Perły (dokończenie)

1

Różnego rodzaju drogiej biżuterii towarzyszą historie – nie zawsze zmyślone – o spektakularnych kradzieżach, zabójstwach i innych nieszczęściach. Perły to byty łagodne, to ozdoba kobiet, u których jest mniej agresji niż u drugiej połowy ludzkości. Rzadziej towarzyszą perłom horrory, częściej to bardzo ciekawe historie, niektóre nadające się na scenariusze filmowe. Wśród milionów pereł znamy niewielką liczbę naprawdę pięknych, niezwykłych, zawsze bardzo drogich. Podstawowymi powodami ich piękna są rzadkość, wyjątkowe kolory lub ich mieszanka, wielkość, kształt, niekiedy jakaś romantyczna historia z nimi związana i kilka innych cech.

Przeczytaj: Perły – Część 1 

Margarita

Już w moich czasach na pierwszych stronach gazet pojawiały się długie artykuły o tym, jak  to prezydent Wenezueli ofiarował Jacquelinie Kennedy, żonie prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna F. Kennedy’ego w czasie ich oficjalnej wizyty państwowej, sznur pereł zwanych Margarita, wyłowionych przy wenezuelskiej wyspie o tej samej nazwie. Perły te są naturalne, a więc drogocenne, podobne do siebie i i piękne. Przypuszczam, że naszyjnik ten obecnie warty jest grubo ponad milion dolarów.

Odsprzedana część pereł Baroda

Pelegrina

Richard Burton dał Liz Taylor w dowód wiecznej miłości perłę zwaną Pelegrina. Kupił ją na aukcji bardzo tanio, za jedyne 37 tysięcy dolarów. Później stała się końcówką wisiorka na  naszyjniku wzbogaconym rubinami, diamentami i innymi perłami.

Historia tej perły jest długa i brzmi jak bajka z tysiąca i jednej nocy. Waży 204 grany czyli ok. 10 gramów. Około 500 lat temu znalazł ją na brzegu oceanu czarnoskóry niewolnik. Historia urywa się na okres prawie dwuwiecza. Otrzymał ją jako podarek król Hiszpanii Filip II, który z kolei ofiarował ją swej żonie królowej Marii jako prezent ślubny. Jeden z następnych rządców Hiszpanii Filip V nie przekazał jej żonie, lubił sam paradować przyozdobiony nią, dopiero po jakimś czasie przekazał ją swej córce, późniejszej królowej Francji Małgorzacie, żonie Ludwika XIV. Wiemy to między innymi stąd, że na jej obrazie sportretowana jest jako amazonka z tą perłą na szyi. Kolejnym jej właścicielem był Ludwik XVI, ten, któremu ścięto głowę. Wiemy, że następnym jej posiadaczem był Józef, starszy brat Napoleona Bonaparte. Później była własnością syna Napoleona III, odsprzedaną brytyjskiemu markizowi Abercorn. Przez dość długi czas była własnością carskiej książęcej rodziny Jusupowów. Feliks Jusupow w czasie sowieckiej rewolucji uciekł w pośpiechu do  Francji, pozostawiając bardzo bogatą kolekcję precjozów, zabrał ze sobą tylko kilka najcenniejszych, wśród nich Pelegrinę.  

Pelegrina na szyi Liz Taylor

Trafiła na licytację w Genewie, na której kupił ją w roku 1969 Richard Burton i dał ją w prezencie żonie Liz Taylor. Perła zaraz potem zapodziała się, ale szybko się odnalazła. Taylor w wielu wywiadach w sposób bardzo dramatyczny opisywała to wydarzenie, np. mówiąc jak w jej poszukiwaniu czołgała się po ciemku po podłodze ich apartamentu w kasynie, bezszelestnie, by nie zbudzić Richarda, który pałał miłością nie tylko do niej ale i do tejże perły.  Poszukiwania tej nocy okazały się daremne. Dopiero później jej mąż zauważył, że jeden z piesków, które im towarzyszyły, coś żuje, a w apartamencie nie było kości. Otworzył mu pyszczek i odnalazł zgubę – Liz w obronie pieska wielokrotnie podkreślała, że perła nie uległa nie tylko zniszczeniu, ale nawet zarysowaniu – wątpię. Po jej śmierci perłę, jako już część naszyjnika, jej spadkbiercy sprzedali na aukcji w nasłynniejszej firmie aukcyjnej Christie’s za 10,8 miliona dolarów, i tak skończył się etap peregrynacji tej podróżniczki – bo to jej nazwa po łacinie.

