Jeśli czytać, to arcydzieła

4

Z cyklu: Z 8-go piętra

Pogoda szaleje, 30 stopni w cieniu, potem szybko deszcz i zimno, takie jest Opole. Akurat teraz, kiedy zaczyna się jedna z najpiękniejszych opolskich kulturalnych imprez pod znakiem książek: 3-dniowy Festiwal Książki z Miasteczkiem Literackim, tłumem znakomitych autorów, w tym ks. Adamem Bonieckim, któremu jeszcze jego zakon nie zabronił publicznie otwierać ust, Markiem Krajewskim, Eustachym Rylskim, Wojciechem Kuczokiem, Magdaleną Grzebałkowską czy tuzami pośród twórców kryminału, czytanego zdaje się w Polsce na potęgę. Przedsięwzięcie potężne, tłumne, wszechstronne, już drepczę niespokojnie w oczekiwaniu. A to załoga Miejskiej Biblioteki Publicznej przy Minorytów, wspaniałe kobiety i męska mniejszość, konsekwentnie tworzą najbardziej kulturalne miejsce na mapie Opola.

This slideshow requires JavaScript.

Niedaleko tej pięknej biblioteki, za kanałem Młynówka jest sobie słynny amfiteatr opolski, ten od festiwalu polskiej piosenki, z Wieżą Piastowską jako znakiem rozpoznawczym. Ten sam okres, co Festiwal Książki, ostatnie cztery lata, a tak różne dzieje: dawne miejsce wyczekanych koncertów raczej wywołuje dziś zażenowanie poziomem gości śpiewających, propagandowym sznytem pisowskiej  tv, publiczność trzeba czasem naganiać. Szkody tv pis Kurskiego narobiła wielkie jako artystyczny kreator festiwalu piosenki polskiej. No, ale miłość do disco polo pana prezesa jest powszechnie znana, a publiczność niechże nie wymaga, mniej myśli, nakłada czapki z nadrukiem państwowych sponsorów, których wspiera Opatrzność boska i durnie się kiwa na boki. Kto nie pamięta, która to instytucja, niech sobie sięgnie do Internetu, ten nie zapomina.

Najdłuższe kolejki po autografy do Bondy i Mroza, Krajewskiego, Siembiedy, innych autorów kryminałów. Czyta się! Niebywałe kolejki z torbami pełnymi książek. Do Tulli, Bonieckiego, Grzebałkowskiej także, owszem, oczywiście. Ale kryminał to już zjawisko społeczne w Polsce.  

Książki książkami, znowu kilka mi przybyło, choć zaklinam się, że nie ma miejsca, nie ma czasu, rozczytanych, a nieskończonych rośnie górka. A minął przecież 4 czerwca, 30-lecie pierwszych wolnych, dla niektórych niewolnych wyborów. Nie umiemy się cieszyć, radować, świętować z uśmiechem; nie umiemy. Obdzwoniłam wiele osób z życzeniami na tę okoliczność, większość zdziwiona, ktoś się zaśmiał, ktoś ucieszył, do mnie nikt nie zadzwonił. Sami z mężem obchodziliśmy z polską flagą to święto, troszkę wspominając, będąc dzięki radiu w Gdańsku, słuchając debat, przemówień, które jasno pokazały, że może być światła, życzliwa, wspólna Polska, a poprzez chamstwo premiera Morawieckiego wobec gospodyni Gdańska, prezydent Aleksandry Dulkiewicz, że jest też Polska namalowana  grymasem, niechętna rozmowie, chroniąca się za plecami bodyguardów, kłamliwa. Bolesne, przykre, smutne, wstrętne. I że jedna Polska świętuje rocznicę wizyty Jana Pawła II, stawiając ją w kontrze wobec rocznicy wolnych wyborów, święta początków nowej Europy bez murów. Schizofreniczne to, tym bardziej, że obok płynie w Warszawie kilka dni później Marsz Równości po raz pierwszy pod patronatem prezydenta miasta, i jedno nie stoi w sprzeczności z drugim i trzecim, a jednak – uczestnicy nie są raczej zbiorami zachodzącymi na siebie.

