Wimbledon jest po drugiej stronie

2

Z cyklu: Z 8-go piętra – felieton z Polski/Austrii

Tydzień w kinie, tydzień rozmów, słuchań, zasłuchań, zachwytów, zaboleń, zaskoczeń, najmniej rozczarowań; właściwie wcale. Bo staranny dobór filmów konkursowych, filmów przedpremierowo pokazywanych, filmów dostępnych tylko w kinach bardzo wymagających programowo zapewnia mnie, widzowi komfort jakości. Mogę filmu nie polubić, nie zgadzać się, mogę być zła na napotkany w filmie świat, mogę się dać także uwieść, ale na pewno nie będę mieć poczucia straconego bezpowrotnie czasu.

To samo z rozmowami z zaproszonymi artystami, twórcami, aktorami. Rozmowy były o czymś, bez udawania, bez kreowania siebie i taniego gwiazdorstwa. Po raz jedenasty w moim osobistym przypadku, a po raz 22. w Jeleniej Górze odbył się ZOOM Zbliżenia – Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Może to czasy, w których jesteśmy umęczeni polityką i prymitywnością, prostactwem jej aktorów, nie tylko w Polsce, dlatego uciekamy od rzeczywistości kłamstw i tanich obiecanek, strachów, zagubienia i w kinie szukamy innych światów albo odpowiedzi na różne pytania, inspiracji.

Może to w kinie właśnie szukamy szacunku dla siebie, wyrażonego dalekimi od średniości filmami.

Może to też przyzwyczajenie do święta kina, jakie w lutym co roku, pomimo cięć budżetów, pomimo braków finansowych dyrektorka festiwalu, Sylwia Motyl z zespołem fantastycznych ludzi nam daje. Kino LOT pękało w szwach. Dostawki w bezpiecznych proporcjach, ale i tak część widzów musiała odejść z kwitkiem.

This slideshow requires JavaScript.

Wspaniała jak co roku, publiczność. Rozmawia, pyta, dzieli się przeżyciami. Z Janem Jakubem Kolskim (Ułaskawienie), z Agnieszką Smoczyńską (Fuga), z Robertem Więckiewiczem czy Danutą Stenką. A po spotkaniu z państwem Maksymiukami, czyli Jerzym, charyzmatycznym dyrygentem (pianistą, kompozytorem także), kapryśnym, rozkosznym, zabawnym i trudnym zarazem oraz jego żoną Ewą w dokumencie pełnometrażowym Tomasza Drozdowicza (Koncert na dwoje) można było poczuć radość dziecka, miłość, lekkość, uniesienie, ale też tęsknotę za tym, żeby się lubić z ludźmi. Tylko wtedy można być długo ze sobą, śmiać się, wściekać i być szczerym. Dawno tak radość ekranowego bycia nie udzieliła się nam, publiczności, szczerze i nienachalnie.

This slideshow requires JavaScript.

Te wszystkie filmy, arkana ich powstawania, lata pracy artystów, poszukiwania, pokory, ryzyka, koszty własne życiowe, ponoszone czasem przez twórców po raz kolejny pokazują, jaki to niełatwy kawałek chleba i jakiej cierpliwości wymagający. Smoczyńska – 10 lat pracy nad „Fugą”, Drozdowicz – 5 lat pracy nad Maksymiukiem, 9 lat nad teatrem telewizji; Kolski – lata przymiarek do swojego „Ułaskawienia”, lata starań o finansowanie, przychylność biurokratów siedzących co rusz na innym stołku, często przypadkiem i z politycznego rozdania. Warto o tym pamiętać, szermując jednym czy drugim złym słowem albo fukając, jak to filmowcom dobrze, jaką mają fajną pracę, same gwiazdy i festiwale.

This slideshow requires JavaScript.

W Jeleniej Górze na ZOOM-ie nie ma gwiazdorstwa. Są artyści, twórcy pełni pokory i rozterek, ale tak, oni kochają swoją pracę, co pozwala im przetrwać i wytrwać w zawodzie. Podobnie scenografowie, charakteryzatorzy i wiele osób nie wspominanych, bez których filmów nie ma, oni także za swoją kreatywną pracę są przeważnie źle opłacani, ale przecież robią to co lubią, czy to mało? Tak, mało.

