Celem życia jest radość

0

Z cyklu: Lepsze życie

Przyzwyczailiśmy się myśleć o celach naszego życia w innych kategoriach: Mówimy o biologicznym sensie utrzymania gatunku albo o konkretnych celach każdego życia wyznaczanych przez posiadaczy tegoż życia; niektórzy zgadzają się, że celem życia może być ewentualnie nauka – rozumiana jako seria prób, błędów i olśnień, ale są i tacy, co widzą jako cel życia człowieka niesienie krzyża – wzorem Jezusa czy też dla Jezusa, ku jego czci. Dwie ostatnie grupy to osoby, które wyraźnie włączają w pojmowanie człowieka ducha. Po co mielibyśmy się uczyć, gdyby nasze istnienie we wszechświecie ograniczało się jedynie do jednego jedynego fizycznego życia na ziemi? Jaki pożytek z nauki, jeśli nie można jej ni wykorzystać ni skumulować ni przekazać? Takie podejście musi zakładać istnienie części niefizycznej człowieka – duchowej. Towarzyszy temu wiara w transcendencję i w Boga – transcendentnego, niepoznawalnego dla nas, istniejącego poza nami… może nawet i we wszechświecie ale gdzieś tam. Poznajemy Go i zbliżamy się do Niego między innymi właśnie przez te naukę. Osoby, które wierzą w ludzki krzyż to oczywiście religijni chrześcijanie, zwłaszcza katolicy. Oni także uznają istnienie niefizycznej części w człowieku – duszy. Bóg tej grupy ludzi jest także bogiem pojmowanym transcendentnie – oddzielonym od materii, a nawet energii. 

Jest jednak jeszcze inne pojmowanie Boga – jako immanentnej części Wszechświata, a także ludzkości jako część nas samych. Tak rozumiany Bóg jest wszędzie – my jesteśmy w Bogu, Bóg jest w nas i wokół nas. To takie rozumienie Boga, świata i życia człowieka daje podstawę do tego, aby uznać, że celem życia człowieka jest radość, że żyjemy po to aby doświadczać życia fizycznego w świecie fizycznym i niefizycznym, korzystając z obu tych światów. Część tej niefizycznej energii wszechświata – wchodzi we wcielenie cielesne (wybiera je) po to aby z radością doświadczać tworzenia, które możliwe jest w wymiarze fizycznym. To człowiek. W tym sensie jest bytem duchowym przeżywającym wcielenie fizyczne. Jak pisze jednak Teilhard de Chardin „w świecie nie ma ani ducha ani materii; substancja świata jest duchowo-materialna”, a to co jest jedyną rzeczywistością dla ducha – miłość i radość jest największą pożywką dla ciała. 

Ale zostawmy rozważania mistyczne czy teologiczne, spójrzmy na człowieka jak na byt fizyczno-psychologiczny. Co nam najbardziej służy? Kiedy jesteśmy najszczęśliwsi? Kiedy najlepiej się czujemy? Na pewno nie wtedy, kiedy przeżywamy lęk, gniew czy smutek… Także nie wtedy, kiedy się nudzimy czy marazmicznie tkwimy w jakiejś aktywności. Najbardziej służy nam radość. Jaki z tego wniosek? Należy żyć tak, aby mieć w życiu jak najwięcej radości. Trzeba dbać o to,  budować w sobie pozytywne emocje, stwarzać sytuacje – w rzeczywistości i w myślach, które dostarczają nam radości. Nie chodzi tu tylko o dążenie do spraw miłych i poświęcanie im swojej uwagi. W zasadzie w każdej chwili trzeba umieć dbać o swoją radość, chronić ją nawet. Dlatego nie ma sensu wystawianie siebie na niepotrzebne przykre doświadczenia – ani prawdziwe, ani medialne. Nie warto pozwalać sobie na powstające w nas nieprzyjemne emocje, nie warto dawać im szansy na opanowanie naszego sposobu myślenia.
Wszechświat się rozrasta. Również w naturze człowieka jest stały wzrost. Nigdy nie będziemy mieli dość wszystkiego, zawsze pojawiać się będą kolejne pragnienia, wciąż będziemy chcieli więcej. To normalne. To mogą być drobiazgi ale mogą być także wielkie sprawy. Zawsze pomiędzy naszym pragnieniem a sytuacją w jakiej się znajdujemy jest przestrzeń. Cała sztuka polega na tym, aby emocje jakie są w tej przestrzeni były pozytywne, abyśmy pragnąc czegoś i dążąc do tego, byli jednocześnie szczęśliwi tu gdzie jesteśmy. Kiedy się czegoś pragnie, niejako naturalną emocją jest zniechęcenie, znudzenie a nawet zmęczenie tym, co się ma. Tymczasem ważne jest aby tego nie deprecjonować, aby to doceniać, być wręcz wdzięcznym, ponieważ wtedy nie będziemy generować emocji nieprzyjemnych. W takich momentach trzeba czerpać radość z tego, czego oczekujemy od przyszłości. Wystarczy, że będziemy mieli świadomość przybliżania się do tego, czego pragniemy, że będziemy koncentrować się kolejnych krokach w danym kierunku. Najbieglejsi w sztuce życia potrafią nawet wzbudzić w sobie uczucie takie, jakby to, czego pragną było już ich udziałem. 

Ostatnio sama to przerabiałam. Bardzo pragnęłam nowego mieszkania. To, które miałam – choć miłe i pięknie usytuowane – było dla mnie za małe. Wciąż doceniając swoje mieszkanie, sprzątając je starannie i ozdabiając kwiatami, wyobrażałam sobie, że mam już nowe, że mieszkam na większej powierzchni z wiekszą przestrzenią dla mojego dobytku. Starałam się czuć tak jakbym doświadczała tego wszystkiego, co to nowe mieszkanie może mi dać. Koncentrowałam się zatem na przyjemnej przyszłości, a nie na bolączkach teraźniejszości. „Dziękuję” i „Jak to dobrze, że wkrótce będzie inaczej” – to były myśli, które najczęściej pojawiały się w mojej głowie. Tym sposobem emocje, które we mnie były, bliższe były radości. Możemy wybierać co czujemy. Jak mówi Esther Hicks: ”Podstawą życia jest wolność; celem życia jest radość.”

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.