Lisowczycy i ich współzałożyciel i wódz (cz. 2)

1

Z cyklu: Romans z historią 

Część 1

Formacja bojowa Idziego Kalinowskiego

Idąc za radą hetmana Chodkiewicza Kalinowski tworzy własny oddział kawalerii z niemających nic do stracenia zubożałych szlachciców Polski, Litwy, Rusi, oraz Kozaków, Tatarów, Czerkiesów i przedstawicieli kilku innych narodowości europejskich. Miała to być honorowa jednostka na własnym utrzymaniu, niepobierająca żołdu.

Lisowczycy przed karczmą J.Brandt

Nie była zbyt honorowa, bo zamiast żołdu w czasie wojen łapczywie przywłaszczała sobie dobra pobitych, a w czasie pokoju rabowała mieszkańców terenów, na których w danym czasie przebywała. To nie był zwykły rabunek, to był rozbój, bo nie tylko pozbawiano ludzi wszystkiego co posiadali, ale w celu zmiękczenia innych by wskazali miejsce ukrycia ich ruchomych posiadłości i zwierząt domowych, wieszano na drzewach lub mordowano całe rodziny – taka sobie horda Dżingis-chana w mniejszym wydaniu. Jeden z późniejszych dowódców lisowczyków, pułkownik Jarosz Kleczkowski, tak usprawiedliwia te praktyki: “chleba sobie dostarczają szablą, bo i głodny pies psa kąsa”.

Lisowczycy – Juliusz Kossak

Te okrucieństwa i lekceważenie dyscypliny wojskowej narażało go na wiele przykrych konsekwencji, ale zanim sąd się zebrał, Idzi znikał; wtedy zamiast wieszania czy skracania go o głowę, ogłaszano tylko jego „wytrąbienie” z wojska. W czasie wojny polsko-moskiewskiej (1609-1618), jeszcze jako wyklęty banita oddaje Rzeczpospolitej przeogromne usługi – Sejm w roku 1611 zdejmuje z niego banicję, a on wraca do łask. Jego oddział staje się polskim czambułem, czyli zagonem wojska, który nęka nieprzyjaciela niespodziewanymi atakami od tyłu.

Lisowczycy, Strzelanie z łuku J. Brandt

Taką wojnę podjazdową nazywano w owych czasach szarpaną. Atak na tyły wroga, czyli na tabory wojskowe sprawiał, że zaskoczony nieprzyjaciel nieposiadający wystarczającego zabezpieczenia od tej strony, tracił wraz wozami taborowymi konie, żywność i broń. Kalinowski nie ciągnął za sobą swoich taborów – czekały one w dobrze strzeżonych miejscach, a ruszały za wojskiem tylko przy większych przemieszczeniach.

Kawalarzyści Idziego, by być sprawniejszymi w walce i by bez zbytniego obciążenia przemieszczać się szybciej na dłuższe dystanse, nie nosili zbroi metalowej – gruba odzież skórzana, tak jak u Tatarów, chroniła ich od ciosów miecza. Nie ciągnęli za sobą armat i  machin oblężniczych, uzbrojeni byli tylko w miecze, pistolety, niekiedy krótkie rusznice.

Najszybsza jazda w Europie w XVIIw. – lisowczycy

Zwyczajem Tatarów stosowali nieznane Europejczykom metody walki jak na przykład pozorowaną ucieczkę, a gdy nieprzyjaciel w pogoni rozproszył się, następował nagły ich zwrot i rzeź atakujących. Tereny ich aktywności rozciągały się od Jeziora Białego na północy, rzeki Ob na Zakaukaziu, po Astrachań na południu. Często walczyli na terenach Rzeczpospolitej. W późniejszym okresie, gdy służyli cesarzowi, docierali do Lombardii we Włoszech, terenów nad Renem, nawet do Niderlandów.

Nie wszystkie potyczki były zwycięskie. Przegrał bitwę z hetmanem Chodkiewiczem, który go znienawidził za to, że zawiódł jego nadzieje i z dobrego rycerza stał się okrutnikiem i zbójcą. Pod Orłem zaskoczył ich kniaź Pożarski. W negliżu, mając tylko szable w rękach, wskoczyli na konie, rozproszyli się, ale potem zwarli szeregi,  wrócili do obozu, wygrali bitwę z kniaziem. Po tym wydarzeniu niektórzy żartem, inni złośliwie, nazywali ich kawalerzystami w gaciach. Zacytuję jedną z uszczypliwych wypowiedzi z owych czasów odnoszących się to tego wydarzenia: “Tym było wszędy wolno, do komory, do obory, do kieszeni, do mieszka. Do potrzeby wsiadali na konie niemal goło, bez zbroji, bez armaty wielkiej”. Wezwani przez  króla, by zasilili armię państwa, przedarli się przez całe Księstwo Moskiewskie i stawili się w Warszawie.

