Wielka schizma – prowansalskie rozważania

0

Felieton z cyklu: Ludzie i ludziska

Ze zwiedzaniem na ogół jest tak, przynajmniej u mnie –  planuję podróż, kupuję przewodnik, staram się przeczytać wszystkie zawarte w nim informacje, po czym często okazuje się, że docieram do innych miejsc, o których mam słabe wyobrażenie, a o tych zaplanowanych tak naprawdę wiem niewiele.

Wprawdzie Avignon był na mojej „check list”, lecz zwiedzając jego główną atrakcję, czyli przeogromny pałac papieski, nawet podparta nikłą uprzednio zdobytą wiedzą oraz wsłuchując  się w głos audioprzewodnika, nie nabrałam o tym miejscu wiedzy takiej, jakiej powinnam. Dopiero po powrocie z podróży, po ochłonięciu z nadmiaru wrażeń, zaczęłam szperać w Internecie, wyszukując informacje nie tylko o samym pałacu, ale o tamtych czasach, w których Avignon stał się jednym z najważniejszych miast średniowiecza, spełniającym przez 67 lat rolę drugiego Watykanu.

Ten okres historii kościoła katolickiego został nazwany wielką schizmą. Zaczął się od walki dwóch papieży o władzę, którzy oprócz broni „duchowej’ w postaci obłożenia się nawzajem ekskomuniką, stoczyli walkę zbrojną. W 1379 r. w bitwie pod Marino  znany ze swojej rozwiązłości i okrucieństwa papież Urban VI zwyciężył papieża Klemensa V. Pokonany „antypapież” uciekł do Avignon i w ten sposób Kościół katolicki podzielił się na dwie obediencje: rzymską i awiniońską, a poszczególne kraje również rozpadły się na dwie frakcje. Rzymskich papieży uznawały Anglia, Dania, Flandria, Irlandia, Litwa, Norwegia, Polska, Szwecja, Święte Cesarstwo Rzymskie (w większości), Węgry, północne Włochy i zakon krzyżacki, a awiniońskich papieży uznawały Aragonia, Burgundia, Cypr, Francja, Kastylia i León, Nawarra, Sabaudia, Szkocja, Zakon Joannitów.

Od 1378r.  do 1417., czyli w latach  wielkiej schizmy, do tytułu następcy św. Piotra rościło sobie pretensje jednocześnie dwóch, a nawet trzech papieży. Spór zakończył się 16 listopada 1414 roku na soborze w Konstancji, na którym zmuszono do zrzeczenia się władzy papieskiej aż trzech papieży i na  konklawe został obrany jeden, który przybrał imię Marcina V. Oznaczało to wprawdzie kres wielkiej schizmy, ale nie od razu okresu sporów. Rezydujący w Avignon Benedykt XIII do końca życia twierdził, że jest legalnym papieżem

Wielka schizma doprowadziła do ujawnienia się licznych głosów krytyki pod adresem Kościoła katolickiego i papiestwa. W tym okresie zaczęli działać prekursorzy reformacji – w Anglii John Wycliffe, a w Czechach Jan Hus. John Wycliffe sprzeciwiał się bogactwu Kościoła, supremacji władzy papieskiej, niemoralności i żądzy władzy wśród duchownych. Uważał, że Biblia powinna być największym autorytetem w chrześcijaństwie oraz posunął się do tak dalekosiężnych wniosków, że urzędy kościelne i sakramenty są nieważne z powodu niemoralności księży. Jego wielki zwolennik Jan Hus szczególnie popierał postulaty zwalczania bogactwa w Kościele – w Czechach należała do Kościoła połowa ziemi całego państwa.

Jaki los spotkał tego wspaniałego czeskiego reformatora? Został podstępnie zwabiony na obrady soboru w Konstancji i mimo listu żelaznego uwięziono go i wydano na niego wyrok śmierci, między innymi za to, że negował boskie pochodzenie władzy papieży. 6 lipca 1415 został żywcem spalony na stosie. Umarł śpiewając Kyrie eleison. Zanim skonał, legenda przekazuje jego powiedzenie – „O, sancta simplicitas – O, święta naiwności” – wypowiedziane przez niego do starej kobiety, która pobożnie pomagała podkładać chrust pod jego stos. Inne jego słowa, już nie legendarne, to „Veritas omnia vincit – prawda wszystko zwycięży”.

Johnowi Wycliffe’owi udało się zachować życie, ale na polecenie papieża Marcina V jego kości zostały wyjęte z grobu, spalone na popiół i wrzucone do rzeki Swift.

Przechadzając się po olbrzymim pałacu papieskim w Avignon (ponad 15 000 m² powierzchni) wyżej opisanych szczegółów nie znałam, chociaż wysokie mury, strzeliste sklepienia, wielkie dziedzińce, wieże, pozostałości rzeźb i fresków były dla mnie świadectwem dawnej potęgi kościoła, opierającej się głównie na materii, a nie na duchu. Nie tylko wyżej wspomniani reformatorzy to zauważyli, ale wielki  włoski poeta średniowiecza, Petrarka. Przez pewien czas przebywał w Avignon i zapałał wielką miłością do Laury, której poświecił 366 sonetów. Korzystając z mecenatu dworu papieskiego poeta jednak nie wystawił jemu dobrego świadectwa pisząc w liście do przyjaciela:

Zamiast świętego odosobnienia, znajdujemy zgraję złoczyńców i tłumy najbardziej niesławnych służalców; zamiast trzeźwości, lubieżne bankiety; zamiast pobożnych pielgrzymek, niemoralne i obrzydliwe lenistwo; zamiast gołych stóp apostołów, przelatują obok nas białe konie żołdaków, konie ozdobione złotem i karmione za złoto, a niebawem podkute złotem, jeśli Pan nie ukróci tego niedorzecznego zbytku.

W poprzednim felietonie o kościołach w Prowansji zahaczyłam o ten sam temat – o potrzebie odnowy we współczesnym Kościele. A przecież ta potrzeba była zauważana nie tylko obecnie, ale na przestrzeni wieków. Była wyrażana w sposób skrajny, jak wspominana przeze mnie Rewolucja Francuska, która pochłonęła wielką liczbę ofiar i dokonała olbrzymich zniszczeń w budowlach sakralnych lub w zdecydowanie i nieporównywalnie bardziej łagodny sposób w postaci “nonviolence” ruchów odnowy typu teologia wyzwolenia czy wspólnota Emmaüs francuskiego duchownego Abbe Pierre’a. W dzisiejszych czasach, które różnią się od poprzednich epok zawrotnym tempem życia, rozpadem wielowiekowych tradycji więzi rodzinnych i życia w małych społecznościach, potrzebą ciągłego dokształcania, aby nadążyć za rozwojem technologii, we współczesnej epoce jawnego kłamstwa i hipokryzji rządzących,  ludziom potrzebna jest wiarygodna instytucja, na której autorytecie można się oprzeć. Oczywiście nic, co jest stworzone przez człowieka, nie jest w pełni doskonałe, lecz mechanizmy kontroli, dobrze obmyślane zarządzanie, światła edukacja w duchu tolerancji i miłości może zdziałać wiele. 

Życzę każdej religijnej instytucji, nie tylko Kościołowi katolickiemu otwarcia drzwi na świeży powiew reform, które nie muszą doprowadzić do zniszczeń pięknych budowli, ale zburzą skostniałe, szkodliwe, często głęboko zakorzenione mechanizmy.  

Beata Golembiowska

This slideshow requires JavaScript.

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.