Dżuma i inne pandemie

0

Epidemie i pandemie

Epidemie, a szczególnie pandemie, były i są największym przekleństwem mieszkańców Ziemi. Nazwy te są pochodzenia greckiego: epidemia to atak jakieś choroby zakaźnej w tym samym czasie na dużą liczbę ludzi w jednym lub kilku krajach, pandemie w tym samym czasie atakują ogromną liczbę ludzi przynajmniej na dwóch, niekiedy na wszystkich kontynentach.

Było ich wiele w historii – najgroźniejsze z nich uśmierciły wielokrotnie więcej ludzi niż Hitler i Stalin i tysiące wojen na Ziemi, czyli setki milionów, może nawet ponad miliard, mimo że jej mieszkańców w tych czasach było kilkrakrotnie mniej niż obecnie. Nawet w ostatnich stu latach były na świecie ogromne pandemiczne straty; za przykład niech nam posłuży grypa popularnie zwana hiszpanką. Spowodowana była mutacją wirusa, a faktycznie wirus zwierzęcy połączony z ludzkim w jeden byt skosił w latach 1918-19, nie tylko w Europie, miliony. Nie znamy dokładniejszej liczby, niektórzy mówią o pięćdziesięciu, inni o stu milionach, czyli wielokrotnie więcej niż ofiary wojny, w czasie której ta choroba wybuchła.

Wcześniejsze pandemie, najczęściej zapoczątkowywane w Chinach, atakowały ludzi częściej niż obecnie, niekiedy co kilkanaście lat. Najniebezpieczniejsze były choroby zakaźne jak czarna ospa, cholera, żółtaczka, tyfus, czy dżuma.

Ilustracja Dekameronu Boccaccia

Dżuma

Nagroźniejszym i najbardziej przeraźliwym przekleństwem ludzkości okazała się tajemnicza choroba początkowo bez nazwy, dopiero w naszych czasach rozpoznana w pełni i nazwana dżumą.

Ludzie ginęli od niej jak przysłowiowe muchy. Nie wiedzieli co ją powoduje, jak się od niej uchronić. Patrzono w niebo, podejrzewano, że niezdrowe powietrze jest odpowiedzialne za tę klęskę. Gdy Filip VI, król dynastii Walezjuszy, prapradziad naszego polskiego króla Henryka III, poprosił swych uczonych o to, by ustalili przyczynę tej tragedii, która miała miejsce w jego czasach, odpowiedzieli, że niekorzystne zbliżenie się trzech planet spowodowało powstanie śmiecionośnego zabójczego powietrza.

Dzisiaj wiemy, że to choroba bakteryjna szczurów przenoszona przez pchły na człowieka. Nazywano ją początkowo największą śmiercią, czarną śmiercią (czarną, bo to kolor diabła w wierzeniach ludowych), plagą, najczęściej z dodanym przymiotnikiem bubonic, pochodzącym od rzeczownika bubo czyli szyszka, bo do niej podobne były pęcherze ropne pojawiające się na ciele ofiary.

Trzy wielkie pandemie tej choroby przewaliły się przez kontynenty w średniowieczu, ale
najbardziej śmiercionośna i najbardziej rozprzestrzeniona na naszym globie była ta trzecia, mająca miejsce w połowie XIV wieku. Przyjrzyjmy się jej bliżej. Największe szkody spowodowała w Europie, choć także zdewastowała Azję Mniejszą, Egipt w Afryce i duże połacie Azji.

Dawna rycina palenia Zydów żywcem w czasie dżumy

Poznajmy najpierw „obsadę” tego dramatu. Głównym „aktorem” jest w nim bakteria pałeczkowata zwana Yersinia pestis. Ochrzczono ją tak dla uhonorowania jej okrywcy Alexandra Yersina. (Gdybym ja był tym odkrywcą broniłbym się rękami i nogami przed nadaniem zabójcy setek milionów ludzi mego nazwiska). Bakteria ta lubi żerować na gryzoniach, a najbardziej na szczurze śniadym. Tego to szczura i jego krewniaka szczura wędrownego dostaliśmy w darze od Chińczyków (bardzo hojny naród: obdarowują nas co roku coraz to nową odmianą grypy, nie umiemy odmawiać przyjęcia tej darowizny, pozostaje nam tylko modlić się, by nie była odporna na leki lub szczepionki). Ten inny szczur zwany powszechnie szczurem wędrownym koloru szarego zadomowił się na całym świecie z wyjątkiem terenów podbiegunowych – nie lubi zimna. Dotarł do Europy dopiero w XVIII wieku.

