Pozbawieni głów – prowansalskie dywagacje

1

Toskania i Prowansja – już same nazwy tych krain brzmią uwodzicielsko. Trzy lata temu miałam okazję zakochać się w tej pierwszej, a w maju br. zobaczyłam tę drugą. Chociaż leżące w innych państwach, obie podobne do siebie z rozległych winnic i  gajów oliwnych, murowanych domków krytych dachówką, wznoszonych na przestrzeni wieków kościołów i klasztorów oraz rzymskich ruin. Nawet uroda języków ich mieszkańców jest podobna i trudno mi było się zdecydować, który z nich jest piękniejszy, chociaż włoskiego w ogóle nie znam, a francuskim jako tako się porozumiewam.  

Obie „rajskie krainy” zobaczyłam w maju, w miesiącu, kiedy wszystko kwitnie, pachnie, a wszędobylskie maki znaczą czerwienią pola, przydroża i łąki. Mimowolnie je porównywałam i bardzo trudno było mi się zdecydować, która zajmie pierwsze miejsce w moim sercu. Obie tak samo cudowne oślepiającym słońcem, turkusowym morzem, maleńkimi uliczkami, licznymi, często skromnymi restauracyjkami, miasteczkami i miastami o podobnie wspaniałych sakralnych budowlach… lecz jednak tutaj zauważyłam różnicę.

Nie da się porównać kościołów i klasztorów prowansalskich do toskańskich. Prawie wszystkie włoskie budowle sakralne, które zwiedziłam, a było ich dobrych kilkadziesiąt, dosłownie powalały na kolana bogactwem, finezją i pięknem. Pełne dzieł sztuki najsławniejszych artystów, są jak muzea, po których można chodzić godzinami i co rusz odkrywać jakieś arcydzieło. Za przepięknymi romańskimi, gotyckimi, renesansowymi czy barokowymi fasadami prowansalskich kościołów kryją się wprawdzie często odnowione wnętrza, ale kompletnie pozbawione przepychu katolickich świątyń. Gdzieniegdzie widnieje resztka fresku, czy wisi samotny obraz, stoi jakaś figura, która cudem ocalała, lecz niezupełnie, gdyż pozbawiono ją głowy. Jest tych „bezgłowców” cała masa. Czy to rzeźby zdobiące portal, czy nagrobki, czy zwieńczenia kolumn – zostały brutalnie pozbawione głów. Są to pozostałości „gniewu ludu” z czasów Rewolucji Francuskiej.  W jej przededniu Kościół katolicki był sprawnie zarządzaną instytucją posiadającą rozległe prawa, przywileje i dobra ziemskie (10% ziemi uprawnej całego kraju). Religia rzymskokatolicka była panującą, a stan duchowny liczył przed rewolucją ok. 120 tys. osób.

Tak dobrze prosperującą, panującą od wieków instytucję zburzyła Rewolucja Francuska, podobnie jak to uczyniła Rewolucja Meksykańska, czy nawet „spokojna rewolucja” w Quebecu. W przypadku Francuskiej „gniew ludu” nie tylko był wymierzony w kapłanów, ale i w budowle sakralne, do tego stopnia, że zostały prawie pozbawione dzieł sztuki. Ileż arcydzieł wtedy spłonęło, zostało porąbanych czy strzaskanych! Jakaż to była ogromna strata dla światowego dziedzictwa kulturowego! Czy rozprawianie się z Kościołem musiało odbyć się w tak niszczycielski sposób?

Mamy XXI wiek i polski Kościół katolicki staje się „celem ataku”, jak to interpretuje wielu duchownych i wiernych. Tym razem nie chodzi o jego bogactwo lecz o zbrodnię pedofili, która zbulwersowała opinię publiczną. Zbrodnia nieporównywalna do dotychczasowych „grzechów Kościoła”, jak bogacenie się, wyzysk, rządza władzy. Niektórzy polscy politycy próbują ją zbagatelizować, stwierdzeniami, że pedofilami są przecież  „i murarze” i dlatego nie należy aż tak bardzo na Kościół się oburzać.

Tymczasem zostaje pokazany film „Tylko nie mów nikomu” i nagle słyszymy dudnienie bicia się w piersi, tak jakby zbrodnia miała miejsce kilka dni temu, a nie przez lata czy wieki. Jakże „przekonujący” jest żal biskupów, jakże „natychmiastowy”. A sprawił to jeden film! Co by się stało, gdyby on nie powstał? Nie byłoby żalu i bicia się w piersi?

„Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia” – przytaczam cytat listu biskupów.

Czyżby dopiero film miał biskupom uświadomić ogrom cierpienia ofiar? Czyżby do tej pory nic o niczym nie wiedzieli? A dlaczego nie chcieli w tym filmie wziąć udziału? Jakże prześmiewczo, a jednocześnie prawdziwie brzmią słowa wiernego syna Kościoła  – „wara od naszych dzieci”. Skierowane zupełnie do innych grup społecznych, powinny być wymierzone w polski Kościół. Bicie się w piersi, przyznawanie, że „dopiero film nam unaocznił”, „przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom” jest żałosne, spóźnione, niewiarygodne. „Nie po słowie ich poznacie, ale po czynach” – taki jest przekaz słów Chrystusa w Nowym Testamencie. Czekamy zatem na czyny. Jeśli nie będą polegały jedynie na biciu się w piersi, wyrażania żalów, ale na dogłębnej reformie Kościoła, to jest nadzieja, że tym razem Rewolucja Polska nie spustoszy polskich kościołów i nie „pozbawi głów” dzieł sztuki, jak to się stało ponad 200 lat temu we Francji.  Jest nadzieja, że Kościół odrodzi się na nowo i zdobędzie zaufanie wiernych.

Oby sprawdziły się słowa wspaniałego zakonnika, ojca Ludwika Wiśniewskiego, które wypowiedział podczas udzielonego mi wywiadu:

„To, co się dzieje w Kościele jest dramatem, na który można spojrzeć dwojako.  Albo uznać go za klęskę, albo jako dar. Przez całe wieki mówiliśmy, że Kościół jest święty. I to jest prawda, gdyż on jest święty świętością Pana Jezusa. A myśmy to pomylili, uważając, że Kościół jest święty świętością kapłanów. Brak świętości w Kościele ukrywaliśmy, żeby nie gorszyć maluczkich i to wreszcie pękło. Nie można powoływać się na Ewangelię i żyć w fałszu. Myślę, że ten obecnie przeżywany dramat jest darem, który ma prowadzić do oczyszczenia Kościoła, aż stanie się prawdziwie Chrystusowy.”

Beata Golembiowska

This slideshow requires JavaScript.

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

1 Comment

  1. Henryk Sikora on

    Jestem pod wrażeniem kunsztu pióra Autorki. Aby tak znakomicie połączyć wątki, dwóch krain, Toskanii i Prowansji, które mogłyby być biblijnym rajem z bieżącym, ale zarazem starym jak Kościół, problemem pedofilii, wymaga to nie tylko talentu i wiedzy ale również taktu. Wielu “operatorów pióra” w Polsce powinno się uczyć na tym tekście, jak można i należy pisać o sprawach trudnych współcześnie i jak można je łączyć inteligentnie z przeszłością, z historią.
    Pozdrawiam Autorkę i redakcję.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.