Za głosem intuicji

0

Z cyklu: Lepsze życie

Albert Einstein mawiał, że wyobraźnia i intuicja są dla procesu tworzenia ważniejsze niż wiedza. Często powtarza się to jego stwierdzenie w odniesieniu do wyobraźni, ale ten fragment z intuicją gdzieś umknął. Pewno dlatego, że dla większości ludzi wyobraźnia jest zjawiskiem oczywistym, doznawanym przez każdą osobę,  obserwowalnym na co dzień nie tylko u twórców ale generalnie – u ludzi.  Potrafimy sobie wyobrażać różne znane rzeczy ale też potrafimy tworzyć w wyobraźni zupełnie nowe przedmioty, dokładnie odtwarzamy sobie w wyobraźni znane miejsca, ale potrafimy również stworzyć piękne miejsca, w których nigdy nie byliśmy, a nawet nie oglądaliśmy ich na zdjęciu. Na podstawie wyobraźni tworzą się konkretne dzieła. Wszystko ma jakby dwa tworzenia – pierwsze w wyobraźni, drugie w wymiarze materialnym – widocznym okiem. Z intuicją jest nieco inaczej. W zasadzie nie bardzo wiadomo jak ją określić w terminach, które dla wszystkich byłyby oczywiste, a zatem kiedy w ogóle można mówić o intuicji, a kiedy nie. Przybiera różne formy, a do tego nie każdy potrafi ją usłyszeć, czy uświadomić sobie, że oto to, co do niego teraz przemawia, to intuicja; bardzo często intuicja mylona jest na przykład z lękiem. 

Moja definicja intuicji to dochodzenie do prawdy, najlepszej decyzji czy rozwiązania bez logicznego myślenia. Intuicja jest zwykle pozytywna – nie buduje negatywnych emocji, ale raczej pozytywne, raczej pociąga niż przestrzega czy odciąga. Te przykre emocje, odciąganie, ostrzeganie i straszenie to działania lęku – to częsty efekt ochronnej funkcji mózgu, która zmienia się czasem w nadopiekuńczość.
Jeszcze do niedawna intuicje przypisywało się raczej kobietom, i to raczej w kontekście społecznym,  mężczyźni co najwyżej mówili o tym, że mieli nosa. Mam wrażenie, że przyznanie się do intuicji niektórzy traktowali jak pozbawienie siebie solidnej wiedzy, doświadczenia i pracy, którą trzeba włożyć w najlepsze rozwiązania. Analiza, świadome uwzględnianie wszelkich faktów i okoliczności i kolejne procesy myślowe wymagające czasu wydają się mieć tu większą wartość, a powstałe w taki sposób decyzje budzą jakby większe zaufanie.  

Tymczasem Malcolm Gladwell w książce „Błysk. Potęga przeczucia” pokazał jak szybko – a bywa, że i lepiej – radzą sobie wybitni eksperci czy też mistrzowie w jakiejś dziedzinie. Tak naprawdę pisał właśnie o intuicji, w tym wypadku –  zawodowej. Dosłownie przetłumaczony podtytuł tej książki to „myślenie bez myślenia” czyli zbieżny jest nieco z moją definicją intuicji. Intuicja jest bowiem z jednej strony rodzajem myślenia, które odbywa się po prostu bardzo szybko i niejako poza udziałem naszej świadomości… A skoro poza udziałem świadomości, no to myśleniem nie jest, bo nie ma w nim logicznego wnioskowania. Żeby intuicja mogła zaistnieć praca wciąż jest potrzebna – pełna koncentracji i uważna – i to w wymiarze co najmniej 10.000 godzin, a jak pisze Robert Green w swojej książce „Mystery”, potrzebne może być nawet – 20.000. Zatem nie ma się co tak bronić przed przyznaniem się do intuicji. Ona także jest efektem pracy, nie bierze się sama z siebie czy z nikąd. Nie tylko wszelkie informacje muszą znaleźć się w systemie operacyjnym naszego mózgu, ale nawet pewne szlaki muszą zostać przetarte, aby wszystko mogło się dziać szybko i bez widocznego myślenia. Jednakże sama intuicja ze swoim dobroczynnym działaniem dostępna jest dla wszystkich. 

Dlaczego jedni ludzie przejawiają zatem tę intuicję, a inni nie? Ci pierwsi wierzą w jej istnienie, a kiedy słyszą jej głos – idą za nim. Intuicja umacnia się wtedy, kiedy słuchamy jej podszeptów i osłabia, kiedy je lekceważymy.  Niezbędne jest też poczucie własnej wartości, które jest podstawą do zaufania sobie i źródłem odwagi w podejmowaniu decyzji.  Ludzie niemający poczucia własnej wartości częściej ulegają podszeptowi lęku, co często uniemożliwia działania intuicyjne, które  wydają się zbyt niebezpieczne. Tacy ludzie potrzebują więcej pewności, a wiedza potwierdzona, ugruntowana w doświadczeniu innych wydaje im się dawać taką pewność. 

Ponadto ci, co wciąż muszą myśleć dłużej i w widoczny sposób, mogli nie włożyć w sumie tyle czasu w poznawanie danego obszaru, co osoby intuicyjne; mogli być przy tym mniej uważni. A może być i tak, że nie czują związku emocjonalnego ze swoją pracą… albo zwyczajnie: nie wierzą w intuicję. 

W uzupełnieniu do tego tekstu zachęcam do posłuchania mojego krótkiego wykładu na ten temat na YouTube:

 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.