Wspomniana bakteria nie ima się go, zwierzak łatwo się dostosowuje do wszelkich warunków życiowych, je wszystko. Szczur śniady zawitał do Europy wcześniej i on jest odpowiedzialny za pandemię dżumy, o której tu mowa. Obecnie jest rzadko spotykany w Europie, najczęściej w portach. Jest nieco mniejszy od wspomnianego kuzyna, ma za to dłuższy ogon, który pomaga mu we wspinaniu się, i większe, niepokryte sierścią uszy. Zarażony po jakimś czasie ginie, ale przedtem jego zainfekowaną krwią żywią się pchły, które przekazują bakterie ludziom, na których zaczynają żerować intensywnie gdy populacja zakażonych szczurów wymiera. Kłują człowieka tam gdzie skóra jest najcieńsza, czyli w pachwinach i pod pachami. Tu najpierw pojawiają się ropnie lub zgorzel, które przerzucają się na całe ciało. Ropnie pękają, woń ropy jest wprost nieznośna. Trudno sobie wyobrazić ohydniejszą śmierć. Człowiek umiera w ciągu dwóch do siedmiu dni. Świadkowie naoczni tej klęski wspominają także o innej jej odmianie, o dżumie płucnej, kiedy człowiek nie
tylko jest obsypany ropnymi pęcherzami, ale pluje krwią, dusi się i umiera w ciągu dnia czy dwóch.

Przyczyny dżumy

Każdy skutek ma swoją przyczynę. Wiek XIV był najtragiczniejszym wiekiem w czasach średniowiecznych na terenach Azji i Europy. W Azji Mongołowie budowali swe imperium ciągłymi wojnami i podbojami. Ginęły miliony w czasie każdego z większych najazdów na ludy sąsiednie. Niezwykle krwawe było opanowanie i podporządkowanie sobie Chin.

Równocześnie zmieniał się klimat na ziemi. Pierwsze tysiąclecie naszej ery było dość chłodne, około roku tysięcznego nastąpiło znaczne ocieplenie, co poprawiło urodzaje i co stało się przyczyną wybuchu demograficznego. Około roku 1300 wraca zimno, nastaje tak zwana “mała epoka lodowa”, są gorsze plony. Przeludnienie w początkach drugiego tysiąclecia jest tylko częściowo kontrolowane w Azji mieczami Mongołów, a w Azji Mniejszej wyprawami krzyżowymi. Następuje okres głodu na obu kontynentach, w Chinach zbiera on ogromne plony, w Europie, szczególnie na jej terenach północno-zachodnich, nastąpiła też w latach 1315-1317 straszna klęska głodu. Zmarło 10 procent ludności. Europa nie znała jeszcze ziemniaków, które później pomagają w wielu krajach przetrwać okres nieurodzajów. Organizmy wyczerpane są bardziej podatne na wszelkiego rodzaju choroby – to jeden z głównych powodów tak wielkiego pokłosia dżumy. Długo dyskutowano nad tym, gdzie pojawiła się zaraza i dopiero w roku 2010 ustalono, że w wielkiej południowo-zachodniej prowincja Chin, Junnan.

Choć w dzisiejszych czasach zaprząta nam umysł grypa, to dżuma nam ciągle grozi;
pojedyncze osoby i dziś na nią zapadają, a ostatnio zakaził się dżumą mężczyzna na
Madaskarze – choroba ta obecnie kompletnie nie reaguje na antybiotyki.

Nosiciel zarazków czarnej śmierci

Rozprzestrzenienie się zarazy

Po uśmierceniu około 25 milionów Azjatów choroba szlakami jedwabnymi przez kupców i mongolsko-tureckie oddziały inwazyjne przeniosła się na zachód. „Pasażerowie” statków handlowych są najczęstszymi przenośnikami tej zarazy, bo wprost trudno wyobrazić sobie statek średniowieczny bez obecności na nim szczurów. W ciągu zaledwie kilku lat cała Azja Mniejsza i tereny Złotej Ordy nad dolną Wołgą i na Krymie zostały zainfekowane.

