Lekcja czytania

3

Z cyklu: Z cyklu: Z 8-go piętra

Na ulicach polskich miast, nie wiem niestety jak na wsiach, pewnie jest trudniej, widać wiele wykrzykników. To symbol protestu nauczycieli: wykrzyknik. Czemu? Po to, jak mówią, by ich usłyszano. Bardzo proszę nie wydawać ocen ich decyzji, determinacji na podstawie doniesień z TVP czy kłamliwych informacji z ust premiera czy wicepremier o ich zarobkach w jakichś gigantycznych kwotach. Za dwa tysiące na rękę do trzech i pół (przeważnie niestety nie więcej) nie garną się ani młodzi, ani świetnie wykształceni, choć po spotkaniach co wieczór o 20 godzinie na demonstracjach wsparcia rozmawiam z bardzo mądrymi nauczycielkami, bardzo odważnymi i przejmującymi się uczniami. To wciąż elita umysłowa, może nie zawsze o najbardziej otwartych światopoglądach, bo z tym różnie, ale należy im się szacunek choćby za to, że wciąż w tym zawodzie tkwią i zajmują się w tym okrutnym bałaganie umysłami nowych pokoleń. Bo sami są przerażeni, ile muszą z tego  ogromnego materiału wciśniętego po reformie w krótsze wymiary czasowe z uczniami przepracować i nauczyć. Jak boleją nad niefachowym, byle jakim czy nieodpowiednim zakresem pojęciowym testów, zadań, które uczniowie muszą przejść, a które są niemal  nie do zdania. Współczuję nauczycielom, uczniom, że rząd, który powinien szanować inteligenta, bo ten wpływa na postęp i jest bardziej gotów na zmiany, więcej rozumie, inteligenta ośmiesza, nie traktuje poważnie, a przypisuje mu najgorsze cechy. I straszy nim, i straszy jego.

Byłam z wizytą w rodzinie nauczycielki, ma szczęście, bo ma dodatkowe dochody z wynajmu mieszkania i męża, który dobrze zarabia, nie musi drżeć czy jej wystarczy na życie. Przed godziną 20 wstaje od stołu, idzie na demonstrację, zostaję z synem i mężem. Bo syn, nastolatek ma ciekawe opinie dotyczące szkoły i szkoda mi tego nie posłuchać, poza tym to z nim robię wywiad. Otóż za dużo godzin języka polskiego, po co uczniom jakiś kompletnie nieużyteczny w świecie język, zamiast oddać część lekcji na matematykę i angielski, języki uniwersalne. Chłopak myśli globalnie, planuje studia w USA, na co dzień korzysta z internetu w języku angielskim, który chce rozwijać. Opowiada się przeciw lekcjom religii w szkołach, on i większość kolegów z 7 klasy społecznej szkoły nie chodzą, ku zadowoleniu katechetów czy księży, bo zadawali niewygodne pytania i nie wierzą w wiarę, nie wierzą o oddzielenie instytucji od religii, jak my, wyrośli w duchu kościoła. Oni widzą to co widać, a nie to co nadają nam filtry przyzwyczajeń i lęków wychowania w religii, wizji nieba i piekła. Oni widzą smutny obraz wiszącego na krzyżu, skatowanego, cierpiącego człowieka sprzed dwóch tysięcy lat, który ich straszy i przeraża z każdego zakątka, z sal lekcyjnych także. Zastanawiają się, po co i zdejmują te krzyże w szkole. Nie wierzą, są antyreligijni, są wolni od myślowych schematów, które większości społeczeństwa religia nadała, a przede wszystkim – nie boją się mówić, co czują i myślą. Podziwiam młodych ludzi, bo są gotowi na rozmowy, poszukują, czytają. Niestety, i tu kamyk do ogródka nauczycieli – nie wszyscy w szkołach są gotowi na wolną rozmowę z uczniem. Ci słyszą, że tak ma być i basta, bo to jest kraj wyrosły na chrześcijańskich wartościach i krzyże muszą wisieć w klasach. Albo coś podobnego. Bez dyskusji.   

