Nie chce, bo jest antysemitką

1

Z cyklu: Z 8-go Piętra

Nie pościmy zgodnie z zachętą pewnego jezuity, Grzegorza Kramera z Opola, księdza aktywnego, żyjącego w XXI wieku, czułego na realia i klimaty pośród wiernych. Ożywia życie parafialne, pobudza, prowokuje do dyskusji, rozmów, jak słyszę od chodzących do kościoła, jest blisko ludzi, a mam też własne doświadczenie z tej parafii. Moi niedawno zmarli teściowie tam chodzili do kościoła, krytyczni zresztą wobec jego postawy w wielu sprawach. Kiedy rodziców męża żegnali księża jezuici, zrobili to bardzo pięknie, personalnie i nie chcieli pieniędzy. Niebywałe w Polsce.

Ksiądz Kramer z zapuszczonej salki dzięki zrzutkom sympatyków i wspólnej pracy stworzył biblioteczkę, czytelnię, miejsce spotkań, dyskusji, mam nadzieję, bo sprawa świeża. Jeden z pierwszych publicznie wypowiadających się w Polsce księży na temat filmu Kler, zachęcał do jego oglądania i refleksji. Ten jezuita nie boi się ludzi i gromów z nieba i kurii. I nie bał się powiedzieć w internecie, by ludzie w poście jedli i pili i się spotykali. „Napij się wódki, uśmiechnij się …i zacznij Wielki Post”. „Lepiej w piątek zjedz schabowego z kością, byś miał później siły pomóc komuś drugiemu. Byś miał siły, by dawać życie innym”. Pewnie potrzebuje teraz sam sił, by odeprzeć hejt z wielu stron.

Czy nie można dopatrzeć się prowokacji? Pogadać? Uśmiechnąć się? Czy wszystko musi być w Polsce takie nietykalne, święte, włącznie z pomnikiem upadłego księdza-legendy z Gdańska? Nie tykać. Nie naruszać. Czy może ci, co z przekonania poszczą mogliby powiedzieć, Kramer, stary, a ja tam lubię popościć, mnie to daje siły, ale może ktoś musi symbolicznego schabowego? Albo, podam ci przepis na super postne żarcie, może nie musisz tego mięcha, co? Ależ naród śmiertelnie poważny i nie doczyta, nie dosłucha, ale już obrazi się i adwersarza.

Dalej o jedzeniu. Kolacja ze znajomymi. Wiemy, że jak zwykle z nimi, rozmowy będą ciekawe. Ona nauczycielka, on inżynier. Ona rzeczniczka praw uczniów, sami ją wybrali już któryś raz, wiele lat praktyki, odważna, poszukująca, dająca uczniom kontakty z ludźmi z różnych środowisk, uniwersyteckich, prawniczych, obywatelskiej działalności. Broniąca uczciwie młodzież przed błędami dorosłych, przed oportunizmem kolegów nauczycieli, tłumacząca świat bez względu na to, czy to godziny lekcyjne czy inna pora. Sama nie raz naraża się na nieprzyjemności, ale to akurat wynik sytuacji polityczno-społeczno-kościelnej w Polsce. Jeśli lekcje o mowie nienawiści, przeciwdziałaniu hejtowi i to tuż po zamordowaniu prezydenta Adamowicza, jeśli temat lekcji jest powodem próby zwolnienia cenionej nauczycielki w dużym mieście, bo ktoś z rodziców anonimowo nie życzy sobie takich tematów, to nie wiem co powiedzieć.

Jeśli anonim jest tematem najwyższej rangi w kuratorium to już szkoła nam upada, zwłaszcza, kiedy rodzicom brakuje odwagi, by się podpisać.

Jeśli taki temat ważny i ważki w oczywisty sposób jest uznawany za groźny czy niepotrzebny młodzieży, to także nie wiem co rzec.

Jeśli w dużym mieście, pełnym mniejszości, matka pisze do nauczycielki, że nie życzy sobie by jej dziecko szło do kina na film o Holokauście, bo ona jest antysemitką, to oznacza tylko, że bycie antysemitą (homofobem, rasistą, etc) jest już dopuszczone na salony i nie powoduje wstydu.  Przeciwnie, „pozytywnie” wyróżnia. Marzec 2019, Polska.

Niektórzy może pamiętają pewną nauczycielkę, akurat tak się składa, z Opolszczyzny, z Krapkowic, która ściągała krzyże z sal szkolnych, ponieważ żyjemy w państwie świeckim z zagwarantowanymi prawami wolności religijnej, a szkoła, ta akurat jest państwowa. Nauczycielka przeszła kilka spraw sądowych, odczuła ostracyzm w niewielkiej społeczności, miała minimalne wsparcie kilku osób, opłaciła to wszystko problemami zdrowotnymi, w atmosferze hejtu i demonstracji siły kleru w szkole. W końcu sprawę wygrała, bowiem mamy prawo się uczyć, pracować w pomieszczeniach, lokalach wolnych od religijnych symboli. Chyba że wybieramy szkołę katolicką czy innego wyznania. Ale głos w obronie swoich praw wiele kosztuje, szczególnie będąc odważną mniejszością.

Z zachwytem i podziwem słuchałam o pewnym kilkunastolatku, uczniu świeckiej płatnej szkoły prywatnej, która jednakowoż za namową księży oznakowała krzyżami szkolne klasy. Otóż ten chłopak jest niewierzący, ale ciekawy naukowo informacji o religii, chętnie zostawał na lekcjach religii, pytał, dyskutował, póki nie zaczął stawiać zbyt trudnych pytań, stawiać kłopotliwych problemów do dyskusji. Ksiądz, zarazem nauczyciel religii, już go nie chce u siebie na zajęciach, twierdzi, że przez niego wielu uczniów zaczyna też pytać, wątpić. A chłopak jest dociekliwy. Zna swoje prawa. I po kryjomu ściąga krzyże z klas i odkłada je na biurka – z szacunkiem. I o dziwo, nie wracają na miejsce, nie ma dochodzeń, na razie ten „głos” zostaje uszanowany. Bo niewierzący też go muszą mieć jako mniejszość.

Jestem za strajkiem nauczycieli, potrzebują przede wszystkim naszego szacunku, wsparcia, do tego godnych pieniędzy. Bo skoro uczenie ma być pasją i dobrze wykonaną misją kreującą odważne, pełne zaciekawienia światem myślenie młodych, to nauczyciele też muszą być wolni (od dorabiania, lęków egzystencjalnych, upokorzeń ekonomicznych). Nie mogą nauczycieli utrzymywać ich żony czy mężowie. 

I nieprawdą jest, że strajk stanie na drodze egzaminów, matur itd. młodych ludzi w tym roku, bo tak nigdy nie było i prawo nie przewiduje postępowania. Podobny casus miał miejsce w 1993. I uczniowie nie stracili roku. Strajk polskich nauczycieli to strajk w naszej wspólnej, bardzo ważnej sprawie. Także w sprawie wolności myślenia, wolności dyskusji w przyszłości. Bez formatowania umysłów, to już było.

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

1 Comment

  1. Jadwiga Grajewska on

    Ja też jestem za tym, aby nauczyciele byli przyzwocie opłacani. Moja siostra jest w Polsce nauczycielką i to jest czysta tragedia. I do tego brak szacunku ze strony bufonowatych rodziców, którzy zarabiają dziesiątki razy więcej niż ona więc ją mają za nic. Nauczyciele są kluczowi w życiu społeczenstwa. Ją też utrzymuje mąż, bo z jej pensji nie można kupić nic. Lubię Pani felietony.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.