Praska defenetracja z r. 1618

Z polecenia hetmana Kalinowskiego uczestniczył w najeździe frontalnym na Moskali i zdobył kilka twierdz, w czasie drugiej takiej wyprawy miał  umierzeć nagle porażony paraliżem. Inna wersja jego śmierci, to śmierć na polu bitwy w służbie cesarza, a jeszcze inna, że gdy zdobył wielki majątek przez rabunek i łupy wojenne (jedyną córkę wyposażył, jako wiano małżeńskie, dużą sumą 500 polskich złotych), znudziła mu się wojaczka przeniósł gdzieś na stepy by dożyć spokojnej starości,  przemianowawszy się z ukraińska na Iśka Kałynę. Jego żona, księżniczka moskiewska, wyszła już w 1627 roku po raz drugi za mąż, chyba uwierzywszy że nie żyje, lub po prostu miała go dosyć, bo miesięcami, niekiedy latami nie widzieli się ze sobą. Ożenił się z tą magnatką nie dlatego, że zaimponował jej jako znany wielki wojownik, ale podał się za członka polskiej bogatej rodziny magnackiej z Podola o nazwisku Kalinowski. Gdy się mu zaczęło nudzić na stepach, są wzmianki w  przekazach historycznych że służył w korsuńskim, lub przewodził białocerkiewskiemu pułkowi Kozaków, i coś co wygląda na legendę, że został zabity własnoręcznie przez Bohdana Chmielnickiego: wtedy datę jego śmierci trzeba by przesunąć o wiele lat, z około roku 1627 do 1652.

Jego największymi zasługami dla kraju była walka jego pułku jako niezależnej jednostki wojskowej w kilku bitwach wojsk polsko-litewskich. W przegranej bitwie pod Cecorą jego pułk walczył dzielnie i stracił wielu wojowników, a na dodatek ochraniał rozbitków armii Żółkiewskiego powracających do ojczyzny. Nie udało mu w czasie tego odwrotu ochronić hetmana od śmierci. W zachodniej Europie jest bardziej znany w czynnym uczestnictwie w  tak zwanej pierwszej odsieczy wiedeńskiej, o której nawet niektórzy historycy nie słyszeli, zapoczątkowanej przez lisowczyków w służbie cesarstwa zwycięską bitwą pod Humiennym, a potem nękaniem wrogów Habsburgów zbliżających się pod Wiedeń. Gdy dwudziestotysieczna armia najeźdźców pod wodzą  księcia Siedmiogrodziego Gabora Bethlena dotarła do Wiednia, nie udało się im zdobyć stolicy. Nękani przez lisowczyków, których było o połowę mniej, po dwóch latach nieskutecznego oblężenia Wiednia, najeźdzcy wrócili do swoich krajów.

Wojna trzydziestoletnia  i jej skutki polityczne i wyznaniowe

Nieco wcześniej wybuchła w Europie wojna trzydziestoletna (1618-1648), bardzo krwawa, która pochłonęła ofiary liczone nie w tysiących, lecz w milionach, w której uczestniczyły prawie wszystkie kraje Europy, innymi słowy była to pierwsza wojna ogólnoeuropejska. ( Ponad sto lat później inna wojna, siedmioletnia, powinna być uznana za pierwszą światową, bo operacje wojenne zapoczątkowane w Europie prowadzono i na innych kontynentach).

Obraz lisowczyków z taborem pod Jelenią Górą

W tej wojnie siły krajów katolickich złączyły się by usunąć z powierzchni ziemi protestantów. Przewodziły w tym Austria, kilka innych księstw katolickich cesarstwa, Hiszpania i papiestwo. I chociaż nie było wyraźnych zwycięzców to pozycja państw katolickich w Europie została osłabiona, państwa protestanckie wzmocniły się, najwięcej stracili inicjatorzy wojny Habsburgowie. Nie byli przygotowani do tej wojny zapatrzeni w swoją wyimaginowaną potęgę. Wystarczyła jedna iskra, by powstał pożar.