Notre Dame, straszne, smutne. Stracone dzieła kultury, dziedzictwa ludzkiej myśli, talentu; pamiątki religijne. Cóż więcej mówić. Widok klęczących ludzi w Paryżu na ulicy najbardziej zaskakujący, takiego Paryża się nie widuje.

Mąż czyta, ja piszę, nikt nie szaleje z oknami, zakupami, święta dla nas to spotkanie z bliskimi, no i smaki. Spotkanie w opolskiej bibliotece przy ul. Minorytów z filozofią księdza Tischnera odświeżające, dające klucze do ludzi, ziemskie, bliskie. I z filozofami, ks. prof. Michałem Hellerem, naukowcem, filozofem, kosmologiem oraz fachowcem od filozofii rosyjskiej, prof. Janem Krasickim… Delicja słuchania. Najbardziej znany rosyjski filozof to Fiodor Dostojewski, jak się okazuje, nie ci naukowo umocowani, bo w Rosji filozofem jest każdy, jak w Persji poetą… Poczułam się zaproszona do powrotu do pana Dostojewskiego, a także do lektury Tygodnika Powszechnego, bo poeta, dziennikarz, „tischnerolog” Wojciech Bonowicz z TP prowadził i spotkanie, i czytanie Tischnera. Zatrzymaliśmy się przy pasażach o murach, o warowni, które ze swojego domu, z siebie czyni człowiek. Siedzi w kryjówce, poza nią są wrogowie, w kryjówce – sojusznicy, pisze w „Filozofii dramatu” ks. J. Tischner. Granica między sojusznikiem, wrogiem jest płynna, trzeba być czujnym i podejrzliwym. „Człowiek okazuje się niezdolny do wzajemności.” A wolność człowieka z kryjówki oznacza obecność wroga na horyzoncie.

Taki opis bardzo odpowiada relacjom politycznym i społecznym w Polsce. Ludzie w kryjówkach to nie są ludzie odpowiedni do rządzenia nie tylko kryjówką, ale państwem pełnym ludzi. Obyśmy to zmienili na dom bez murów, pełen wzajemności, jak opisuje to filozof. „Nauczyć się domowatości”, tego nam trzeba. Wojtek Bonowicz, dziękuję za tę lekcję czytania nie tylko Tischnera, ale człowieka.

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

3 Comments

  1. Przepraszam, czy Pani się urodziła i wychowała w Polsce? Popełnia Pani błędy stylistyczne. Nauczyciele mogą nie móc się zdecydować na “wolną” rozmowę z uczniem, bo mogą nie mieć na to czasu. Dziwne, że nie przyszło Pani do głowy, że przymiotnik “free” może mieć więcej niż jedno znaczenie, a także że wyrażając myśli w swoim ojczystym (czyżby?) języku polskim tłumaczy je Pani nieudolnie z angielskiego. Sądziłam, że jako dla osoby mieszkającej w kraju angielskojęzycznym takie kwestie nie będą stanowić problemu, a tymczasem stanowią. Stawia to pod znakiem zapytania całą resztę Pani wątpliwej jakości przemyśleń.

  2. Beatko, dziękuję za ten felieton o edukacji, o młodych, o Bogu i o filozofii. Trzymam kciuki za nauczycieli, ale możliwe, że stanie się tak jak mówi “wszystkowiedzący” Wałęsa, że ten strajk nic nie da i jedyna droga do pozytywnych zmian to zmiana władzy. Ale jak? PISowi, a właściwie jak to mówi Frasyniuk PICowi nie spada poparcie, a opozycja rusza się jak mucha w smole i do tej pory przeciętny Polak nie wie, jaki ma program. Jedynie Wiosna wystosowała swoje postulaty, które w części są bardzo słuszne, a w części bardzo życzeniowe i nierealne, bo chociażby skąd wziąć tylu lekarzy? Trzeba było przyjmować lekarzy uchodźców. “Obyśmy zamieszkali w domu bez murów” – jest i moim życzeniem, ale na razie czarno to widzę.

    • na razie strajk trwa… i marne szanse na załatwienie partnerskie spraw. bardzo szkoda, ze rzad nie okazuje powagi, bo to sprawa nie sezonu, a pokolen i ich umyslow. albo miernych ale wiernych, albo wolnych poszukujących i ambitnych, z nastawieniem pro publico.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.