Nad Morzem Czarnym, szczególnie na Krymie, kupcy z Genui i Wenecji mieli, za zgodą chana, swoje ośrodki handlowe, nawet całe miasta portowe. Jednemu z chanów nie wystarczały opłaty z wynajmu terenów przez kupców, najechał Kaffę, port na Krymie, będącą kolonią Genuańczyków, by siłą zagarnąć zgromadzone tam bogactwa. Oblężeni bronili się dzielnie. W armii mongolskiej ujawniła się zaraza. Mongołowie, by oczyścić teren, a równocześnie zarazić oblężonych, katapultowali trupy do miasta. Zaraza zbierała plony po obu stronach konfliktu. Armia najeźdźców przestraszona ogromnymi stratami w ludziach odstąpiła. Genueńczycy załadowali swoje posiadłości na 12 statków i popłynęli w strony ojczyste. Zatrzymali się w Konstantynopolu i kilku innych portach, zasiali tam zarazę, pojechali dalej i w październiku 1347 roku wylądowali w Messynie na Sycylii. Wieść o szatańskiej chorobie dotarła do miasta przed ich przyjazdem do tego portu. Nie byli mile widziani, ale zanim wyruszyli w dalszą drogę zostawili po sobie chorobę. Dotarli do Genui i Wenecji, oczywiście zarażając tam rodaków. W styczniu następnego roku zatrzymali się w Pizie, a stąd choroba rozniosła się na środkowe Włochy, dotarła szybko do przeludnionej Florencji, Sieny, Rzymu i innych miejscowości leżących w pobliżu tych miast. Florencja straciła ok. 60 procent mieszkańców, inne większe miasta trochę mniej. W niektórych mniejszych miejscowościach straty sięgały aż do 80 procent mieszkańców, a niekiedy nie pozostał w niektórych nawet jeden żywy człowiek.

Obraz chaosu spowodowanego zarazą

Pandemia w innych krajach Europy

Wszyscy już wiedzieli, że zarazę roznoszą galezy genueńskie, więc przepędzane były z portów Półwyspu Apenińskiego – pod koniec stycznie 1348 roku dopłynęli do Marsylii. Tu zaczęła się inwazja choroby na Francję, Półwysep Iberyjski i nadmorskie tereny obecnej Wielkiej Brytanii. Szczególnie intensywna była w miejscowościach położonych w pobliżu kontynentalnej Europy, dotarła do zaludnionych miast jak Londyn, Cambridge, zmieniła kierunek na wschodni, uśmieciła ludność w krajach nadbałtyckich, dotarła aż do Moskwy. Ocaliła Polskę w ówczesnych granicach –
dzięki jej królowi Kazimierzowi Wielkiemu, któremu możemy dodać drugi przydomek: Mądry, bo w czasie trwania pandemii w sąsiednich krajach pozamykał bramy miast i grodów i zabronił przemieszczania się ludności miejscowości niechronionymi bramami – choroba ominęła Polskę. Poza tym w owych czasach higiena osobista Polaków była lepsza niż mieszkańców krajów zaatakowanych chorobą. 

Zaraza po dotarciu do Moskwy, znowu zmieniła kierunek spustoszenia na południowo-zachodni, w tym pochodzie zatrzymała się w roku 1353 przed Kijowem, bo na stepach ukraińskich zdechły pchły z głodu – na pustkowiach nie miały na kim żerować. Niektóre obszary będącące na trasie pandemii, jak obecna Holandia i Belgia uniknęły jej – głównym tego powodem była chyba także lepsza higiena osobista i czystsze ulice miast. Podliczono, że w samej Europie Zachodniej liczba ludności zmiejszyła się o przynajmniej 100 milionów; przed epidemią liczyła 450 milionów. Niektórzy badacze wyliczają, że liczba ta jest o wiele większa, że prawie połowa ludności Europy zachodniej wymarła. Chyba najbardziej zbliżonym do rzeczywistości jest twierdzenie, że jedna trzecia ludzi na tych terenach zmarła. Nie ma już dziś możliwości podania dokładniejszej liczby. W pozostałej części Europy zmarło też nie wiemy ile milionów ludzi.