Przy okazji dodam, że prawie wszystkie cenne perły w XXI wieku sprzedano za pośrednictwem wspomnianego domu aukcyjnego i najwyższą notowaną ceną był odsprzedaż naszyjnika z tą perłą. Myślę, że wartość tej perły mocno zawyżyła jej długa historia i to, że spoczywała przez ponad dwadzieścia lat na piersi Liz Taylor.

Ceny innych pereł

Prawdziwe ceny najcenniejszych pereł to cena kupna-sprzedaży. Wyceny niesprzedawanych są przeważnie przesadzone, bo ich właściciele mogą swe perły wycenić jak im się podoba; im wyższa ta cena, tym bardziej nierealna – właściciel podbudowuje tym swe ego.

Nieco tańszą transakcją od naszyjnika Liz Taylor był dwupasmowy naszyjnik 68 pereł Baroda sprzedany za 7,1 miliona dolarów. Pięć pozostałych sznurów pozostało na szyi jego właściciela indyjskiego maharadży. Brązowy medal należy się perle Big Pink sprzedanej za 4,7 mil. dolarów. Inny mniej znany naszyjnik liczący 120 pereł oceanicznych zajmuje czwarte miejsce na skali cenowej, to 3,7 mil. Piątą pozycję zajmuje jednopasmowy naszyjnik Cowdray z 38 perłami, noszący nazwisko jego właścicielki wicehrabini, sprzedany za 3,3 mil. Wygląda dość skromnie, ale  jest w bardzo rzadkim kolorze szarym i z bardzo bogatym zamknięciem diamentowym, a perły są idealnie okrągłe, co bardzo powiększa ich wartość. Niestety, są różnej wielkości. Szóste miejsce ma La Regente sprzedana na aukcji u Christie’s w Genewie w roku 2005 za dwa i pół miliona dolarów. Zamykający cenę powyżej miliona dolarów jest bardzo bogaty pięciopasmowy naszyjnik złożony z 347 pereł – są naturalne, morskie, eleganckie, ale o różnej wielkości – nie znam jego nazwy, jeśli taką ma. Inne transakcje sprzedaży-kupna nie przekraczają miliona dolarów – użyję tu, z przymrużeniem oka, powiedzenia mego mechanika samochodowego: „prawdziwe czipactwo”.

Black Beauty

Maciupeńka perła (niewiele ponad 1 g wagi) znalazła się również wśród piękności, bo choć nie ma kształtu kuli, lecz guzika, jest czarna i  ma tak wspaniałe dodatkowe jasne kolory i niezwykły blask, że nie można od niej oczu oderwać.

Perła Black Beauty

Jomon i Umm al Quwain

Tytułem do sławy japońskiej perły Jomon było przede wszystkim to, że do niedawna była uznana za najstarszą ze wszystkich znanych: ma już 5500 lat: prawdziwa staruszka, ale bez zmarszczek, łatwo się w niej zadurzyć. Niedawno temu dociekliwi archeolodzy zadali kłam, że jest najstarsza. Początkowo znaleźli w jakimś grobie perłowe guziki, a niedawno prawdziwą perłę mającą 0,5 cm średnicy sprzed około 7500 lat, zwaną Umm al Quwain. Znaleziono ją w Zjednoczonych Emiratów Arabskich w grobie bogatej osoby, położoną na głowie powyżej ust. Później odnaleziono wiele wyrobów perłowych z tego samego okresu, co świadczy o tym, że to były nie tylko ozdoby, ale ważny element wymiany gospodarczej na tych terenach.  

Perła Umm al Quwain

Arco Valey                                           

Inna  perła Arco Valley o fantazyjnych kształtach, czyli  w słowniku dotyczącego pereł „barokowa”, ważąca aż 115 g, zawdzięcza swą sławę nie tylko swojej wielkości ale jeszcze bardziej historii: to prezent Marco Polo dla cesarza Chin Kublaj-chana. Jest piękna, co prawda biała, ale o różowym i brązowym odcieniu.

Perła Arco Valley

Huerfana

Tej wspaniałej perły nie możemy oglądać w realu, jedynie na licznych rycinach i obrazach. Huerfana, czyli Sierotka, była  przez długi czas główną ozdobą korony królów hiszpańskich, spłonęła w pożarze pałacu królewskiego. Była duża, błyszcząca, o eleganckim kształcie. Obdarowana została nią Isabela de Bobadilla przez męża, który był tym, co odesłał w kajdanach Krzysztofa Kolumba do Hiszpanii z nowo odkrytych kolonii. Mówi się o niej, że znaleziona została w Zatoce Panamskiej luzem w wodzie, a nie pod pancerzem małży.

