Hokeiści St. Louis Blues po raz pierwszy zdobyli Puchar Stanleya

0

Dobiegła końca rywalizacja o Puchar Stanleya. W siódmym spotkaniu play off hokeiści St. Louis Blues po raz pierwszy zdobyli Puchar Stanleya. W decydującym meczu wielkiego finału ligi NHL pokonali na wyjeździe Boston Bruins 4:1 i wygrali rywalizację play off 4-3. Bluesmani czekali na ponowną grę w finale najdłużej ze wszystkich drużyn w NHL. W sumie w wielkim finale grali po raz trzeci, dwa poprzednie przegrali, w tym ostatnio z… Bruins 49 lat temu. Natomiast drużyna z Bostonu sześć razy zdobyła Puchar Stanleya. Ostatni raz w 2007 roku.

Niedźwiadki, które nigdy wcześniej nie były gospodarzami siódmego meczu finałowego Pucharu Stanleya, najwyraźniej nie wytrzymały presji. Wprawdzie dobrze weszły w to spotkanie, ale z gola cieszyli się przyjezdni. Tuukkę Raska zmylił Ryan O’Reilly, który zmienił tor lotu krążka po uderzeniu Jaya Bouwmeestera. Trzy minuty później wynik podwyższył Alex Pietrangelo. Gdy na początku trzeciej tercji trafił Brayden Schenn, a niedługo potem Zach Sanford, stało się jasne do kogo powędruje tytuł.

Zwłaszcza, że Bluesmani mieli Jordana Binningtona. Bramkarz przyjezdnych zatrzymał aż 32 strzały hokeistów Bostonu. Skapitulował dopiero nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania, gdy trafił Matt Grzelcyk. Był to jednak gol na otarcie łez. Skończyło się wynikiem 1:4. Najlepszym zawodnikiem (MVP) tegorocznego play off został wybrany Kanadyjczyk O’Reilly, który uzyskał 23 punkty, a w finale zdobył gole w czterech ostatnich spotkaniach, w tym w środę w Bostonie.

Osiągnięcie Bluesmanów jest tym większe, że po noworocznej przegranej z New York Rangers 1:2 mieli bilans 15 zwycięstw i 22 porażki. Razem z Ottawa Senators byli ex aequo sklasyfikowani na ostatnim miejscu w całej lidze. – Świetnie gramy na wyjazdach, można powiedzieć, że jesteśmy drużyną obcych hal. Kto wie, czy to nie nasze przeznaczenie, czy właśnie w ten sposób nie mamy przejść do historii – mówił O’Reilly po przegranej 1:5 szóstej konfrontacji z Bruins.

– To szaleństwo, że wrócimy do domu z Pucharem Stanleya. Całe St. Louis czekało na to taaak długo. Trudno ubrać w słowa to, co działo się dziś, w ostatnich tygodniach czy nawet miesiącach – podkreślił Schwartz. Wzruszenia i radości nie krył trener Craig Berube, który prowadzi zespół od listopada, kiedy zastąpił Mike’a Yeo. – Przeszliśmy niesamowitą drogę. Od kiedy stanowiliśmy prawdziwą jedność, byliśmy trudni do pokonania – nadmienił.

W odmiennym nastroju był jego vis a vis. – Czuję pustkę. To był długi sezon, a o wszystkim decydował jeden mecz. Ktoś musiał wygrać, a ktoś przegrać, no i to my znaleźliśmy się po tej mało przyjemnej stronie. To przykre, ale w sumie dość proste – przyznał szkoleniowiec zespołu z Bostonu Bruce Cassidy.  

Zdobycie po raz pierwszy Pucharu Stanleya przez hokeistów St. Louis Blues może być dobrym prognostykiem dla koszykarzy Toronto Raptors, którzy stają przed podobną szansą w środowy wieczór. Jak dotąd można znaleźć wspólny mianownik w postaci gry na wyjeździe oraz po raz pierwszy szansa na triumf w całym cyklu. Trzmamy kciuki za Raptors. 

Boston Bruins – St. Louis Blues 1:4 (0:2, 0:0, 1:2)

Matt Grzelcyk (58.) – Ryan O’Reilly (17.), Alex Pietrangelo (20.),  Braydon Schenn (52.) Zach Sanford (56.).

Na podstawie doniesień agencyjnych opracował Zbigniew Bełz

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.