Obraz ciała zaatakowanego dżumą

Panika i nieudane próby ratowania życia

Ta straszna choroba, z łatwością przenoszona z osobnika na osobnika nie tylko przez pchły, ale także przez kontakt z osobą chorą, czyniąca w ciągu kilku dni ze zdrowego człowieka fizycznego potworka z rozkładającym się jeszcze za życia ciałem – wywoływała absolutną panikę. Dla wierzących Bóg prezentował się wtedy jak wyrafinowany sadysta pastwiący się nad swoimi ludzkimi tworami. Ludzie wariowali.

Przejawy tego wariactwa były wielorakie. Jedni próbując przebłagać Boga zadawali sobie wszelkiego rodzaju kary pokutne – najpopularniejszą było biczowanie się do krwi, co oczywiście nikomu nie pomagało. Wyczerpane fizycznie ciała ulegały szybciej chorobie. Inni wierząc, że chorobę zesłał diabeł, publicznie oddawali mu cześć. Jedni uciekali z przeludnionych miejsc, ale nie na tereny górzyste, bo przecież ze szczytów bliżej do mściwego nieba czy piekła, inny zbierali się w duże gromady w nadziei, że ten co karze ludzkość, kimkolwiek on jest, nie zauważy ich w tłumie.

Miasta w owym czasie były brudne, smrodliwe, to skłaniało niektórych do myślenia, że ten smrodek może zabić śmiercionośne powietrze. By pomóc sobie zanurzali głowy w tym fetorze, w płynących po ulicach ściekach miejskich. W desperacji szukano winnych. Ponieważ zauważono, że najszybciej zapadają na chorobę ludzie biedni, niedożywieni, z marginesu, jak żebracy, chorzy na inne choroby, choćby trąd, zaczęto ich mordować. Odezwały się instynty antyżydowskie: Żydów, szczególnie tych biedniejszych, wyłapywano i palono na stosach. Niektórzy mieszkańcy terenów
zainfekowanych żyli według powiedzonka znanego już w starożytnym Rzymie – carpe diem (chwytaj dzień) – co w tych okolicznościach znaczyło, że gdy nie wiadomo czy doczekamy jutra, więc dziś pijmy, bawmy się, oddawajmy się rozpuście.

Ubiór medyka w czasie czarnej śmierci

Mamy świadectwa historyczne opisujące tę postawę, najbardziej znanym jest „Dekameron” Boccaccia. Utwór ten wszedł do kanonu literatury światowej, bo napisany jest świetnym soczystym językiem, faktycznie to chyba pierwszy artystyczny pornos w literaturze europejskiej, pornos dość pikantny. Boccaccio przebywał w czasie zarazy we Florencji, mieście najbardziej doświadczonym we Włoszech. Opisuje, że dziesięcioro młodych ludzi, siedem kobiet i trzech mężczyzn, odcięło się od świata w zamku położonym w pobliżu Florencji i by nie myśleć o tym co może się im przydarzyć i by zabić nudę zaczęli opowiadać najbardziej sprośne wydarzenia w ich życiu, a gdy ktoś nie mógł się takimi pochwalić, musiał fantazjować i je wymyślać. Przez dziesięć dni w zamknięciu opowiedziano sobie sto historyjek, a po skończeniu opowieści w danym dniu trzeba było wszystko o czym mówiono wypróbować. Nie zagłębiłem się wystarczająco głęboko w temat, nie wiem, czy
Boccaccio był jednym z tych trzech młodzieńców i opisuje naoczne fakty, czy to tylko twór jego wyobraźni. Najważniejsze w tym jest to, że idealnie oddaje postawę części społeczeństwa wobec zagrożenia. Współcześni autorzy orgiastycznych pornosów nie musieliby zbyt mocno wysilać mózgów, by wymyślać coraz to nowe kombinacje, wystarczyłoby by zajrzeli do tego dzieła, no ale to ludzie, którym nie chce się czy nie wypada zanurzać się w dzieło literackie; przypuszczam, że o
Boccaccio wiedzą tyle, co na przykład ja o najnowszych odkryciach w dziedzinie logiki matematycznej.