Iskrą tą była tak zwana druga defenestracja praska. Innymi słowy Czesi, wtedy jeszcze protestanci, pozbyli się wysłanników cesarza wyrzucając ich z piętra przez okno, a ponieważ tą metodą posłużyli się  już wcześniej (w roku 1419), byli ekspertami w załatwianiu spraw w ten sposób. Cesarz Maciej II nie spodziewał się buntu Węgrów, Słowaków, Czechów, w owym czasie w większości protestantów. Mieli oni wsparcie u sułtana,  zaczęli się gromadzić, jak wspomniałem, pod Wiedniem. Cesarz mający do swej obrony tylko dwutysięczny oddział wojska, błagał Zygmunta III Wazę za pośrednictwem swych posłów i siostry Konstancji, żony króla, o pomoc militarną, obiecał  nawet oddać Polsce Śląsk.

Gdy listy królewskie do wodza buntowników Bethlena z upomnieniami, by się opamiętał, nie pomogły, wtedy bez rozgłosu wysłano lisowczyków przebywających na Ukrainie na pomoc cesarzowi. Pochód tych oddziałów siał ogromną panikę po drodze. Lisowczycy nie oblegali napotkanych po drodze twierdz, bo nie mieli ze sobą armat i machin oblężniczych, atakowali siły protestanckie podążające w stronę Wiednia metodą w której byli espertami – podjazdową. Gdy nie udało im się uniknąć starcia z siłami Jerzego Rakoczego, udali panikę, “uciekli” z pola walki, spodziewając się, że “zwycięzcy” zajmą się ich taborem, który  teraz ciągnęli za sobą, a w nim były duże ilości wina, okowity, i innych trunków. Stało się tak jak przewidywali, bo byłoby grzechem nie skorzystać z tych dobroci. Po jakimś czasie wrócili na pole bitwy – wtedy to nie była już bitwa, ale rzeź pijanych protestantów. Tym manewrem wojennym i kilkoma innymi podobnymi akcjami przekonali Bethlena, bardziej niż listy polskiego króla, by zaprzestał oblężenia Wiednia. Kalinowski wybawił wtedy z kłopotu Zygmunta III, bo król zawarł umowę z cesarzem, że w razie ataku na jeden z ich krajów, drugi pośpieszy z pomocą wojskową. W tym czasie cesarz był w kłopotach będąc oblężonym w Wiedniu – król nie wysłał mu regularnych oddziałów, bo obawiał się zemsty Turków, ale przykazał Kalinowskiemu, by się tam pod Wiedniem stawił, bo jego jednostka wojskowa była nierządową, uważaną powszechnie za bandycką, jako że jej wódz był wielokrotnie przez sejm i króla wyklinany od czci i chwały, zasądzany na świerć za jego „harcownictwo” ze „swawolnikami”, więc jego angaż w obronie cesarstwa nie mógł uchodzić za pomoc sojusznicza Rzeczpospolitej, ale prywatną inicjatywę.

Gdy lisowczycy stacjonowali na terenach Rzeczpospolitej  łupili własnych rodaków. Królowie i Sejm mając problemy z tymi „swawolnikami”  wynajmowali ich innym władcom, lub wysyłali na  tereny niekatolickie. Wtedy wolno im było nie tylko rabować, zabijać, wieszać na drzewach ich mieszkańców, bo mordowanie „źle wierzących” czyli wrogów Boga nie uchodziło za  zbrodnię i uznawano za zasługi na niebo.

Wypowiedzi negatywne o lisowczykach

Streścił to przekonanie Zygmunt III Waza: “Lepiej by rozpustne lisowczyki zuchwalstwo swe nieśli w obce kraje, niż gdyby niewinny lud gnębili u siebie”. Ci co nie wojowali poza granicami państwa i przebywali w Polsce otoczeni byli murem niechęci, najbardziej przez magnackich posiadaczy ziemskich, których posiadłości  były najczęściej celem ich rabunków. Oto kilka wypowiedzi: “Ekscesa niesłychne poczynili” – książę Lew Sapieha, “ogień i wodę w Rusi zostawują” – Krzysztof Radziwiłł. Bardziej rozkręcił się posiadacz ziemski biskup poznański Andrzej Opaliński: “łapiąc, paląc, ścinając, mordując, nikomu, nawet małym dzieciom nie przepuszczająć”. Zaczęto nazywać ich białymi turkami, ludźmi, “których Bóg nie chciał, a diabeł się bał”. Szerzyła się opinia “co hultaj, to lisowczyk”. Na terenie cesarstwa, w którym ogromna większość księstw i innych jednostek administracyjnych była protestancka, lisowczycy mieli wolną rękę, by pokazać co potrafią, nazywano ich tu “diabłami i krwawymi psami”.