No bo nie ma to jak spotkania w gronie ciekawych ludzi, i tu kolejna rocznicowa „podpórka”: 65 lat ma najstarszy, naprawdę najstarszy polski festiwal filmów niezależnych, dawniej – amatorskich, OKFA w Koninie (przed laty był festiwalem wędrującym po różnych ośrodkach kina amatorskiego, ale od dwóch dekad osiadł w Koninie). Od razu przychodzi na myśl „Amator” Kieślowskiego, stworzony równo 40 lat temu. Na OKFA pojawił się gość specjalny, Krzysztof Zanussi, też wywodzi się z ruchu amatorskiego, wspierał go przez lata, a na tym festiwalu właśnie, bagatela, 60 lat wcześniej zdobył Grand Prix za „Tramwaj do nieba”. I do dziś nie może sobie wybaczyć, że „Amatora” zrobił jego wspaniały kolega, Krzysztof Kieślowski, który z tym ruchem nie miał nic wspólnego, a nie on sam… Tak, ten filmowy mędrzec, filozof, Zanussi niebawem skończy 80 lat. Nie przejmuje się tempem życia, selekcjonuje impulsy i radzi: jak czytać to tylko arcydzieła, jak oglądać filmy, to też te wybitne.

I jak ma w zwyczaju, z każdego miejsca, w którym przebywa, nawet kilka godzin, wysyła pocztówki. Ma kieszeń pełną znaczków pocztowych, prosi tylko o dostarczenie pocztówek, tak było w Koninie. Zdaje się wysłał ich tym razem dziesięć. Przyjaciele, znajomi, bliscy otrzymają sygnowane pięknym pismem pocztówki, a kto skąd, to już uznaje pan Krzysztof, wedle powiązań adresatów z danym miejscem albo wedle radości, jaką może np. kartka z Rzymu albo z Gliwic komuś sprawić.

Pan Zanussi potraktował widzów „Eterem”, swoim najnowszym filmem. A potem ciekawymi, pełnymi uznania dla wspólnej Europy, otwartej polityki, wymiany myślami słanymi nam ze sceny. Był zdaje się najpierwszym Polakiem, przemawiającym na forum Unii Europejskiej, początkiem lat 90. ub. wieku, w imieniu europejskich artystów. Wtedy nikt nie tłumaczył z języka polskiego, ale też nie było podobnej potrzeby. Języki „obce” dla Krzysztofa Zanussiego, poligloty, to języki nieobce. A nieodżałowany Zygmunt Kałużyński mawiał o Zanussim „Zanudzi”. Nie zanudził.  

No cóż, kiedy pomyślę o Szydło, Kempie, polskim akulturalnym, ajęzykowym, itd. desancie do UE, czuję się zawstydzona tym, ileż mogą te posłuszne prezesowi polityczki napsuć Polsce, a czego nie będą potrafiły samodzielnie wytłumaczyć kolegom z innych krajów, wyjaśnić w kuluarach. Antypody…

Coraz więcej osób ucieka od polityki, od tej polaryzacji, to staje się nie do udźwignięcia psychicznie. Ileż można kląć, rozmawiać z telewizorem, radiem, patrzeć na butę twardogłowych polityków. Ileż można słuchać bzdur o seksualizacji dzieci w szkole od nowego ministra edukacji, dla którego to podstawowy, choć wyimaginowany problem, natomiast do rzeczywistych problemów się nie odnosi.

A w Austrii rząd tymczasowy organizuje pani kanclerz – kanclerka – była prezeska Trybunału Konstytucyjnego, 69-letnia Brigitte Bierlein. Kobieta po raz pierwszy szefem rządu austriackiego, sama wydawała się także nominacją prezydenta Austrii zaskoczona.