Obraz tragedii spowodowanej dżumą

Załamianie więzów społecznych i rodzinnych

Strach przed chorobą to powodował. Początkowo ci co z potrzeby serca, lub z poczucia obowiązku pomagali jak mogli chorym, a po śmierci grzebali ich godnie, szybko sami pomarli. Gdy nie było komu zająć się czyszczeniem miejsc z trupów, władze miejskie zmuszały siłą zdrowych osobników by kopali głębokie doły, a innych, by zwozili do nich zmarłych. Wrzucano trupy do dołu, przysypywano cienką wartwą ziemi, następnego dnia dorzucano do tego samego dołu innych, znowu przysypywano, aż się dół wypełnił. Jeden z naocznych świadków tej praktyki, Włoch, określlił tę metodę chowania zmarłych „metodą lazanii”. Lekarze i znachorzy znikali, lub czynili się niedostępnymi, księża i zakonnicy nie zgłaszali się do chorych by ich dusze ratować, ba, rodzice zostawiali na pastwę losu własne chore dzieci, lub dzieci opuszczały rodziców. To jeden wprost niewyobrażalny, przeogromny horror.

Pchła przenosząca zarazki ze szczurów na ludzi

Skutki pandemii

Ta pandemia dżumy odmieniła mocno Europę. Przerwała najbardziej twórczy i ciekawy w Europie ruch intelektualno-artystyczny, jakim był Renesans, podzieliła go na dwie połowy. Upłynąć musiało 150 lat zanim populacja Europy wróciła do stanu sprzed ataku pandemii. Ludzie stali się bardziej realistyczni, wielu odeszło od płytkiej, ceremonialnej religijności. Niektórzy po raz pierwszy w historii chrześcijaństwa przyznawali się do tego, że są ateistami i najczęściej nie byli za to paleni na stosie – no, poza Hiszpanią, gdzie stosy jeszcze długo dymiły. Inni sami, bez pomocy kaznodziejów, ustawiali swój stosunek do Boga – rezultatem tego była wiara głębsza, bardziej racjonalna. Całe połacie ziemi były opuszczone, mógł je zajmować, czy kupować za grosze każdy, zasiewać i obsadzać nie tylko na swój użytek, ale dostarczać żywność za odpłatą innym, szczególnie mieszkańcom miast.

Szczątki zmarłych na dżumę w zbiorowym grobie

Wprowadzenie na nowo znanego wcześniej płodozmianu i wynalezienie ciężkiego pługa zwielokrotniły plony i już prawie nikt nie głodował. Nastał ogólny dobrobyt, w konsekwencji niesamowity skok cywilizacyjny, szczególnie w dziedzinie sztuki. Za tym idą także odkrycia naukowe, które nie tylko pozwalają ludziom lepiej poznać świat, ale żyć lepiej, wygodniej, bez bojaźni przed nieznanym. Miasta stały się powoli czyściejsze i piękniejsze, poprawiła się higiena osobista, co podwajało długość życia jednostek, wzrosła władza rządców, co wprowadziło w stosunki ludzkie trochę więcej sprawiedliwości, bezpieczeństwa i pomogło rozwijać się
handlowi, który przed powstaniem giełdy był najważniejszym fizycznym bodźcem postępu materialnego społeczeństw.

Szukanie i karanie winnych spowodowania zarazy


Czasy nowożytne

Tworzą się pierwsze manufaktury, uciążliwy system feudalny pęka ostatecznie, następują czasy Oświecenia, a później, od ok. roku 1760, rewolucja przemysłowa. Tworzą się dziesiątki manufaktur i wiele nowych uniwersytetów i innych wyższych uczelni, powstaje prawdziwa elita umysłowa, która ma coś do powiedzenia w społeczeństwach.

Tryumf Smierci, mal. P. Bruegel Starszy (1562)

To wszystko to jeszcze nie raj, czy nawet przedsionek raju, bo są nawroty wojen, prześladowań rasowych i religijnych, szaleństw tych, którym nieograniczona władza przewróciła w głowach, a także czas epidemii i pandemii, ale ogólnie mówiąc rozwój społeczeństw zaczął postępować we właściwym kierunku.

Zagrożenia nie ustały, mamy jednak do dyspozycji metody i środki, by je przynajmniej częściowo eliminować, czy się im przeciwstawiać. Nie wiadomo co nas czeka, ale jedno jest pewne, że nie musimy już żyć w tak przeogromnym strachu i terrorze jak nasi prapradziadowie.


Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.