Czambuł tatarski na stepie – J. Ryszkiewicz (1909)

Oceny pozytywne

Inni ich chwalili, a nawet zachwycali się ich zdolnościami bojowymi. Jeden z nieznanych z imienia panigirystów tak charakteryzuje przewagi rycerskie Kalinowskiego: „Znał moc jego Bisurmanin/ Hordyniec, sprośny poganin./ Znał go Moskwicin pierzchliwy,/ I Wołoszyn zły, zdradliwy”. Jedną z piosnek śpiewanych o nim zamykał dwuwiersz: „Kalinowski mężny,/ Pułkownik w szczęściu potężny”. Choć wielu sarkało na niego nie pochwalając jego metod w zdobywaniu środków na utrzymanie  swych żołnierzy, poważni pisarze widzieli jednak w nim wybitnego, bitnego żołnierza i świetnego stratega, który przysłużył się Ojczyźnie. Przytoczę tylko jedną wypowiedź z dzieła „Wojownicy sarmaccy” Szymona Starowolskiego: “Odnosił zwycięstwa w wielu bitwach, nękając całą krainę moskiewską ciągłymi wycieczkami, znał ich zamiary, miejscowości, rzeczy jawne i tajemne, i umiał wszystko, co nieprzyjaciele czynili, wykorzystać na ich własną zgubę. Przedziwnymi fortelami krzyżować wielkie poczynania ich wodzów i ze stałą gotowością do boju  łamać ich i poskramiać. Gdy oddał wielkie usługi ojczyźnie, wyszkolił swych żołnierzy w sztuce wojennej, zabrała go niespodziewanie śmierć”.

Koniec tej nietypowej grupy bojowej

Śmierć wodza nie zakończyła istnienia  Lisowczyków, funkcjonowali przez około dziesięć lat, mając w tym czasie prawie tę samą liczbę nowych wodzów. Straty wojenne w tej jednostce odmienionej po odejściu Kalinowskiego były wyjątkowo wielkie, bo przywódcy nie mieli pojęcia jak skutecznie kierować wojskiem, nie znali  tricków wojennych Kalinowskiego jak dobieranie odpowiednich miejsc na bój, konieczność ucieczki przed dużo większymi wojskami wroga, nagły niespodziewany atak na tyły wroga i tym podobne manewy. Ci nowi wodzowie przy byle okazji rozpoczynali walkę frontalnym atakiem, co powodowało wielokrotne klęski i duże straty w ludziach.  Była to ciągle bardzo bitna jednostka, ale mniej zdyscyplinowana, bo nie było wodza o charakterze ze stali jakim był Kalinowski, a i dobór nowych żołnierzy był bardziej chaotyczny niż przedtem. Dołączali do nich teraz Niemcy, Czesi, Ślązacy, Włosi i inni. Narzekania na nich dotyczyły przeważnie tego ostatniego okresu ich istnienia. Na skutek powszechnego nacisku magnaterii Sejm w latach 1623 i następnym uchwalił ustawy likwidujące tę formację – nawet przyznawanie się do tego, że się jest ciągle lisowczykiem uznawano za zbrodnię. W tym okropnym okresie wojennym nikt się nie był w stanie wprowadzić w czyn tych ustaw. Dopiero decyzja Sejmu z roku 1625 dekretująca, że każdemu lisowczykowi daruje się jego dawne winy, nawet morderstwa, i że może dołączyć do wojska kawarcianego, zamknęła ostatecznie historię tej niesamowitej formacji.  

Walka Hiszpanów ze Szwedami w wojnie trzydziestoletniej

***

Ten niezwykły człowiek mógł być bohaterem jak prawdopodobnie służący w jego jednostce bojowej Stefan Czarnecki, jak Jan Karol Chotkiewicz, Stanisław Żółkiewski, Stanisław Koniecpolski,  ten wódz który był był szanowany przez cesarzy i poważany przez Zygmunta III Wazę. Niestety przyćmił swe wprost szalone osiągnięcia wojenne i rycerską sławę czynami okrutnymi i barbarzyńskimi.

 Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

1 Comment

  1. Rzeka Ob nie ma nic wspólnego z Zakaukaziem, płynie około 4500 kilometrów na wschód od Zakaukazia! I Astrachań – opisany jako południowa granica operowania lisowczyków – leży około 800 kilometrów na północ od Zakaukazia! Skąd się wzięły w tekscie Ob i Zakaukazie, jak lisowczycy tam prawdopodobnie nigdy nie dotarli? ślóński górol beskidzki Zeflik

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.