Wydarzenia kwietniowe

0

Spłonęła Katedra Notre-Dame w Paryzu i świat zapłakał. Uratowany został jednak skarbiec, a w nim korona cierniowa Jezusa Chrystusa. Istnieje teoria, że koronę znalazła i zabezpieczyła Helena, matka Konstantyna Wielkiego, która jakoś znalazła sie na Golgocie ponad dwieście lat przed swoim urodzeniem, co właściwie nie dziwi, uwzględniając fakt wielkiej obfitości dzazg z drabiny, która się śniła Jakubowi w różnych pobożnych i świątobliwych miejscach… Większość naukowców uważa jednak, że to któryś z uczniów Jezusa zabrał koronę, czym zresztą naruszył fundamentalne prawa żydowskie, nakazujące chowanie ze zmarłym wszystkich przedmiotów, które miały kontakt z jego krwią.

Ponieważ kolce przekazywane były przez wieki zasłużonym dla wiary kościołom i klasztorom (w Polsce są cztery) obecnie korona jest pozbawiona cierni. Badacze twierdzą, że musiało ich być 50-60, tymczasem już w 1870 r. francuski architekt Charles de Fleury obliczył, że w europejskich kościołach przechowywanych jest 139 cierni, czczonych jako element korony Chrystusowej. Żeby uniknąć takich, ocierających się o herezję, rozważań ktoś sprytny ruszył łepetyną i ostatnio w Polsce pojawiły się w sprzedaży medaliony z kawałeczkiem tkaniny w środku i napisem: „Materiał otarty o relikwie św. Jana Pawła II”. I nie ma do czego się przyczepic, a interes się kreci!

Głos zabrał złowróżebnie kardynał Stanisław Dziwisz: otóż płonąca katedra to symbol płonącej Europy i wskazówka konieczności odbudowy chrześcijaństwa. Niezłomny Tomasz Terlikowski, jak zwykle powołujący się na swą bliską komitywę z Panem Bogiem, nawołuje: „Znaki są od tego, żeby je odczytywać. Nawróćmy się, bo wszyscy spłoniemy”.

Tymczasem ku zdumieniu wielu, uratował się witraż ufundowany przez paryskie prostytutki, tradycyjnie zwane „córami Bożymi”. W Paryżu jest nawet ulica ich imienia. A sam św. Tomasz z Akwinu stwierdził całkiem przecież sensownie: „Hańbiąca jest kondycja prostytutki, nie zaś jej zarobek. Kościół ma zatem pełne prawo przyjmować od nich jałmużnę!”. Już św. Paweł nauczał, że: „Więcej radości jest w dawaniu niż w braniu”, więc tym biednym, ciężko pracującym dziewczynom należało się trochę radosnych chwil i uciechy z dawania, a kościół, trudno, poświęci się jakoś i weźmie.

A swoją drogą dziwnie odczytywane są znaki dane od Boga: przecież gdyby Pan chciał ukarać ludzkość za popełnione grzechy, to trzasnąłby gromem w agencje towarzyskie, kasyna, siedziby grup przestępczych, polski Sejm ale przecież nie podpalałby katedry! Ciekawe, jak teolog Terlikowski odebrał informację  o XV-wiecznym kościele, który w tym roku spłonął w tymże samym Paryżu, bo pod sama kopułą na rusztowaniu robotnicy gotowali sobie krupnik na maszynce spirytusowej, i jak odczytał ten znak.

A skoro już tak przerzucamy się cytatami z filozofów i do tego świętych, to pewien uczony mąż zachodził w głowę, jak jego nieletniemu wnukowi udało się złamać hasło w jego laptopie, bardzo sprytnie ukryte:

– A jakie miałeś hasło? – zaciekawił się jego równie uczony przyjaciel.

– Rok kanonizacji św. Dominika przez papieża Grzegorza IX.

– Czyli?

– 1234.

Dlaczego więc katedra spłonęła? Odpowiedzi udzielił europoseł Ryszard Czarnecki, zaplecze intelektualne PiS: ”Francuzi po cichu mówią, że za pożarem mogą stać muzułmanie”.

Na co odpowiedział Krzysztof Luft, wieloletni członek KRRIT, któremu najwyraźniej dopiekły złe wciórności: „W warszwskim tramwaju kilku Polaków cicho mówiło, że pewien polski eurodeputowany to cymbał”.

Ale faktycznie, sama czytałam, że spalenia dokonali współcześni barbarzyńcy, islamiści, homoseksualiści, gender i feministki. Teraz właśnie sobie uświadomiłam, że jak dotąd Żydzi nie byli oskarżeni o podpalenie katedry, dziwne, nieprawdaż?