Big Pink i  Perła Palatynacka

Najwyżej wycenioną pojedynczą perłą ważącą ok. 95 gramów jest wspomniana perła zwana po prostu Big Pink. Znalazł ją łowca pereł Wesley Rankin w roku 1990 na wybrzeżu Petulama w Kalifornii. Wyprodukowała ją nie małża, ale ślimak morski należącydo gatunku abalone – to ślimaki od bardzo małych do dość dużych. Największym z nich jest ślimak czerwony heliotis rufescens – jeden z nich jest producentem tejże perły. Dostała się do księgi Guinnessa jako największa perła tego typu, ale nie na długo, bo w tym samym miejscu znaleziono podobną perłę ważącą 172 g, która wyparła poprzedniczkę z tej pozycji. Prawie nic więcej nie wiemy o tej drugiej, bo właściciel K. C. Bell nie myśli jej sprzedawać i nie podaje do publicznej wiadomości innych charakterystyk swego skarbu. Big Pink nie tylko jest wielką perłą, ale bardzo piękną. Jej różowy kolor jest bardzo intensywny, a w dodatku to kolor mieniący się różnymi innymi barwami (irridescent).

Nie można nie wspomnieć o dziwie natury tzw. perle Palatynackiej, znajdującej się w jednym z muzeów w Monachium. Jest w części biała z typowym połyskiem perłowym, a w drugiej części czarna jak smoła.

Perła Hope

Jedną z największych, ale nie największą perłą wód słonych jest perła Hope, ujawniona przez Philipa Hope’a, angielskiego bankiera i znanego kolekcjonera nie tylko pereł ale i kamieni szlachetnych. Niestety nie jest kulista, jest barokowa, ma 5 cm długości i waży 90.8 g, czyli 454 karatów, prawie 1000 granów. Nie wiadomo gdzie została znaleziona, prawdopodobnie  w Zatoce Perskiej. Zdobi Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.

Perła Hope

La Regente

Popularnie zwana perłą Napoleona, piąta co do wielkości wśród perł słonowodnych (ok. 34 g), była w roku 1811 podarkiem ślubnym Napolona Bonaparte dla jego drugiej żony Marii Luizy, córki cesarskiej z rodziny Habsburgów. Kupił ten klejnot od jubilera rosyjskiego Piotra Fabergé. Miała zdobić tiarę cesarzowej, ale nie ozdobiła – nie wiem kto zrezygnował z tego zamiaru: cesarz czy cesarzowa. Wcześniejszej historii tej perły nie znamy, i niewiele wiemy o późniejszej. Wiemy tylko tyle, że wielokrotnie zmieniała właścicieli i swe miejsce w większych tworach jubilerskich była zawieszką, ozdóbką naszyjnika itp.

Wiele pereł zasłynęło jako ozdoby koron, łańcuchów,  naszyjników i tym podobnych kapiących złotem i brylantami czy rubinami wyrobów. Taką jest korona Rudolfa II z początków XVII w., czy chiński cesarski cudowny platynowy i diamentowy wisiorek z perłą Hong Kong. Chyba najsłynniejszym naszyjnikiem z drogich pereł nosił hinduski maharaża Khande Rao Gaekwad z miejscowości Baroda. Mając finansowe potrzeby odciął ze swego siedmiosznurowego naszyjnika dwa sznury mające 68 białych pereł i sprzedał na aukcji za ponad 7 milionów dolarów. To chyba była najkrótsza w historii aukcja trwający tylko 3 minuty.

Perły wód słodkich: Abernethy, Queen, Survival

Do arystokracji perłowej należy wiele innych pereł wód słonych, ale w tym towarzystwie znaleźć można mniej liczne, ale ciągle piękne perły wód słodkich. Taką jest perła Abernethy, niewielka, bo ciut ponad dwugramowa, znaleziona w szkockiej rzecze Tay, o wyjątkowym pięknie.

Nieco większą (prawie 5 g) jest perła Queen, znaleziona w 1857 r. w strumyku Notch w New Jersey. Gdy na wybrzeżu zachodnim Stanów Zjednoczonych był w tym czasie szał szukania złota, na wschodzie odkrycie tej perły zapoczątkowało szaleństwo perłowe. Perła ta poprzez Tiffany’ego trafiła do Paryża do księżniczki Eugenii, jednej z najsłynniejszej w historii zbieraczek tych klejnotów, wróciła jednak do Stanów, bo niejaki dentysta Tomasz Evans pomógł księżniczce uciec z Francji  do USA po upadku Cesarstwa w 1870 roku – dostał tę perłę jako dar wdzięczności od Eugenii.

