w swych celach politycznych przepędzenia Brytyjczyków z Indii i polepszenia doli współbratymców. To wielki człowiek, twórca państwowości hinduskiej i propagator pacyfizmu jako środka walki politycznej. Dużo się mówi o życiu duchowym tego człowieka. Z tą duchowością było różnie. Borykał się z różnymi problemami osobistymi, między innymi ze swoją seksualnością. Odsunął od siebie dwie żony, a wymówką było to, że dążył do stanu oświecenia faktycznie chyba znudziły mu się, bo potem zapraszał do swego łóżka młode dziewczyny, nawet dzieci, często ze swej rodziny i spali nago (czy tylko spali?). Jakoś nie mogę sobie poukładać w głowie co wspólnego miała ta praktyka z procesem uduchowiania. Miał i inne problemy osobiste. Kiedyś zjadł potrawę mięsną, a był wegetarianinem, i w swej autobiografii na wielu stronach katuje się solidnie z tej racji. Dla mnie to ciągle człowiek wielki, ale jak każdy z nas miał swoje słabości był po prostu człowiekiem.

Luter

Marcin Luter, pierwszy wielki reformator i twórca protestantyzmu przedstawiany jest i dzisiaj, i to nie tylko przez źródła protestanckie, jako człowiek też prawie święty. Rzeczywiście w porównaniu do skorumpowanych w jego czasach papieży mógł wyglądać jak niewiniątko na początku swej działalności religijno-politycznej. Niewiniątkiem przestał być. Kto miał okazję zajrzeć do jego spuścizny, szczególnie do traktatów polemicznych, nie będzie miał trudności w zauważeniu jego płycizny intelektualnej, warcholstwa, częstej zmiany poglądów w wielu sprawach to taki ówczesny emocjonalny trybun ludowy. Przerażające są wprost jego późniejsze wypowiedzi odnośnie Żydów. Z biegiem czasu zmieniał je na coraz gorsze. Trzy lata przed śmiercią napisał traktat “O Żydach i ich kłamstwach”. To ohydny stek kłamstw i bluźnierstw skierowanych przeciwko nim. A więc są głupi, nędzni, ciemni, aroganccy, przewrotni, złodzieje i bandyci. Trzeba ich przepędzić z krajów chrześcijańskich, a najlepiej wymordować, synagogi spalić, odebrać im księgi religijne, a uczących wiary żydowskiej nauczycieli karać odcinaniem członków ciała lub karą śmierci. Karać trzeba także tych, którzy im sprzyjają, czy ich chronią. Ich społeczności to jaskinie diabłów. Nie będę przytaczał innych jeszcze ostrzejszych określeń, by nie ranić oczu czytelnika. Jak człowiek uważający się za człowieka bożego mógł mieć w sobie tyle nienawiści dla tych, których współbratymcem był jego mistrz Chrystus? Hitler nie musiał szukać innego wzoru usprawiedliwiającego jego plan “ostatecznego rozwiązania”.

Spreparowane fotografie

W nowszych czasach wszystko, nawet zdjęcia, można tak spreparować, by służyły wywyższeniu czy poniżeniu jakiejś osoby. Oto dwa przykłady wywyższające.

Ze słynnej fotografii Lenina z roku 1920 przemawiającego w Moskwie z jakiejś skrzyni pełniącej rolę trybuny, zręcznie wyretuszowano dwie postacie jego zwolenników, późniejszych przeciwników politycznych, Koniewa i Trockiego. Można było oczywiście odciąć dużą część zdjęcia, ale odcięto by tłumy słuchające Wodza, co mogłoby sugerować, że Wódz nie przemawiał do nich, lecz do wiatru.

Lenin przemawia na Placu Czerwonym

5 marca 1960 roku niejaki Alberto Korda pstryknął fotkę rewolucjonisty kubańskiego Che Guevary, znajdującego się na trybunie w czasie uroczystości państwowej. Było to nieprofesjonalne zdjęcie i fotograf zahaczył o czyjąś głowę. Głowę odcięto (chyba tylko ze zdjęcia), co je nieco zmniejszyło, i ta fotka stała się chyba najbardziej rozpowszechnionym zdjęciem w historii fotografii. Na pewno rozeszła się w świecie w milionach, niektórzy twierdzą, że w miliardach egzemplarzy. (Jeden z dawnych kolegów i przyjaciół pana Macierewicza wypowiedział się kiedyś, że tymi fotkami obdarowywał swoje studentki, które zgodziły się spędzić noc w jego mieszkaniu). Co komu przeszkadza czyjaś przypadkowa głowa na zdjęciu? Przeszkadza, bo odwraca uwagę od Idola.

Słynne zdjęcie Che Guevary

Jestem od kilkunastu lat członkiem klubu fitness odbitkę tego zdjęcia widziałem w formie tatuażu na kilku plecach i jednym tyłku uczestnika klubu. Tego faceta miałem odwagę zapytać, czy z pogardy dla Che tam go umieścił. Powiedział, że nie, że już nie było innego na jego ciele miejsca, bo znalazły się na nim wcześniejsze tatuaże. Chodzi o męskich członków klubu, bo do rozbieralni żeńskiej nie dopuszczono mnie, mimo moich czysto naukowych zainteresowań w tej kwestii.

To tylko kilka z tysięcy przykładów “poniewierania historią”. Zakończę te wywody zwrotką wiersza “Dzieci Europy” Czesława Miłosza:

“Kto mówi o historii, jest zawsze bezpieczny.
Przeciwko niemu świadczyć nie wstaną umarli.

Jakie zapragniesz możesz przypisać im czyny.
Ich odpowiedzią zawsze będzie milczenie”.

Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.