Krytycy prezydenta Macrona, a tych nie brakuje, natychmiast wypuścili serię złośliwych memów z informacją, że Francji pozostał już tylko jeden zabytek, czyli pani prezydentowa Brigitte Macron. Głos zabrała radośnie panna Krysia, niezawodna posłanka Krystyna Pawłowicz, która z wrodzonym sobie wdziękiem podsumowała żonę prezydenta Francji: „Ona muzeum, a ja ciągle liceum”. Tak właśnie wyglądają licea po reformie oświaty, wprowadzonej przez minister Zalewską.

Pomoc płynie do Francji szerokim strumieniem, katedra bowiem zostanie odbudowana. Oczywiście  Polska też wyciąga pomocną dłoń. Możemy zaoferować współpracę wybitnego śledczego Antoniego Macierewicza oraz całej jego komisji, wyspecjalizowanej w tropieniu zła. To wybitne grono niewątpliwie znajdzie ślady ludzkiej złej woli w zgliszczach katedry, a może nawet trotyl?

Nauczyliśmy Francuzów posługiwania się nożem i widelcem, a teraz pokażemy im nasz kunszt budowlany: cegły weźmiemy z programu „Mieszkanie+”, drewno z wycinki Puszczy Białowieskiej i przekopu Mierzei Wiślanej, prąd z miliona elektrycznych aut. No, chyba że Francuzi przypomną sobie jak Polska w dwa lata załatwiła swoją pokazową, słynną na cały świat stadninę w Janowie Podlaskim, to polskich fachowców za próg nie wpuszczą.

A jeśli jakiś życzliwy opowie im jeszcze jak pracuje taka np. prestiżowa formacja jak Służba Ochrony Państwa, ochraniająca najważniejsze osoby w państwie, to boki będą zrywać ze śmiechu. PiS nigdy nie lubiło Biura Ochrony Rządu bo wywodziło się z PRL-u, no i umoczone było w katastrofie smoleńskiej, więc powołało SOP, mniemając, że ponura sława różnych wpadek i wypadków drogowych kojarzyć się będzie z BOR, a SOP zacznie służbę z czystą kartą. Niestety nowa, znacznie liczniejsza i wyposażona w szersze kompetencje instytucja zaliczyła taką serię stłuczek i kraks, że uzyskała nieformalną nazwę DZWON, że niby Drogowy Zespół Wożenia Osób Nadzorowanych.

Na mnie największe jednak wrażenie zrobiła, zbiła z nóg, zdumiała i wstrząsnęła przebojowa decyzja szefa SOP gen. Policji Tomasza Miłkowskiego, żeby podczas wizyty w Polsce wiceprezydenta USA przebadać alkomatem funkcjonariuszy Secret Service z jego ochrony, a także sprawdzić czy mają międzynarodowe prawa jazdy i czy mogą jeździć w Polsce, co zaowocowało awanturą i międzynarodowym skandalem.

Gen. Miłkowski pozbył się elitarnych ochroniarzy, szkolonych przez Secret Service i izraelskie służby specjalne, wpuścił natomiast do SOP nową krew czyli desant z policji, uznając, że najważniejszym atutem nowych ludzi jest posiadanie prawa jazdy. No i taki jeden nowozatrudniony przyjechał bladym switem po premiera Morawieckiego ale niechcący włączył syrenę, Nie umiał jej wyłączyć, więc dreptał bezradnie wokół drącego niemiłosiernie mordę samochodu, a połowa osiedla, rozczochrana i o różnym stopniu roznegliżowania krzyczała: „Wyłącz pan to, do cholery!” oraz „Żeby ci tak w płucach grało, łobuzie!”. Ci, co wiedzieli po kogo przyjechała rządowa limuzyna dodawali nieżyczliwe komentarze pod adresem premiera i całego rządu, ze szczególnym uwzględnieniem ministra „Jojo” Brudzińskiego.

Wreszcie, kiedy jakiś raptus cisnął z trzeciego piętra doniczkę z fiołkiem alpejskim, ochroniarz zdrefił, wsiadł do wozu i oddalił się pospiesznie, siejąc panikę wśród współużytkowników drogi włączonym sygnałem dźwiękowym… Dopadł najbliższej siedziby służb specjalnych licząc na pomoc, a tam, jak wysiadał z auta, to zatrzasnął kluczyki w środku. I nie mógł wsiąść z powrotem, bo się drzwi zablokowały. A syrena cały czas wyła… No i generał Miłkowski wyleciał ze stanowiska na zbitą twarz, los kierowcy jest nam nieznany ale orderu i awansu pewnie nie dostał.

Ale wiemy na pewno, że istnieją ochroniarze nie tylko wysoce profesjonalni ale i życzliwi ludziom. Podobno jeden taki stoi na bramce w Wołominie. Kiedyś spytał wchodzącego gościa:

– Ma pan broń?

– Oczywiście, że nie.

– A nóż?

– Skądże!

– Więc może kastet?

– Też nie!

Ochroniarz chwycił butelkę, rozbił ją o murek i wręczając gościowi szyjkę czyli tak zwanego „tulipana”, powiedział z troską:

– Cholera, weź pan chociaż to….

 

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.