Perła Abernathy

Dużo większą słodkowodną perłą jest Survival (18 g), wyłowioną w rzece Tennessee. Perła uformowała się wokół ślimaka pasożyta, który znalazł się we wnętrzu małży. Masa perłowa zamknęła jej żarłoczny pysk, zadusiła ją i pochowała w swoim ciele na jakieś 70 lat, aż do śmierci wyłowionej małży z wody i wyjęciu spod jej skorupy „perlistego” ślimaka. W tym wypadku nie perle, a raczej dzielnej małży powinno się nadać tę nazwę Survival, która oznacza kogoś czy coś, co w okolicznościach zagrożenia życia ocaliło to życie przez wiele lat.

Największa perła wód słodkich – Survivial

Niby-perły: Gwiazda Allaha i Beauty of the Ocean

Muszę jeszcze wspomnieć o czymś podobnym do pereł – są to nie-perły, bo nieuformowane z prawdziwej masy perłowej. Gwiazda Allaha powstała z materiału podobnego o do porcelany, ciągle jednak nazywana jest perłą, i to perłą nie byle kogo, lecz boga. Waży 6,4 kg, wydobyta nie z perłotwórczej małży, ale z mięczaka-olbrzyma o wadze ok. 70 kg. Mięczak znaleziony został przez pobożnego muzułmanina przy wyspie Palawan i jego twór oddał władcy tej wyspy, także pobożnemu muzułmaninowi, stąd ta „pobożna” nazwa. (Skorupa takiego mięczaka w wielu kościołach Filipin służy za chrzcielnicę). Perła dostała się do Kalifornii, bo władca wyspy w 1936 roku ofiarował ją amerykańskiemu lekarzowi Wilburowi Cobbowi jako podarek wdzięczności za uratowanie życia jego synowi. Po śmierci Wilbura  jego spadkobiercy nie bardzo wiedzieli co z tym fantem zrobić, sprzedali go pierwszemu co się nadarzył jubilerowi za 200.000 dolarów. Dziś temu nowemu właścicielowi dają 40 milionów, on kręci nosem, że za mało.

Najdroższym i najcięższym ze wszystkich niby-pereł jest kolos ważący 6 ton. Nosi nazwę Beauty of the Ocean, choć skała, z której został uformowany, znajdowała się w odległości ponad tysiąca kilometrów od oceanu – tę oksydującą skałę znaleziono na terenie północnych
Chin. Trzy lata zajęło dużej ekipie, by z niej uformować idealną kulę i wyszlifować ją ręcznie. Wyceniono ją na 2,2 miliardy yuanów, czyli 331 milionów dolarów. Nazywają ją także Perłą Nocy, czyli taką, co fluoryzuje w ciemności, co jest oczywistym kłamstwem łatwo udowadnialnym, bo fizyki nie da się oszukać. Kryształy fluoryzujące nie świecą własnym światłem, odbijają naturalne światło zmieniając jego kolor. Fluorescencja kończy się w momencie wygaszenia światła. Bardzo nieliczne kryształy tego typu błyszczą swym światłem bardzo krótki czas w ciemności po wygaszeniu światła – to już nie fluorescencja ale forsforescencja. Rzeczywiście ta kolosalna „perła” odbija piękne światło o kolorze zielonym, ale powtarzam:  to tylko odbicie.

Perła ta wystawiana jest na aukcjach dość często, a najwyższa oferta aukcyjna to ok. 40 mil. dolarów. Nie myślę, że kiedykolwiek zostanie sprzedana za pieniądze zbliżone do wyceny. Może właściciel nie chce jej w ogóle sprzedawać, bo pieniądze można na niej zbijać jako niezwykle ciekawym mocno podświetlanym zabytkiem muzealnym, a wystawianie jej na kolejne aukcje to chyba tylko darmowa reklama tego niesamowitego tworu.

 

                                                               Władysław Pomarański

Artykuły z cyklu “Piękniejszy świat”

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

1 Comment

  1. Gratuluję Gazecie Takiego Autora i tematów przez pana Pomarańskiego poruszanych. Brakuje nam takich tekstów a wszystko co pogłębia naszą wiedzę na jakikolwiek temat jest na plus, zwłaszcza tak dogłębnie jak to robi pan Pomarański. Tak trzymać.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.