Czas na zmiany

0

Z cyklu: Z 8-go piętra

Nauczyciele nie mają innej możliwości, niż strajk w ważnych momentach roku szkolnego, od których zależą dalsze życiowe kroki młodzieży. Inaczej nikt ich nie potraktuje poważnie. Nikt, chyba poza rządem Kaczyńskiego nie cieszy się tym strajkiem, nie chce go, bo wystarczy już zmieszania autorstwa min. Zalewskiej z nieprzemyślanym zamykaniem gimnazjów, bez planu, programu, natychmiast. Ostatecznie dźwigają to na barkach nauczyciele, uczniowie, pracownicy administracyjni szkół, o których w tym strajku Związek  Nauczycielstwa z Federacją Związków Zawodowych nie zapominają. O ich podwyżki też się trzeba upomnieć, bo ich ewentualny strajk sparaliżuje szkoły, ale byłby jeszcze mniej poważnie traktowany przez rząd jak ten nauczycielski.

Pan Kaczyński woli machnąć czapą przed gumnem rolnika (traktowanym w tym znaczeniu jako całość gospodarstwa) i przyznać bydłu, jak dzieciom, po 500 plus, czyli kupić głosy. Może jeszcze przyzna wyżej wymienionym bydlątkom prawo głosu, by pomogły Zalewskiej, Kempie i bezwstydnej Szydło ze swoimi krągłymi, nic nieznaczącymi zdaniami dostać się na dobrze płatne posady europosłów w Brukseli. Oczywiście, znają języki „na poziomie podstawowym w stopniu bardzo dobrym” i teraz „szmata”, czyli flaga europejska tak przez członków partii PiS określona na początku, już im nie przeszkadza i nawet pojawia się w tle w mediach. Mam nadzieję, że żadna z tych „dam” nie przekroczy jako posłanka progów instytucji EU. Jako odwiedzające, uczące się kultury dyskursu, praw kobiet, postaw otwartych na dialog, wsłuchujące się w różnorodność – od czasu do czasu jak najbardziej powinny tam bywać. Z tłumaczem; ci na miejscu są zapewnieni.  

Bardzo współczuję moim koleżankom nauczycielkom, rozdartym pomiędzy obowiązkiem wobec uczniów, oddaniem wobec pracy a potrzebą koniecznej dla tego zawodu godności, no i kieszenią. Coś trzeba zrobić przeciwko zanikającemu etosowi, pauperyzacji zawodu. Nie mają wyboru; wiem, że to niełatwe decyzje, same też mają dzieci, ich dzieci też podlegają tym samom wpływom rzeczywistości. To jest działanie na rzecz nas wszystkich, tak jak było w przypadku pielęgniarek. Kompromitujące jest dla tego fatalnego rządu wyczekiwanie przez niemal trzy miesiące (od 10.01.19, kiedy poinformowano o proteście i planowanym strajku!), by zasiąść do stołu. To pierwszy tak wielki protest od 25 lat w środowisku, czyli właściwie …od zmiany w 1989 roku.

Nauczycielki w małej podopolskiej wsi siedzą od rana w pokoju nauczycielskim, przyjmują od rodziców wyrazy wsparcia i wierzą, że strajk uda się szybko zakończyć. To niecodzienna sytuacja, pierwszy w życiu strajk dla wielu osób. Liczą na sensowe rozwiązania, nie jakieś niedopowiedziane układy z rządem, który „coś tam coś tam”, jak mawiała pijana posłanka PiS, Elżbieta Kruk, obiecuje. To podpisała nauczycielska nie-Solidarność, jak się od wczoraj o niej mówi. – Rodzice sprawili się na medal, nie ma dzieci w szkole, dziękujemy za zrozumienie – mówi jedna z nauczycielek z Opolszczyzny.