Ostatnim filmem festiwalu był pokaz przedpremierowy „Córki trenera” Łukasza Grzegorzka. Druga fabuła tego młodego twórcy, świetnego tenisisty, niedoszłego, jak sam się dziś śmieje, mistrza Wimbledonu. Z Karoliną Bruchnicką, debiutantką, studentką łódzkiej filmówki i Jackiem Braciakiem, który zachwyca dojrzałością aktorską. Realia filmowców? 21 dni zdjęciowych, pomoc środowiska tenisowego, Jacek Braciak rezygnuje z honorarium za rolę i zostaje współproducentem, oszczędności, ogromna dyscyplina w pracy. To wszystko dobrze, jeśli się skromność budżetu potrafi przełożyć na język filmu bez straty, jeśli pracujący podchodzą do projektu jak do wyzwania, jeśli są „komandosami”, ale nie zawsze to możliwe, nie każdego na to stać i to uniesie.

Paganini, King Crimson, poezja kroków na korcie, rozterki, dojrzewanie…

Grzegorzek i Przyjaciele wypuścili w świat „Córkę trenera” z wielką czułością, a my publiczność ją z wielką czułością przyjęliśmy i zachwyciliśmy się. Przyłączam się do zadziwionych w ubiegłym roku głosów krytyków, że ten film nie znalazł się w puli filmów na festiwalu w Gdyni, ale może byłby zbyt silnym konkurentem… Cokolwiek to było, to jak mówi tenisista, reżyser, całe „glamour” i tenisa, i filmu to najpierw tysiące uderzeń w piłkę, bez kamer, braw, publiczności, to setki maleńkich turniejów na zarośniętych kortach, to upadki, setki przymiarek i godzin przemyśleń.

I często tak u sportowców, jak i twórców, artystów kończy się po tej stronie ścianki treningowej, na której jest napisane: „Wimbledon jest z drugiej strony”. Niewielu dociera na tę drugą stronę.

Intensywny, wspaniały tydzień w Jeleniej Górze. Pozdrowię jeszcze jurora, doktora Krzysztofa Majchrzaka, tak, „tego” aktora, nauczyciela akademickiego, którego uwielbia młodzież aktorska, a który trudny bywa w obyciu, ale nigdy nieszczery. Swój doktorat poświęcił swojemu opiekunowi w szkole aktorskiej sprzed lat, Witoldowi Zatorskiemu. To jemu zawdzięcza siebie aktorskiego i po części tego ludzkiego. I myśl, metodę Zatorskiego przekazuje młodzieży. Tę jego pracę powinien przeczytać ten i ów w każdej profesji. Spotkania „Człowieka z Człowiekiem” może wyglądałyby inaczej.

Krzysztof Majchrzak

Beata Dżon Ozimek

Foto: Biuro Festiwalowe

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

2 Comments

  1. Szanowny Panie, otóz bardzo dużo ludzi, kino pełne, młodzież, starsi, przyjezdni z okolic, w tym Wałbrzycha, wiele osob autentycznie czeka rok na te wydarzenia, filmy spotkania. dla mnie to stala data co roku, wiem, ze spotkam tam niebanalnych serdecznych ludzi, ze znowu cos odkryję filmowo i ludzko… Tak, to bardzo wazna i mądra, w tym takze miedzyanrodowo impreza. nie swpomnialam, ze np Iranczycy siedza przy stole z Izraelczykiem i z nami, Polakami, itd, bo polityka nam nie zepsula na szczęscie kontaktów i nie odebrałazdroweg rozsądku, ciekawości ludzi. Pozdrawiam Pana! bdo

  2. Jakie to piękne, że takie wartościowe wydarzenia odbywają się w małych ośrodkach, nie tylko w Warszawie czy Krakowie. I ciekawe, że jest tam dosyć ludzi. Kto tam przychodzi? Lokalna inteligencja czy są to głownie przyjezdni? Ciekaw jestem, Pani Redaktor.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.