Kobiety, tak! Ale ważna jest także jakość, czym z radością nawiązuję do z jednej strony doświadczonych, otwartych na zmiany, inności, wyzwania polskich dam polityki, jak prezydentka Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz czy niezmiennie sumienie prawa, prof. Ewa Łętowska, a z drugiej – widać bezrefleksyjną byłą ministrę edukacji, Annę Zalewską czy wspomniane aktywistki partyjne PiS-u, dygające karnie przed bezwzględnym biznesmenem w sutannie, Rydzykiem.

Może i żeńskie końcówki niektórych zawodów nie są porywające, ale trzeba je wypracować, polubić i zaakceptować, to jest nasze, nowe, próbujmy. Wspaniały aktor, Krzysztof Majchrzak ich nie lubi. „Jeśli nie kierowca to co, kierownica?”, dworuje, ale nie żartuje. Reżyserzyce, to nazwa ukuta na festiwalu w Cieszynie „Kino na granicy” przez krytyka, Łukasza Maciejewskiego. Przepiękna. On ukuł ją z miłością, ale już wiem, że można rzec to także z pogardą.

Ja jestem dziennikarką, ale „dziennikarzyca” ma „pazur”. W tej życzliwej wersji. I pisarzyce też nie pozostawiają obojętnie. Wyciągam moje książki postfestiwalowe. Jeśłi nie arcy, to na pewno dzieła.

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

4 Comments

  1. Anna Gałązka on

    Jak można było tak zniszczyć cudowną tradycję festiwalu w Opolu! Wychowałam się na nim i sama tam byłam dwa razy, Tam zaistniało tylu artystów polskich. A teraz? Może napisać coś o tym. To tak jak stadnina koni w Janowie Podlaskim. Serce pęka. Pozdrawiam autorkę, której teksty zawsze czytam w przyjemnością.

    • Niestety. Nie obserwuję nawet, medialny kicz i tandeta, bardzo szkoda. Może pojedynczy artyści zaznaczą się poziomem, póki tvp w takim kształcie kreuje ten festiwal ton nadają “oczy zielone” i temu podobne. A ja mogę mieć oczy szeroko zamknięte jedynie. Pozdrawiam. Panią

  2. Beatko, och wiele humoru, ale niestety dużo przez łzy. Po wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego przez dłuższy czas nic nie tknęłam, co trąciło polską polityką. Powoli zaczynam odreagowywać co się stało. Nie można obrażać się na naród. Na szczęście są w nim światli ludzie, nawet myślę, że może połowa, tylko ona jakoś tłumnie do urn nie idzie. Poruszyłaś wiele tematów w tym felietonie, i słusznie, bo co słyszę o rządach pis lub PIC jak to mawia Frasyniuk, to dostaję myśloplątu. Nie wiem czy się pocieszać, że jak gospodarka zacznie upadać, to dopiero wtedy jest szansa na pozbycie się kaczyzmu. Zanim jednak ona upadnie, nie będziemy mieli czym oddychać i co pić. Jak widzisz czarne myśli przychodzą mi do głowy po Twoim świetnym felietonie.

    • Beatko, Imienniczko, rozpacz przechodzi w smutny humor, szukanie ratunku. Dają go na szczęście, jak sama napisałaś, niektórzy, rozmowa z paroma porządnymi ludźmi, prawnikami pomagającymi za darmo starsyzm, bezbronnym ludziom. Ale systemowo państwo się wali. Mentalnie idziemy ku faszyzmowi. W piłkę wygraliśmy z Izraelem, a genialny Piątek nie cieszył się składając palce w pistolet, jak zwykle, bo mogłoby to być opacznie zrozumiane. Można? Można pewną delikatnością czy braniem pod uwagę czyichś ewentualnych odczuć wpisać się w dialog, nie konfrontację. a cieszył się i tak pięknie, a ja z nim. Myślopląt, dobre! PIC na wodę fotomontaż, może już dość PIC-u? Dziękuję za Twoje pisanie!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.