Wielu z nas udziela nauczycielom wsparcia, bo stosunek rządzących, nie podejmujących rozmów o czasie, nie poszukujących wspólnie rozwiązań, nie słuchających głosów środowiska jest zawstydzający. Świadczy o próbach wymuszenia, szantażu na środowisku, by jak zwykle nocą czy nad ranem podpisywać coś naprędce skleconego, podkreślając, jak uczyniła to 7 kwietnia wicepremier Szydło, że to sukces. Jak wygrana Donalda Tuska 27 głosów do 1 (głos Polski) w głosowaniu nad kolejną turą jego przewodniczenia Radzie Europejskiej. Szydło także wówczas okrzyknęła to wielkim sukcesem Polski.

Polityczna walka z nauczycielami, tak, walka, trwa i bardzo sprawnie rozpowszechnia się nieprawdziwe informacje, fake newsy, a obowiązujący przekaz dnia w PiS. Trolle działają, kłamią np., że Związek Nauczycielstwa Polskiego pochodzi z czasów komuny. Leniwi nie sprawdzą, a początki ZNP sięgają 1905 roku. Pod dzisiejszą nazwą związek działa od lipca 1930 roku. Pojawia się też wiele innych kłamstw, również personalnych zwykłych świństw, jak na temat przewodniczącego ZNP.

Bardzo to martwi, bo to strzelanie sobie nie tyle w stopy, ile w umysły, po spaleniu książek w Gdańsku, marszach neofaszystów z parolami nacjonalistycznymi w Częstochowie i innych miejscach to w nauczycielach nadzieja na zasiewanie bogactwa spojrzeń, ciekawości świata, samodzielności myślenia w umysłach dzieci.

Martwi także to, jak nauczyciele poddają się religijnym wpływom i odchodzą od neutralności światopoglądowej w szkołach, także prywatnych. Jest w Opolu szkoła TAK, ma dobrą opinię, ciekawie uczy, wyzwala wolność myślenia itd., ale i to już jest chyba przeszłość. Płatna, stąd można rzec elitarna. Dlatego też wybrana przez rodziców niewierzących, by dziecko czuło się wolne i nieprzymuszane do praktyk religijnych, ale cóż, krzyże wiszą we wszystkich salach lekcyjnych. Jeden z młodych ludzi, 15-latek, który chodzi na lekcje etyki, wywalczone przez świadomych swoich praw rodziców, co też nie było łatwe, postanowił, że ściągnie krzyże i odłoży z szacunkiem, jaki odczuwa wobec każdego innego symbolu. Okazało się, że młodzi ludzie się przyłączyli do kolegi, chcą mieć albo wszystkie symbole religijne głównych religii świata oraz symbol „A” ateistów, albo żadnego. Niestety, i tu wychodzi pedagogiczny brak jakości. Pani dyrektor szkoły TAK w Opolu rzekła, że „jak długo będzie dyrektorką w tej szkole, tak długo krzyże będą wisiały”. I nie chodzi o to stwierdzenie, ale o brak szacunku dla głosów młodych ludzi, brak rozmowy, wysłuchania powodów, poszukania wspólnego wyjścia, podobnie jak, nie przymierzając, PiS i nauczyciele. A można byłoby zorganizować debaty, rozmowy, oddać młodzieży głos, posłuchać i usłyszeć, co myślą. W ten sposób pani owa zaprasza do „zejścia do podziemia”, może pcha w kierunku ekstremizmu, a na pewno daje odczuć, że głos ucznia, młodzieży nie ma znaczenia, nie szanuje go.

…a chciałam napisać o wspaniałej japońskiej wystawie w Wiedniu, o ruchu Identitaer w Austrii, o współczesnej wystawie o najnowszej historii tego kraju, bez przemilczeń, choć nie bez dyskusji.

Ale dziś jest czas Nauczycieli i starań o stan umysłów przyszłych pokoleń, które formują przecież w wielkiej mierze właśnie nauczyciele. Jest czas strajku. Oby z dobrymi skutkami. Mija wszak 30 lat od zmian 1989, od pierwszych wolnych wyborów; zdaje się, że znowu czas na zmiany…                                                                           

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.